80 Days - recenzja
Dodane przez crouschynca dnia 08.04.2016 00:05

Twórczość Juliusza Verne’a niejednokrotnie stawała się fabularną inspiracją dla gier, i to właśnie z kręgu przygodówek. Jako przykład niech posłuży choćby dwuczęściowy cykl Return to Mysterious Island, który powstał pod skrzydłami francuskiego Kheops Studio. Miłośnicy gatunku nie powinni też przejść obojętnie obok 80 Days, opracowanego przez ekipę z niezależnego Inkle. Co prawda tytuł ten nie jest tradycyjnym point and clickiem, ale za to jak najbardziej zasługuje na miano wspaniałej przygody.



Projekt, który bazuje na słynnej powieści „W osiemdziesiąt dni dookoła świata”, ujrzał światło dzienne w roku 2014. Jednakże początkowo zawitał wyłącznie na urządzenia mobilne, ukazując się wpierw w wersji na system iOS, a potem na Androida. Produkcja zdobyła ogromne uznanie w oczach branży, co przełożyło się na szereg pozytywnych recenzji i wyróżnień (m.in. cztery nominacje do nagród BAFTA oraz tytuł „Gry Roku 2014” od magazynu „TIME”). Wobec tak entuzjastycznego odzewu port na większy sprzęt wydaje się więc naturalną koleją rzeczy. Dlatego wraz z końcem ubiegłorocznego września 80 Days zostało udostępnione posiadaczom komputerów PC i Mac, a przy tworzeniu tejże edycji deweloperzy otrzymali wsparcie ze strony innego niezależnego studia – Cape Guy.



80 Days


Wielką przygodę czas zacząć!



Fabuła produkcji startuje w Londynie roku 1872, aczkolwiek czasy, w jakich osadzono akcję, zostały tutaj przesiąknięte steampunkowym duchem. Przyjmujemy wtedy pewien zakład, lecz właściwie nie my to robimy, tylko nasz wirtualny pryncypał. Mianowicie gra pozwala wcielić się w postać Francuza o przydomku Passepartout, dzięki polskim wydaniom książki znanego również jako Obieżyświat. Mężczyzna pracuje na stanowisku służącego u Phileasa Fogga, bogatego Brytyjczyka, który porywa się na nie lada wyczyn. Anglik zakłada się ze znajomymi z londyńskiego klubu dżentelmenów, że zdoła okrążyć świat w przeciągu maksymalnie 80 dni. Tuż po powrocie do domu oświadcza lokajowi, iż trzeba szybko pakować klamoty i szykować się do drogi. Passepartout musi zaś posłusznie wykonać polecenia szefa, po czym obaj wyruszają w największą podróż swego życia.



W trakcie wojaży będziemy mogli wsiąść na pokład takich środków transportu jak dla przykładu fantazyjne sterowce czy nawet miasto wędrujące na mechanicznych nogach. Co najważniesze, 80 Days nie trzyma się niewolniczo literackiego oryginału, a jednocześnie znakomicie oddaje klimat opowieści, która traktuje o podróżowaniu po całym globie. Ba, książkowa forma rozrywki została w kapitalny sposób przełożona na język gry, gdyż twórcy odpowiednio wykorzystali interaktywność owego medium. Owszem, wzorem dzieła Verne’a odwiedzimy przeróżne miejsca, ale to od gracza zależy decyzja dotycząca tego, jak potoczą się losy podróżników.



80 Days


Graczu, decyduj…



Tak oto dochodzimy do istoty rozgrywki, która jest przystępna i zarazem oferuje odbiorcom mnóstwo możliwości. Pod pewnymi względami największą przeszkodę stanowi tu brak dobrej znajomości angielskiego, bez której trudno czerpać przyjemność z zabawy. 80 Days jest dostępne wyłącznie w tym języku, a gameplay polega głównie na czytaniu dużych ilości tekstu, przy czym nie ograniczymy się do biernej lektury. Jak zasygnalizowałam wcześniej, aktywnie uczestniczymy w przebiegu podróży Phileasa oraz jego sługi. Gra dosłownie kipi od wyborów, podejmowanych przez pierwszoosobowego narratora, którego rolę pełni Obieżyświat. W zasadzie co chwila zostajemy postawieni przed koniecznością wskazania jednej z kilku opcji, zarówno podczas konwersacji, jak i opisów wydarzeń. Szczerze cieszyć się na wieść o przyjętym przez szefa zakładzie, czy lekko powątpiewać w sens całej wyprawy? Włóczyć się po mieście, dorobić parę groszy na dodatkowej robótce, czy siedzieć przy panu Foggu i mu nadskakiwać? Mogłabym długo wymieniać rozmaite przykłady, zwłaszcza że dają szansę poznać wiele pomniejszych, acz interesujących historii.



80 Days 80 Days 80 Days


Deweloperzy dają również swobodę w kwestii kolejnych przystanków na mapie, ale wolno nam korzystać jedynie z odkrytych dróg. Nowe trasy uaktywniamy natomiast na kilka sposobów: poprzez rozmowy z osobami podróżującymi tym samym pojazdem, myszkowanie po aktualnie odwiedzanym mieście oraz kupowanie specjalnych list na lokalnych targach. A skoro wspomniałam o handlu, dodam, iż można nabyć bądź sprzedać różnego rodzaju rzeczy, w tym kapelusze, talie kart, wino, suweniry itd. Aspekt ten nadaje produkcji lekko strategicznego posmaku, gdyż towar zdobyty w jednym miejscu, można z zyskiem opchnąć gdzie indziej. Z kolei wśród odzieży trafiamy na ciuchy dostosowane do konkretnych warunków środowiskowych, co także ma duże znaczenie. Otóż pod portretem naszego przełożonego, który widnieje w dolnym rogu ekranu, nieprzypadkowo znajduje się licznik zdrowia. Phileas Fogg nie jest Supermanem, a co za tym idzie – odczuwa niedogodności związane z wojażami. Mało tego, wystąpiła raz u mnie taka sytuacja, że złapał naprawdę okropne choróbsko. I gdybym nie zaopiekowała się biedakiem z należytą uwagą, facet wyzionąłby w końcu ducha.



Obecność handlu pociąga za sobą konieczność rozporządzania gotówką, co wypada robić z głową. Pieniądze, jakimi dysponujemy, niezbędne są też do opłacania noclegów w hotelach oraz umożliwiających przejazd biletów. Kiedy zapas gotówki zacznie się niebezpiecznie wyczerpywać, a w okolicy mamy bank, teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by wyciągnąć trochę kasy z konta pana Fogga. Istnieje jednak pewien szkopuł, bo operacja pobierania pieniędzy zabiera nieco czasu. A im większa suma, tym dłużej czekamy na odbiór mamony. Jak wiadomo, sam czas jest w 80 Days na wagę złota. Jeśli nie wrócimy do Londynu przed upływem tytułowego terminu, Phileas przegra zakład. Co ciekawe, nie oznacza to jako takiej porażki w grze. Twórcy wieńczą nasze spóźnienie satysfakcjonującym finałem, przekładającym się na stosowne linijki scenariusza. Poza tym, warto odbyć taką wyprawę niejeden raz, by zasmakować innych tras i narracyjnych wyborów. Czy to próbując zmieścić się w 80-dniowym limicie, czy preferując niespieszną włóczęgę. Nieliniowa struktura aż się prosi o ponowne przechodzenie gry, a konsekwencje naszych decyzji, które kształtują tok fabuły, obejmują nawet charakter lokaja oraz jego relacje z pracodawcą.



80 Days


Świetne idee obywają się bez pompy



Pomysłowości, jaka cechuje scenariusz wespół z mechaniką, towarzyszy skromna oprawa audiowizualna, którą uważam za kolejny atut tej niezależnej perełki. Absolutnie nie przeszkadzał mi brak voice actingu, ponieważ skupiałam się na czytaniu i chłonięciu historii w swoim własnym tempie. Nienachalna, ale wyrazista muzyka pomaga za to wczuć się w przeżywane przygody. Co do oszczędnej grafiki, element ten został wykonany starannie i jest czytelny, a przede wszystkim z powodzeniem buduje odpowiednią atmosferę. Za sprawą obranej estetyki można zaryzykować stwierdzenie, iż 80 Days to poniekąd gra wyobraźni. Otrzymujemy symboliczne wręcz, choć ładne, dwuwymiarowe portrety, a także ilustracje, które przedstawiają środki lokomocji oraz pojedyncze budowle. Te niby drobnostki, w połączeniu z bogatą narracją, okazały się dla mnie na tyle sugestywne, że potrafiłam „domalować” w swojej głowie bardziej widowiskowe obrazy. Podobnie jest z mapą pod postacią trójwymiarowego globu, który dobrze odzwierciedla motyw podróży dookoła świata. Przyczepiłabym się tylko troszkę do średnio wygodnej nawigacji po obrotowej kuli, ale na pewno nie jest to rzecz, która doprowadza do szewskiej pasji.



80 Days 80 Days 80 Days


Nie zamierzam też nadmiernie marudzić z powodu dosyć krótkiej kampanii, mimo że recenzencki obowiązek nakazuje mi odnotować ów fakt. Jednorazowe obskoczenie całej trasy trwa średnio 3 godziny, co nie jest wynikiem rzucającym na kolana. Niemniej gra nadrabia dużą żywotnością, skłaniając do ponownego rzucania się w wir turystycznych przygód. Cóż zatem mogłabym jeszcze dodać w ramach podsumowania? Chyba po raz n-ty zaznaczyć, że mamy do czynienia z projektem bardzo wysokiej jakości. No i oczywiście zachęcam do zapoznania się z 80 Days, które niewątpliwie zasługuje na bycie zauważonym i docenionym przez graczy. Jak widać, nie potrzeba wizualnych wodotrysków do stworzenia produkcji, która zdolna jest wprost oczarować odbiorców.















9 PLUSY:

ciekawa fabuła, na której rozwój wpływa gracz
+ wciąga, i to bardzo
+ genialna w swej prostocie oraz mnogości opcji mechanika
+ duże replayablity
+ oszczędna i równocześnie atrakcyjna oprawa audiowizualna
MINUSY:

dość krótka przy jednokrotnym zaliczaniu kampanii
- średnio wygodna obsługa na mapie świata


Autorka: crouschynca


Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.