Drawn: The Painted Tower - recenzja

Dodane przez Percival dnia 23.01.2010 14:17

„Friend or Foe?” - przyjaciel czy wróg? Przed takim wyborem staniemy podczas rozwiązywania jednej z zagadek w grze Drawn: The Painted Tower. Zapewniam was, że po ukończeniu przygody z pełnym przekonaniem wybierzecie tę pierwszą opcję:) Ale zanim ją zaczniecie, posłuchajcie pewnej bajki...

Pewnego razu żyła sobie mała dziewczynka...

... która mieszkała w ogromnym zamku, za siedmioma górami i za siedmioma lasami. Była księżniczką, ale nie taką zwykłą, o nie! Iris, bo takie nosiła imię, posiadała niezwykły dar – obrazy przez nią namalowane „ożywały”, stawały się miniaturowymi światami, a Iris mogła do nich wchodzić i wychodzić, kiedy tylko chciała. W deszczowe dni udawała się na kwiecistą łąkę, rozgrzaną słońcem i pełną zwierząt, gdzie towarzyszył jej strach na wróble. A kiedy miała ochotę porysować i pobyć sama, wchodziła na szczyt Olbrzymiego Drzewa, gdzie zbudowałem dla niej domek.

Niestety, zdarzyło się pewnego razu, że u stóp wieży, w której mieszkaliśmy, pojawił się zły Czarny Rycerz i jego straszliwy smok. Zamienili mnie w kamień, porwali moją podopieczną i uwięzili ją na samym szczycie wieży, aby objąć władzę nad krainą. Drogę na szczyt zablokowali zagadkami, aby żaden śmiałek nie mógł uratować Iris. Ach, biedna dziewuszka! Wydawało się, że będzie uwięziona już na zawsze. Ale pewnego razu pojawił się odważny młody człowiek... Widząc, że posiada zarówno mężną duszę, jak i bystry umysł, zdecydowałem się mu pomóc. Mój rozum pozostał tak samo giętki jak przed rzuceniem klątwy, więc służyłem mu pomocnym słowem w razie potrzeby. A że mądry to był młodzian, w mym sercu pojawiła się iskra nadziei - może wreszcie uda się uratować Iris?

Chodź, pomaluj mój świat...

Dziękuję, Franklinie, za ten wstęp. Odtąd ja, wspomniany młodzian, będę kontynuował opowieść. Opiszę, com widział i słyszał podczas wyprawy, a, zaiste, były to rzeczy niezwykłe. (Uwaga recenzenta: wybaczcie mu średniowieczno – współczesne słownictwo, ale trudno określić lata, kiedy toczy się akcja). Kiedy wszedłem do pierwszego obrazu, ujrzałem tak prześliczny widok (wiem, że bohaterom nie przystoi używanie niewieścich słów, ale nie mogę się powstrzymać), że stałem urzeczony przez dłuższą chwilę. Moim oczom ukazały się ciepłe, pastelowe kolory, tak wesołe, że od razu poczułem przypływ optymizmu. Jak się później okazało, nie wszystkie obrazy namalowane przez tą małą są tak radosne, ale i tak chylę przed nią czoła. Iris jest świetną malarką – powiem jej to, kiedy ją uratuję! Ta zdolna dziewucha potrafiła nawet naszkicować rysunki, które potem mogłem wkleić do obrazu, kiedy były mi potrzebne. A rzeczy znalezione w obrazach mogłem używać także poza nimi (i odwrotnie).

Domek na drzewie należący do Iris

Puzzle - 3000 elementów

Franklin, ten stary dobry człek, wspomniał na początku, że wieża była pełna zagadek. Zaiste! Każde piętro tego budynku wypełniały wszelkiej maści czy to układanki, czy to zamknięte magiczne wrota. Przyznam, że nawet taki doświadczony znawca sekretnych mechanizmów jak ja parę razy marszczył czoło w intensywnym umysłowym wysiłku. Szczęśliwym trafem w każdej chwili mogłem liczyć na Franklina, który, gdy nie wiedziałem co robić, dawał mi coraz bardziej szczegółowe rady. Kilka razy, prawie cofnąwszy się do czasów, gdym dziecięciem był, rysowałem różne rzeczy. Osobiście ogromnie urzekł mnie moment po ułożeniu pentagramu – zamka zabezpieczającego skrytkę z magiczną kredą. Musiałem narysować nią chmury (wzdłuż przerywanych linii i ze strzałkami wskazującymi kierunek rysowania – jak w książce dla dzieci:)), by spadł deszcz i uratował usychające drzewo. Tylko dzięki wynalazkowi magicznej kredy możliwe było przenoszenie się na dzienną lub nocną scenę przygotowywanego przez Iris przedstawienia poprzez rysowanie słońca lub księżyca. Ech, gdyby tak kształcono nas w Akademii, kto wie jak potoczyłyby się moje losy!

Wspomniany pentagram...
...i magiczna kreda. Rysujemy!:D

Podczas gdy spieszyłem na ratunek Iris, muzyka i dźwięki wszelakie łechtały moje uszy. Z przyjemnością słuchałem też ponagleń Franklina. Dowiedziałem się później, że postaci z obrazów nie mówią (wydają tylko niezrozumiałe pomruki) i porozumiewają się jedynie za pomocą słowa pisanego. Angielskiego, co jest ujmą na mym słowiańskim honorze! Nie raz i nie dwa zaglądałem do mego podręcznego dykcjonarza, aby móc zrozumieć znaczenie ich słów. Częstokroć znajdowałem listy i notatki bohaterów, rzucające trochę światła (a właściwie słów :)) na historię Iris. Pomimo pewnych trudności ruszam dalej – mam w końcu zadanie do wykonania!

***

Wiecie więc już, co się wydarzyło. Czy młodzieniec uratował Iris – tego nie zdradzę; najlepiej dowiedzcie się sami. Tymczasem ja zajmę się ocenianiem. Do interfejsu, intuicyjnego i przyjaznego użytkownikowi, nie mam żadnych zastrzeżeń. Ot, przygodówkowy klasyk – kursor zmienia kształt w zależności od dopuszczalnej czynności. Tym sposobem lupa obrazuje możliwość oglądania, dłoń – brania lub poruszania, kawałek puzzli – użycia przedmiotów. Jak to zwykle bywa, ikonka puzzla sygnalizuje w większości przypadków brak istotnego elementu, który trzeba znaleźć i umieścić gdzie jego miejsce. Ale wszystkie te czynności dają dużo radochy:)

Podobnie jak granie w Drawn: The Painted Tower. Dawno, dawno temu... tfu, inaczej: dawno nie widziałem tak uroczej i ładnie zrobionej interaktywnej bajki. Takiej, przy której będą się dobrze bawić zarówno młodzi jak i starsi. Takiej, w której rozwiązanie pozornie prostej zagadki daje tak wielką przyjemność. Obcowanie z Drawn jest jak czytanie ulubionej bajki z dzieciństwa – magicznym sposobem czas płynie przy niej trochę zbyt szybko, a chciałoby się, by trwała i trwała...

9,5 PLUSY:
prześliczna grafika + ładna, nastrojowa muzyka + pomysł z obrazami i jego wykonanie + magiczna kreda i farby + bajkowy klimat i oprawa + ciekawe i wciągające zagadki + dosyć niska cena (6,99$)
MINUSY:
kończy się zbyt szybko - dostępna jedynie przez internet - tylko po angielsku

autor: Percival

   

Komentarze


1004 #1 twig
dnia 23.01.2010 15:38
Gra z odrobiną magii. Zauroczyła mnie Sweet

Co do ostatniego minusa: http://grajpopols...&t=500

Buszując po zasobach gry odnalazłem kilka niewykorzystanych lokacji oraz trochę dodatkowego tekstu.

Oto jedna z tych wyciętych lokacji - Jaskinia Ropuchy (MG_Toad_Cave):
f.imagehost.org/t/0094/MG_Toad_Cave.jpg
1121 #2 Percival
dnia 23.01.2010 16:20
Oczywiście dowiedziałem się o polskiej wersji już po fakcieWink2 Szkoda że twórcy nie wykorzystali Jaskini, wygląda ciekawie:)
1004 #3 twig
dnia 23.01.2010 16:44
Z niewykorzystanych tekstów można dowiedzieć się, że w planach miał być również cmentarz z kryptą, gdzie rozmawialibyśmy z duchami ludzi. W obrazie z Szamanem mielibyśmy do zwiedzenia dodatkowo plażę i jakąś podwodną lokację (chata Szamana miała być częścią większej lokacji nazwanej w plikach gry Shipwreck Island).

Oprócz Olbrzymiego Drzewa zwiedzilibyśmy Zaczarowany Las
i.imagehost.org/t/0265/Main_Trees.jpg i.imagehost.org/t/0072/Back_Cliff.jpg
1121 #4 Percival
dnia 23.01.2010 19:43
Ciekawe, dlaczego nie wykorzystano tych lokacji. Z tego co widać, są one naprawdę udane. Czyżby szykowano kontynuację? Dzięki ci, Twig, za znalezienie tych informacji :)
1184 #5 kamiko
dnia 01.02.2010 01:30
Jakie to śliczne!!!
778 #6 telipinus
dnia 02.02.2010 18:52
całkiem sprytnie napissany tekst StukUp
210 #7 mertruve
dnia 04.02.2010 17:45
Juz dawno mowilem, ze podoba mi sie styl Percivala, tak ciekawy i wnoszacy swiezosc w AZ:) Dobre!
1004 #8 twig
dnia 08.02.2010 10:56
Pomysł na recenzję może i ciekawy, ale sama recenzja zawiera kilka błędów.

Wypiszę nieścisłości - jeżeli ktoś jest wrażliwy na psujki nie powinien czytać - choć po przeczytaniu recenzji nie wiem, czy to co napiszę komukolwiek zepsuje grę.

"(...)która mieszkała w ogromnym zamku, za siedmioma górami i za siedmioma lasami."
Bzdura - nie wiemy, gdzie mieszkała Iris będąc niemowlęciem (wiadomo tylko, że była to wioska). Całe swoje dzieciństwo Iris spędziła w Wieży - ukrywając się.

"A kiedy miała ochotę porysować i pobyć sama, wchodziła na szczyt Olbrzymiego Drzewa, gdzie zbudowałem dla niej domek."
Iris sam sobie narysowała domek na drzewie - zupełnie tak samo jak narysowała las i samo drzewo.

"Niestety, zdarzyło się pewnego razu, że u stóp wieży, w której mieszkaliśmy, pojawił się zły Czarny Rycerz i jego straszliwy smok. Zamienili mnie w kamień, porwali moją podopieczną i uwięzili ją na samym szczycie wieży, aby objąć władzę nad krainą."
Nie mam pojęcia, skąd recenzent wytrzasnął te informacje. Wiemy jedynie, że Iris została uwięziona na szczycie wieży przez podstępną magię. Smok i zły król rzeczywiście występują w grze, ale pojawiają się dopiero pod koniec, aby dopaść Iris.
1004 #9 twig
dnia 08.02.2010 11:04
Nie podobają mi się recenzje w stylu new journalism. Informacje, które powinny zostać przekazane w recenzji giną w natłoku głupotek, które wymyśla recenzent, aby nadać swojemu tekstowi jakąś udziwnioną formę. Do tego, tak jak w tym przypadku, recenzent często ubarwia fakty i wymyśla fabułę recenzowanej gry na nowo.
Takie teksty mogą się podobać recenzentowi, który ma dość pisania tekstów "na jeden kopyt" oraz ludziom z redakcji, którzy też mają dość czytania trzymających się schematów tekstów. Jednak trzeba się zastanowić co jest ważniejsze - okrzyk zachwytu ("O, jaki ten tekst jest śliczny!" ) czy przekazanie informacji o grze (czytając takie recenzje człowiek często zastanawia się "Ale o co chodzi?!" ).
729 #10 Evillady
dnia 08.02.2010 18:29
Twig serdeczne dzięki za Twoje spostrzeżenia Stuk Styl, o którym piszesz jednym może się podobać, innym nie, ale na pewno przekazane przez Ciebie wnioski weźmiemy pod uwagę. Dzięki raz jeszcze!
1121 #11 Percival
dnia 09.02.2010 13:02
Twig pisze:

Nie mam pojęcia, skąd recenzent wytrzasnął te informacje. Wiemy jedynie, że Iris została uwięziona na szczycie wieży przez podstępną magię. Smok i zły król rzeczywiście występują w grze, ale pojawiają się dopiero pod koniec, aby dopaść Iris.


Ok, w takim razie Franklin sam się zamienił w kamień, bo znudziło mu się opiekowanie małą, a ona sama się zamknęła na szczycie wieży, bo chciała się pobawić. Jasne... Faktem jest, że nie mogę tego stwierdzić na 100%, ale logicznym jest, że skoro staruszek opiekował się Iris, rzucono na niego klątwę, aby nie mógł jej chronić. A kto rzuca klątwy w bajkach? Czarne charaktery (czarownice, magowie, itp.)

Nie podobają mi się recenzje w stylu new journalism.


Mnie też się wiele rzeczy w życiu nie podoba. I co z tego?

Informacje, które powinny zostać przekazane w recenzji giną w natłoku głupotek, które wymyśla recenzent, aby nadać swojemu tekstowi jakąś udziwnioną formę.


Jeśli tak nie lubisz wymyślonych przez recenzenta "głupotek", a widzisz, że moja recenzja ma inną formę niż zwyczajny tekst tego typu, to po co ją czytasz?

Do tego, tak jak w tym przypadku, recenzent często ubarwia fakty i wymyśla fabułę recenzowanej gry na nowo.


Otóż nie. Ja nie wymyślam fabuły żadnej z recenzowanej przeze mnie gry. Co do ubarwiania faktów - a czym się niby zajmuje jakieś 95% dziennikarzy? To ci jakoś nie przeszkadza, tak?

Takie teksty mogą się podobać recenzentowi, który ma dość pisania tekstów "na jeden kopyt" oraz ludziom z redakcji, którzy też mają dość czytania trzymających się schematów tekstów.


Owszem, podobają mi się moje teksty i jestem z nich dumny. Podejrzewam, że redakcja również je docenia. Zabronisz nam tego?

Jednak trzeba się zastanowić co jest ważniejsze - okrzyk zachwytu ("O, jaki ten tekst jest śliczny!" ) czy przekazanie informacji o grze (czytając takie recenzje człowiek często zastanawia się "Ale o co chodzi?!" ).


Po pierwsze: tekst nie może być śliczny. Może być rzetelny, ciekawy, słaby, ale nie śliczny. Po drugie, dam ci prostą radę: jeśli ci się nie podoba, to nie czytaj! Czy ktoś ci każe?
1184 #12 kamiko
dnia 09.02.2010 16:37
Proszę Was, kochani recenzenci, podawajcie wymagania sprzętowe!
210 #13 mertruve
dnia 09.02.2010 17:25
Dobrze, nie klocmy sie. Prawda jest taka: tekst Percivala swietnie komponuje sie z tematyka i charakterystyka gry: jest napisany w formie bajki. Moim zdaniem w grze typu Drawn, fabula schodzi na dalszy plan. Dla czytelnika bardziej od stylu licza sie rzeczy podane na koncu: cena, plusy, minusy i ocena koncowa. Reszta to mily dodatek, ktory sprawia, ze chcemy po dana gre siegnac, badz nie, lub czy chcemy poznac subiektywna opinie recenzenta.
210 #14 mertruve
dnia 09.02.2010 17:26
Kamiko, wymagania sprzetowe masz podane w naszej encyklopedii. Klikasz sobie ikonke na gorze PEGAZ, szukasz Drawn i masz wszystko podane:)
165 #15 Kami
dnia 09.02.2010 22:54
PEGAZ - Przygodowa Encyklopedia Gier Adventure Zone Grin
729 #16 Evillady
dnia 10.02.2010 12:57
Są tam też odnośniki do newsów, galerii i artykułów dotyczących danej gry. Miłej eksploracji Wink2
1004 #17 twig
dnia 10.02.2010 18:16
Widzę, że ktoś tu nie potrafi przyjąć krytyki. Rozumiem, że możliwość, że komuś nie podoba się twój tekst nie mieści ci się w głowie. Smutne.

"Ok, w takim razie Franklin sam się zamienił w kamień, bo znudziło mu się opiekowanie małą, a ona sama się zamknęła na szczycie wieży, bo chciała się pobawić. Jasne... Faktem jest, że nie mogę tego stwierdzić na 100%, ale logicznym jest, że skoro staruszek opiekował się Iris, rzucono na niego klątwę, aby nie mógł jej chronić. A kto rzuca klątwy w bajkach? Czarne charaktery (czarownice, magowie, itp.)"
Jasne... logiczne, że złe moce to czyn szatana, więc w grze sterujemy dzielnym templariuszem, który pragnie unicestwić plan Pana Ciemności, który w swym niecnym zamyśle ma złożenie ofiary z dziewicy (dlatego szatan uwięził Iris na szczycie wieży - w końcu nie chodziło o przymusowe wakacje, prawda?) W grze wyraźnie powiedziano, że Iris została uwięziona za pomocą złych czarów złego Kanclerza i czeka na przybycie Króla i tegoż Kanclerza, którzy mają zamiar ją pojmać. Te same złe czary zamieniły Fraklina w kamień i stoją za pułapkami zastawionymi na bohatera. Nie ma Złego Rycerza. Grałem - wiem.

"Jeśli tak nie lubisz wymyślonych przez recenzenta "głupotek", a widzisz, że moja recenzja ma inną formę niż zwyczajny tekst tego typu, to po co ją czytasz?"
Może wymyślicie jakiś sposób oznaczania tego typu recenzji? Jakiś wstęp grubymi, czerwonymi bukwami w stylu: "Uwaga! Recenzja mocno niestandardowa, występuje ubarwianie faktów i niespójny styl - osoby chcące dowiedzieć się czegoś na temat gry niech poszukają innej recenzji lub ograniczą się do przeczytania tabelki pod tekstem."
Bo póki co nie sposób odróżnić rzetelnej recenzji od bajek bez przeczytania tekstu.

"Owszem, podobają mi się moje teksty i jestem z nich dumny. Podejrzewam, że redakcja również je docenia. Zabronisz nam tego?"
A czy ja komuś czegoś zabraniam? Podobają ci się twoje teksty? Świetnie - pisz je, czytaj sobie przed snem, nagraj na mp3 i słuchaj w tramwaju - możesz je sobie nawet wytatuować na całym ciele. Nic mi do tego. Audycje Rydzyka też podobają się licznemu gronu słuchaczy i słuchaczek. I też nikomu niczego zabraniać nie zamierzam.
Wyraziłem jedynie WŁASNĄ opinię. Nie podobają MI się teksty tego typu. Tym bardziej, jeżeli są tak słabo napisane jak ten, który skomentowałem. Nie zabronisz mi chyba komentarza, prawda? W końcu opublikowałeś swój tekst a mechanizmy tej witryny wręcz zachęcają do dzielenia się opiniami na temat publikowanej na niej treści.

Twoje uniesienie jest niepoważne. Jesteś recenzentem, więc twoim zadaniem jest ocenianie dzieł innych ludzi. Sam jednak nie potrafisz przyjąć krytyki. To jest hipokryzja.

W CD-Action czasem też pojawiają się fantazyjne recenzje, ale zawsze obok w ramce znajdują się konkrety (i nie jest to tabelka z podsumowaniem oceny). Dzięki temu nawet jeżeli recenzja jest nieprecyzyjna, to fakty z ramki obok rozwiewają wszelkie niejasności.

Autorowi recenzji proponuję zmianę perspektywy i odrobinę dystansu do swoich artykułów. Każdy miał kiedyś babcie, która twierdziła, że jej wnuczek/wnuczka najpiękniej śpiewa/rysuje/tańczy/recytuje. Niestety nadchodzi czas, gdy trzeba się wyrwać ze świata babcinych zachwytów.
729 #18 Evillady
dnia 10.02.2010 19:53
Ojojojoj, ale się porobiło... Twig nie zamierzam się wtrącać w Twoją dyskusję z Percivalem odniosę się tylko do jednej części Twojej wypowiedzi:

Twig napisał/a

(...)a mechanizmy tej witryny wręcz zachęcają do dzielenia się opiniami na temat publikowanej na niej treści.


Cieszę się, że to zauważyłeś i mam nadzieję, że ta ostra dyskusja z autorem tekstu nie zmieni Twojej opinii. Jakkolwiek niewspółmiernie do zaistniałej sytuacji to zabrzmi ZALEŻY nam na opinii naszych czytelników i zawsze będziemy zachęcać do jej wyrażania.

Mam nadzieję więc, że jeśli będziesz miał podobne wątpliwości przy kolejnej recenzji to nie zawahasz się nimi podzielić.

Na koniec cóż mogę powiedzieć... recenzent też człowiek i jak każdego człowieka z krwi i kości, czasem i nas, recenzentów ponosi Wink2

Przykro mi, jeśli poczułeś się w jakikolwiek sposób dotknięty. Mam nadzieję, że nie zaważy to na Twojej ocenie witryny, jako całości. Pozdrawiam Stuk
1121 #19 Percival
dnia 10.02.2010 21:52
Każdy miał kiedyś babcie, która twierdziła, że jej wnuczek/wnuczka najpiękniej śpiewa/rysuje/tańczy/recytuje. Niestety nadchodzi czas, gdy trzeba się wyrwać ze świata babcinych zachwytów.


No, teraz toś mnie człowieku rozbroił totalnieWink2

Ale niech będzie: przepraszam wszystkich, którzy mogą poczuć się urażeni moimi uwagami i brakiem "dystansu do swoich artykułów".
1184 #20 kamiko
dnia 10.02.2010 23:52
Tak na marginesie - Twig, ja nie powiedziałam, że tekst jest śliczny (żaden tekst nie może być śliczny!) - zachwyciły mnie screeny z gry Grin
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 20% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 20% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 40% [2 głosy]
Słabe Słabe 20% [1 głos]