1112 episode 1 & 2 - recenzja
Dodane przez Kami dnia 16.09.2011 14:05

Gra o ciekawym, enigmatycznym tytule "1112" została wypuszczona w listopadzie 2008 roku na iPhone’a. Od razu wywołała wokół siebie sporo szumu. Zdecydowanie wyrywała się z szeregu standardowych i prostych aplikacji, a przede wszystkim była pierwszą przygodówką na iOS. Jedni zachwycali się wspaniałą grafiką i niesamowitym nastrojem, a inni narzekali na zbyt liczne możliwości interakcji, za którymi nic nie idzie oraz stosunek ceny do czasu rozgrywki. Z czasem gra ewoluowała, choć główne za i przeciw pozostały takie same.



1112episode1-iphone 1112episode1-iphone 1112episode1-iphone 1112episode1-iphone

1112episode1-iphone 1112episode1-iphone 1112episode1-iphone 1112episode1-iphone


Dobre zawsze może być lepsze


Druga część, zapowiedziana już na luty 2009, została rzeczywiście wydana dopiero w kwietniu 2010. Przyczyna była dość prosta – produkcja innej gry Agharta Studio, a mianowicie "Rogue Planet", która miała sfinansować dalszą produkcję serii 1112. Trudno jednak powiedzieć, aby nie wyszło to 1112 na dobre. Panowie z Agharty stworzyli swój własny silnik i na nim już opierał się drugi epizod oraz odświeżona jedynka (którą wypuszczono w drugiej połowie 2010r.). Gra wygląda dużo lepiej, doświadczenie zdobyte przy bardziej złożonej produkcji jest zdecydowanie widoczne. Interface załapał się na lifting, nowe wątki w rozmowie pojawiają się w jednym widoku, a całe menu, wcześniej umieszczone z boku ekranu, trafiło do rozwijanego inwentarza (HUD jak kto woli), co dało więcej miejsca na widok lokacji.



Zrezygnowano również z mapy i choć nie jest ona aż tak potrzebna w drugiej części, to jednak w jedynce da się to odczuć. Z drugiej strony kasuje to wszelkie "casualowe" skróty i pozwala lepiej odczuć samą rozgrywkę. Same lokacje również zostały poprawione, dobrze to widać na przykładzie salonu w domu Louisa. Wszystko to wpływa na płynność rozgrywki, filozofia Kaizen nadal żywa.
Co ciekawe, Rouge Planet zostało wypuszczone przy współpracy z wydawcą Gameloft, natomiast 1112 wciąż stanowi produkcję indie. Trudno uwierzyć, że to wszystko w większości tworzy grupa trzech, czterech osób.



1112 episode 1


Świat przedstawiony


Głównym bohaterem gry jest Louis Everett. Od razu wzbudził moją sympatię i nie będę zaprzeczać, że aparycja Johny’ego Deppa nie miała z tym nic wspólnego. Louis jest sprzedawcą antyków w małym amerykańskim miasteczku, które pozornie wygląda na osadzone w obecnej rzeczywistości. Pozornie, ponieważ w trakcie rozgrywki odkrywamy, że papierosy zostały zbanowane. Oczywiście nie jest to równoznaczne z ich całkowitym zniknięciem - czarny rynek kwitnie. Jednak nie mówi się na ten temat publicznie, a w tle przewija się obawa aresztowania. Widać, że przymusowa rozłąka z nałogiem została przeprowadzona dość brutalnie.



Ingerencję widać również w farmaceutyce. Normalne leki zostały zastąpione "polecanymi" z góry specyfikami, których skład jest utajniony. Porzucono także wielką więzicielkę mas - religię. Taki to więc trochę rygorystyczny świat alternatywny bądź wizja niedalekiej przyszłości. W tym drugim przypadku chwała twórcom za bardziej realistyczne podejście i podarowanie sobie latających samochodów i innych wynalazków.



Co ciekawe, w świecie tym nic nie stało się z alkoholem. Z wypowiedzi w kolejnej części gry można wyłapać, że prawdopodobnie próbowano wprowadzić także prohibicję, ale nie zdało to egzaminu.



1112 episode 1


Jedność prawie Syberyjska


Pierwszy epizod jest osadzony we wspomnianym już małym miasteczku, drugi kontrastowo do tego jasnego i sielskiego krajobrazu - w deszczowym Nowym Jorku. Prócz tej relokacji trudno jest znaleźć inne różnice w wyglądzie czy mechanice, ale tak jak już wspomniałam, po zmianie silnika pierwsza część została przerobiona. Głównie otrzymujemy kontynuację rozgrywki, choć już dużo bardziej "poważną". Używając tego określenia mam na myśli przedstawianą nam historię i jakby… udział w fabule. Nie da się bowiem ukryć, że pierwszy epizod to po prostu wyjście do pracy. Wszystko co robimy, oscyluje wokół porannych czynności i przygotowań do spotkania prawdopodobnego inwestora. Nie myślcie jednak, że w grze wieje nudą. Twórcom udało się stworzyć wokół tylko tego jednego kawałka cały epizod, który wciąga i sprawia, że chce się więcej. To taki swego rodzaju pierwszy rozdział książki, który oprawia się w mini okładkę i puszcza jako teaser. Rzadka praktyka, bo też rzadko akcja rozkręca się już w pierwszym rozdziale. Przeważnie po prostu wprowadza w przedstawiony świat i zapoznaje z głównymi bohaterami. Tutaj mamy jedno i drugie. Producenci sami przyznają, że jedną z inspiracji fabuły jest serial LOST (Zagubieni) i wyraźnie da się to odczuć.



Drugi epizod zaczyna się dokładnie tam, gdzie zostawił nas pierwszy. Dostajemy też odpowiedni filmik streszczający nam ważniejsze wydarzenia z poprzedniej części. Na początku znajdziemy się sami w poniekąd obcym otoczeniu, a naszym celem będzie dowiedzieć się, co właściwie się dzieje. Fabuła ujawnia nam swój gwałtowny i przewrotny charakter, który wywraca życie Louisa za każdym razem do góry nogami. Wspomniana wcześniej "poważność" przejawia się także w zagadkach. Są trudniejsze i zdecydowanie mniej casualowe. Twórcy grają już mniej bezpiecznie. Posiadając już pewną renomę, coraz bardziej zwracają się w stronę przygodówki pełną gębą. Wskazuje także na to czas rozgrywki, chociaż uważam, że został on tylko pozornie wydłużony. Trzy etapy sudoku robią swoje. Niektórzy czepiali się w tym momencie, że owe sudoku nie miało instrukcji obsługi, a nie wszyscy mogą wiedzieć, jakim mechanizmem się je rozwiązuje, ale proszę. Tak samo można się przyczepić każdej zagadki, bo w końcu nie każdy może powiązać znaleziony gdzieś tam kawałek papieru z numerkami na tablicy rozdzielczej. Gdyby wszystko zawsze miało instrukcję rozwiązania, to szczytny gatunek przygodówkowy straciłby swój sens.



Mamy do dyspozycji jednak 25 lokacji, czyli o 10 więcej niż w pierwszym epizodzie. Nawet jak nie pogramy rzeczywiście dłużej, to przynajmniej mamy większe urozmaicenie.



1112 episode 1


Zjedź Dotknij mnie


Trzeba przyznać, że gra w pełni ożywa dopiero na platformie dotykowej. Twórcy dają tu ujście swojej kreatywności i zamiłowaniu do produktów Apple. Ma to swoje lepsze i gorsze strony. Samouczek stanowi już bowiem bardziej obowiązek niż opcję (niedostępny w wersji Mac). Przez swoją innowacyjność trudno jest się domyślić, że budzikiem trzeba potrząsnąć (fizycznie potrząsnąć całym urządzeniem) skoro wyłącznik się zaciął, a żeby skorzystać z telefonu Louisa, musimy sami udawać, że korzystamy z telefonu i postawić go do pionu. Dlatego wybierając grę na Maca (dostępne od startu Mac App Store 6 stycznia 2010 roku) po części tracimy część przeżycia, a po części świadomie rezygnujemy z irytacji udzielającej się, gdy standardowo wykonywane czynności nie działają.



1112 episode 2



Smaczki


Grafika… grafika i dźwięk właściwie. Rzadko można spotkać tak doskonale wytworzony dzięki nim klimat. Choć jedno i drugie zachwyca, to jednak grafika jest tu na pierwszym miejscu. Malowane tła i animowane postaci (bynajmniej nie statyczne jak to mówią niektórzy) cieszą oko i stanowią kolejny przykład na to, że pełne 3D to po prostu pomyłka. W małej ilości jest jednak znośne, a nawet może być usprawnieniem jak w 1112. Każdy przedmiot, jaki znajdzie się w naszym inwentarzu, może być przybliżony i obrócony w każdą stronę. Tak więc często możemy trafić na coś ukrytego z drugiej, niewidocznej początkowo strony (coś dla fanów CSI). Mało tego, Louis uraczy nas swoim ironicznym komentarzem w zależności, na którą część przedmiotu klikniemy.
Louis w ogóle ma wiele do powiedzenia na temat swojego otoczenia. Tak jak napisałam we wstępie, jest to jedna z rzeczy, którą niektórzy zdecydowanie zaliczają do minusów. Jednak jako miłośniczka przede wszystkim przygodówek, a nie gier na iOS zaliczę to oczywiście do plusów. Twórcy powołują się na Gabriela Knighta 3 czy japońską produkcję Shenmue. W czasach, gdy przygodówki mają już swoją złotą erę daleko za sobą, takie odwołania płynące od studia, które tworzy produkty na nowoczesną i daleką od standardu platformę mogą tylko cieszyć. Tak też obraz na ścianie możemy obejrzeć, ale również wycenić czy nawet ukraść (chociaż Louis należy do bardzo rozsądnych ludzi i jeśli nie widzi sensu, to nie będzie podnosić każdego papierka z ulicy – nie ma więc powtórki z Jacka Orlando). Często wkrada się tu spora dawka humoru i możemy np. polizać coś, co zdecydowanie nie jest do jedzenia, a naszą żonę (bo Louis jest żonaty) możemy pocałować, albo zrobić z nią coś innego, a co - to już sami się przekonajcie. Niestety przez wiele narzekań, w drugiej części jest już zdecydowanie mniej interaktywnych przedmiotów. Jednak wciąż możemy nieźle utknąć, jeśli zaczniemy kombinować nie w tę stronę. Pójście na "łatwiznę" i próbowanie wszystkiego na wszystkim może nam zająć sporo czasu.



O ile z przedmiotami i osobami mamy już narzucone pewne rozwiązania, to podczas rozmowy dostępna jest cała klawiatura (choć nie wiem dlaczego alfabetyczna, a nie QWERTY), którą ogranicza już tylko nasza inwencja. Można poczuć się jak kilkanaście lat wstecz i popróbować różnych słów, acz domyślnie tylko raz będziemy musieli użyć tej opcji w pierwszym epizodzie. Standardowo mamy podane kilka tematów, podczas których pojawią się zielone słowa, na które należy kliknąć, by ukazały się jako nowe tematy do wykorzystania. Są jednak słowa klucze, po których wpisaniu będziemy mogli dowiedzieć się czegoś nowego o rozmówcy. A że są to słowa ukryte, to można spodziewać się, że odpowiedzi będą dalekie od standardowych.



1112 episode 2



Gwoli formalności


Lokacje są panoramiczne i wielowarstwowe, więc czasami przedmiotów do zabrania musimy szukać za stołem czy kolumną. W szukaniu tym może nam pomóc opcja przybliżania widoku lokacji. Problem w tym, że o ile taki zoom świetnie sprawdza się na małym ekranie telefonu, a także można go sprytnie wykorzystać jako opcję przypatrywania się czemuś przez Louisa, to na ekranie komputera zamiast większych szczegółów widzimy po prostu zamazaną grafikę tła.



Zwrócę też uwagę na same dźwięki. Wyjąwszy wspaniałą muzykę, o którą ludzie upominają się na iTunes, gra jest wyposażona w całą gamę brzdęków, klików, szurnięć i skrzypnięć. Poziom ich realizacji jest bardzo wysoki. Kolejny raz napomknę, że gra jest tworzona praktycznie przez cztery osoby. Przeważnie przy takich niezależnych produkcjach idzie się na ustępstwa i przymyka oko z pełnym zrozumienia potakiwaniem. Tutaj jedyne, czego brakuje do komercyjnych molochów, to czas rozgrywki oraz voice over. Chociaż czasami słyszymy pomrukiwania Louisa czy wołania jego żony. Miły akcent.



W pierwszym epizodzie mamy w sypialni radio, na którym możemy posłuchać trzech głównych kawałków. Dobry dodatek, ale na dłuższą metę okazują się one za mocne w dalszej ich części. Dużo lepiej do regularnej rozgrywki pasują delikatne motywy, które usłyszymy już po wyjściu do salonu – radio cichnie im bardziej oddalimy się od sypialni. Drugi epizod prezentuje już pod tym kątem lepsze dopasowanie. Choć muzyka rodem z francuskiej kawiarni na ulicy Nowego Jorku może wydać się dość dziwnym wyborem.



1112 episode 2


Chcę więcej


Tyle powiem słowem zakończenia. Jeżeli chcecie poznać świeżą historię, daleką od detektywistycznych standardów, nie przeszkadza wam, że nie dostaniecie od razu wszystkich odpowiedzi na talerzu, a potraficie wybaczyć długość rozgrywki na rzecz powalającego klimatu i zachwycającej grafiki, to jest to gra dokładnie dla was. Teraz, gdy twórcy mają już swój silnik i wyrobioną podstawę, utrzymują, że tworzenie jednego epizodu zajmie im średnio cztery miesiące. Póki co dotrzymują słowa, ponieważ w dniu publikacji tego tekstu pojawił się już trzeci epizod. Ja mam tylko nadzieję, że seria nie skończy się już na czwartej odsłonie.











7 PLUSY:

ach ten klimat!
+ grafika
+ udźwiękowienie
+ oryginalna ścieżka dźwiękowa
+ wciągająca i ciekawa historia
+ streszczenie poprzednich wydarzeń w dalszych epizodach
+ dla wszystkich fanów LOST
MINUSY:

problemy z rozdzielczością przy szczegółach
- epizodyczna i krótkawa
- trochę za mało łamigłówek
- zbyt łatwe zagadki
- niestety niedostępna na PC lub Android<
- brak języka polskiego


Na koniec polecam jeszcze wszystkim zainteresowanym zapoznanie się z ciekawymi wywiadami z twórcami:



iphoniacs.fr

15.04.2009 francuski, platforma i ogólnie seria oraz studio



nodpad.com

16.04.2009 angielski, seria i nowości w epizodzie 2



multiplayer.it

17.11.2009 włoski, głównie o produkcji Rogue Planet



touchmyapps.com

01.12.2009 angielski, seria oraz więcej o platformie i studiu, wywiad tylko z Alexandrem Leboucher



autorka: Kami