Ace Ventura - recenzja
Dodane przez korowiow dnia 09.04.2006 21:15

Z tego, co wiem, filmy z Ace Venturą wzbudzały skrajne odczucia - od uwielbienia do wręcz nienawiści. Przyznam, że nie należę do fan-klubu Jimma Carreya (poza jego genialną rolą w Truman Show), ale w żadnej mierze nie przeszkadzało mi to w dobrej zabawie podczas oglądania wygłupów psiego detektywa. Jakkolwiek by na to nie patrzeć film (nakręcono dwie części) okazał się sukcesem, a jako że kasa robi kasę postanowiono wydać i przygodówkę pod tym samym tytułem. Jej wypuszczeniem na światło dzienne (i ciemności nocne:)) zajęła się firma 7th Level, którą część z graczy pamięta z wesołych, kreskówkowych minigierek (np. Captain America, Beasts).



Naszym celem w grze jest wykonywanie kolejnych zadań, ratowanie egzotycznych zwierzątek z opresji, robienie w bambuko złych facetów, podrywanie gorących panienek i kultowe gadanie tyłkiem. Wszystko to odbywać się będzie w niesamowitych lokacjach, zwiedzimy wzdłuż i wszerz posępne bawarskie zamczysko, laboratorium szalonego naukowca, pokład łodzi podwodnej a nawet Grenlandię. Nasz bohater będzie unikał płomieni, jeździł na śnieżnym skuterze, skakał po wielorybach, wykorzystywał swoje umiejętności karate w walce z blond-pięknościami, skorzysta też z najnowocześniejszych zdobyczy techniki - laptopów, super zegarków a la James Bond i działek laserowych. Wszystko po to, żeby zapewnić Wam doskonałą zabawę.



Jak widzicie, atrakcji tu od groma (a i tak wymieniłem tylko część z nich). Wszystkie przygody Ace'a graficznie stoją na wysokim poziomie (choć gra nie jest już nowa), wykonane są w konwencji filmu animowanego. Cukierkowa grafika może nie każdemu się podoba, ale w grze tego typu nie wyobraziłbym sobie innej. Lokacje i postaci są rysowane z jajem, wystarczy spojrzeć na na postać Ventury i sposób w jaki chodzi i stoi, a twarz sama rozszerzy się w uśmiechu. Niejakie zastrzeżenia można mieć do animacji (trochę mało klatek) ale gra zajmuje tylko jedną płytkę. Oprawa dźwiękowa także jest niezła - zwariowana muzyka i odgłosy pasują jak ulał do gry, która została całkowicie spolszczona (pamiętam, że wtedy była to jeszcze rzadkość) przez nieśmiertelny CD-Projekt w znakomity sposób - Od A do Z. Brawa należą się aktorom za dubbing - gość wcielający się w rolę Ace'a naprawdę się wczuwa! (możliwe, że po skończeniu nagrań skończył w białym pokoju bez klamek:)). Humor w grze jest wszechobecny i wszechmocny - jednakże nie ma róży bez kolców - często przy "śmiesznych" scenach chciało mi się co najwyżej płakać - zbyt dużo tu naciąganych gagów i dialogów. Poza tym nie jest to gra dla wszystkich - ci, którzy przedkładają angielski humor nad amerykański, mogą się srodze zawieść.



W Ace Venturze nie zabraknie zagadek logicznych - i tu kolejna wada: z niektórymi z nich poradziłby sobie przedszkolak, inne stanowiłyby nie lada wyzwanie dla członka Mensy, jeszcze inne zaś są w ogóle bez sensu (np. równie słynna co głupia i denerwująca zagadka z układaniem totemu (na szczęście na oryginalnym pudełku z grą jest jej rozwiązanie:))). Ta nierówność potrafi wkurzyć. Są też elementy zręcznościówki - niezbyt trudne zresztą. Będę się dalej czepiał - z tego, co wiem, gra przeznaczona jest dla młodych graczy, jednak sporo w niej elmentów wulgarnych i niesmacznych. Co prawda jest zabezpieczenie - blokada rodzicielska, ale nie zauważyłem, by wiele zmieniała. No i w końcu długość gry - gdyby nie wspomniane wcześniej "kwiatki" w postaci zagadek logicznych, grę ukończyłoby się w kilka wieczorów, a to stanowczo za mało, jak na przygodówkę, prawda?



Reasumując: cóż mogę powiedzieć - jeśli kochacie Ace Venturę, jego lekko przygłupawy humor i kreskówki - sięgnijcie po grę 7th Level, prawdopodobnie się nie zawiedziecie. Decyzję jak zawsze musieli będziecie podjąć sami.











6 PLUSY:

dźwięk
+ spolszczenie
+ fajna grafika
MINUSY:

czasem denny humor
- krótka
- niektóre zagadki


Oceny cząstkowe: Dźwięk - 8, Zagadki - 3, Grafika - 7, Długość - 4



autor: Korowiow


AZ18-19