Ar-K Episode I: Sex, Lies and Class Work - recenzja
Dodane przez crouschynca dnia 04.08.2012 18:26

Nie od dziś wiadomo, że mocno zakrapiane imprezy kończą się olbrzymim kacem i innymi mniejszymi bądź większymi kłopotami. Skutki alkoholowych szaleństw stały się tematem niejednego filmu komediowego. Podobny wątek podjęło również hiszpańskie studio Gato Salvaje w epizodycznej grze przygodowej pt. Ar-K. W pierwszym odcinku o nazwie Sex, Lies and Class Work pomożemy głównej bohaterce wypełnić luki w pamięci, powstałe na skutek nadużycia wysokoprocentowych napojów. Przy okazji wpadniemy na trop poważniejszej sprawy. Co dostaniemy w zamian za czas spędzony z tą przygodówką? Niedługą, lecz miłą rozrywkę w starym dobrym stylu.



Od beztroskiej imprezy do sieci kłamstw



W hiszpańskiej produkcji wcielimy się w studentkę dziennikarstwa Alicię Van Volish. Nasza protagonistka to inteligentna, pewna siebie i wygadana dziewczyna, która potrafi od czasu do czasu zakląć, a także lubi porządnie zaszaleć. Na początku gry widzimy, jak tańczy na parkiecie w towarzystwie przystojnego mężczyzny. Ów jegomość wyraźnie przypada młodej kobiecie do gustu, gdyż decyduje się spędzić z nim noc. Na następny dzień Alicia budzi się sama w łóżku. W pokoju nie ma wielbiciela z dyskoteki ani współlokatora bohaterki. Za to dziewczynę męczy kac i nie pamięta prawie nic z tego, co wydarzyło się podczas ostatniego imprezowania. Nawet tożsamości mężczyzny, który pomógł jej grzać łoże. Na dodatek, zaspała na zajęcia. Próby zrekonstruowania wydarzeń oraz zmagania z wrednym uniwersyteckim wykładowcą staną się pretekstem do ukazania zabawnych sytuacji. Co prawda, zawarty w grze humor nie jest najwyższych lotów, ale zdarzyło mi się parę razy uśmiechnąć.



Scenariusz nie opiera się jednak na paradzie wątpliwej jakości gagów, w przeciwieństwie do wielu filmowych komedii o tematyce alkoholowo-seksualnej. Otóż panna Van Volish mieszka w futurystycznym mieście, które na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz idealne. W ten sposób ekipa z Gato Salvaje umieściła w fabule poważniejsze wątki. Utopia okazuje się jedynie pozorem. W rzeczywistości świat Alicii spowity jest siecią tajemnic i kłamstw. Ponadto sama główna bohaterka ucierpiała na skutek pewnych machinacji, w wyniku których musiała pożegnać się z karierą w policji. Niestety, w trakcie rozgrywki nie rozgryziemy wszystkich intryg, ponieważ pierwszy epizod Ar-K pełni rolę wprowadzenia do dłuższej opowieści. Chociaż już w przeszłości dziewczyna zetknęła się z dziwnym zdarzeniem, dopiero teraz na dobre przystąpi do rozwikłania miejscowych sekretów, wykorzystując swoje wrodzone zdolności detektywistyczne. Jakie wyniki przyniesie jej śledztwo? Tego dowiemy się w kolejnych odcinkach owej historii. Gracze muszą więc liczyć się z faktem, iż zakończenie Sex, Lies and Class Work pozostawia po sobie pytania bez odpowiedzi.





Osobiście uważam, że początkowy epizod powinien zaprezentować nieco szerszy fragment perypetii Alicii ze względu na zaistniałe uczucie niedosytu. Na szczęście, scenariusz wciąga na tyle, by chcieć czekać na jego kontynuację. Opowieść o fałszywej utopii nie wywoła opadu szczęk u odbiorców, ale potrafi zaciekawić. Spory atut stanowią również barwni bohaterowie. Poza charyzmatyczną studentką, poznamy np. preferującego styl emo Nuno oraz profesora Reithermana, który czerpie radość z uprzykrzania życia innym. Nie mniej interesującymi postaciami są osobnicy pochodzenia pozaziemskiego. Lokalny bar prowadzi wielki byk o imieniu Frankie, a na uniwersyteckiej recepcji pracuje ubrany w szkocką spódnicę mors William Wallruce. Dodam jeszcze, iż w grze znajdą też coś dla siebie amatorzy popkulturowych odniesień, np. aluzję do popularnego filmu z Vinem Dieselem.



Klasyczny point'n'click



Sterowanie jest proste i intuicyjne, a interfejs cechuje się dużą przystępnością. W menu znajdziemy zresztą instrukcję objaśniającą komunikację ze światem Ar-K. Grę obsługujemy głównie przy użyciu myszki. Klawiatura przyda się wyłącznie przy wyjściu do menu przygodówki. Lewy przycisk gryzonia służy do przemieszczania postaci oraz interakcji z napotkanymi bohaterami i innymi aktywnymi elementami otoczenia. Prawy powoduje wyświetlenie okna ekwipunku, a zgromadzone tam przedmioty można łączyć między sobą. Jeżeli chodzi o kierowanie Alicią, nasza heroina nie potrafi biegać, lecz istnieje funkcja szybkiego przeniesienia do następnej lokacji za sprawą podwójnego kliknięcia. Dość ciekawie rozwiązano przeprowadzanie konwersacji. Jedna z dostępnych kwestii dialogowych otwiera bowiem palmtop z dodatkowymi tematami rozmowy. Niby mała rzecz, a cieszy.





Jak przystało na epizod, ukończenie gry nie zabierze dużo czasu. Przejście Sex, Lies and Class Work zajęło mi około 2,5 godziny, zaś ogólny stopień skomplikowania określiłabym jako umiarkowany. Brak opcji podświetlania hotspotów zadowoli doświadczonych graczy, tęskniących za starszymi tytułami bez tego rodzaju ułatwień. Rozgrywka polega na pogawędkach oraz rozwiązywaniu zagadek ekwipunkowych. Wśród tzw. inwentarzówek trafiają się zarówno dość oczywiste zadania, jak i takie, nad którymi musimy trochę pogłówkować. Warto przy tym uważnie śledzić dialogi, gdyż czasami zawierają cenne wskazówki. Niekiedy skorzystamy ze wsparcia sympatycznego psa panny Van Volish. Zazwyczaj trzeba wtedy na niego kliknąć, a następnie użyć we właściwym miejscu tak jak w przypadku przedmiotów zebranych w torebce Alicii. Co się tyczy konwersacji, w hiszpańskiej przygodówce zdarzy nam się zmierzyć z wyzwaniem wymagającym odpowiedniego poprowadzenia rozmowy. W produkcji od Gato Salvaje nie uświadczymy natomiast czasówek ani zręcznościówek, które mogłyby popsuć zabawę zamiast ją urozmaicić.



Komiksowe miasto przyszłości



Projekt hiszpańskich deweloperów charakteryzuje się przyjemną dla oka komiksową grafiką. Wprawdzie lokacje są przeważnie nieco sterylne, lecz taki sposób ich przedstawienia współgra z wizją futurystycznej utopii. Niektóre miejsca odwiedzimy o różnych porach dnia, co uważam za bardzo dobry pomysł ze strony twórców. Dzięki temu poruszanie się w obrębie tych samych plansz nie wywoła uczucia monotonii. Zamieszkujące świat gry postaci zostały ładnie i starannie wykonane. Oprócz tego każda z nich może pochwalić się oryginalnym wyglądem. Rysę na szkle stanowi animacja głównej bohaterki, która przechadza się dość sztywnym krokiem. Ponadto miewa sporadyczne problemy z omijaniem wybranych obiektów, przenikając przez nie niczym duch. Oby powyższa usterka zniknęła w przyszłych epizodach. Omawiając oprawę wizualną, nie powinnam pominąć przerywników filmowych, które według mnie prezentują się bardzo udanie. Oczywiście w trakcie owych cut-scenek Alicja porusza się już naturalnie, podobnie zresztą jak pozostali bohaterowie.





Skomponowana na potrzeby gry muzyka niestety nie zachwyca. Nie twierdzę, że jest tragicznie. Poszczególne melodie sprawdzają się jako nieszkodliwe tło i nie drażnią uszu. Najbardziej przypadł mi do gustu liryczny utwór, przygrywający w refleksyjnych momentach oraz na napisach końcowych. Przeszkadzała mi jednak generalna bezbarwność ścieżki dźwiękowej. Co do angielskiego dubbingu, zatrudnieni aktorzy odpowiednio wczuli się w powierzone im role. Najlepiej wypadła panna Van Volish, w której głosie wyczujemy przebojowość. Reszta spisuje się odrobinę gorzej, ale nikt nie spada poniżej poprawnego poziomu.



Słowem podsumowania



Owoc pracy hiszpańskich deweloperów nie wnosi żadnej rewolucji do przygodówek ani nie zapisze się na trwałe w historii gatunku. Na pewno nie zaliczę też Sex, Lies and Class Work do ścisłego grona moich najukochańszych tytułów. Mimo wszystko grało się całkiem przyjemnie, fabuła pierwszego epizodu Ar-K zdołała przyciągnąć moją uwagę, a w szczególności ujęła mnie wierność tradycjom point’n’click. Jeżeli chodzi o zaobserwowane usterki, nie okazały się one aż tak poważne, by wywołać uczucie permanentnej frustracji. Z miłą chęcią zapoznam się zatem z kolejnymi odcinkami perypetii rezolutnej Alicji i mam nadzieję, że dalszy ciąg jej przygód ujrzy światło dzienne.











7 PLUSY:

ciekawy scenariusz + charakterystyczne postacie + klasyczna rozgrywka point'n'click + ładna oprawa graficzna + niezły angielski dubbing
MINUSY:

to zaledwie prolog - problemy z animacją postaci - taka sobie ścieżka dźwiękowa

autorka: crouschynca