Ankh: Klątwa Mumii - recenzja
Dodane przez SpokoWap dnia 06.03.2007 09:34

Ankh - gra programistów z nowego studia Deck13 - miała swoją premierę na świecie już grubo ponad pół roku temu. I nic nie zapowiadało, że my - Polscy Gracze - ją kiedykolwiek ujrzymy na półkach sklepowych. A jednak, pewnego pięknego dnia, ni z tego, ni z owego pojawiła się informacja, że OniGames ma Ankh w planach wydawniczych! Potem jakby wszystko przycichło i w końcu Bum! W kioskach, Empikach i niektórych salonach z prasą pojawił się Ankh. Od razu zaznaczę, że w bardzo ciekawej cenie - niecałych 20 złotych. Co prawda za tę niewielką kwotę dostajemy tylko płytę CD w tekturowym pudełku i liczącą osiem stron gazetkę, całą w reklamach gier dystrybutora, ale kto by się tym przejmował. Pudełko zmontowałem sobie sam, a instrukcja jest na płycie w formacie .pdf (i tak z niej nie korzystałem, gra ma dziecinnie prostą obsługę), więc jeśli ktoś już musi się z nią zapoznać, to może to zrobić. Tak więc jedziemy z zawartością, którą kryje CD.



W Ankh trafiamy w sam środek Egiptu i wcielamy się w rolę młodzieńca o imieniu Assil, który jest synem sławnego tamtejszego architekta. Assil podczas imprezy ze znajomą (a co, nawet młodzi Egipcjanie się zabawiali na imprezach :p) zostaje obłożony przez mumię śmiertelną klątwą. Jednak nic straconego. Ów obandażowany od stóp do głów jegomość po spełnieniu swojej powinności... rozsypuje się w pył, a dokładniej w kupę bandaży, tym samym zostawiając po sobie naszyjnik z krzyżem Ankh (wyglądający jak otwieracz do butelek), który to posiadał, a który ma pomóc Assilowi w zdjęciu tejże klątwy. Następnego dnia dostajemy jeszcze na dokładkę szlaban od ojca na wychodzenie z domu - i pasztet gotowy. Gra jest od tej chwili nasza.



Jak już pewnie zdążyliście się domyśleć, gra jest pełna humoru. W ogóle można ją nazwać komedią pełną gębą. Tutaj gag goni gag i co chwila jesteśmy zmuszani do wybuchu śmiechem, lub choćby do pojawienia się uśmiechu na twarzy. Chyba największy ponurak i pesymista życiowy grając w Ankh poprawi sobie nastrój. Zarówno dialogi z napotkanymi postaciami, jak i sytuacje, przedmioty, lokacje zawierają w sobie sporo ładunku humorystycznego. A co najważniejsze nie jest on niskich lotów. Widać, że twórcy to pasjonaci przygodówek, którzy mają głowy pełne pomysłów i, co ważne, umieją je wykorzystać. Sporo jest też rozmaitych nawiązań do wszelakiej maści spraw, a również i gier. Wszystko to sprawia, że przechodzenie Ankh to prawdziwa przyjemność.



Grafika nie może się nie podobać. Jest utrzymana w kreskówkowej konwencji, a do tego trójwymiarowa, co na pewno dodaje jej specyficznego uroku. Zastanawiałem się jakby to wyglądało w 2D i wydaje mi się, że decydując się na 3D twórcy nic nie skopali, niczego nie zatracili. Całość grafiki okrywa zmiękczający filtr, sprawiając baśniowe wrażenie przedstawionego świata. Jeżeli graliście w Monkey Island to poczujecie się znajomo. Zresztą sporo pracowników z Deck13 wywodzi się właśnie z Lucas Arts! Modele postaci są wykonane również często "z jajem". Mówię o wyglądzie, ale i zachowaniu. Bardzo szybko zaczynamy darzyć sympatią Asilla, a i reszta bohaterów jest fajna, np. gruby handlarz niewolnikami czy wyluzowany czarnoskóry przewoźnik. Tak samo ma się sytuacja z lokacjami. Nie ma ich jakiejś oszałamiającej ilości, ale w sam raz by nie zanudzić, a ponadto w trakcie zabawy odkrywamy nowe. Każda jest pełna detali, a np. rozpalona pustynia jest wykonana na tyle sugestywnie, że mimo mroźnej zimy za oknem zrobiło mi się jakby gorąco :)



Dźwięk i muzyka zasługują na kolejne słowa uznania. Zwłaszcza głosy postaci brzmią rewelacyjne. Każda z nich ma swój niepowtarzalny styl mówienia i robią to z pasją. Nie ma tu monotonnego biadolenia. Tu każdy aktor gra swoją postać i po prostu ją czuje! Całe szczęście, że OniGames zdecydowało się na polonizacje kinową, pozostawiając oryginalne głosy. Muzyka doskonale wtapia się do reszty elementów i współgra z nimi. Jest wesoła i umila zabawę, zaś tytułowa piosenka naprawdę "daję radę" i po prostu wpada w ucho. :D A jeszcze te tańce. ;) Duża porcja lodów dla twórców. Tak dla ochłody, po trudach tworzenia gry umiejscowionej w Egipcie będą jak znalazł.





Zagadki. Te ograniczają się niemal tylko do używania przedmiotów, choć kilka razy musimy nieco rozruszać szare komórki. Nie ma tu jednak zadań nie do rozwiązania, przy których mózg się gotuję, a my i tak nie znamy rozwiązania. Odpowiedź na każdą zagwozdkę jest w grze, trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte, no i umiejętność kojarzenia faktów. Ogółem warstwa logiczna jest dobrze wyważona. Mi osobiście grało się wyśmienicie. Szkoda tylko, że zabawa jest stosunkowo niedługa. 10 godzin i po sprawie. Ale za to jest to 10 godzin po brzegi wypełnionych miodem, miodem i jeszcze raz miodem.



Sterowanie jest proste jak budowa cepa i każdy, kto jako tako jest w temacie przygodówek, nie będzie miał z nim żadnych problemów. Point & Click to w końcu coś, co lubimy. :) Ogólnie interfejs jest bardzo wygodny i intuicyjny.



Jeszcze słowo na temat polonizacji. Jak już wspominałem, została wykonana kinowo - wyłącznie w warstwie tekstowej. Tłumacze wykonali swoją prace dość poprawnie, jednak znajdzie się kilka większych uchybień. Np. pozostawione w niektórych miejscach angielskie nazwy czy dziwnie przetłumaczone słowa, które zmieniają nieco sens całej wypowiedzi. Ale można na to przymknąć oko. Jak na grę, która podczas premiery kosztuje 20 PLN, to uważam polonizację za poprawną. I jeżeli tylko każda przygodówka, która omija Polskę, miałaby się ukazać u nas z polonizacją na poziomie Ankh i w takiej cenie to... nie mam więcej pytań.



Co by tu rzec na koniec? Ankh to gra, która spodoba się każdemu miłośnikowi ciekawych przygodówek. Przygodówek, które przede wszystkim mają bawić. Nie mamy tu łamańców głowy w stylu Mysta, nie mamy tu rozwlekłych dialogów w stylu Moment The Silence... Mamy za to łatwą w odbiorze, wypełnioną po brzegi humorem grę, która nieraz nas zadziwi i rozbawi. Polecam! Kupa zabawy na najwyższym poziomie gwarantowana!











9 PLUSY:

humor
+ przyjemna grafika
+ lokacje
+ udźwiękowienie
MINUSY:

długość


autor: SpokoWap