The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors - recenzja
Dodane przez Kami dnia 06.02.2014 23:25

Znacie to uczucie, kiedy oglądacie „następnym razem w...” i widzicie jakąś naprawdę mocną scenę, po której nie możecie się doczekać kolejnego odcinka? Tyle, że potem oglądacie go i obiecanej sceny nigdy nie ma. Tak w skrócie wygląda drugi epizod The Wolf Among Us - Smoke and Mirrors.





These lips are sealed


Postaram się nie pisać nic o fabule, żeby nie popsuć wrażeń osobom czekającym na wypuszczenie całości. W gwoli małego przypomnienia – prowadzimy poczynaniami Bigbiego Wolfa, szeryfa sekretnej społeczności Fabletown w Nowym Jorku, która składa się z uciekinierów będących postaciami baśni jak “Królewna Śnieżka”, “Piękna i Bestia”, “Trzy małe świnki”, “O czym szumią wierzby” i więcej wymieniać nie będę, bo w drugim epizodzie pojawia się sporo nowych postaci. W każdym razie zaczynamy rozgrywkę kilka godzin po wydarzeniach z poprzedniego odcinka.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Gra prezentuje również mały zlepek co ważniejszych scen z wcześniejszego epizodu, więc jeśli macie więcej niż jeden save i nie pamiętacie który jest który (co było początkowo moim wielkim dylematem), Telltale nie zostawia nas całkowicie na lodzie.



Niebieska linia


W zależności od wyborów z pierwszego epizodu, już na początku (albo trochę później) widać duże niedopracowanie. Niektórym ścieżkom wyraźnie poświęcono więcej uwagi niż innym i co ciekawe – nie są to te, które wydają się być pożądanymi przez twórców. Decyzje gracza nie są już kwestią własnego charakteru jak wcześniej. Tym razem gra wyraźnie próbuje wymusić określone zachowanie, a przy jego braku można poczuć się niemal maltretowanym przed własnym monitorem.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Przegrałam Smoke and Mirrors dwukrotnie z dwoma skrajnie różnymi save’ami i to co od razu mnie zawiodło, to jak trudno jest zawalić jako szeryf. Bycie stróżem prawa, który dostaje to czego chce powinno dać mi jakieś poczucie satysfakcji, ale czułam się tylko jak kolejny puzzel w układance. Niby potrzebny do całości, ale nie wyróżniający się od reszty.



Brak już dylematów, które były perełką pierwszego epizodu. Nasze decyzje głównie opiewają na to, ile przemocy chcemy użyć. Jednocześnie cały czas czujemy na sobie oceniający wzrok innych, a zadowalając jedną postać – dostaniemy cięgi od innej. To w sumie pozytyw, ale wewnętrzny konflikt bohatera w Faith rodził się z potrzeby sytuacji oraz chęci bycia zrozumianym przez innych. Wszystko to było subtelne i stanowiło bardziej walkę wewnętrzną. Teraz cały ciężar spada na Bigbiego niczym kreskówkowe kowadło.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Chociaż najgorszym z tego wszystkiego jest niesamowicie odczuwalna presja ze strony samej gry. Idąc pewnym tokiem postępowania zostajemy wystawieni na wielokrotne powtórzenie naszego wyboru. Non stop można niemal usłyszeć „Ale pewny jesteś?”. Przy czym nawet jak ulegniemy – nic się nie zmieni. Różnica w zachowaniu drugiej postaci może być mierzona w milimetrach. Gdzie podziała się cała dynamika pierwszego epizodu?



Mów do mnie jeszcze


Zachwycałam się nad opcjami dialogowymi w Faith, dlatego tym większym rozczarowaniem było dla mnie Smoke and Mirrors. Nie dość, że same odpowiedzi niebezpiecznie zbliżają się poziomem do The Walking Dead, gdzie mogłam tylko wybierać najlepszą możliwość z najgorszych, to jeszcze sam system dialogowy jest popsuty. Mimo szybkiej odpowiedzi, dymki dialogowe znikają, ale gra nie zaskakuje dalej i czekamy, wpatrując się w czyjąś twarz, aż w końcu coś ruszy dalej.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Wiele linii dialogowych nie jest nagranych na tym samym poziomie dźwięku, co można usłyszeć szczególnie u Bigbiego. Po wybraniu określonej kwestii, kolejna nagle brzmi jakby nasz bohater pobiegł na koniec pomieszczenia i stamtąd wygłaszał dalszą linię, a przy jeszcze następnej już powrócił do wcześniejszego miejsca. Cała scena się przez to sypie, a czar zupełnie pryska kiedy staje się więcej niż oczywiste, że właśnie usłyszeliśmy kontynuację dialogu domyślnie stworzoną nie do naszego wyboru.



Troje to już tłum


Po pierwszych podrozdziałach, w których dowiemy się jak bardzo Fabletown tym razem nie zmienimy, zaczynamy poznawać nowe postacie. Począwszy od sławetnego Jacka, który pojawi się dosłownie na pięć minut, chyba tylko po to, aby Telltale mogło stworzyć większy szum wokół Smoke and Mirrors. Jego obecność nie wnosi kompletnie nic do rozgrywki. To dotyczy niemal wszystkich nowych postaci, które pojawiły się równie szybko, co zniknęły z mojej pamięci. Następna księżniczka Disneya w ogóle nie odniosła spodziewanego efektu, bo już nie takie rzeczy widziałam w Faith. Ostatecznie jednak pojawia się Georgie, jedyna nowa postać, która ma trochę charakteru. Niestety jego wielkie wejście jest popsute przez opisane już wyżej problemy techniczne i brak dynamiki.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Dodatkowo irytować może przesadna dramaturgia ujęć. Co jakiś czas kamera wyraźnie przenosi się na drugą postać, aby ukazać jej reakcję. To byłoby ok, gdyby ta reakcja nie była opóźniona w stosunku do właśnie usłyszanej rewelacji. Wrażenie sztuczności i braku dopracowania tylko się pogłębia.



Zbierając okruchy


Pod całą stertą problemów, znajdzie się jednak też trochę pozytywów. Zaczynając od tego, że mamy więcej czasu na wybór odpowiedzi. Niestety wprowadzono też zwyczajne dialogi przygodówkowe, gdzie mamy kilka opcji i możemy wykorzystać wszystko albo nic. Niestety, bo to kolejny aspekt, który przyczynia się do spadku dynamiki. W Faith nasze opcje były ograniczone, bo nikt nie miał zamiaru stać i odpowiadać na wszystko co wpadnie nam do głowy. Kto stwierdził, że powinno się to zmienić? Kolejny stażysta?



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Wracając jednak do pozytywów – będzie okazja do pobawienia się w CSI, chociaż nasze odkrycia patrzą nam prosto w twarz. Jednak miły aspekt dla każdego przygodówkowicza. To samo tyczy się małej układanki i mam na myśli MAŁEJ, a do tego banalnej, ale zawsze coś.



Przynajmniej gorzej już być nie może


Rozgrywka zajmuje niedorzeczne 1,5 godziny, chociaż może to i dobrze, że kończy się tak szybko. Smoke and Mirrors niszczy niemal wszystko na co pierwszy epizod tak ciężko pracował. Brak ważnych decyzji Bigbiego, a w zasadzie jedyne na co mamy większy wpływ, to siane wokół zniszczenie. Do tego gra bierze sobie za punkt honoru naciskanie na gracza i wyraźne sugerowanie określonej ścieżki postępowania. Nie ma już lekkości i dynamizmu (również widoczne w ilości QTE), tym razem po prostu poznajemy dalszą historię, odwiedzając przy tym każdą spelunę w mieście. W zasadzie jedyny żart jaki zauważyłam, to Piękna mówiąca „doceniam to” zamiast zwyczajowej informacji w rogu ekranu.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Z jakiegoś powodu twórcy umieścili nagość w grze – kolejny element nie wnoszący nic do rozgrywki. Tak samo jak kilka nowych postaci, które wydają się pojawiać tylko po to, aby zaistnieć w napisach końcowych. Największym zawodem jest jednak brak widocznych konsekwencji najważniejszych decyzji z Faith. W zamian za to Smoke and Mirrors serwuje szereg mniejszych skutków, które wydają się bardziej materiałem na tło dalszych wydarzeń. Z jakiegoś powodu zostają wywleczone na pierwszy plan i stanowią niezbyt angażujący, acz spory kawałek fabuły.



The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors The Wolf Among Us, epizod 2: Smoke and Mirrors


Galeria >  



Drugi epizod The Wolf Among Us musiał mieć spore problemy produkcyjne. Większość scen, które mieliśmy zobaczyć w tej części została przeniesiona na kolejny odcinek. W porównaniu do obiecującego początku, Smoke and Mirrors nie powinien być osobnym produktem, a jedynie częścią pełniejszego epizodu. Cztery miesiące pracy przyniosły nieskończoną produkcję, pełną psujących rozgrywkę niedoróbek i błędów. Patrząc na początek drugiego sezonu The Walking Dead, któremu w ogóle brak określonego celu fabularnego, trudno nie zadać sobie pytania – co się dzieje w Telltale?














4 PLUSY:

więcej czasu na wybór odpowiedzi
+ zabawa w CSI
+ jedna układanka
+ utrzymana stylistyka
MINUSY:

presja określonych wyborów
- brak znaczących decyzji gracza
- zanik obecnej wcześniej dynamiki
- niedopracowany system dialogowy
- niepotrzebne gwiazdy Fables
- dodanie nielimitowanych czasowo dialogów
- krótka
- brak lekkości i humoru poprzedniego epizodu


Autorka: Kami


Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.