The Silent Age - recenzja
Dodane przez Kami dnia 14.10.2015 21:55

Czasami zastanawiam się dlaczego gry, które osiągnęły sukces na innej platformie nie mają portu na PC. Niekiedy są to restrykcje związane z umową lub po prostu brak możliwości, bo studio składa się z kilku osób. Przeważnie jednak produkt trafia na alternatywne systemy, ale czy zawsze powinien?



The Silent Age


The Silent Age zadebiutował na urządzeniach mobilnych pod koniec 2012 roku jako pierwsza, darmowa część historii woźnego Joe. Niemal dwa lata później ukazał się drugi, kończący fabułę epizod, tym razem już płatny (20 zł / $4.99). Ponad siedem milionów pobrań przyniósł produkcji możliwość adaptacji na PC, gdzie trafiła kilka miesięcy później w wydaniu HD, z dubbingiem i aczikami na Steam w cenie 9,99 euro.



Dzika karuzela


Jest rok 1972 i dozorca Joe właśnie dostaje awans, który niesie ze sobą więcej obowiązków i żadnej podwyżki. Jednak zamiast za miotłę, chwyci za pozornie przypadkowo otrzymane urządzenie do podróży w czasie i zacznie sprzątać historię. Fabuła jest zadziwiająco złożona, jak na grę zaczynającą w appstorze. Akcja jest wartka i często zmieniamy lokacje. Produkcja została podzielona na 10 części (jedenasta to napisy końcowe), z których każda odbywa się w zupełnie innym otoczeniu.



The Silent Age


Problem w tym, że po prostu mnie nie angażowała. Właściwie cała fabuła opowiadana jest w cut-scenkach, gdzie po prostu słuchamy długich wywodów poszczególnych postaci. Intuicyjne zagadki sprawiają, że przez grę przechodzi się jak burza. Całość zajęła mi równo 3 godziny, a i tak przez połowę tego czasu zastanawiałam się ile jeszcze do końca. Czułam się jak na karuzeli – każdy nowy obszar pobudzał moją ciekawość, ale w chwili gdy doszłam do tego co należy zrobić, reszta była już tylko pustym obowiązkiem i tak do kolejnego rozdziału.



The Silent Age The Silent Age The Silent Age


Dubbing obejmuje tylko dialogi i mocniejsze emocje głównego bohatera, przeważnie przypominające, że jesteśmy w latach 70-tych („Far out!”). Opisy oglądanych przedmiotów pozostają tylko niemą deskrypcją i często łapałam się na tym, że w ogóle nie odczuwam potrzeby ich czytania. Tak jakby gra sama mi przekazywała „to nic ważnego”, strasznie dziwne uczucie.



Światełko w tunelu


W przedzieraniu się przez masę tekstu nie pomagał praktyczny brak humoru w grze. Od czasu do czasu można natrafić na wyjątek, ale głównie nastrój jest po prostu przytłaczający. Atmosfera jest nader ciężka przez ponurą muzykę, która pogłębia poczucie samotności i w pewien sposób nadaje odczucie wolnego tempa, mimo że wcale takie nie jest. W tym sensie produkcja jest bardzo udana, jeśli potrafi wywołać tak silne emocje. Tylko, że nie mam najmniejszej ochoty czuć się przybita grając.



The Silent Age


Joe nie jest zbyt bystry, jak na postać gry przygodowej, opierającej się na rozwiązywaniu zagadek. Porusza się dość niezdarnie i nie potrafi wykrztusić z siebie nic sensownego w obecności innej osoby. Jak na kogoś, kto wygląda jak Tom Selleck, jest zaskakująco bezbarwny. Cała jego podróż nie rozwija go w żaden sposób.



Ocena wersji mobile


Do sięgnięcia po The Silent Age skłoniła mnie duża liczba pobrań w sklepie Google Play oraz brak opłat za pierwszy epizod. Jako nowy posiadacz smartfona miałem także chęć wypróbowania gry przygodowej na tym urządzeniu - czy to dostępnej na PC, czy nie.



Ogrywając kolejne rozdziały nie opuszczało mnie wrażenie, że zamiarem twórców było stworzenie przyjemnej, nieskomplikowanej fabularnie oraz uproszczonej do granic możliwości produkcji, przy której można zaznać chwili relaksu lub zająć czas w trakcie poruszania się komunikacją miejską. W takich właśnie okolicznościach ukończyłem The Silent Age, a sama produkcja przekonała mnie do wydania ok. 20 zł na drugi epizod.



Poziom trudności nie musi być jednak wadą, jeżeli nie oczekujemy od gry zbyt wiele. Całkiem sporo frajdy sprawiało mi główkowanie jak wpłynąć na otoczenie, aby osiągnąć określony cel w tej samej lokacji w przyszłości, np. pozostawić jakieś drzwi otwarte lub pozbyć się roślinności blokującej dalsze przejście. Lokacje nie są zbyt szczegółowe i dość specyficzne, a wszystkie ważniejsze przedmioty i miejsca do interakcji znajdziemy bez problemu. Cała przygodówka nie sprawiła mi żadnych problemów.



Wersja na urządzenia przenośne nie posiada gry aktorskiej, co było pewnie wynikiem niskim budżetem przeznaczonym na produkcję debiutującego duńskiego studia. Pomimo braku rozmachu, do czego już przywykłem w przygodówkach pecetowych, gra się całkiem nieźle. W tym przypadku większą frajdę sprawiają zagadki niż sama fabuła.



Ocena: 7/10

Autor: Przemo






The Silent Age The Silent Age The Silent Age


Najlepsze co gra ma do zaoferowania to zagadki z systemem podróży w czasie, dzięki czemu każda lokacja posiada dwa różne oblicza. Działa też konsekwencja czasu, co bardzo urozmaica rozgrywkę. Niestety jednak sterowanie dalej posiada swoje mobilne dziedzictwo. Kursor stanowi sporych rozmiarów okrąg, któremu daleko do pecetowej precyzji i stąd też poczucie braku dotykowego ekranu.



Co za dużo to niezdrowo


Rozumiem sukces The Silent Age na urządzeniach mobilnych. Widzę ascetyczną, acz przyjemną dla oka grafikę. Proste sterowanie, nieskomplikowane zagadki utrzymujące dobry rytm rozgrywki i brak frustracji. Nawet ciekawą i złożoną fabułę, wykraczającą poza ramy przenośnych maszyn. Tyle, że jako gra na PC, to po prostu za mało. Joe w trakcie rozgrywki pokazuje ciekawą zawiłość czasu i to, że tak naprawdę nie da się zmienić przeszłości. Może więc lepiej czasami w niej zostać i nie próbować sięgać po więcej.














4 PLUSY:

złożona fabuła
+ częste zmiany lokacji
+ system zagadek
MINUSY:

przydługie cut-scenki
- nie angażuje
- krótka
- depresyjna atmosfera
- bezbarwne postaci


Autorka: Kami


Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.