Przygody Ryśka: Wyspa Miłości - recenzja
Dodane przez Adventure-Zone dnia 15.04.2006 20:31

Czy zastanawialiście się kiedyś jak to by było gdyby któryś z Was była najprzystojniejszym facetem na świecie, na którego tylko pstryknięcie palców zlatywałyby się najpiękniejsze kobiety z okolicy pokroju Pameli Anderson? Otóż bohater gry, którą dziś zrecenzuje doszedł do czegoś takiego. Nie zawdzięcza tego swojej ciężkiej pracy, lecz rodzicom, a tak w szczególności to tatusiowi. Mowa tutaj oczywiście o człowieku o imieniu Rysiek Bogadzki i jest bohaterem gry,,Wyspa Miłości". Według mnie to najgorsza gra 2001 roku, ale gusta bywają różne.



Na początku gry wita nas brzydkie intro, w którym zostaje nam przedstawiona historia życia Ryszarda Bogadzkiego. W skrócie: tata Ryśka stracił Cochones podczas pracy w warsztacie i przez to wykrwawił się na śmierć. Następnie tytułowy bohater przejmuje cały majątek staruszka. Sprawiło to, że dziewczynki przyklejały się do niego jak moja babcia do landrynek, ale mniejsza z tym. W trakcie, gdy narratorka (pomysł został chyba zerżnięty z Larrego) opowiada nam smutne losy Ryśka, szczęśliwiec właśnie "odbywa" obiad w towarzystwie "umięśnionej" blond piękności. W pewnym momencie dzwoni telefon komórkowy, a Bogadzki, ten głupi jełop, jak zwykle ciekawski musi odebrać swój przybytek. Niestety akurat dzwoni jego agent, który prosi go o natychmiastowe przybycie do siedziby telewizji. Bohater dokończył obiad wsiadł do swojego helikoptera i ruszył przed siebie. Jakby na zrządzenie losu maszyna rozbija się na wyspie nazwanej (niesłusznie) Wyspą Miłości.



Tak mniej więcej zostajemy wprowadzeni do świata tej syfilistycznej gry, w którą aż się bałem grać. Po zakończeniu intra naszym oczom ukazuje się coś, czego nie widziałem nawet na ATARI, i nie chodzi mi tutaj o panienki (broń Boże, chociaż też mogłyby być troszkę bardziej dopracowane), ale o wygląd lokacji. Ludzie!! Przecież JA mogę zrobić ładniejszą grę za pomocą TURBO Pascala, bo to, co zobaczyłem wyglądało gorzej niż gra stworzona za pomocą Klick And Play!!!! Mało tego, wszystko wygląda jakby składał to do kupy jakiś programista Amator, który zajmuje się testowaniem gier na osiomiobitowe Nintendo. Kolejny wielki minus należy się za dźwięk, a właściwie za jego brak, podczas gry słyszymy tylko dialogi wypowiadane przez aktorów i nic poza tym. Takich luksusów jak odgłosy świata zewnętrznego oraz muzyka możemy tylko posłuchać podczas krótkich filmików, które w dodatku wyglądają obleśnie (gorzej niż przedwojenne filmy nieme). Te wady da się jeszcze przełknąć (też to pewno zauważyliście, jeżeli graliście w grę dłużej niż 30 minut),ale naj, naj, naj, największy mankament gry stanowią okropne dialogi,których nie chciało mi się słuchać po kilku (dosłownie) minutach gry. Podam przykłady, które odepchnęły mnie od tej gry na zawsze: "Dymaj, Rysiu dymaj", "Przebywasz na swoim jachcie "Słodkiej Cipce"....." itp., sądząc po tych dialogach gra powinna być dostępna dla ludzi powyżej osiemnastego roku życia. Oczywiście taka naklejka widnieje na opakowaniu z grą, ale co z tego skoro jest ona dostępna w kiosku, powtarzam w kiosku ruchu. Skąd taki sprzedawca może wiedzieć, o czym jest taka gra, młodzik prosi o nią, dostaje. Kolejnym plusem, a zarazem minusem jest cena p***********j gry, którą wyceniono na 29 ZŁ. Niska cena jest dobrym krokiem, ale nie w przypadku tego produktu!! Teraz przykład jedenastolatek jest spragniony widoku zajączków, króliczków czy czego tam jeszcze, więc rozbija skarbonkę w kształcie świnki (morskiej), żeby tylko zdobyć wyżej wymienioną sumę na zakup tej syfiastej gry. Wielkim plusem tego wydawnictwa jest reklama. Otóż (ku mojemu zaskoczeniu) grą zainteresował się kościół (tak, dobrze czytacie) w mojej miejscowości ksiądz na mszy poświęcił temu cholerstwu około 25 minut na niedzielnym kazaniu, tak, więc ten produkt stał się sławny.



Jedynym plusem, jaki mogę grze przyznać jest lokalizacja, tak po raz pierwszy udało się firmie Lemon Interactive porządnie spolszczyć produkt (szkoda tylko, że tak kiepski), ale nieszczęścia chodzą po ludziach. Chciałbym złożyć niemniejszym wyrazy współczucia tłumaczom z wyżej wymienionej firmy, dlatego, że musieli tłumaczyć te niedorobione teksty i właśnie za to należy im się imperatorek. Za sam wysiłek i za szkodliwe warunki pracy. Podziwiam was chłopaki. Uważam, że ta gra w ogóle nie powinna ujrzeć światła dziennego. Jak Lemon chciał koniecznie wydać tę grę za niską i przystępną cenę, to ta gra powinna być dołączona do magazynu ,,Nowy Wamp" w postaci pełnej wersji gry na CoverCD. Mogliby jeszcze tylko dać dodatek pod tytułem,,Lemon od kuchni", w którym byłyby nagie fotki wydawców tego śmiecia.



Hmm, co jaj mam napisać w podsumowaniu skoro i tak już grę udupiłem, że nie mam już nic do powiedzenia. No może tylko to, że w moim prywatnym umyśle gra została nominowana do nagrody Syfilis 2000 o którą ubiegają się już 3 gry, ale Wyspa Mdłości wyraźnie prowadzi, jeżeli będzie tak dalej to wygra. Jeszcze mam tylko mały apel do producenta gry firmy Flare: "LUDZIE TYLKO PROSZĘ WAS NIE WYDAWAJCIE DRUGIEJ CZĘŚCI TEJ GRY BO JA SIĘ POCHLASTAM, ZRÓBCIE TO Z MYŚLĄ O MNIE!!!!!!!!!!!!!!!"











1 PLUSY:

lokalizacja
MINUSY:

za długo by wymieniać!


autor: SubNET


AZ18-19