Myst IV: Objawienie - recenzja
Dodane przez qbrex dnia 12.05.2006 15:17

Krótko mówiąc, panowie z Cyan powrócili i znowu czarują. Po takiej sobie trójce nastał czas czwórki. Znów przyjdzie nam przeżyć wspaniałą przygodę i zmierzyć się z trudnymi zagadkami. Panie i panowie, oto Myst IV.



Czego potrzeba, aby zrobić dobrą przygodówkę?


Ot co. Proste pytanie. Wystarczy wielowątkowa fabuła, znośne zagadki, niezła grafika i muzyka. To wszystko. A czego potrzeba w Cyan, żeby zrobić przygodówkę? Tu już będzie trudniej. Przede wszystkim potrzebna jest fabuła, która będzie pasowała i współgrała z innymi częściami serii. Przy czym nie może być ona przewidywalna. Potrzebne są skomplikowane łamigłówki, których nie da się rozwiązać w kilka sekund. W końcu potrzebna jest świetna grafika, która zaprze dech w piersiach nawet tym, którzy uważają, że ta z Far Cry była średnia. Przygodówka Cyan nie może się też obyć bez wspaniałej muzyki, skomponowanej przez Jack'a Wall'a i jeszcze wielu, wielu więcej elementów. Gra, którą Wam dzisiaj przedstawię, ma je wszystkie. Myst IV, bo tak się ona nazywa, to gra wspaniała i oszałamiająca. Ale od początku.



Atrus znów nabroił.



Dawno temu, świetny wynalazca i odkrywca – Atrus wynalazł maszynę, pozwalającą mu tworzyć światy poprzez zapisywanie ich w specjalnych księgach. Nauczył tej czynności także swoich synów. Ci jednak, zamiast wykorzystać to w dobrych celach, zaczęli niszczyć wieki (bo tak nazywano owe światy), które stworzył ich ojciec. Okazali się chciwi, bezduszni i bezwzględni. To zdenerwowało Atrusa. Kochał swoich synów, dlatego po części dla ich dobra, a po części dla dobra innych, postanowił wygnać ich do specjalnie w tym celu stworzonych światów. Sam natomiast przeprowadził się ze swoją żoną i małą córeczką Yeeshą do świata o nazwie Tomanha. Tam żyli spokojnie przez wiele lat. Coś zmąciło jednak ten spokój. Pewnego dnia ich starsza już córka zostaje porwana. Los sprawił, że Ty jesteś na miejscu, więc Tobie zostaje powierzone zadanie jej odnalezienia i uratowania. Tak pokrótce przedstawia się fabuła Mysta IV. Nie chciałbym zdradzać więcej, a i tak chyba powiedziałem za dużo. Dodam jeszcze, że później cała akcja się komplikuje, a my zwiedzamy coraz dziwniejsze wieki i rozwiązujemy coraz trudniejsze i bardziej skomplikowane zagadki.



Czas użyć szarych komórek.


Właśnie zagadki. Są one kwintesencją całej serii gier Cyan. Nie zawaham się napisać, że z nich składa się każda gra, która ma „Myst” w tytule. Nie mogło ich także zabraknąć w czwórce, przez co już na początku gracz musi przejść próbę, rozwiązując łamigłówkę związaną z ustawieniem częstotliwości fal radiowych. Na szczęście nie jest to Atlantis (bez obrazy wszyscy fani gier Cryo, ale niektóre z zagadek w tamtej serii były strasznie trudne i bez sensu), a podpowiedzi można znaleźć w różnych dziennikach, które prowadzą bohaterowie gry. Nie myślcie jednak, że jest to aż takie banalne, bo czasem trudno wyłowić potrzebną nam informację ze stosów innych. Stwierdzenie „i główka pracuje” świetnie odnosi się do Mysta IV.



Sprawdź z czego to jest zrobione.



W Myst IV wprowadzono świetną i innowacyjną opcję, której nie było dotąd w żadnej przygodówce... mało powiedziane... w żadnej grze. Bo czy widzieliście już gdzieś wcześniej opcje sprawdzania tworzywa danego przedmiotu? Oczywiście, że nie. Jeśli chcemy, nasz bohater może sprawdzić, z czego stworzone jest to, co widzimy (a widzimy bardzo wiele, ale o tym za chwilę), stukając w to coś. To w znacznej części nadaje grze realizmu, ponieważ jeden przedmiot, zbudowany z tego samego materiału, może wydawać kilka różnych dźwięków, zależnie od tego gdzie stukniemy.
Drugą rzeczą, która bardzo spodobała mi się w tej części Mysta, jest ingerencja w wykonywanie czynności. Co to znaczy? Gdy na przykład chcesz przekręcić jakąś korbkę, czy pociągnąć dźwignię nie wystarczy tylko na nią kliknąć. Trzeba jeszcze odwzorować ruch, który dana rzecz ma wykonać. Przyznacie, że ciekawe.



Grafika przepiękna... jak zwykle.



Kiedy w 1995 roku pierwsza gra z serii Myst trafiła do sklepów, ludzie niemalże padli z zachwytu. Ten zachwyt trwa do dzisiaj, a każda kolejna produkcja Cyan jest coraz piękniejsza. Nie zmieniło się to i tym razem. Myst IV wygląda przecudownie, aż brak mi słów. Jeszcze dotąd żadna gra nie oczarowała mnie swoją grafiką tak bardzo.
W Myst IV obserwujemy akcję z oczu bohatera (jak w większości przygodówek tego typu). W grze zwiedzimy kilka światów, a każdy z nich jest dopracowany z ogromną starannością. Przepięknie zrobione modele 3D bajkowych stworów, które spotkamy na swojej drodze, czy chociażby różne style pisma różnych bohaterów to tylko nieliczne z plusów grafiki w Myście. Nawet pozostałość po IVG, czyli nagrywani prawdziwi ludzie nakładani na komputerowo stworzone tło, wypadają tu świetnie. W przeciwieństwie do Phantasmagorii A Puzzle of Flesh (której recenzję możecie przeczytać w tym numerze), aktorzy idealnie odegrali swoje role.
Wstawki filmowe są takie same jak grafika (a jaka ona jest przeczytaliście powyżej ;-) ). Szczególnie w pamięci zapadło mi intro gry, kiedy to córka Atrusa wiezie nas czymś w rodzaju kolejki, aby pokazać nam ich nowy dom. Tylko dla tej sceny opłaca się uruchomić tę grę.



Gabriel – to nazwisko mówi samo za siebie.



Mimo, że muzykę do gry stworzył Jack Wall, najbardziej w pamięci „wyrył” mi się utwór Curtains, napisany specjalnie na potrzeby Mysta przez Petera Gabriela. Nie myślcie jednak, że to co napisał Wall jest bezwartościowe. Pamiętam świetny utwór, który ten twórca wymyślił na potrzeby Mysta III. Tym razem spisał się jeszcze lepiej.
Twórcom nie było łatwo stworzyć dźwięki do Mysta IV. Wiele z nich, w ogóle nie występuje w przyrodzie, musieli więc wymyślić coś zupełnie nowego, ale jednocześnie pasującego do danej sytuacji. Krótko mówiąc (pisząc?) - udało im się.



Objawienie w Polsce.


Grę w Polsce wydała Cenega. W ładnym, małym opakowaniu DVD znajdziemy kilkunastostronicową instrukcję, kartę rejestracyjną i dwie płyty DVD-ROM (gra zajmuje na dysku 7 GB). We wspomnianej instrukcji nie uniknięto kilku pomniejszych błędów. Dla przykładu: „(...)miejsce zapisu na stronie po prawej stronie.”. Nie jestem też pewien co do zdania „Włóż pierwszą płytę do czytnika, a kiedy pojawi się ekran należy kliknąć...” - tutaj bardziej pasowało by „kliknij”. Grę spolonizowano na szczęście kinowo. Dlaczego „na szczęście”? Ponieważ polscy aktorzy, którzy nie sprawdzili się w Myście III, tym bardziej nie podołaliby tej części, ponieważ Myst IV jest dłuższy. Mimo to, popełniono kilka błędów stylistycznych i literówek, ale nie przeszkadzają one zanadto podczas gry, dlatego nie będę ich wymieniał.
Gra tuż po premierze kosztowała w Polsce 99 złotych. Teraz w lepszych sklepach można ją kupić za 29,90 zł.



Zagraj już dziś!



Wciągająca fabuła, interesujące zagadki, wspaniała grafika, dobra muzyka i niska cena – to tylko nieliczne z plusów Mysta IV. A można by je wymieniać godzinami. Cyan pokazało, na co naprawdę je stać, bo Myst IV: Objawienie to rozgrywka na miarę pierwszej części serii. Mimo, że została wydana pod koniec 2004 roku, nie pojawiła się dotąd lepsza przygodówka logiczna, nawet Myst V : Koniec Wieków nie miał już tego „czegoś”.



Nawet jeśli nie przepadasz za tym gatunkiem gier – spróbuj, bo w Myście naprawdę można się zakochać. A za tę (pozdrowienia dla mendosy :P) (dzięki za pozdrowienia – daruję Ci za nie „tą” w innym miejscu, i nie zrobię Wam awantury na forum :P – mendosa) cenę? Aż grzech nie kupić.











10 PLUSY:

wciągająca fabuła
+ sprawdzanie tworzywa danego przedmiotu i ingerencja w wykonywanie czynności
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka
+ na szczęście kinowa polonizacja
+ obecnie niska cena
MINUSY:

polonizacja mogła być lepsza
- logicznie nie dla wszystkich


autor: qbrex


AZ65