Alternativa - recenzja
Dodane przez Kami dnia 13.06.2012 19:27

Cyberpunk to w dużym skrócie wizja świata, gdzie człowiek często stanowi jedno z maszyną. Żyje w otoczeniu zaawansowanej technologii, a świat pogrążony jest w zepsuciu społecznym, wojnie (hackerów, korporacji, maszyn) lub przedstawia szczątki poprzedniej świetności – „high tech and low life”. Cała akcja toczy się jednak w niedalekiej przyszłości i tak też mamy Alternativę przedstawiającą w większości Czechy (specyficznie Pragę) w roku 2045.



Cały ten opis musi kojarzyć się dość pozytywnie wszystkim fanom przygodówek, bo w takim świecie (częściowo przynajmniej) rozgrywała się Najdłuższa Podróż, jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier przygodowych. Tak też i mi menu główne przywołało wiele dobrych wspomnień, już pomijając nawet fakt, iż lubuję się w gatunku. Jednak poza tym nie miałam większych oczekiwań względem gry. Ot, kolejna przygodówka, tyle tylko, że od Czechów… Poprzednia gra studia Centauri Production – Memento Mori zapadła mi w pamięć głównie z powodu intrygującego zakończenia, więc bez szału.





Zaraz na wstępie wita nas scena, gdzie główny bohater próbuje pobić robota gołymi pięściami. Dziwne, prawda? Nie wygląda jak Adam Jensen (Deus Ex), wydaje się być zwykłym człowiekiem (chociaż Neo też się niczym nie wyróżniał). Napaść na kawałek metalu (czy innego stopu) jest raczej dość irracjonalna, tym bardziej, że dopiero po tym zajściu nasz bohater ma rzeczywisty powód, aby odczuwać złość. Tak więc przyjmując, że pokieruję losami osoby z problemami na tle agresji zostałam znowu zadziwiona. Richard to przyzwoity były pracownik jednej z czołowych korporacji, pierwszy raz zapuszczający się w życie poza prawem. Naszym pierwszym zadaniem będzie zuchwałe podrobienie aktywnego biletu na kolejkę, bo w przyszłości lepiej radzą sobie z pasażerami na gapę. Ostatecznie ta mała zagadka rozwiązuje się praktycznie sama, bo środek aktywujący taki bilet bardzo wygodnie pojawia nam się niemalże pod nogami i jedyne co musimy zrobić to zająć się jego aplikacją. Następnie od razu znajdujemy ruch oporu, który potem znajduje nas. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, bo fabuła jest naprawdę bardzo zawiła i pełna zwrotów akcji. Wyrażenie „za dużo” najwyraźniej nie figuruje w słowniku scenarzysty. Tak też z jednej strony mamy naprawdę bogatą fabułę, ale z drugiej całkowicie irracjonalne łączniki pomiędzy poszczególnymi wątkami. Na przykład chcąc dostać się do strzeżonego mieszkania będziemy musieli rozwiązać sprawę morderstwa, której nie udało się rozwikłać policjantce blokującej nam drzwi. Specjalizacja górą! Brzmi trochę jak fabuła oddzielnej produkcji, a to tylko krótki epizod na początku gry.




W Alternativie przytrafiło mi się to samo co poprzednio w Memento Mori – na początku grafika wydała mi się wręcz odpychająca. Jednak w Memento Mori to wrażenie minęło dalej w rozgrywce, a w Alternativie trzymało się jak rzep psiego ogona. Czytelnicy Adventure Zone zapewne są już zaznajomieni z moimi narzekaniami w tym temacie. Postacie sprawiają wrażenie wyrżniętych z plasteliny, a lokacje zdecydowanie nie zapadną w niczyją pamięć. Co prawda oceniam tę grę w roku 2012, kiedy to wyszła w Polsce dzięki IQ Publishing, więc powinnam brać poprawkę na oryginalny rocznik gry – 2010. Jak również brak wielkiego studia, dużej grupy projektowej, bogatych sponsorów… Nie owijając w bawełnę, gra jest po prostu brzydka. Dalej w rozgrywce uczucie to stopniowo ulega załagodzeniu, ale potem znowu zostajemy wybici z tropu. Fabuła rzuca nami jak szmacianą lalką, bez powodu i bez sensu w kolejny odłam historii Alternativy. Tracimy wyrobiony flow, a gra zaczyna irytować, aż nie przepchniemy się dalej i nie odzyskamy gruntu pod nogami w postaci logiki, której twórcy tak nam poskąpili. Ze trzy czy cztery razy miałam ochotę rzucić grę w kąt i nigdy do niej nie wracać. Jedynie moja chorobliwa ciekawość popychała mnie dalej.




Zostając jeszcze przy grafice, taka ciekawostka – twórcy rozwinęli technologicznie Czechy, ale już Brazylia, którą również przyjdzie nam odwiedzić, jest w dużym stopniu pozostawiona w stanie obecnym. Co prawda będzie też okolica, w której widać postindustrialny upadek przedmieść czy slumsów oraz nietknięty przez kryzys gmach korporacji, jednak wszystko to będzie skąpane w słońcu, z czystym niebem i obrośnięte przez drzewa, a trochę dalej całe lasy. To właśnie tam można odnaleźć jedne z ładniejszych lokacji, przedstawionych pod oryginalnymi kątami, jak z resztą ich większość.





Alternativa jest typową grą point&click 2,5D. Na górze znajdziemy rozwijany pasek inwentarza, który od początku będzie zawierał PDA (Personal Digital Assistant). Urządzenie będzie odgrywało rolę naszej przenośnej Wikipedii, do której będą dodawane wpisy dotyczące (wg. autorów) spraw, rzeczy czy osób, które zainteresują Richarda. Klikając na hotspocie pojawi nam się mini-menu, które umożliwi nam obejrzenie, interakcję lub rozmowę. Szczęściem Richard potrafi biegać za sprawą dwukliku. Szczególnie na początku będziemy odczuwać bolesny brak mapy, która przeniósłby nas z miejsca na miejsce. Interface jest intuicyjny i z pewnością każdy się w nim odnajdzie. Miłym dodatkiem są klimatyczne napisy w menu, np. zamiast standardowego „Exit” mamy „Forgo all hope”. Na początku gry będziemy poproszeni o wybranie poziomu trudności. Są dwa: łatwy i jakże by inaczej - trudny. Łatwy umożliwi nam odkrywanie hotspotów za pomocą Tab (o czym dowiedziałam się już skończywszy grę). Dlatego polecam wam poziom trudny, bo nie ma to jak wrócić do korzeni. Nie wiem jak wy, ale ja czasami klikam na tego typu Tab w innych grach, w większości tylko dlatego, że jest. To jednak nie jedyna różnica. Wyższy poziom trudności zmusza do częstego zapisywania stanu gry, ponieważ podczas rozgrywki można wielokrotnie paść trupem (najczęściej pod futurystyczną maczugą jednego z androidów). Kiedy tak się stanie, grę można przywrócić do chwili przed rozmową (bo głównie giniemy przez nasz niewyparzony język) albo wydarzeniem (czasami czas zaczyna mieć większe znaczenie i giniemy zanim zdążymy się zorientować co powinniśmy zrobić), ale na trudnym poziomie takie szanse mamy trzy, a potem możemy polegać jedynie na naszych save’ach.




Poziom poziomem, jednak zagadki pozostają takie same. Te natomiast prezentują bardzo szeroki wachlarz poziomu trudności. Od zagadki, którą streściłam wyżej z biletem na kolejkę, aż do kodów, które będziemy musieli sami rozwiązać i złożonych zagadek typu prób i błędów, które podejrzewam nie jednego zaprowadzą na skraj solucji. Trudno określić dla kogo ta gra jest zrobiona. Hadcorowych graczy znudzą w większości łatwe „przechadzanki”, a casuale bardzo szybko się zatną. Może to domena roku produkcji, kiedy HO stanowiło jeszcze swego rodzaju wyklęty podgatunek, a teraz bardziej opłaca się w produkcji niż pełnoprawna przygodówka. Może. Ja obstawiam, że producenci po prostu gry nie targetowali. Rozwiązania „dla każdego coś miłego” nie zawsze się sprawdzają. Gra otrzymała PEGI 12, co tłumaczą sporadyczne przekleństwa, ale już historia młodej dziewczyny, którą poznamy z pewnego pamiętnika, bardziej kwalifikuje Alternativę dla starszych wiekiem. Ja z pewnością nie poleciłabym jej nikomu poniżej lat 16 i to tylko przez ten pamiętnik, który jest wątkiem całkowicie oderwanym od głównej fabuły, choć wymaganym do dalszej rozgrywki. Absolutnie nie rozumiem po co twórcy w ogóle go wprowadzili. Bezsensowne epatowanie przemocą. Nie podoba mi się takie przemycanie ciężkich historii, do gry wyraźnie nieadresowanej tylko do dorosłych.





Postacie w wersji angielskiej brzmią dość specyficznie, bo niemal każdy ma katar sienny. Apogeum przechodzi policjantka. Ta brzmi jakby w ogóle nie miała nosa, w dodatku jej wypowiedzi są po prostu sztuczne. Każdy kto dotrze do jej śmiechu będzie wiedział o co chodzi. Pozostałe postacie brzmią lepiej lub gorzej, ale zdecydowanie drugo-, a nawet trzecioplanowi aktorzy spisali się najlepiej. Muzyka niestety też nie otrzyma ode mnie pochwały. Przeważnie prawie niezauważalny przeze mnie element, który bardzo silnie odpowiada za tworzenie klimatu w grze (stąd też oceniany bardziej pod kątem właśnie klimatu), tutaj zdołał mnie wręcz zirytować. Muzyka przy bramie szczególnie zapadnie mi w pamięć. Szkoda, że w znaczeniu negatywnym. Całość sprawia wrażenie taniej i nie do końca robionej/dobranej do gry, co po prostu kupionej gdzieś na stock’ach i dołożonej na ostatnią chwilę.




Gra stworzy nam możliwość pogrania jeszcze jedną z dwóch postaci, a to kim pokierujemy będzie zależne od naszego zaufania. To jeden z nielicznych pozytywów tej produkcji – gra wprowadza atmosferę, w której nie wiemy do końca komu możemy ufać. Taka niepewność zdecydowanie występuje rzadko, ale jeśli popatrzeć na ogólnie panujący brak logiki, to trudno się dziwić, że gra nie jest przewidywalna. Sporadycznie można się też uśmiechnąć podczas rozgrywki – koniecznie zobaczcie plakaty na lotnisku.




Polonizacja - ocenia Przemo

Dystrybucją gry w naszym kraju zajęła się firma IQ Publishing, która zdecydowała się jedynie na tłumaczenie kinowe. Tak więc, lokalizacji uległy wszystkie napisy w grze, a dialogi pozostały bez zmian - w czym należy wypatrywać zarówno plusów jak i minusów. Tłumaczenie stoi na przyzwoitym poziomie i można wyłapać tylko nieliczne przypadki, w których dobór słów Richarda lub opis w PDA może lekko zaskoczyć. Należy zastanowić się jedynie, czy dobrym pomysłem było, aby wszystkie slogany dostępne na plakatach, bądź informacje widniejąca na urządzeniach lub tablicach w pierwszej części gry zostały pozostawione w języku czeskim. Niby akcja przygodówki umiejscowiona jest u naszych południowych sąsiadów, ale jednak ich ojczysty język nie jest zbyt zrozumiały dla zagranicznych odbiorców, a więc wiele smaczków ucieka im koło nosa. Inaczej jest na praskim lotnisku, gdzie już wszystko zostało określone w języku angielskim. Nie jest to jednak wina polskiego wydawcy, a producenta gry. Pod względem lokalizacji IQP spełniło swoje zadanie naprawdę dobrze.


Czym jest Alternativa? Potknięciem na drodze? Mam taką nadzieję, bo Memento Mori 2 ma swoją angielską premierę jeszcze w tym roku, a to jest gra, której po zakończeniu jedynki jestem rzeczywiście ciekawa. Alternativa zostawia nas z zakończeniem, które rzuca nam w twarz – właśnie zmarnowałeś sześć godzin swojego życia po nic. W dodatku zostawiając sobie furtkę na dalsze części. Absurd jednym słowem, ale cóż, można powiedzieć, że godne następstwo pozbawionej logiki fabuły. Alternativa nie będzie ci miła dla oka, nie stworzy klimatu, nie porwie cię i nie zapadnie w pamięć (a nawet jeśli, to jako przykład negatywny). Ugości cię za to historią z na siłę upchanymi wątkami, nierównymi zagadkami i zastanawiającym wątkiem z przesadną brutalnością, na deser serwując kilka problemów technicznych (gra zacinała mi się kilkukrotnie podczas przejść między lokacjami). Owszem, ma swoje pozytywy, ale czy są one warte doświadczenia wszystkich negatywów? Sami oceńcie.












4 PLUSY:

dwa poziomy trudności
+ ciekawe kąty pokazania lokacji
+ atmosfera braku zaufania
+ trzy grywalne postacie
+ odrobina humoru
MINUSY:

zbyt bogata fabuła
- nielogiczne powiązanie wątków
- nierówne zagadki
- śmierć w grze
- przemycanie brutalności
- głosy postaci z katarem siennym
- tania, irytująca czasami muzyka
- zakończenie
- grafika
- brak wciągającego klimatu


autorka: Kami