Tytuł: Adventure Zone - Przygodówki od A do Z :: Dziecięce harce ;) .

Dodane przez Evillady dnia 07.12.2009 17:00
#1

Bo to muszą być stare drzwi, ciężki klucz i duży kawałek papieru. Wiem, bo testowałam. Jeśli klucz jest ciężki, to się nie odbije od podłoża, ale idealnie prosto też nie upadnie więc papier musi być duży. No a pod drzwiami szpara naturalnie, której w nowym budownictwie nie uświadczycie.

Co do banana i poślizgu też testowałam. Musi być odpowiedni podłoże, odpowiednia skórka (już trochę wyślizgana) i odpowiednie buty. Albo raczej to wszystko powinno być nieodpowiednie skoro poślizgowe. Wtedy można wywinąć orła, że aż miło!

I nie mówcie mi, że tylko ja przeprowadzałam takie doświadczenia w dzieciństwie Wow

Dodane przez kamiko dnia 07.12.2009 17:01
#2

Ale masz hobby, Evillady XD

Dodane przez Przemo dnia 07.12.2009 17:01
#3

Evillady napisał/a:
I nie mówcie mi, że tylko ja przeprowadzałam takie doświadczenia w dzieciństwie Wow


No więc, ja wolałem moczyć zabawki w gotującej się smole i podpalać włosy lalkom. Smile2

Dodane przez Evillady dnia 07.12.2009 17:01
#4

Tam zaraz hobby. Zwykła dziecięca ciekawość i wyobraźnia. Strasznie nudne dzieciństwo musieliście mieć Grin Chociaż po przeczytaniu posta Przema, wycofuję to, co powiedziałam...

Edytowane przez Evillady dnia 07.12.2009 14:43

Dodane przez mendosa dnia 07.12.2009 17:01
#5

Ja natomiast uwielbiałem chować się - w szafie, lub na szafie. Strasznie tym rozwścieczałem rodzinę, zwłaszcza kuzynkę, moją rówieśniczkę, która dostawała szału - w martwej ciszy, nagle drzwi szafy zaczynały skrzypieć ... albo wysoko pod sufitem rozlegał się diaboliczny śmiech małego PtRM Grin .

Edytowane przez mendosa dnia 07.12.2009 14:48

Dodane przez Evillady dnia 07.12.2009 17:01
#6

Heh to ja już wiem skąd twórcy The Lost Crown wzięli pomysł na patent z szafą Grin

Dodane przez Madzius888 dnia 07.12.2009 17:01
#7

Grin
Ja natomiast byłam kameleonem jak byłam mała. Zawsze wygrywałam w chowanego, bo chowałam się w widoczne miejsca, ale zamaskowana Sweet

Poza tym biłam się z wszystkimi xD
Radio nagrywałam z bratem na starym magnetofonie.
Chodziłam po drzewach.
I - nie słyszałam o tym, żeby ktoś miał takie hobby: rysowałam twarze kobiet w zeszycie i dopasowywałam im.. kosmetyki z Avonu - miałam mnóstwo kredek odpowiadających szminkom, podkładom, cieniom... Sweet Sweet

Ale co trza powiedzieć, to trza - malować się i innych umiem i bardzo lubię (kosmetykami, nie kredkami.. Lol )

Edytowane przez Madzius888 dnia 07.12.2009 15:21

Dodane przez Zajawkarz dnia 07.12.2009 17:01
#8

Madzius888 napisał/a:

I - nie słyszałam o tym, żeby ktoś miał takie hobby: rysowałam twarze kobiet w zeszycie i dopasowywałam im.. kosmetyki z Avonu - miałam mnóstwo kredek odpowiadających szminkom, podkładom, cieniom... Sweet Sweet

hahaha ha

Dodane przez kamiko dnia 07.12.2009 17:01
#9

E, to ja miałam nudne...
Pisałam bajki w zeszycie

Dodane przez SilverMoon666 dnia 07.12.2009 22:39
#10

Hmm co ja lubiłam robić..jak każde dziecko wygłupiać się.Najśmieszniejsza była bitwa na chwasty ogólnie dużo by tu mówić.

No i jeszcze obcinanie lalkom włosów,malowanie ich(ehh kiedyś mama kupiła mi baby born za 300 zł pobawiłam się 2 dni).Chodzenie tam gdzie nie potrzeba,byłam u koleżanki potem z taką moją przyjaciółką byłą normalnie siadłyśmy sobie na ich huśtawce Bubu ,lub jakieś opuszczone domy,budowanie domków z krzeseł i koców (nie mogłobyć ani jednej dziurki).

Edytowane przez SilverMoon666 dnia 07.12.2009 22:43

Dodane przez Evillady dnia 08.12.2009 10:52
#11

Ja bawiłam się w chowanego po piwnicach. Chłopaki kontra dziewczyny. Oczywiście dziewczyny się chowają, chłopaki szukają. Złapana nieszczęśniczka musiała szczęśliwcowi, który ją dopadł dać buziaka Grin

Poza tym urządzaliśmy też bitwy na kamienie. Raz takim dostałam, bo podniosłam głowę w niewłaściwym momencie. Myślałam, że mama zemdleje, jak mnie zobaczyła Lol2

Naturalnie były regularne bitwy i zimna wojna pomiędzy naszymi "starymi" blokami, a blokami "nowymi". Jak zaczęli budowac place zabaw, to regularnie, w nocy znikały z niego wszystkie części ruchomie i były transportowane do "nowych" bloków, bo plac zabaw był u nas. No to organizowaliśmy odsiecz, odbijaliśmy naszą własność, a następnej nocy zabawa się powtarzała Grin

Aaaa mieliśmy też przedsiębiorstwo pogrzebowe. Wynajdywaliśmy wszystkie zdechlaki i urządzaliśmy im regularne pogrzeby z konduktem pogrzebowym wokół bloku, mową pożegnalną, krzyżem, kurchanem, etc.

Bawiliśmy się też w "rób-to-co-ja" w wersji rowerowej. Na początku orszaku jechał ktoś na rowerze i robił różne wygibasy, a reszta peletonu musiała za nim powtarzać. Zabawa mocno kontuzyjna Lol2

Ćwiczyliśmy godzinami akrobacje na trzepaku, graliśmy w gumy, hulahop, podchody, urządzaliśmy pokazy mody lalek barbie na tarasie szkoły, graliśmy w pomidora, masa tego była :)

Dodane przez SilverMoon666 dnia 08.12.2009 15:07
#12

Nom pamiętam jak sie cieszyłam jak zrobiłam fikołka do tyłu na trzepakuCyclop

Dodane przez Evillady dnia 09.12.2009 09:01
#13

Ja się zawsze bałam robić akrobacje na tej górnej rurze. Miałam wizję tego, jak robię fikołka w tył i uderzam głową w dolną rurę Grin

Dodane przez SilverMoon666 dnia 09.12.2009 14:01
#14

Ja też...raz udało mi się do przodu i własnie pare razy do tyłu

Edytowane przez SilverMoon666 dnia 09.12.2009 14:02

Dodane przez Trabbik13 dnia 09.10.2019 14:20
#15

ja na trzepaku bałem się nawet głupiej "parówki" zrobić Lol2

Dodane przez Trabbik13 dnia 04.12.2019 14:16
#16

Trabbik13 napisał(a):

ja na trzepaku bałem się nawet głupiej "parówki" zrobić Lol2



hahha zgadza się, ja tez z tych cykorów