Dreamfall: The Longest Journey - zapowiedź
Dodane przez drozda dnia 17.04.2006 00:37

Wygląda na to, że została ustalona ostateczna nazwa dla kontynuacji naszej ukochanej Najdłuższej Podróży. Projekt Funcom'u znany był do tej pory pod kilkoma nazwami: The Longest Journey: Static, TLJ2 czy TLJ: Next. Ostateczna wersja jest wg mnie najlepsza i brzmi ona po prostu: Dreamfall.



Trochę mało o niej do tej pory powiedziano, ale z tego co zostało zamieszczone, postaram się wycisnąć dla Was jak najwięcej informacji. :)



Po pierwsze fabuła, jak zapowiadają twórcy ma ona w pewnym sensie kontynuować historię zawartą w części pierwszej. Jednak główną bohaterką nie będzie już April Ryan, tylko inna przedstawicielka płci pięknej, nazywająca się Zoë Castillo. Ta młoda kobieta żyć będzie w 23 stuleciu. Pewnym zbiegiem okoliczności odkrywa ona spiskowców mieszających w ludzkich snach. Spisek ten może zagrozić istnieniu bliźniaczych światów poznanych w pierwszej części, czyli magicznej Arkadii i mechanicznemu Starkowi. Nie mogąc sobie poradzić z rozwikłaniem tajemnicy musi ona zdobyć pomoc kogoś, kto już miał styczność z podobną sytuacją. Tak, będzie ona szukała pomocy bohaterki pierwszej części Najdłuższej Podróży, April Ryan! Dopiero dzięki jej pomocy Zoë będzie w stanie powstrzymać katastrofę grożącą obu światom. Z wypowiedzi twórców wynika, że oprócz Zoë przyjdzie nam prowadzić jeszcze dwie inne postacie, o których jak do tej pory nic nie wiadomo (może April? - dop. Cicha Nadzieja ;).



Teraz napiszę trochę o mechanice gry. Ma ona rozgrywać się w czasie rzeczywistym, co mnie trochę zaskoczyło i w trójwymiarze. Kamera na szczęście nie będzie ustawiona za plecami bohaterki, tylko tradycyjnie w z góry ustalonym miejscu. W czasie dialogów ma ona ukazywać z bliska bohaterów. W ten sposób poznamy po osobie, z którą rozmawiamy czy jest ona szczęśliwa, czy może smutna. Informacje te wyczytamy ze zmieniającej się twarzy; zobaczymy na niej różne uśmiechy (np. szczery, fałszywy), doskonałymi wyrazicielami emocji mają być również oczy. Ujrzymy także łzy płynące po policzkach i poruszające się włosy. Ba, autorzy obiecują, że będziemy w stanie zobaczyć nawet zmarszczki tworzące się w miarę ruchów twarzy! Czy ostatecznie dane nam będzie zobaczenie tego wszystkiego przekonamy się dopiero po premierze. Na szczęści autorzy planują pozostać przy prowadzeniu rozgrywki za pomocą myszki. Obsługa gry za pomocą klawiatury może zostać bardzo dobrze zrobiona (patrz:"Broken Sword 3"), ale ja i tak jestem za myszką. :)



W jednym z wywiadów twórcy trochę niejasno mówią, że w grze będą drobne elementy akcji. Ale od razu zastrzegają się, że nie będzie czegoś takiego jak skakanie po platformach, zbieranie kluczy ani innych charakterystycznych elementów gier zręcznościowych. Mają oni zamiar "wepchnąć gracza do prawdziwej rzeczywistości, w której trzeba w odpowiedni sposób reagować na rzeczy dziejące się dokoła gracza" (od autora: moje tłumaczenia nie są dokładną kopią słowa w słowo tego, co powiedzieli twórcy tylko uchwyceniem sensu wypowiedzi). Dreamfall nie ma być już tak wolny jak pierwsza część i gracz będzie musiał bardziej się w nią wczuć/zaangażować. Jak powiedział Ragnar Tornquist, współtwórca Dreamfalla, podsumowując ten wątek "wiem, to bardzo niejasne". :)



Dialogi mają być krótsze w porównaniu z pierwszą częścią, gdyż większość, co było do powiedzenia (np. o historii obu światów) autorzy zdążyli już umieścić w "jedynce". Co nie znaczy jednak, że będzie mniej rozmów, po prostu zamiast przydługich dialogów będzie więcej osób, z którymi będzie można porozmawiać.



Jak twierdzą autorzy, historia opowiedziana w grze będzie głównie liniowa, ale będą występować elementy nieliniowości. Przykładowo będzie można rozwiązać zagadki na kilka możliwych sposobów i dokonane wybory będą miały wpływ na dalszą część rozgrywki. Oprócz tradycyjnych zagadek w grze mają znaleźć się również prawdziwe "łamacze mózgów", ale poza nimi gracz znajdzie się w sytuacjach, w których wymagane będzie bardziej "fizyczne" podejście do sprawy. Autorzy dążą do ożywienia świata, w którym będzie znajdował się gracz. Przykładem takich starań może być sytuacja, w której stajemy przed problemem dostania na drugą stronę urwiska. Rozwiązaniem może być znalezienie liny, którą rzucając zaczepimy o skałę po drugiej stronie, ale skuteczną metodą może okazać się również własnoręczne zbudowanie latającej/szybującej konstrukcji, dzięki której dostaniemy się do upragnionego miejsca. Jak twierdzi Ragnar Tornquist: "chcemy aby gracz miał większą kontrolę nad grą, a nie postępował cały czas zgodnie z napisanymi wcześniej skryptami". Kolejnym przykładem może być spotykany w każdej przygodówce problem "zamkniętych drzwi". Aby je otworzyć można będzie tradycyjnie pomęczyć się szukając/zdobywając klucz, ale jednocześnie twórcy dopuszczą alternatywną możliwość rozwiązania tej przeszkody. Mianowicie można będzie rozbić je w drzazgi za pomocą rozpędzonego z góry kamienia.



Jak obiecują autorzy, przy grze równie dobrze bawić się będą nowi gracze, jak i ci co mieli styczność z częścią pierwszą. Ale myślę, że ci drudzy (w tym ja) odnajdą wiele nawiązań do części poprzedniej, co uprzyjemni im dodatkowo rozgrywkę.



Autorzy twierdzą, że Dreamfall będzie jeszcze lepszy niż The Longest Journey i za pomocą tego tytułu chcą "poprowadzić gry przygodowe do nowej ery". Jeżeli większość z tego, co obiecują zostanie zrealizowana, to szykuje się wielka gra. Niestety premiera zapowiedziana jest na 2005 rok.



Autor: drozda



AZ42-43