Edna & Harvey: Harvey's New Eyes - recenzja
Dodane przez Przemo dnia 16.10.2012 00:40

Recenzja wersji angielskiej.



Niemieckie studio Daedalic Entertainemnt przez ostatnie lata zyskało sobie uznanie wśród koneserów komputerowej rozrywki. Jako jedna z nielicznych, współcześnie działających firm tworzy gry przygodowe z najwyższej półki. Przede wszystkim stawiano na oryginalność fabuły oraz piękną oprawę audiowizualną, za co twórcy regularnie otrzymywali wyróżnienia w rozmaitych plebiscytach. Mieliśmy już okazję do walki z chaosem w baśniowym świecie, próbę zapobiegnięcia globalnej katastrofie klimatycznej czy wydostania się z planety będącej jedynym gigantycznym wysypiskiem śmieci. Każdy z tych tytułów cechował się pewną unikatowością, jednak pierwszą produkcją, która pozwoliła Daedalic zaistnieć (oraz utrzymać się) na rynku, była z pozoru niezbyt przekonywująca gra Edna & Harvey: The Breakout.



Niewinna diablica



Wydana w 2008 roku u naszych zachodnich sąsiadów wzbudziła bardzo duży entuzjazm w oczach fanów oraz krytyki. Mam wrażenie, że skalą sukcesu byli zaskoczeni nawet sami producenci. Duża sprzedaż zapewniła firmie stabilną pozycję na rynku oraz pozwoliła na sfinansowanie kolejnych projektów. Edna zauroczyła graczy swoją pokręconą fabułą, aż kipiącą od czarnego humoru oraz sarkastycznych odniesień. Przyznam bez bicia, że sam nie miałem okazji jeszcze sięgnąć po ten tytuł, ale z redakcyjnego obowiązku czytałem dosyć sporo o grze. Zwracam szczególną uwagę na słowo „jeszcze”, gdyż po ukończeniu Harvey’s New Eyes produkcja ta ląduje na samym początku mojej listy z oznaczeniem „do nadrobienia w najbliższym czasie”.





Harvey’s New Eyes stanowi luźną kontynuację poprzedniej części. Wszystkich miłośników poprzedniej częsci ucieszy pewnie fakt, że do napisania scenariusza został ponownie zaangażowany Jan Müller-Michaelis. Nie zabrakło więc tych elementów, które dominowały w poprzedniczce. Fabuła opiewa wokół młodej dziewczynki o imieniu Lilly zamieszkującej i kształcącej się pod okiem siostry zakonnej w szkółce katolickiej. Bohaterka jest nieskazitelnym przykładem niewinności i dobroci. Na co dzień stara się dosyć skrupulatnie wykonywać wszystkie polecenia swojej nauczycielki, przez co staje się obiektem żartów ze strony innych dzieciaków. W placówce panują jednak dosyć rygorystyczne zasady i każde nieposłuszeństwo, czy źle wykonane zadanie kończy się zazwyczaj karą lub też niezbyt przyjemnym upomnieniem słownym. W każdym razie, pod grubą powłoką słodyczy Lilly skrywa w sobie młodzieńczy gniew oraz chęć do czynienia innym rzeczy niezbyt przyjemnych, co zostanie uzewnętrznione z biegiem fabuły.



Obok Lilly ujrzymy także naszą starą znajomą Ednę, którą niestety nie będziemy mięli okazji pokierować, ale ta postać stanowi praktycznie rdzeń całej opowieści. Obie dziewczynki darzą się ogromną sympatią, i kiedy do szkoły przybywa Dr. Marcell – właściciel placówki, Edna prosi koleżankę o pomoc w wydostaniu się z tego miejsca. W tym momencie wszystko zaczyna się komplikować. Lilly przy pomocy królika Harvey’a zostaje poddana hipnozie, której na celu jest zabronienie wykonywania czynności niedozwolonych dla dzieci, jak np. dotykanie ostrych przedmiotów, picie alkoholu czy wchodzenie do niebezpiecznych miejsc. Nie muszę oczywiście wspominać, że każda z tych rzeczy przyda nam się w dalszym etapie rozgrywki. Ale o tym trochę później. W każdym razie, Ednie udaje się uciec samej, a następnym zadaniem Lilly będzie próba jej odnalezienia. Trafiamy do spowitego nocą miasteczka i w końcowym etapie do azylu dla umysłowo chorych. A więc gra powraca do swoich korzeni, bowiem w pierwszej części naszym głównym zadaniem była ucieczka z podobnego miejsca.



Gra dla starszych dzieci



Po pierwszych kilkunastu minutach spędzonych z grą odniosłem wrażenie, że jest ona przeznaczona bardziej dla młodszych graczy. Wpłynęła na to kreskówkowa grafika, dosyć pobłażliwy głos narratora i dialogi bez jakichkolwiek ukrytych treści. Wrażenie to powoli zanikało w momencie pierwszego przejawu - wspominanego wyżej - mrocznego oblicza Lilly, która przyczynia się do pokąsania rówieśnika przez rój pszczół. Niewiele dalej bohaterka dokonuje jeszcze gorszych okrucieństw, których nie chcę za bardzo zdradzać, aby nie psuć zabawy. Nie ma natomiast pokazanych żadnych brutalnych scen. Twórcy rozwiązali ten aspekt w dosyć ciekawy sposób i wprowadzili postaci niewielkich gnomów, które zamalowują różową farbą wszystkie te obrazy, które dla bohaterki stanowiłby porządny wstrząs psychiczny. W kolejnych rozdziałach zdarzy nam się również wypić nieco alkoholu, zjeść nieświeży produkt spożywczy (wywołujący u bohaterki chorobę) oraz zapalić cygaro… czyli zestaw tych rzeczy, których dziecko nie powinno robić. Dodatkowo Harvey’s New Eyes porusza pewne warstwy psychologiczne, nie wspominając już o samym zakończeniu, w którym dokonujemy dosyć poważnego wyboru moralnego.





Produkcja posiada standardowy dla point and clicków interfejs. Wszystkie zebrane przedmioty przechowujemy w inwentarzu umieszczonym u dołu ekranu. Mniej więcej pod koniec pierwszego rozdziału pojawia nam się dodatkowe menu z czynnościami, które Lilly ma zakaz wykonywać. Ma to związek z hipnozą, o której wspomniałem wcześniej. Każda z siedmiu ikonek dotyczy innego zakazu – zbliżania się do ognia, kłamania, dotykania ostrych przedmiotów, czy bycia zdenerwowanym. Jeżeli w czasie gry będziemy próbowali na przykład zbliżyć się do palącego ogniska lub zabrać nóż, to pojawi się królik Harvey i przypomni o zakazie. Aby odblokować wykonanie danej czynności, będziemy musieli udać się za każdym razem do świata snu i pozbyć się tytułowego królika przybierającego różne formy – a to smoka, a to bałwana czy pająka – przy pomocy czynności, którą staramy się odblokować. Na przykład będziemy musieli przekonać wymiar sprawiedliwości, że kłamstwo jest czymś słusznym, albo zmusić dżina do napicia się alkoholu. Po odblokowaniu kilku "umiejętności", Lilly może posiadać aktywną tylko jedną z nich, co bywa irytujące przez ciągłą konieczność klikania na menu.



Nowe oczy w HD



Co można powiedzieć o grafice? Wszystkie plansze zostały wykonane w rozdzielczości HD, a dokładniej w formacie 1920x1080px. Lokacje prezentują się przyzwoicie, chociaż nie są one tak obfite w szczegóły jak miało to miejsce w przypadku The Whispered World czy The Dark Eye: Chains of Santinav. Paleta kolorów jest jednak bogata, a poszczególne rozdziały posiadają swój odrębny klimat, np. z jasnego i tętniącego życiem klasztoru trafimy do spowitego mrokiem miasteczka. W snach odwiedzimy także słoneczny dziki zachód oraz zaśnieżoną krainę. Widać, że twórcy postawili tutaj na kreskówkowy styl. Same postacie zaś przypominają bardziej szmaciane kukiełki z jajowatymi głowami - w większości przypadków nieposiadającymi ust ani nosów. Wszystko razem komponuje się całkiem ładnie. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to wygląd bohaterów podczas przerywników filmowych i przybliżeń. Wyglądają jakby zostały narysowane w paint’cie.





Skoro mowa o bohaterach. Ich liczba oraz zróżnicowanie jest chyba jednym z największych plusów tej produkcji. Wrodzona nieśmiałość Lilly wzbudza u nas poczucie sympatii i troski. Wszystkie jej dialogi ograniczają się do pojedynczych dźwięków w stylu „Umm…”, „Emm…” itp. W czasie całej gry główna bohaterka nie wypowie ani jednego pełnego zdania! W momencie, kiedy chcemy obejrzeć jakiś przedmiot lub poznać opis sytuacji, pałeczkę przejmuje narrator. Rozwiązanie dosyć dziwne, ale wcale nie ujmuje ostatecznemu odbiorowi. Ogólnie na pochwałę zasługuje cały angielski dubbing. Aktorzy bardzo dobrze wcielili się w role poszczególnych postaci. Na przykład głos wiecznie zrzędliwej Matki Superior brzmi skrzecząco i nerwowo, a spędzającej noc na cmentarzu mentorki Miranya’i przypomina styl mowy obłąkanej osoby. W czasie podróży napotkamy tak barwne persony jak szalonego psychologa, człowieka przebranego za pszczołę, Phantoma, maniaka prania bielizny i wielu innych.



Same zagadki prezentują się dosyć dobrze. Wprawionemu przygodówkomaniakowi raczej nie przysporzą większych problemów. W razie czego istnieje możliwość podświetlania hostspotów przy pomocy spacji. W Harvey’s New Eyes nie zabrakło także drobnych nieścisłości – do tej pory zastanawiam się czym Lilly podpaliła cygaro, nie mając żadnej zapalniczki ani zapałek w inwentarzu. Po drodze natkniemy się również na kilka łamigłowek logicznych, dla przykładu - pod koniec przeprowadzimy rozgrywkę w szachy. Dla tych, którym wydadzą się one uciążliwe przewidziana została opcja automatycznego ominięcia, poprzez kliknięcie na odpowiedni przycisk.



Królik po niemiecku



Na zakończenie chciałbym ponarzekać na dwie rzeczy. Pierwsza to ścieżka dźwiękowa, która jest bardzo nijaka. Podczas początkowych creditsów wita nas utwór w klimatach bluesowych - dosyć spokojny, senny i nie do końca pasujący. Przez cały pierwszy rozdział w tle rozbrzmiewają pojedyncze proste melodie grane na skrzypcach lub organach. Dopiero w finałowym etapie dźwięki nabierają tępa, przez co stają się żywsze i potęgują wrażenia. Druga sprawa to około 2 sekundowe przycinanie się obrazu przy każdorazowej zmianie lokacji. Domyślam się, że ma to związek z automatycznym zapisem stanu gry, ale twórcy mogliby jednak jakoś poprawić ten element.





Gra została podzielona na trzy rozdziały. Ukończenie pierwszego z nich zajęło mi najwięcej czasu, co jest pewnie powodem ciągłego krążenia pomiędzy lokacjami. Całość zdołałem przejść w około 10 godzin, ale nie należy się tym sugerować. Ja czasami zajmuje się rzeczami mniej istotnymi, które wzbudzają moją uwagę (np. słuchanie soundtracku), dlatego bardziej ekonomiczni gracze zdołają ukończyć produkcję w plus/minus 8h. Przyznam, że nie żałuję czasu spędzonego przy Harvey’s New Eyes. Daedalic po raz kolejny udowodniło, że zna się na tym co robi.











8 PLUSY:

pokręcona fabuła
+ zróżnicowane postacie
+ ciekawy styl graficzny
+ łamigłówki
+ angielski dubbing
MINUSY:

wygląd postaci w cut-scenkach
- drobne przycinki przy zmianie lokacji
- nijaka ścieżka dźwiękowa

Autor: Przemo