Reperfection: Volume 1 - recenzja
Dodane przez crouschynca dnia 20.12.2012 00:08

Czasem w życiu człowieka może wydarzyć się coś, co burzy jego spokojne i szczęśliwe życie. Niejednokrotnie chodzi o wydarzenie, na które nie mamy jakiegokolwiek wpływu. My albo ktoś bliski znajdzie się w złym miejscu i o niewłaściwej porze, a potem nic już nie jest takie jak dawniej. Tego typu sytuacja przytrafiła się właśnie Benowi Freemanowi, głównemu bohaterowi gry Reperfection: Volume 1. Na drodze mężczyzny pojawia się jednak szansa na odwrócenie złego losu.



Za Reperfection odpowiada niezależne studio Tinnitus Games z siedzibą w Hanowerze. Firma ta póki co nie cieszy się zbyt dużą popularnością w świecie wirtualnej rozrywki, lecz została założona przez osoby, które dały się już poznać miłośnikom przygodówek. Na dodatek od bardzo dobrej strony. W skład niemieckiego zespołu wchodzą bowiem Oliver Specht, Michael Hozapfel i Anne von Vaszary. Wymieniona trójka spotkała się wcześniej w Cranberry Productions przy okazji tworzenia obu sequeli sagi Black Mirror oraz gry The Lost Chronicles of Zerzura. Trzeba więc przyznać, że Reperfection wzbudza zainteresowanie już za sprawą portfolia swoich autorów. Deweloperzy bynajmniej nie bazowali wyłącznie na popularności poprzednich projektów. Mimo że z oczywistych powodów nie ukrywają doświadczenia w gatunku, pragnęli opracować grę, która wyróżniałaby się na tle innych point’n’clicków, a nie powielała sprawdzony schemat.





Miotając się w czasie



Akcja przygodówki rozpoczyna się w domu na przedmieściach, gdzie główny protagonista mieszka wraz z żoną Sarah oraz synkiem Danny’m. Freemanowie to przykład rodziny idealnej i zdaje się, że nic nie może zakłócić ich szczęścia. Niestety, nadchodzi feralny dzień, kiedy idylla pryska niczym bańka mydlana. Pani Freeman wybiera się na służbowe spotkanie, po czym zamierza odebrać dziecko ze szkoły. Kobieta ginie jednak w wypadku drogowym, co zupełnie załamuje naszego bohatera. Wkrótce po śmierci ukochanej, wdowiec odkrywa w sobie dar cofania się w czasie. Przeskakując więc do momentu zanim kobieta wsiądzie do samochodu, Ben usiłuje odpowiednio pokierować przeszłością w celu uratowania żony. Okazuje się, że owa moc nie jest doskonałym rozwiązaniem i każda zmiana w przeszłości wpływa na przyszłość, wzorem filmu „Efekt motyla”. W efekcie, mężczyźnie przyjdzie zapłacić wysoką cenę za próbę odzyskania dawnego życia.



Zgodnie ze swoim podtytułem, Reperfection: Volume 1 stanowi pierwszy odcinek dłuższej opowieści. W sumie powinno ukazać się pięć epizodów, a całość ma spajać postać Bena Freemana. Choć początkowe rozdziały pełnią rolę wstępu, wprowadzenie w realia gry nie zajmuje tutaj lwiej części debiutanckiego odcinka. Główna część scenariusza koncentruje się natomiast na desperackiej walce Bena z przeciwnościami losu, czyli na gorączkowych skokach w czasie oraz manipulowaniu minionymi zdarzeniami. Ciekawym pomysłem jest również dodanie typowo kryminalnego wątku. Warto docenić, że Volume 1 broni się jako samodzielna historia. Różnie z tym bywa w przypadku pierwszych epizodów. Twórcy nie zapomnieli o odcinkowym charakterze produkcji. Jeżeli chcecie wiedzieć, skąd wzięła się u mężczyzny umiejętność podróży w czasie, będziecie musieli obejść się smakiem. W finale zaserwowano zaś obowiązkowy cliffhanger, by zachęcić do sięgnięcia po dalsze losy pana Freemana.





Myszka w dłoń



Przystępne sterowanie ogarną nawet osoby, które po raz pierwszy posadzono by przed komputerem. Reperfection obsługujemy przede wszystkim przy użyciu lewego przycisku myszki. W momencie, kiedy wskażemy aktywny punkt na planszy, kursor przybiera czerwoną barwę. Przytrzymując lewy przycisk na hotspocie, rozwiniemy menu z dostępnymi czynnościami, podobnie jak w A New Beginning czy The Whispered World od studia Daedalic Entertainment. W lewym górnym rogu ekranu znajdziemy kalendarzyk, któremu przypisano kilka funkcji. Umieszczono w nim notatki w formie krótkich haseł oraz zebrane w trakcie zabawy przedmioty. Z poziomu dziennika dostaniemy się ponadto do głównego menu. Ukryto je pod postacią małej karteczki, wetkniętej pomiędzy strony zeszytu. Gwoli ścisłości, dodam, że terminarz otworzymy nie tylko za pomocą gryzonia. Zaprowadzi nas tam również klawisz “I” bądź Esc. Poza tym, klawiatura przyda się do spauzowania gry poprzez wciśnięcie guzika P.



I tak w koło Macieju



Wydawać by się mogło, że Reperfection zapowiada się na niemalże idealną przygodówkę. Interesująca fabuła, bardzo wygodna obsługa… Czego by chcieć więcej? Ano mamy jeszcze mechanizmy rozgrywki. Tu już nie jest tak różowo. Zacznę jednak od pozytywów. We wstępie wspomniałam, że niemieccy deweloperzy chcieli stworzyć grę różniącą się od innych pozycji ze swojego gatunku. Mianowicie postawili na konwencję interaktywnego komiksu. Wykonując odpowiednie czynności, gracz odblokowuje kolejne kadry oraz strony graficznej opowieści, a tym samym posuwa fabułę do przodu. Otwarcie nowego obrazka często następuje wraz z wkroczeniem do następnej lokacji lub obejrzeniem fragmentu aktualnego pomieszczenia z bliska. Oprócz tego, należy pokonywać zadania charakterystyczne dla klasycznych przygodówek. W przeważającej większości opierają się one na zbieraniu i używaniu przedmiotów. Działania wykonywane w przeszłości wpływają na przyszłość, którą trzeba potem korygować ponownymi skokami w czasie. Taka struktura pozwala odbiorcom na wypróbowywanie kilku rozwiązań i obserwację skutków dokonanych wyborów.





Co się tyczy słabszych stron rozgrywki, tradycyjna przygodowa zabawa została zaprezentowana w znacznie uproszczonej wersji. W gruncie rzeczy, Reperfection nie należy do skomplikowanych tytułów, nie zmusza do jakiegokolwiek główkowania nad przydatnością znalezionych obiektów, a oferowane przez nią możliwości interakcji nie są znowu aż tak bogate. Korzystanie z ekwipunku przypomina skromny inwentarz z debiutanckiego epizodu przygodówki Hoodwink. Kiedy musimy wykorzystać przedmiot z plecaka, gra sama wskazuje właściwy rekwizyt. Oprócz tego, eksploatacja motywu podróży w czasie okazała się nieco zgubna. Bazując na owej idei, gra wymaga od odbiorcy kilkukrotnego odwiedzania znanych plansz, powtarzania niektórych czynności oraz śledzenia identycznych rozmów. Tego rodzaju powtórki niestety wybijały mnie z klimatu na rzecz niezbyt przyjemnego uczucia monotonii. Zastrzeżenia wzbudza też czas potrzebny na zaliczenie przygodówki. Ukończenie gry przy pierwszym podejściu zajęło mi około półtorej godziny, z uwzględnieniem nadprogramowych wizyt w przeszłości. Sądzę, że to zdecydowanie za mało, nawet jak dla pojedynczego odcinka.



Pobrzmiewający komiks



Reperfection upodabnia się do obrazkowej opowieści już po uruchomieniu aplikacji, ponieważ początkowe menu to po prostu okładka komiksu. Dwuwymiarowa grafika została starannie wykonana w kolorach czarnym i białym. Taka kolorystyka z powodzeniem buduje dość posępny nastrój. Sporadycznie na arenę wkracza czerwona barwa, sygnalizująca ważne dla fabuły obiekty. Animacje ograniczono do minimum, co akurat sprawdza się w przyjętym przez niemieckich deweloperów stylu. Odnotowałam za to drobne niedociągnięcia w dymkach dialogowych w postaci tekstu wystającego poza chmurkę i źle przyporządkowanej wypowiedzi.





Skomponowana na potrzeby przygodówki muzyka bardzo dobrze podkreśla klimat historii i współgra z wydarzeniami, które w danym momencie widzimy na monitorze. Przykładowo rodzinne życie przed tragedią zostało zilustrowane liryczną i pogodną melodią. Z kolei utwór, jaki usłyszymy w dniu pogrzebu, jest równie spokojny, lecz pobrzmiewa w nim wyraźna nuta smutku oraz nostalgii. Chwilom niepokoju akompaniują oczywiście dźwięki wywołujące uczucie zagrożenia. Jeśli chodzi o dubbing, w Reperfection nie ma go wcale. Dialogi istnieją jedynie w formie tekstowej. Chociaż komiksowa stylistyka częściowo usprawiedliwia nieobecność lektorów, niekiedy lekko doskwierał mi brak voice-actingu.



Podsumowanie



Chęć bycia oryginalnym nie zawsze gwarantuje stuprocentowy sukces, czego dowodzi projekt autorstwa Tinnitus Games. Komiksowa formuła nadała grze pewien rys nietuzinkowości, ale jednocześnie przyczyniła się do wystąpienia paru niedoskonałości. Innowacyjny pomysł niezbyt się sprawdził, aczkolwiek doceniam zamierzenia twórców, dodając pół punktu do finalnej noty. W ogólnym rozrachunku, Reperfection: Volume 1 jawi się zatem jako przyzwoita produkcja, która mogła być zdecydowanie lepsza pomimo ciekawej koncepcji wizualnej oraz wciągającego scenariusza. Szkoda, że debiut Bena Freemana nie dorównuje uwielbianym przeze mnie kontynuacjom Black Mirror. Po cichu liczę, że po wydaniu ostatniego epizodu niemiecka ekipa zabierze się za nowy projekt, bliższy jej dokonaniom w Cranberry Productions

.









5,5 PLUSY:

interesująca fabuła
+ pierwszy epizod broni się jako oddzielna historia
+ przyjazne sterowanie
+ formuła interaktywnego komiksu
+ ładna i klimatyczna grafika
+ nastrojowa muzyka
MINUSY:

za krótka
- za łatwa
- czasami wkrada się monotonia
- drobne usterki w chmurkach dialogowych
- brak dubbingu

Autorka: crouschynca