Alan Wake - zapowiedź (Papkin)
Dodane przez drozda dnia 17.04.2006 00:19

zapowiedź Alan Wake



Noc otuliła czarnym płaszczem małą, zapomnianą przez świat mieścinę. Cisza panowała na zakurzonych uliczkach. Zdawało się, że nawet księżyc zasnął wtulony w chmury. Absolutna pustka, nicość i spokój o jakim marzą niektórzy. I gdy wszyscy pogrążeni są w błogim śnie, jeden dom jedynie stoi pełen grozy. Z małego mieszkania wciąż dochodzą jęki i wycie. Samotna postać miota się na niewielkim łożu walcząc ze swymi demonami. Mężczyzna zrywa się na równe nogi i z oczyma pełnymi obłędu wykrzykuje imię swej narzeczonej.

Alan Wake to kolejny tytuł tworzony przez utalentowane studio Remedy. Po wydaniu dwóch części Maxa Payne'a, który na stałe zdobył sobie miejsce w historii gatunku, firma wzięła sobie na tapetę kolejny projekt- Alana Wake. Tytuł to jednocześnie imię głównego bohatera, pisarza horrorów. Gdy zasypia, śnią mu się najgorsze koszmary, z których może czerpać inspirację do swoich kolejnych dzieł. Szczęście daje mu kobieta tkwiąca przy jego boku. Nie narzeka też na biedę, gdyż, jako cenony autor może liczyć zawsze na przypływ gotówki.

Wybiega na ulicę i rozgląda się nerwowo. Drzwi skrzypią, obraca się, ale te zdają się być nieruchome. Idzie przed siebie i ciągle słyszy uporczywe skrzypienie. Kątem oka dostrzega na ganku budynku obok fotel bujany. Podchodzi bliżej starając się zachować spokój. Wrezcie może się przyjrzeć krzesłu bez przeszkód. Aromat drewna drażni jego nozdrza, zaś mrok nie pozwala dojrzeć zbyt wiele. Gdy oczy przyzwyczajają się do mroku, na oparciu widzi niewielką, różową chustę. Ściąga ją i z burzą uczuć w sercu stara się schować ją do kieszeni. Na kawałku materiału znalazł inicjały ukochanej. Drżące dłonie upuszczają zdobycz, którą wiatr unosi wysoko do góry. W powietrzu zaczyna unosić się chichot. Alan wybiega na plac i nie może poradzić sobie z narastającym brzmieniem głosów w swej głowie, głosów bliskich, które coś chcą mu przekazać, ale wszystko zamienia się w niezrozumiały bełkot.

Jednak pewnego dnia wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Luba umiera bowiem. Po załamaniu jakie przeżywa bohater po stracie ukochanej, postanawia przenieść się do małego, sennego miasteczka Pride Falls. Tamtejsza klinika pozwalałaby mu ukoić skołatane nerwy. Od dawna nie cierpiał już na inspirujące sny, jednak na miejscu dzieje się coś dziwnego. Na jego drodze staje dziewczyna, która wygląda identycznie jak utracona miłość. Prędko powracają straszliwe wizje. Co więcej, Pride Falls zdaje się mieć jakiś sekret. Tu każdy zna każdego i choć w dzień panuje tu pogodny nastrój, a w noc słychać głuche chrapanie, to Alan nie umie oprzeć się wrażeniu, że mieszkańcy kryją jakiś sekret.

Różowa chusta leci w jego stronę i upada na ziemię. Schyla się aby ją podnieść. Na środku przedmiotu widzi czerwone plamy krwi, odruchowo odsuwa się i upada na ziemię. Dookoła zdają się krążyć cienie ludzi. Wake prędko cofa się pokracznie, starając się podnieść obolałe ciało, jednak bez przerwy ktoś go potrąca i depcze, zaś nad jego głową wiruje materiał, z różowego coraz szybciej zmieniający kolor na barwę krwi. Wtem, gdy zamyka oczy, wszystko znika i ponownie uszy pieści cisza. Nie może oprzec się wrażeniu, że to co widział przed chwilą było realne. Dookoła wciąż widzi ślady stóp.

Sama gra to horror przedstawiony w widoku zza pleców bohatera. Nie ma tu jednak hektolitrów krwi i flaków odlatujących z każdej zabitej bestii. Alan Wake straszyć ma bardziej subtelnie, tak jak chociażby The Ring, gdzie przecież nie było przemocy, a i tak wszyscy oglądający siwieli z przerażenia. Bohater powoli zatraca się bowiem w swoich straszliwych wizjach, zaś jawa zaczyna mu się mieszać ze snem. Na początku wszystko wygląda normalnie, ludzie spacerujący dookoła, budynki, ciche zaułki i kąty. Jednak im dalej będziemy brnąć w tej przygodzie, tym bardziej bohater zacznie pogrążać się w szaleństwie. Początkowo przez chwilę do rzeczywistości wkroczą postaci ze snów, by z biegiem czasu wszystko zaczęło się powoli stapiać w jedność... Podobnie jak w doskonale zapowiadającym się Call of Cthulhu: Dark Corners of Earth wykorzystany został patent powolnego zatracania się w szaleństwie. Przyznam jednak, że małe miasteczko, gdzie na ulicach panuje jakaś niezwykła zmowa milczenia, znacznie bardziej pociąga mnie, niźli mroczna wioska inspirowana książkami Lovercrafta, ale to już rzecz gustu.

- Coś się stało? Słyszałem krzyk!- zapytał Barman który wybiegł w szlafmycy i pasiastej piżamie z domu. U boku trzymał psa podejrzliwie kręcącego nosem. W prawej dłoni zaś dzierżył wypolerowaną strzelbę. Gwiazdy odbijały się w toni widocznego z daleka jeziora.
- Nie, nic. Miałem jakiś sen- odpowiada Alan. Następnie gestem ręki pokazuje, że lufę można już opuścić i zaspany wraca do łóżka. Znów nie pogrąży się w błogim śnie, tylko zacznie przelewać myśli na papier. Kolejna powieść szła mu ostatnio jak z płatka. Ułożył wygodnie palce na klawiaturze i zaczął pisać "Noc otuliła czarnym płaszczem małą, zapomnianą przez świat mieścinę..." Wtem dobiegł go wyraźny syk. Odwrócił głowę, ale wszystko było ułożone na swoim miejscu. Jedynie pościel zdawała się błagać o zaścielenie łoża. Jednak pisarz postanowił kontynuować pracę. "panowała na zakurzonych uliczkach. Zdawało się, że nawet księżyc zasnął wtulony w chmury.". Znów syk, obrót głowy i tym razem zauważył coś dziwnego. Pościel która jeszcze przed chwilą kłuła w oczy, leżała przepięknie ułożona. Trofea na ścianach wydawały się uśmiechnięte, choć jak uśmiechnięte może być wypchane zwierze? Wyszedł na zewnąrz zaczerpnąć świeżego powietrza i spojrzał na zegarek. Choć wydawało się to dziwne, wskazówka prawie wcale się nie przesunęła. Zapowiadała się kolejne, długa noc.

Z odkrywaniem kolejnych tajemnic fabuły, dni będą stawać się coraz krótsze i przez coraz więcej czasu będziemy musieli stawiać czoło koszmarom. Bardzo dobry pomysł, nie powiem. Naszym wrogiem będzie mrok, w którym czają się mary, zaś rozpędzić go może światło dnia i... Latarka. Ta służyła nam za swoistą "broń" przy Obscure, niedawnym przeboju ze stajni Microids. Niesamowite wrażenie sprawia również otwartość rozgrywki! Niczym w GTA możliwe będzie zrezygnowanie z wątku fabularnego i wybranie się na wycieczkę w góry rozpościerające się wokół Pride Falls. A z pewnością podziwiać będziecie widoki. Z tego co udało mi się zobaczyć, Alan Wake ma szansę zostać nie tylko najładniejszą grą tpp, ale jednym z najurodziwszych tytułów w ogóle! Wrażenie robi zarówno mgła, jak i spadające z drzew liście, czy zmiany pogody. Niczego nie brak też modelom postaci i budynkom. Mam tylko nadzieję, że cały ten graficzny przepych pozwoli zagrać w Alana Wake'a i osobom o nieco słabszych komputerach. W grze zaimplenmentowano też system fizyki Havok, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Prócz ładnych screenów, w sieci dostępny jest trailer pokazujący okolice miasta. I zaprawdę, jest na czym zawiesić oko! Zrzuty nie oddają tego jak Pride Falls wygląda w akcji!

Wciągnął powietrze w usta i ponownie zerknął na czasomierz. Nie jest dobrze, minęło raptem kilka minut. Nim wrócił za biurko pomodlił się tylko, aby zniknęły dręczące go koszmary... Choć na te jedną chwilę dały mu spokój i wytchnienie. Zamknął drzwi, zaś chłodny dotyk klamki był ostantnią rzeczą jaką pamiętał.

Mroczny thriller, czerpiący całymi garściami z dobrych książek i filmów grozy, inspirowany wyraźnie Miasteczkiem Twin Peaks, a do tego zespół odpowiedzialny za legendarną strzelaninę - to gwarancja sukcesu. Styczeń na pewno należeć będzie do tej produkcji... O ile rzecz jasna nie zostanie przełożona data prmiery, odejdźmy z nadzieją.

Gatunek: akcja
Producent: Remedy Studios
Dystrybutor: Take 2 Interactive
Premiera: nieznana

Autor: Papkin
Tekst pochodzi z zinu Playback

AZ63