Juniper Crescent: The Sapphire Claw - zapowiedź
Dodane przez Papkin dnia 17.04.2006 00:49

Genialny projektant i scenarzysta, sympatyczny bohater i mityczny przedmiot, który przyciąga złych ludzi. Właściwie nawet nie tyle złych ludzi, co… złe zwierzęta.



Nie da ci tego ojciec…



Steve Ince, choć nie stał się żywą legendą dla miłośników gier przygodowych, stworzył kilka niezłych tytułów. Spod jego ręki wyszła między innymi bardzo popularna seria Broken Sword, znane In Cold Blood, czy bez mała rewolucyjny Beneath a Steel Sky, do dziś wspominany z łezką w oku. Projektant opuścił jednak szeregi Revolution Software, zaś szansę dalszego tworzenia upatrzył w rozpoczęciu działalności na własną rękę. Tak powstało Juniper Games. Studio pod światłym przewodnictwem weterana branży od pewnego czasu dłubie w Juniper Crescent: The Sapphire Claw i zapewniam, że choć teraz pewnie drapiesz się w głowę, masz prawo nie wiedzieć czymże ów tytuł jest.



Bo dziwny jest ten świat



Od wielu lat, co bardziej zatwardziali czarnowidze głoszą, że gry przygodowe wkrótce całkowicie wymrą. Cóż, tak jak bywa ze wszystkim, to co ambitne i często wymagające pomyślunku, nie sprzedaje się tak, jak chcą twórcy. Jednak przyszłość gatunku zaprawdę można upatrywać w wielu rzeczach. Zarówno w hybrydach łączących różne typy gier, jak i w produkcjach czerpiących całymi garściami ze „złotego wieku”, kiedy przygodówką była co druga gra. Rok 2006 przyniesie nam wiele wyśmienitych tytułów. Dreamfall, A Vampyre Story, Paradise, Tony Tough 2, a być może i kolejną część sagi o Złamanym Mieczu? Jedno jest pewne - dzięki szumowi medialnemu, licznym zapowiedziom i prognozom, te gry się sprzedadzą. Tym bardziej dziwi mnie podejście Juniper Games, które najzwyczajniej o swojej produkcji nie mówi niemal nic. Jak do tej pory udostępniono 2 zrzuty, garść rysunków koncepcyjnych i bardzo niewiele informacji na temat samej gry. Ale po kolei (albo i po pociągu).



Krótka historia.



Scout to pocieszny, jednooki kot o nieco zbyt długim języku. Stał się on bohaterem popularnego, internetowego komiksu, tworzonego notabene przez samego Ince’a. W grze staje przed zadaniem odnalezienia tytułowego Szafirowego Szpona - tajemniczego artefaktu o wielkiej mocy. Jednak „tajemnicze artefakty o wielkiej mocy” zawsze mają to do siebie, że oprócz prawych i szlachetnych bohaterów jak Scout, przyciągają też parszywych złoczyńców. A że kot kotu wilkiem, to wiadomo już, że niezbyt pochlebną rolę „tego złego” odegra właśnie inny wąsaty dachowiec, na dodatek otaczający się potężnymi psami. Po drodze do Szpona, błękitnego zwierzaka czeka też ratowanie przyjaciół, którym również udało się wpakować w niezłą kabałę!



Sapphire Claw stanowi powrót do przeszłości. Do czasów, gdy interfejs typu wskaż & kliknij był rozwiązaniem tak naturalnym, jak choćby dziś naturalna jest złota zasada wszelkiej maści prezydentów i premierów „An nescis, mi fili, quantilla prudéntia mundus regatur?”* Produkt charakteryzuje też rysunkowa grafika i specyficzny, nieco karykaturalny charakter postaci. Wystarczy spojrzeć na mysz Bliny i jej kwadratowe okulary, czy ponętnego małpiszona płci niebrzydkiej imieniem Amber, aby na twarzy pojawił się szeroki banan (oczywiście „małpa i „banan” w tym zdaniu użyte całkowicie przypadkowo). Bardzo dobrze wyglądają tła - księżyc przysłonięty leniwie przesuwającymi się chmurami, gęsta roślinność dookoła i woda płynąca gdzieś w oddali. Szkoda tylko, że Juniper Games nie udostępniło większej ilości zrzutów. Można być pewnym, że w grze nie zabraknie dobrego humoru, w który wprawią liczne gagi, rodem z Sam and Max: Hit the Road czy Day of the Tentacle.



Wielka Niewiadoma



Jak widać na załączonym obrazku, Steve dość oszczędnie gospodaruje informacjami. Jego kolejne dziecię jawi się jako gra nie tyle nie ambitna, co nie budząca nadziei ani na rewelację, ani na rewolucję. Fakt - udział zdolnego programisty wiele obiecuje, ale będąc z wami szczery, nie oczekuję nic więcej prócz gry niezłej. Ale może takie jest właśnie zamierzenie? Czy jednak JC:TSC (niezły skrót) będzie przypominać tłuściutkiego persa, czy może brudnego dachowca przekonamy się, mam nadzieję, wkrótce.



* Czyż nie wiesz, mój synu, jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem?



Autor: Papkin


Tekst pochodzi z zinu Playback



AZ63