Distorted - zapowiedź
Dodane przez Przemo dnia 31.08.2011 21:35

Kiedy w 2007 roku miała miejsce premiera amatorskiej przygodówki Magritte, jej autor - Marcin Drews nie był zbyt kojarzoną osobistością wśród polskich twórców gier komputerowych. Taki stan rzeczy utrzymał się właściwie do dnia dzisiejszego, ale to nie chęć zyskania rozgłosu była głównym motywem powstania produkcji. Magritte stanowił jedynie dodatek do pracy dyplomowej. Profesjonalne podejście do tematu oraz oryginalny scenariusz sprawiły, że tytuł odniósł spory sukces w postaci 100 tys. pobrań, a także uznania krytyków. Przez kolejne cztery lata Drews nabierał doświadczenia jako dziennikarz, fotoreporter, redaktor naczelny, nauczyciel akademicki oraz kierownik Stowarzyszenia Twórców i Organizatorów Kultury. Na swoim koncie ma między innymi współpracę przy pierwszej polskiej grze przygodowej na pecety - „Tajemnica Statuetki” oraz scenariusz do futurystycznej strategii „Project Freedom”. Teraz powraca z kolejnym pomysłem na przygodówkę o tajemniczo brzmiącej nazwie Distorted.



Pomysł na fabułę zrodził w związku z tragicznymi wydarzeniami, jakie miały miejsce 7 września 2009 roku w Zakładach Górniczych Rudna. Doszło wtedy do wypadku pod ziemią, gdzie w wyniku tzw. wyrzutu skał i mieszaniny gazów poturbowaniu uległo kilku górników. W Distorted gracz zostaje przeniesiony do pewnego dolnośląskiego miasteczka, gdzie w jednym z pobliskich szybów kopalnianych dochodzi do tąpnięcia skał, które swoją siłą obejmuje całą okolicę. Niedługo po tym zdarzeniu do miasta wkracza wojsko i odcina dostęp do miejsca katastrofy oraz nakłada na mieszkańców kwarantannę. Nikt nie może wyjechać z miasta, wprowadzona zostaje godzina policyjna, odcięty zostaje internet oraz telefony. Na domiar złego, nad zejściem do kopalni pojawiają się niepokojące anomalia pogodowe, które wykraczają poza zwyczajne wybryki matki natury. Na ulicach panuje panika, spotęgowana dziwnymi wypadkami oraz zniekształconymi obrazami z pogranicza jawy i snu. Gracz natomiast przejmie kontrolę nad Piotrem. Nie zważając na niebezpieczeństwo, postanawia on odnaleźć własną narzeczoną, która akurat w tym dniu miała przeprowadzić badania w szpitalu znajdującym się na terenie zakładów górniczych.





Tak właśnie prezentuje się warstwa fabularna gry. Jak wspomina sam autor, technicznie Distorted będzie przypominał poprzednią produkcję, ale z tą różnicą, że wszystko zostanie wykonane w większej ilości i lepiej. Gra tworzona jest ponownie na silniku Adventure Maker, dzięki któremu możliwe jest osiągnięcie prostych efektów bez szczególnej wiedzy w dziedzinie programowania. Ujrzymy między innymi specjalnie przerobione zdjęcia fotograficzne przedstawiające różne lubińskie miejsca (Lubin to rodzinne miasto autora), wzbogacone o animacje czy dynamiczne elementy (czyli dokładnie to, czego brakowało w Magritte). Będą krótkie cut-scenki stworzone w formie komiksu (coś na wzór tych z Max Payne), a część lokacji - być może - zrealizowana zostanie w formie panoramy z możliwością obrotu o 360 stopni. Co do tego twórca nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Większy nacisk położony zostanie na poziom trudności zagadek, które w większości przypadków będą opierały się na znalezieniu jakiegoś przedmiotu i użyciu go w odpowiednim miejscu.



Nieco szczegółowiej należy spojrzeć na oprawę graficzną przygodówki. Osoby, które zdążyły zapoznać się z wersją demonstracją gry, wiedzą już, że cały świat będziemy obserwować z oczu bohatera. Natomiast wszystkie zdjęcia zostały przerobione w taki sposób, aby uzyskać efekt podobny do cell-shadingu. Tak naprawdę jest to technika HDR, której głównym założeniem jest taka manipulacja jasnością oraz głębią kolorów, aby otrzymać obrazy nasycone dynamiką oraz podkreślić mało widoczne elementy otoczenia, jak na przykład pęknięcia w ścianie czy drobne niedoskonałości twarzy. Dzięki programowi HDR Machinary, z którego korzysta Marcin Drews, grafika posiada unikatowy rysunkowy styl, w sam raz odzwierciedlający mroczny charakter przygodówki. Z kolei drugim ważnym elementem budującym nastrój grozy będzie muzyka w stylu dark ambient skomponowana przez Łukasza Brzostka. Próbkę takich dźwięków idealnie zlewających się z otoczeniem i budzących poczucie obawy lub melancholii mogliśmy już usłyszeć w demie gry. Warto także wspomnieć, że obaj panowie mieli już ze sobą do czynienia przy okazji produkcji Magritte.





Czego natomiast zabraknie w Distorted? Należy mieć na uwadze, że jest to produkcja amatorska, która nie posiada żadnego budżetu i której wszystkie koszta pokrywane są z kieszeni autora. Dlatego poza muzyką oraz niektórymi dźwiękami, nie usłyszymy głosów postaci. Dodatkowo utrudnienia sprawia wspomniany wyżej silnik Adventure Maker, który jest oprogramowaniem przestarzałym i dlatego części pomysłów autor nie może zrealizować. W zamian gracz otrzyma wiele tak zwanych „easter eggów” urozmaicających rozgrywkę, na widok których zapewne zareaguje uśmieszkiem. Przykładowo w demie można było ujrzeć przerobione logo pewnej partii politycznej lub usłyszeć kilka komentarzy odnoszących się do innych gier komputerowych bądź dzieł literackich. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to Marcin Drews czerpie inspiracje z takich powieści jak: „Wahadło” Jacka Sawaszkiewicza, „Złote Brighton” Jacka Natansona, „Piknik na skraju drogi” braci Strugackich czy „Desperacja” Stephena Kinga. Autor broni się od podania konkretnego terminu premiery gry, ale ma nadzieję, że uda się opublikować polską wersję do końca bieżącego roku. Czy otrzymamy Distorted na gwiazdkę? Oby!



autor: Przemo