Gothic I (mniej przygodowa) (AleX-Under)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 11.04.2006 21:40

W życiu młodego człowieka nauka jest rzeczą świętą. To dzięki niej w przyszłości można dostać porządna pracę, zaś dzięki porządnej pracy można zarobić porządne pieniądze. Dzięki porządnym pieniądzom można kupić porządne gry, zaś porządne gry to porządna rozrywka. Bez wątpienia jedną z takich porządnych gier jest Gothic. Nie, nie kupiłem go za ciężko zarobione pieniądze, nie - dostałem go od Simonidesa na urodziny. Cóż jednak on ma wspólnego z pracą? A no to, że po raz pierwszy świadomie olałem perspektywę kartkówki z niemieckiego, żeby przejść grę do końca. I wiecie, co? Wcale nie żałuję. A kartkówkę poprawię na konsultacjach, a co :) Rhobar II - władca Myrthany, dyktator, który musiał mieć sobie podporządkowane wszystko. Armię miał tak potężną, że zdołał zlikwidować wszystkich swoich wrogów. Wszystkich - oprócz Królestwa Orków. Cóż może zrobić despotyczny władca, kiedy przegrywa ze swoim wrogiem? Dążyć do wygranej kosztem innych. Tak więcna teren kopalni rudy zesłani zostali wszyscy więźniowie Myrthany - niezależnie, czy mordercy - psychopaci - recydywiści, czy bezdomni kradnący bułki od handlarzy. Wszyscy. Więźniom jednak nie bardzo podobała się taka sytuacja, więc strażnicy kopalni musieli codziennie radzić sobie z więźniami pragnącymi wolności. Król miał tego dość - wezwał więc dwunastu magów, żeby otoczyli teren kolonii Magiczną Barierą. Jednak podczas wykonywania czaru coś spowodowało, że Bariera urosła do ogromnych rozmiarów i otoczyła więcej terenów, niż Magowie mogli sobie tego życzyć - wchłonęła nawet Magów! Więźniowie wykorzystali zdezorientowanie czarodziei, co powodowało, że zaczęli olewać króla i jego sprawy. Rhobar II nie miał wyboru - potrzebował rudy. Prowadził więc negocjacje z więźniami, aż ci, za różne towary, takie jak żywność, bronie, narzędzia czy kobiety, zgodzili się pracować w kopalni. Tak oto Kolonia odcięta od świata zaczęła żyć własnym życiem. Do tego miejsca zesłali także naszego bohatera. Nie wiemy, jakie jest jego imię, ani za co wysłano go tam. Zsyłanie każdego więźnia odbywa sięna klifie położonym nad niewielkim stawem. Zanim bohatera zeń rzucono, dostał on od pewnego jegomościa list do Arcymistrza Magów Ognia. Nasz dzielny łowca przygód po chwili wahania zgodził się, następnie zaś został zrzucony - przeleciał przez Barierę do stawu. Barierę można przekroczyć w jedną stronę - potem próby uczynienia tego kończą się zamienieniem w kiełbaski w sosie Barbecue. Kiedy bohater się ocknął, na powitanie dostał pięścią w twarz, więc znowu stracił przytomność. Obudził go dopiero przyjaźnie nastawiony Diego. Od tej pory gra jest twoja. Decydujesz się, czy chcesz dołączyć do Starego Obozu, gdzie prawo i porządek jest teoretycznie na pierwszym miejscu i gdzie kopacze wydobywają rudę dla króla, do Nowego Obozu, gdzie każdy sam o siebie dba, lub do położonego na bagnie obozu fanatyków religijnych wyznających dziwnego boga - Śniącego. Kiedy odzyskujemy kontrolę nad bohaterem, przytłacza nas ogrom świata Koloni, który wbrew pozorom, jest bardzo duży i aż roi się od ukrytych jaskiń, skał, klifów itp. Mamy w nim także pewna wolność i mnóstwo czynności, które możemy, ale nie musimy wykonać i sporo miejsc, do których można, ale nie trzeba wejść. Od pierwszych momentów gry dziwi nas także ilość przedmiotów, jakie możemy zebrać. Inventory jest podzielone na: żywność, bronie, pancerze, czary itp. Wśród nich są także rzeczy niepotrzebne, takie jak kubki czy talerze, a także takie, których nie trzeba posiadać, ale może to ułatwić grę. Na przykład posiadając drewnianą łyżkę możemy ugotować mięso zdobyte wcześniej od zabitych zwierząt (chodź ja za Chiny nie mam pojęcia, jak to się robi :)), zaś mając byle młot i kawałek stali możemy sobie wykuć miecz! Jeżeli chcemy, to możemy nawet zacząć walić młotkiem w ściany cudzych domów (nic to nie daje). Mieszkańcy obozów mogą również robić wymienione wcześniej czynności. dzięki temu ma się po prostu łażąc po obozie, że się łazi po tętniącej życiem wsi, gdzie każdy zajmuje się swoją robotą. Jeżeli chcemy, możemy udać się do jednej z opuszczonych chat i się przespać - odnawia to nam manę i zdrowie na full. Dziwne jest jednak, że możemy olać zmieniające się pory dnia i w ogóle nie spać - nic to nie zrobi. Bohater będzie tak samo rześki jak przedtem. Dziwny jest również zasięg jego skoków - od początku gry skacze jak żaba, zas po zdobyciu umiejętności akrobatyki jak kauczukowa piłka zrzucona z ostatniego piętra Pałacu Kultury. Ogromnie cieszy gracza wolność w zdobywaniu umiejętności - znacznie ułatwi przejście gry nauczenie sie porządnego posługiwania mieczem, dziwi jednak sposób, w jaki bohater "uczy się" siły, many lub zręczności. Po prostu idziemy do jakiegoś mentora i zwiększamy u niego zręczność, siłę lub manę wybierając stosowne możliwości na ekranie rozmowy. Niestety, rozczarowałem się trochę, gdyż gra jest od pewnego momentu po prostu najzwyczajniej w świecie liniowa. Owszem, w każdym momencie możemy udać się do lasu na Myrthańską Masakrę Mieczem Dwuręcznym... znaczy się, na polowanie, w celu zdobycia mięsa, skóry, kłów i pazurów zwierzyny, ale wykonując konkretne zadania podążamy raczej ścieżką wytyczoną przez twórców. Szkoda. Za to jest mnóstwo zadań pobocznych, chociaż zbyt skomplikowane to one nie są. Kiedy gra się pojawiła, wszyscy achowali i ochowali na widok jej grafiki. Dzisiaj nadal może się podobać - chociaż już zbyt wielkiego wrażenia nie robi. Postacie są zrobione bardzo starannie, ale wyglądają, jak to czym są - czyli obiekty pokryte płaskimi teksturami. Na uznanie zasługuje również wygląd większości przedmiotów - z wyjątkiem jagód, które wyglądają jak tulipany z brodawkami (dziwne skojarzenia, ale cóż... :)). Bez wątpienia lepsza od grafiki jest jej muzyka - inna za dnia, inna w nocy, inna w obozach, inna w lesie. Chociaż czasami w niektórych miejscach muzyka jest tak niepokojąca, że aż mało nie dostałem zawału i nie spadłem z krzesła - nieco denerwuje, że była ona w miejscu, gdzie nikt i nic nie miało zamiaru mnie zaatakować. Jeszcze bardziej dziwi, że gra się ciągle dogrywa. Jest tylko kilka wyjątków. Gothic rozgrywa się w świecie fantasy, nie znajdziemy jednak tutaj żadnych elfów i innego Tolkienowskiego tałatajstwa. Większość stworów występujących w grze postały w wyobraźni autorów - oczywiście, jest kilka wyjątków (orki, wilki), jednak niewiele. Denerwuje także, że każdy stwór chce nas zaatakować - nigdy się nie spotkałem z przypadkiem, żeby zechciał któryś uciec. Największa wadą gry jest jej interface - chyba pół godziny głowiłem się, jak podnieść pochodnię z ziemi - okazało się, że to trzeba naraz trzymać wciśnięty klawisz akcji i ruchu w przód. Dziwi także sposób handlowania - od handlarza możemy zakupić wszystko, co ma w Inventory - z wyjątkiem jego zbroi. Walutą w koloni jest magiczna ruda, jednak ruda jest klasyfikowana jako taki przedmiot, więc w sumie zazwyczaj prowadzimy handel wymienny. Do interface'u szybko przywykniemy - wtedy już obsługa gry nie robi nam żadnych problemów. Polonizacja gry stoi na wysokim poziomie. Bezimienny ma głos pana z reklamy, który niedawno zachęcał nas do wzięcia udziału w "mocnej, góralskiej imprezie". Nie znalazłem żadnej literówki - tylko czasami kwestie mówione nie zgadzają się z pisanymi, albo napisy za szybko znikają, lub czasem w ogóle ich nie ma. Na szczęście mało jest takich przypadków. Prawdziwą wadą polonizacji jest za mało ludzi, którzy podkładają głos. Aktorzy nawet zazwyczaj nie zadają sobie trudu, żeby głos brzmiał inaczej. Teraz, przy podsumowaniu, nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam tę grę. Jako, że gra ma licznik czasu, to mogę powiedzieć, że jej przejście zajęło mi ok. dobę (W SUMIE). Jest to dosyć sporo, bo i gra jest długa. Jej zakończenie wyraźnie sugeruje, że będzie część druga. No i powstała. Teraz tylko czekam, aż jakoś uda mi się ją dostać. Może razem z nocą kruka? PS. Mały easter-egg: u handlarza mapami w Starym Obozie, Grahama, kupcie przedmiot nazwany Szkicem. Heh, niezły szkic :D Ocena: 9 Zalety: Grafika, muzyka, grywalność, klimat, długość, wolność, polonizacja Wady: Początkowo interface Autor: AleX-Under

AZ50
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?