Tytuł: Adventure Zone - Przygodówki od A do Z :: Atlantis

Dodane przez AleX Under dnia 29.12.2005 12:38
#1

Chyba każdy z nas się zetknął z przynajmniej jednym tytułem z tej znanej i lubianej serii gier przygodowych. Z częscią pierwszą zetknąłem się po raz pierwszy chyba w wieku 7-9 lat. Ukazała sie ona w 1997 (chociaż nie jestem pewien) roku i należy już do kanonu. Nic dziwnego - grafika na ówczesne czasy (2D symulujące 3D, animowane przechodzenie od węzła do węzła) była rewolucyjna i niezwykle dokładna (nawet dziś ciężko jest jej cos zarzucić), zasłynęła również (gra, nie grafika :)) z oprawy muzycznej. Okraszona była dużą iloscią dialogów, łamigłówek logicznych (chociażby słynna przesuwanka, układanie słońca i księżyca na modelu nieba czy układanie trójkątów z innych figur), ciekawych momentów zręcznościowych (co nie każdemu się, z wiadomych powodów, podoba) i pasjonującą. mistyczną fabułą. Zdecydowanie najlepsza część serii (nie tylko moim zdaniem, spytajcie się każdego, kto zaliczył tą serię, bez wątpienia też wam tak odpowie), i - już bardziej subiektywnie - jedna z najlepszych gier przygodowych, jakie powstały.
Dwójka, z tego co pamiętam, ukazała się jakies dwa, trzy, cztery lata póxniej i niestety, to już nie to. Chociaż dłuższa, z lepszą grafiką, to fabuła była nieźle pokręcona i zrobiona na siłę. Przyszło nam w niej podróżować po Tybecie (bardzo mało), Irlandii, Jukatanie i Chinach. Brzmi niexle, prawda? Niestety, tak się tylko wydaje. Poszczególne etapy są dla mnie sztuczne i naciągane. Po zaliczeniu etapu w Chinach mozna niemal nabawic się migreny od serwowanych tam absurdów, mało jest w grze dialogów, większośc zagadek nielogiczna. Całość ratuje tylko swietna muzyka - do dziś brzmi mi w głowie motyw z Irlandii i niektóre z Jukatanu (jak dla mnie, najlepszy etap). Niby wszystko fajnie, ale brak grze klimatu. Właściwie to zaraz po Atlantis III, która jest zaraz po Stupid Invaders, jest najdziwniejszą grą, w jaką grałem.
Trójak jest dla mnie chyba ciut lepsza od dwójki - chociaż jeszcze bardziej absurdlana i nielogiczna, to przynajmniej nie nadęta i z lekkim przymrużeniem oka. Z poprzenimi częściami nic wspólnego prawie nie ma, fabuła niby ma jakis sens, mam nawet wrażenie, że twórcy starali się nieść jakieś przesłanie, ale - jak to okresił mój kolega - "po prostu tak, jak gdy stara się zawiązac jakis węzeł, tak twórcy starali się zawiązac fabułę, ale się w tym pogubili i nic im w tym nie wyszło". Animowane przejście od węzła do węzła wystepuje tylko na początku (chociaż nie każdy to zauważy), oprawa muzyczna na duzo gorszym poziomie, ale jeżeli nie podchodzimy don jak do opowieści, a jak do podróży po wyobraźni autorów, jest całkiem niezła.
Pewnie bedziecie mieli do mnie pretensje, że za duzo napisałem i wy już nie macie o czym, ale trudno :) A co wy sądzicie o poszczególnych grach z tej serii?