Reksio i Skarb Piratów - recenzja
Dodane przez Przemo dnia 13.09.2013 07:04

Pierwszą przygodówką z Reksiem w roli głównej Aidem wydało w 2003 roku, choć wcześniej pojawiło się kilka tytułów edukacyjnych. To jednak Skarb Piratów oferował graczowi przeżycie pierwszej fabularnej przygody z lubianym psem, której początek miał miejsce gdzieś na Oceanie Niespokojnym. Nasz czworonożny przyjaciel w wyniku niefortunnego zdarzenia, trafił na tajemniczą wyspę, a więc – jak można łatwo przypuścić - głównym naszym zadaniem jest wydostanie się z niej w jednym kawałku. Szybko jednak nasz cel ulega zmianie, gdyż natrafiamy na butelkę z pewną cenną zawartością.



Wyspa pełna zagadek



Z biegiem fabuły otrzymamy okazję zwiedzenia kolejnych części wyspy i odkrycia jej sekretów. Trafimy między innymi do wioski Czarnych Kur, wnętrza aktywnego wulkanu czy pewnego niezidentyfikowanego obiektu. W każdej z tych lokacji czeka nas szereg zadań do rozwiązania i w każdej napotkana zagadka cechuje się jednak dużą różnorodnością, więc nie będziemy narzekać na powtarzalność. Staniemy między innymi przed zadaniem odpracia ataku piratów, których kapitan o imieniu O'Gryzek zniknął bez śladu, więc korsarze kierowani pewnym niezbyt sensownym przekonaniem, wyładowują swoją agresję na miejscowych plemionach.



Łamigłówki w Skarbie Piratów możemy podzielić na dwa rodzaje – zręcznościowe, w których główne znacznie będzie miała szybkość naszej reakcji, a także logiczne - do rozwiązania których będziemy musieli użyć szarych komórek. W większości przypadków są one proste do ukończenia, a gra potrafi umiejętnie pomóc odbiorcy w ich rozwikłaniu, poprzez jakąś podpowiedź narratora, czy malowidła na ścianie. Co jakiś czas trafi się jednak killer potrafiący totalnie zniechęcić do dalszego grania. Przechodząc ten tytuł odniosłem wrażenie, że zawiera on fragmenty trudniejsze do ukończenia, niż niejedna gra akcji przeznaczona dla dorosłego gracza (i wcale nie przesadzam). Jako przykład mogę przytoczyć trudności przy odkrywaniu zawartości listu z butelki. Zagadka ta pojawia się na samym początku gry i zapewne gdyby nie możliwość jej ominięcia, łatwo zniechęciłaby sporą liczbę graczy i zaskutkowała usunięciem plików z dysku.





Zdradzę, że bywają też zagadki nieoddziałujące negatywnie na nasze nerwy. Poza zręcznościówkami natkniemy się także w licznych sytuacjach na zagadki typowe dla gier point and click, czyli tak zwane inwentarzówki. Zostały one dodatkowo uproszczone, gdyż wystarczy kliknąć na trzymany w plecaku przedmiot bez konieczności wskazania rzeczy z którą ma zostać użyty. Z kolei doskwierająć może brak możliwości ręcznego zapisu stanu przygody. Gra robi to za nas automatycznie, zazwyczaj na początku jakiejś zagadki lub innego ważnego momentu. Dlatego, jeżeli jakaś łamigłówka jest wielopoziomowa, wtedy wychodząc z gry przed jej ukończeniem, cofamy się niestety na sam początek. No cóż, przynajmniej w razie wpadki, możemy powtarzać ją nieskończoną ilość razy, bez obawy ujrzenia na ekranie napisu „Koniec gry”.



Świat znany z kreskówek



Wszystkie lokacje w Skarbie Piratów zostały ręcznie narysowane i wypełnione dużą ilością nasyconych i różnorodnych barw. Od strony wizualnej gra prezentuje się lepiej niż w telewizyjnym pierwowzorze, w którym kolory wydawały się stłumione i szarawe. Grafika została wykonana w rozdzielczości 800x600, co jak na tamte czasy było standardem (warto zauważyć, że wydane dwa lata później Still Life również posiadało te same wymiary obrazu). Strona graficzna jest w stanie skutecznie zainteresować młodszych odbiorców i w żaden sposób nie męczy oka.



W związku z tym, że to polska produkcja, wszystkie napotkane postacie mówią w naszym rodzimym języku. Każda z nich brzmi przekonująco i odnosi się wrażenie, jakby to był naturalny głos każdej z nich. Oczywiście sam Reksio ogranicza się tylko do poszczekiwania, jak to miało miejsce w pierwowzorze. Na swojej drodze po raz pierwszy napotkamy kreta Kretesa (wcześniej niewystępującego w bajkach) – bohatera, który będzie towarzyszył nam w kolejnych częściach, aż ostatecznie wygryzie Reksia z głównej roli w drugiej części Miasta Sekretów.





Na dużą pochwałę zasługuje humor – głównie sytuacyjny. Nazwy własne zawsze wywoływały u mnie największy uśmiech, zazwyczaj będące połączeniem jakiejś nazwy z bohaterem fikcyjnym zaczerpniętym z literatury, kina itd. Jest to na przykład rozbitek Robinson Kozoe, będący kozą i którego nazwisko zostało zaczerpnięte z powieści Daniela Defoe. Więcej tego typu przypadków będzie co prawda w kolejnych częściach o Reksiu, ale już tutaj mamy namiastkę bujnej wyobraźni twórców.



W tle rozbrzmiewają proste dźwięki podkreślające spokojny i bajkowy klimat produkcji. Rzadko zdarza się, aby wychodziły na pierwszy plan. Raczej starają się wtapiać w tło i nie zwracać na siebie uwagi, co oczywiście nie jest minusem. Podobnie zresztą jest ze sterowaniem, które uproszczono do granic możliwości. Wszystkie ruchy bohaterem, w tym operacje w Inwentarzu wykonujemy przy pomocy myszki. Na przykład klikająć LPM na jakims przedmiocie, nie mamy możliwości obejrzenia go, dotknięcia, zbadania i innych tego typu rzeczy. Rksio od razu robi z nim to co zrobić powinien.



W poszukiwaniu skarbu



Skarb Piratów nie jest produkcją specjalnie wyróżniającą się na tle innych. Owszem, fabuła przygodówki jest dosyć ciekawa, od strony technicznej również nie ma wiele do zarzucenia. No właśnie, i nic poza tym. Można narzekać na zdecydowanie za krótki czas rozgrywki – mi udało się ukończyć całość w około 2,5 godziny. Z tego powodu zapewne postanowiłem wystawić jej niską notę.





Podsumowując. Droga Mamo, drogi Tato. Waszemu dziecku produkcja Reksio i Skarb Piratów z całą pewnością przypadnie do gustu. Sama/sam przygotuj się jednak na to, że to właśnie Ty otrzymasz zadanie przechodzenia wszystkich trudniejszych łamigłówek logicznych i zręcznościowych, przy których spędzicie spory kawał czasu. Jeżeli Wasze dziecko nie poprosi o pomoc, to znaczy, że posiada bardzo dużą siłę woli. Niemniej jednak, przed przystąpieniem do tytułu sugeruję Wam mocno odprężyć się przy kubku gorącej herbaty. Te wyzwania momentami na prawdę bywają frustrujące - przynajmniej dla mnie.











5 PLUSY:
+ humor + ciekawe odniesienia do innych dzieł literackich i takie tam + barwna grafika + Reksio + podpowiedzi i możliwość pominięcia trudnych fragmentów gry + dubbing + różnorodne zagadki…
MINUSY:
…przy rozwiązywaniu, których masz ochotę walnąć głową w biurko - za krótka - dosyć nijaka - brak zapisu w dowolnym momencie


Autor: Przemo