Bohemian killing - recenzja
Dodane przez Kami dnia 08.12.2016 07:53

Przeważnie recenzenci gier wideo dzielą się na dwa obozy. Jeden najbardziej ceniący rozgrywkę oraz drugi, stawiający na pierwszym miejscu historię. Zwolenników technicznej nirwany można spotkać głównie w Stanach Zjednoczonych, a u nas, choć bywa różnie, myślę że głównie jednak przoduje fabuła. Będąc od wielu lat orędownikiem dobrych opowieści jestem w stanie znieść wiele niewygód, upierdliwych bugów i crashy. Jednak nawet ja mam swoje limity.



Bohemian Killing


Koncept Bohemian Killing jest niezwykle intrygujący. Otóż decydujemy się wejść na schody, po czym używamy schodów. Otwieramy drzwi i wchodzimy po schodach, otwieramy drzwi, otwieramy drzwi i wchodzimy do pracowni, po czym schodzimy ze schodów, zacinamy się przy goleniu i jemy resztki obiadu, co sprawia że trochę nietrzeźwi otwieramy drzwi, a potem używamy schodów i decydujemy się na użycie schodów.



Komu potrzebna instrukcja


Główny bohater zostaje oskarżony o morderstwo, którego szczegóły poznajemy z retrospekcji zbudowanej przez prokuraturę. Za pierwszym razem z tej jakże długiej przemowy zrozumiałam tylko tyle, że dużo się działo. Zaraz po tym otrzymałam możliwość interakcji (jak mi się wydawało) we wspomnieniu minionych wydarzeń. Pochodziłam trochę po ulicy, pobiłam się z kimś w barze, po czym poszłam spać, przerwano rozprawę, trafiłam do celi, uciekłam i koniec. 20 minut rozgrywki.



Bohemian Killing


Jak się później dowiedziałam, było to tylko jedno z wielu zakończeń gry, o którym sami decydujemy przez akcje jakie podejmujemy. Najpierw jednak trzeba dowiedzieć się co to za czynności, gdzie są wszystkie dowody i na ile można sobie pozwolić. Do tego wszystkiego musiałam dojść sama, ponieważ nic nie jest wytłumaczone na początku. O tym, że cała gra to jedno wielkie kłamstwo snute przez oskarżonego dowiedziałam się z ekranu ładowania. Oczywiście intro do gry jest dość sugestywne, ale jest tak przedstawione, że właściwie nie wiadomo o co chodzi. Cała rozgrywka jest wyjaśniona gorzej niż Pokemon GO, a to już jak myślę osiągnięcie.



Bohemian Killing Bohemian Killing Bohemian Killing


Opowiadając nasze kłamstwo przed sądem bohater będzie komentować każdą naszą czynność, stąd dość komediowy efekt przy każdym kolejnym przejściu, kiedy nabieramy wprawy i wykonujemy poszczególne czynności coraz szybciej. Komentarz o otwieraniu drzwi usłyszymy dwukrotnie, jeśli uchylimy oba skrzydła (przez jedno się nie przeciśniemy), to samo kiedy wchodzimy na schody, dotrzemy na piętro i będziemy wchodzić dalej, ponieważ technicznie rzecz biorąc dwukrotnie wchodzimy po schodach.



Zdjęcie nie z tego profilu


Jak już wspomniałam, koncept jest bardzo ciekawy. Znając wszystkie zakamarki możemy przejść grę w 15 minut i tak rozpracować wszystkie zakończenia. W tym celu można przewijać dialogi, ale tylko na własną odpowiedzialność. Funkcja tak niezbędna przy powtarzalnej konstrukcji gry nie została w pełni dopracowana. Zaczynając od tego, że nie można pominąć pierwszej sceny, wystawiającej graczy na graficzny koszmar sprzed wieków, to jeszcze przewinięcie jednej z dłuższych scen skutkuje zaczepieniem kamery pod osobliwym kątem, co uniemożliwia dalszą rozgrywkę.



Bohemian Killing

"przewinięcie jednej z dłuższych scen skutkuje zaczepieniem kamery pod osobliwym kątem"


Błędów ciąg dalszy nastaje w chwili korzystania z dowodów sprawy, które pozwalają sprawdzić godziny kluczowych wydarzeń, nadających wiarygodności naszemu zeznaniu. Nie odkryłam przy tym żadnej reguły, po prostu raz korzystając jest wszystko w porządku, a za chwilę wita nas czarny ekran, z którego ucieczka możliwa jest wybiórczo przy skomplikowanych manewrach klawiszowych. Góra, góra, dół, dół, lewo, prawo, lewo, prawo, B, A.



Bohemian Killing Bohemian Killing Bohemian Killing

Od lewej: 1. Główny bohater w pierwszej cutscence / 2. Ciekawa gra światła na posągu / 3. Przypadkowy debug mode przy próbie wyjścia z lokacji


Jak wszyscy wiemy, pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Dlaczego Bohemian Killing pokazuje się na początku z tej najmniej korzystnej strony? Nie wiem. Twórca wydaje się wychodzić ze skóry, byle tylko pogorszyć wygląd wstępnej cut-scenki. Mało realistyczne modele postaci nie byłyby jeszcze takie złe, gdyby nie dodany do nich ruch, który uwydatnia wszystko co najgorsze. Główny bohater przewraca gałkami jakby nagle zapomniał o włączonym żelazku, dama w opresji szoruje po podłodze swoją sztywną sukienką, niczym kokon gąsienicy. A potem to półgodzinne przemówienie prokuratora, kiedy oboje z Przemem straciliśmy wątek gdzieś w połowie i tylko zastanawialiśmy się co się dzieje, kiedy w końcu wylądowaliśmy na ulicy z upragnioną możliwością interakcji.



Złoto dla zuchwałych


Ta gra jest zepsuta. Została wypuszczona zbyt wcześnie, nie dając sobie nawet szansy jako early access. U podstaw czai się ciekawy koncept, który ugrzązł pod nieprzemyślanym początkiem i brakiem wytłumaczenia co tak naprawdę gracz ma zrobić, przez co cieszyć się rozgrywką można dopiero za trzecim, czy czwartym podejściem.



Bohemian Killing


Na wytrwałych czeka jednak nagroda. Znając wszystkie bugowe pułapki i wiedząc o co w tym wszystkim chodzi można dotrzeć do ukrytego trzonu, który w gruncie rzeczy jest grą detektywistyczną. Dzięki dedukcji wypracowujemy ścieżki prowadzące do poszczególnych wyroków, próba po próbie, starając się zebrać je wszystkie. Po kilku godzinach irytacji i mozolnego uporu każdy może tam dotrzeć, pytanie tylko – czy będzie chciał?














4 PLUSY:

koncept
+ wiele zakończeń
MINUSY:

niedopracowana narracja
- brak wyjaśnienia konstrukcji gry
- nieatrakcyjny początek
- bug, bug, bug
- zbyt wysoko wyceniona przy premierze


Autorka: Kami


Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.