Sublustrum - recenzja
Dodane przez telipinus dnia 13.07.2009 20:03

Wstęp, czyli o fabule gry



Z głównym bohaterem – powieściopisarzem i podróżnikiem - spotkałem się na dworcu w pewnym mieście w Rosji. Równolegle z przemieszczaniem się w stronę domu, do uszu dobiegają słowa listu, jaki niedawno otrzymał on od swojego brata – naukowca. To właśnie ten list skłonił naszego bohatera do przyjazdu i skierowania swych kroków w dawno nie odwiedzane miejsce – do mieszkania brata. Po przybyciu do kamienicy, drzwi otwiera gospodyni, powiadamia nas o nieszczęściu i prosi, abyśmy sami to wszystko sprawdzili.
Bez zbędnych pytań, bohater z kluczem w ręku dociera do mieszkania swego krewnego.



W taki sposób rozpoczyna się przygoda z dreszczykiem rosyjskiego studia Phantomery Interactive, gdzie główną rolę spełnia unoszący się w powietrzu klimat niepokoju i skrywanej tajemnicy. Bowiem zauważamy, że w domu nie ma nikogo, w kątach walają się różnego rodzaju zapiski, większość mieszkania jest okablowana, a w środku pokoju znajduje się dziwne urządzenie. Nasz główny bohater sam nie wie co myśleć, bo wszelkie próby racjonalnego wytłumaczenia tego, o czym się tu dowiaduje są, lekko powiedziawszy, dziwne.
Wnioski z badań, jakie przeprowadzał brat głównego bohatera, skupiają się na wpływie fal dźwiękowych na megalityczne budowle świata antycznego oraz użyciu naparów z pewnych roślin i oddziaływaniu tych specyfików na człowieka. Połączenie wymienionych składników jest kwestią, nad którą pracował naukowiec. Elementem wypływającym z eksperymentów (czego dowiadujemy się z notatek) jest możliwość podróży w podświadomość, właśnie tam należy szukać odpowiedzi na pytania zadawane w Sublustrum.
Podróże w głąb podświadomości, hmm… tego jeszcze nie było.





ROZWINIĘCIE


Lśniący Świat-‘odbity w zniekształconym lustrze i pozbawiony mocnych barw’
To właśnie będzie czekało na śmiałka, który ośmieli się wkroczyć do świata wykreowanego w umyśle naukowca. W czasie wędrówki nasz bohater będzie szedł po ścieżkach wytyczonych przez swego brata i będzie się starał zrozumieć sieć jego wyrwanych z kontekstu myśli.
Fabuła gry Sublustrum urzeka od samego początku i pozwala na ciekawe prowadzenie postaci po dość irracjonalnym świecie podświadomości. Jest to intrygujące jedynie do pewnego momentu, bowiem później ilość i jakość zagadek w połączeniu z zagmatwaniem historii robi się trochę denerwująca.



Zagadki


Jest to w recenzowanej grze punkt, gdzie wielu znajdzie plusy i minusy. Niektóre zagadki są logiczne, przemyślane, dobrze urozmaicają rozgrywkę (tylko jedna czasówka) i nie są zbyt ciężkie, lecz w pewnych miejscach (pustynia, wieża) zdarzają się zagadki, które nawet dla wytrawnych przygodówkowiczów będą stanowiły nie lada wyzwanie, chyba że posiadają wiedzę z zakresu elektryki bądź mają świetny słuch muzyczny. Może było to zależne od długości rozgrywki, którą twórcy chcieli sztucznie wydłużyć, poddając graczom takie rozwiązanie.
Przedmioty w lokacjach są na wyciągnięcie ręki i nie sposób jest ich nie znaleźć, choć sposób ukrycia niektórych, podobnie jak system zagadek, jest czasami złożony, a czasami prosty jak…wiadomo co.
Wykorzystanym tu rozwiązaniem (i wg mnie odpowiednim) jest używanie przedmiotów i majstrowanie przy urządzeniach metodą prób i błędów. Przedmioty z naszego składziku znikają po odpowiednim wykorzystaniu, chyba że przedmiot będzie potrzebny w innym miejscu (zdarza się to raz czy dwa).
Zauważyłem w dwóch miejscach ciekawy system podpowiedzi w postaci łacińskich sentencji, które miały na celu… no właśnie, nie wiem co. Ale rozwiązanie nad wyraz ciekawe.





Grafika


W recenzowanej grze zastosowano skokowy system poruszania się po lokacjach, tak charakterystyczny dla gier „mystopodobnych”. Wspomagając przejścia klatkami z rozmazanymi bokami ekranu uzyskano wrażenie, że bohater naprawdę się przemieszcza ‘z kąta w kąt’.
Cechą wyróżniającą Sublustrum jest specyficzny wygląd oprawy graficznej. Zastosowany tu filtr graficzny sprawia, że obraz wygląda jak ze starej taśmy filmowej, do czego można się przyzwyczaić.
Połączenie ciemnej kolorystyki z sepi, rozgrzanej powierzchni pustyni aż do bieli i śniegu. I w tym miejscu należy stwierdzić, iż podobnie jak z odbiorem audio (o szczegółach za chwilę), dochodzi się do przekonania, że to co prezentują twórcy na początku jest jedynie preludium do ciekawych rozwiązań w późniejszych etapach rozgrywki. Aż żal dodać, że stosunkowo krótkiej.
Kiedy przemieszczamy się głównym bohaterem, zauważalny jest ruch głowy albo i całej postaci to w jedną, to w drugą stronę. Po dojściu do jakiegoś mechanizmu czy urządzenia, gość skupia się na zadaniu i ten ruch zanika.
Na koniec opisywanego elementu gry, wspomnę o ogólnym odbiorze wizualnym. Miałem wrażenie przemieszczenia się wśród surrealistycznych wizji Salvadora Dali. Wszystko dookoła wywierało dziwny wpływ odizolowania (tak popularnego: ‘wyalienowania’) i nostalgicznej depresji. Uczucie dziwnego zakłopotania w połączeniu z efektowną muzyką dało niesamowity odbiór.



Muzyka i dźwięk


Nastrojowe połączenie klasycznego fortepianu i skrzypiec z nowoczesną muzyką elektryczną. Kiedy rozpoczynamy rozgrywkę witają nas klasyczne i znajome dźwięki instrumentów. Dopiero w miarę zagłębiania się w coraz to dziwniejsze lokacje, do uszu dobiegały mnie przemieszane, lecz doskonale wyważone połączenia elektroniczno-klasycznych instrumentów. Dodać należy, iż każda lokacja posiada swój motyw muzyczny, nawet zmienny dla różnych zadań.
Dźwięki ściśle wpływają na odbiór gry, momentami napawają lękiem. I to dosłownie.
Klimat muzyczny i udźwiękowienie lokacji dają niesamowite wrażenie w połączeniu z niepokojącymi i momentami dziwnymi krajobrazami.



Interfejs


Sejwy w postaci listów… rozwiązanie sympatyczne. Pierwszą moją myślą było, że jest ich za mało, lecz z uwagi na niezwykle krótką rozgrywkę zmieniłem zdanie. Spokojnie wystarczy każdemu, nawet dla celów napisania poradnika.
Kursor jaki pojawia się przed oczami bohatera, wygląda jak celownik w grach FPS. Często go po prostu nie widać, gdy szybko się ruszy nim po ekranie.
Od samego początku przygody, dyskomfortem bohatera będzie niestała kamera i pewnego rodzaju ruch obrazu, tak jakby akcja toczyła się na kołyszącej się łodzi. Do tego idzie się po pewnym czasie przyzwyczaić, lecz osoby z nadwrażliwością układu trawienia, proszone są o zażycie odpowiednich medykamentów. Po przytrzymaniu lewego przycisku myszy obraz podąża za myszką i w tym momencie jest już lepiej.
Ukłonem w stronę klasyki było zastosowanie sterowania point&click. Lewy przycisk myszy służy do przemieszczenia się oraz interakcji z otoczeniem. Najczęściej bohater będzie posługiwał się przedmiotami, bo o rozmowach z innymi osobami w tym tytule możemy zapomnieć. W końcu zwiedzamy świat umysłu, w którym innych osób raczej nie uświadczymy. Za pomocą prawego klawisza zostaje wyświetlany bądź chowany składzik majsterkowicza przygodówkowego, zwany potocznie Inventory. Dodatkowym bajerem jest możliwość podglądu dokumentów, zapisków, pamiętników. Widoczne są (tak jak składzik u dołu) na górze ekranu.





Polonizacja


Zauważyłem tylko jeden, jedyny błąd/nieścisłość w postaci złego łącznika w zdaniu, co do tekstu pisanego a mówionego.
Intonacja lektora jest rewelacyjna, choć jednak szkoda, że to jedyny głos jaki usłyszymy.
Ogólnie dobre tłumaczenie oraz dobra robota wydawcy przy wstawianiu tekstów w dokumentach i zapiskach. Nie ma żadnych błędów ani wyrwanych części tekstu. Nawet pismo odręczne na znajdowanych notatkach było bardzo rzeczywiste i naturalne.



ZAKOŃCZENIE


Słowem podsumowania

Wytworzony klimat zagubienia daje się we znaki, co jest nie lada gratką dla amatorów tego typu gier. Lecz w tym tytule jest to dziwnie skomponowane i choć jestem zwolennikiem wszelkiego typu zakręconych i delikatnie schizofrenicznych tematów, to przyznam się z ubolewaniem, że można zakończyć tę grę z niedosytem fabularnym. Fakt faktem, że często się to zdarza, lecz tutaj wątki fabuły jakie twórcy nam proponują są tak wyrywkowe, że nie idzie się w ogóle połapać, co jest podpowiedzią do zagadek, a co elementem fabuły i odwrotnie.
Tak więc ogromny minus zadany fabule gry i scenariuszowi.
Długość tej gry również jest poważnym zaniedbaniem. Można by długo (dłużej pewnie niż trwa rozgrywka w Sublustrum) deliberować nad tym, dlaczego tak postanowiono i w takiej postaci grę wydano, ale nic to nie zmienia i przyznać trzeba, że gra jest za krótka.
Tak rażące niedociągnięcia na pewno odbijają się na ogólnym odbiorze i dlatego uważam, że tytuł ten powinien wrócić z powrotem skąd przybył, aby go jeszcze trochę doszlifować i uzupełnić o kilka ważnych elementów oraz więcej bardziej pomysłowych zagadek. Bo tak dobry pomysł i inwencja zostały zamienione na przekombinowaną i zagmatwaną historię dla psychoterapeutów. A i tak nie wiem, czy oni by coś z tego wydobyli.
Jednym słowem, nie wykorzystano potencjału tkwiącego w temacie jakiego użyto w Sublustrum. A to co zostało zaprezentowane, można przyrównać do niepowtarzalnie zrealizowanego dema.











6 PLUSY:

nastrój i klimat
+ polonizacja
+ muzyka i udźwiękowienie
+ bezkrwawy thriller
+ kilka ciekawych zagadek
MINUSY:

za długo wczytuje wstęp i poszczególne "rozdziały"
- brak interakcji z osobami (uczucie odosobnienia)
- za krótka
- przekombinowana fabuła
- zagadki na pustyni


autor: telipinus