Belief & Betrayal: Medalion Judasza - recenzja
Dodane przez Madzius888 dnia 02.12.2007 23:16

Jonathan jest młodym dziennikarzem… któremu właściwie nie chce się pracować. Jest do szczętu leniwy i cyniczny, niezbyt poważnie podchodzi do życia i tego, co go w przyszłości czeka. Woli żyć chwilą i bawić się jak tylko można. Tymczasem jego z pozoru chaotyczne, a jednak bardzo jednostajne życie, przerywa telefon komisarza Scotland Yardu, wg którego życiu Jonathana grozi niebezpieczeństwo i natychmiast musi wyjechać do Londynu. Nie wie jeszcze, że czeka go rozwiązywanie zagadek związanych ze sprawami, o których tylko wspomniano w szkolnych podręcznikach do historii...



Belief and Betrayal to point’n’click najbardziej klasyczny w swoim rodzaju, bez żadnych zręcznościówek czy możliwości, że bohater umrze - także nie ma obawy dla słabszych nerwowo. „Medalion Judasza” wyprodukowano we włoskim studiu Artematica, a w Polsce wydało go Nicolas Games.



Poznajmy Jonathana i jego przyjaciół



Zacznijmy od samego Jonathana. Nie mogłabym nie uczynić dygresji, że jego dom (po przeczytaniu książeczkowej instrukcji w opakowaniu i wyobrażeniu sobie, jak może mieszkać wieczny imprezowicz) wydawał się być podniszczonym jednopokojowym mieszkaniem rozmiarów klitki Raskolnikowa ze „Zbrodni i kary”, a nie wypasionym mieszkaniem z siłownią i osobną sypialnią. :) Ale nie tu właściwie toczy się akcja i nie o mieszkanie chodzi, a o charakter naszego bohatera. Można by go skomentować peryfrazą „cyniczny osobnik płci męskiej z lekkim podejściem do życia”. Czy to coś drogiemu czytelnikowi mówi?
Poznajmy więc Kat, którą również będziemy kierować. Jest to młoda, bardzo wykształcona osoba, zajmująca się badaniem starożytnych pism. Jest bardzo pewna siebie i w osiągnięciu celu nie waha się wykorzystać kobiecego wdzięku i czaru. Do tego, dopiero co poznaje Jonathana, ale mimo dzielących ich różnic, nawiązuje się pomiędzy nimi nić porozumienia, a nawet przyjaźni. Od razu poczułam się jakbym znowu grała w Broken Sword i asystowała George’owi i Nico.



Czyżby historia w modzie?



Pytanie to nasunęło mi się kiedy skojarzyłam ze sobą takie gry, jak „Broken Sword”, „Post Mortem”, „Cleopatra: Queens of Destiny” itp., które zdecydowanie nawiązują do różnych zagadek przeszłości. W „Medalionie Judasza” Artur, Damien i Kat zapoznają nas z tematem Templariuszy i Katarów i właściwie wokół tego tematu krąży cała akcja. Oprócz tego w dwóch, trzech zdaniach główne postacie opisują nam różne zabytki Rzymu, Wenecji i innych lokacji, których może nam się nie udać zbadać samodzielnie „w realu” – pomysł, jak dla mnie świetny. Jak wobec tego powinnam odpowiedzieć na zadane pytanie? Nie wiem, wiem tyle, że podoba mi się wplatanie wątków historycznych, może poza oklepanymi już Templariuszami.





...Bo porozumiewać się ludzie też muszą



W trakcie gry poznamy wielu ludzi miłych i wielu całkiem wyzutych z człowieczych uczuć, którzy znacznie wpłyną na naszą rozgrywkę. Nie różni się to jednak zbyt wiele od innych gier. Chciałam jednak zwrócić uwagę na bardzo ciekawą innowację wprowadzoną w „Medalionie Judasza”, a mianowicie Komunikator. Używa się go na takiej zasadzie, jak dobrze znane nam palmtopy. Otóż z komunikatora tego można wysyłać wiadomości e-mail, zdjęcia lub filmiki. Aby opcja taka się w komunikatorze pojawiła przeciągamy jakiś przedmiot bądź notatkę na ikonkę urządzenia i wysyłamy do odpowiedniej osoby, a ona odbiera przekaz, bądź też odpowiada. Taki mały bajer, a jak cieszy :)



Jak człowieka wprowadzić w odpowiedni nastrój



Uzbrojona w informacje o Jonathanie i fabule, z nutką zdziwienia i zaciekawienia odpaliłam grę. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, a właściwie w uszy to bardzo ciekawy motyw symfoniczny w intro, który – jak się okazało - nie jest jedynym w ten sposób zrealizowanym dźwiękiem. Największą zaletą gry jest właśnie niesamowicie nastrojowa muzyka. W domu Franka słyszymy tajemnicze dźwięki, atmosferę retro w domu Kat też odpowiednio podkreślono, a katedra przywitała nas jeszcze bardziej mrocznie. Nie było dla mnie zaskoczeniem, kiedy w napisach końcowych przeczytałam, że dźwięki realizowano z orkiestrą symfoniczną – bardzo dobre rozwiązanie. Dobrano tez świetnych aktorów: Jo jest luzacki, Kat bardzo dobrze ułożona, a to właśnie oni mają największy udział w grze.



Na co i jak można popatrzeć



Mówiąc szczerze od producentów oczekiwałam znacznie lepszej grafiki. Modele postaci wykonano w 3D, a tła zrobione są częściowo w 3D, a częściowo w 2D, co daje trochę dziwny efekt. Menu zapisywania, przedmiotów bądź notatnik wsuwają się robiąc bardzo ciekawy efekt panoramiczny. Obrazki są całkiem przyjemne w takiej formie, a i owszem, nie zaprzeczę, że jest i na czym oko zawiesić. Ciekawa katedra, ładne posągi i piękny pałac robią wrażenie. Tymczasem filmiki są wykonane raczej po łebkach, ot żeby coś się ruszało, a niedociągnięcia „ukryjemy tajemniczym zamazaniem”. Nie podobało mi się to, może jednak komuś przypadnie do gustu.



„Kolejna dziwna zagadka templariuszy”



Jo się pomylił - niestety z przykrością muszę stwierdzić, że zagadki nie są najmocniejszą stroną „Belief & Betrayal”. Przesuwania dźwigni, wciskania ukrytych przycisków nie ma tam wcale, a układanie różnych elementów pojawia się tylko kilka razy i niestety są one na bardzo niskim poziomie. Do tego nie ma żadnych wątpliwości, co kiedy ze sobą złączyć lub do kogo iść, bo albo sam bohater/bohaterka nam to oznajmia, bądź robi to ktoś inny – a szkoda, bo gra okazuje się za łatwa i przechodzi się ją bardzo szybko, nawet jeżeli jest się początkującym graczem (sprawdzone:)). Nie zaproponowano nam też za długiej rozgrywki – gra ma tylko sześć krótkich rozdziałów i prolog, dlatego szybko dowiadujemy się o co właściwie chodzi.
Z drugiej strony możemy się cieszyć klasyką point’n’clicków – zabieramy naprawdę mnóstwo przedmiotów, które łączymy w całkiem dziwne kombinacje. Moim ulubionym „składakiem” stało się wino, które można zrobić z wody, truskawkowego loda na patyku i jogurtu:). Fajną „fabryką zagadek” okazuje się też być zwykłe M3 wujaszka, w którym praktycznie z każdym przedmiotem można coś zrobić.





„...który za dużo naoglądał się „Kryminalnych”



Do „Belief & Betrayal” zorganizowano spolszczenie kinowe, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń. Nic nie pomylono, nie ma głupich błędów gramatycznych, a poszczególne wyrażenia troszeczkę zmieniono, by dopasować je do polskich realiów, dzięki czemu wrażenie było bardziej komiczne - brawo!



Co tam trochę nie wyszło, jak miało



Nie podobała mi się forma notatnika. Zamiast pełnych informacji graczowi daje się ogólne zwroty i tytuły, z których niewiele wynika i które często z właściwym przedmiotem kojarzą się przypadkiem przez używanie „wszystkiego na wszystkim”, bo właściwie innej możliwości nie ma. Sądzę też, że całkiem dziwny jest pomysł z pokazującą wszystko spacją, w jaki sposób ma to rozwijać u graczy błyskotliwość? Podsumowując mogę stwierdzić, że ktoś komu spodobał się „Broken Sword III”, „IV”, oraz „Zakazany Manuskrypt” i poszukuje jakiejś ciekawej pozycji na kilka wieczorów, będzie zadowolony. Sądzę też, że jest to dobry tytuł dla tych, którzy w przygodówki okazji zagrać jeszcze nie mieli i chcieliby na początek wypróbować coś prostego i odprężającego.











7,5 PLUSY:

ciekawe możliwości łączenia przedmiotów
+ muzyka
+ spolszczenie
MINUSY:

za krótka
- brak "układanek"
- bardzo łatwa

Oceny cząstkowe: Grywalność - 8, Grafika - 7, Dźwięk - 10



autorka: Madzius888