Heavy Rain - recenzja
Dodane przez telipinus dnia 04.06.2011 22:21

Wszystko, co widzimy na ekranach komputerów, musi skupiać się wokół wątku fabularnego. Czasami gracze potrafią wybaczyć drobne potknięcia w tłumaczeniu, problemy graficzne czy też zanikający dźwięk. Jednakże w momencie, gdy gra oferuje nam prawdziwe emocje, żywych i barwnych bohaterów, wspaniały scenariusz oraz obowiązkowy 'KLIMAT', jesteśmy w stanie przymknąć oko na niedociągnięcia w realizacji tytułu. Oczywiście przy recenzowanym "Heavy Rain" nie ma mowy o błędach czy problemach. Jest dawka...a nawet spora doza klimatu, jaki twórcy potrafili wpleść w wykreowaną przez nich opowieść. Twórcy tym bardziej znani i doświadczeni, ponieważ odpowiedzialni są za 'Fahrenheit'. Thriller psychologiczny, tak samo jak w przypadku wcześniejszej produkcji, mógł być różnie odbierany w świecie gier. Jak widać sprawdza się taki motyw i to bardzo dobrze, a ludzie z Quantic Dream potrafią uwydatnić szczegóły w relacjach interpersonalnych, stwarzać nietuzinkową fabułę i opisywać ją bardzo plastycznie zarówno za pomocą grafiki, jak i muzyki oraz dźwięku. Oczywiście wszystko podane w bardzo realistyczny i uderzający sposób.



Tak właśnie jest w tej grze. Uderza nas świat przedstawiony przez twórców, nie różniący się praktycznie niczym, od tego, w którym żyjemy. Powszedni dzień jest pełen wydarzeń, wyborów, spotkań oraz decyzji, wpływających na losy nasze i osób, z którymi weszliśmy w relacje. Dokładnie te same elementy znajdziemy w grze. 'Heavy Rain' od samego początku serwuje opowieść zgoła codzienną, aczkolwiek nietypową. Otóż, bohater po porannej toalecie czeka na żonę i dzieci, którzy lada moment mają wrócić do domu z zakupów. Więc cóż, trzeba pomóc małżonce w przygotowaniach do urodzin i pobawić się z pociechami, kiedy to w pokoju, na biurku czeka praca. Po prostu normalne, codzienne życie pełne zdarzeń.





W ów normalny świat wchodzi cierpienie, również nieodłączny partner naszej egzystencji. Kiedy ginie jeden z dwóch synów państwa Mars, życie rodziny przewraca się do góry nogami. Nikt już nie jest taki sam, jak wcześniej. Po rozstaniu małżonków, Shaun przeprowadza się od jednego rodzica do drugiego. Tak ojciec, jak i syn oraz matka stracili ten wewnętrzny żar, który dawał im chęć do życia. Dodatkowo choroba psychiczna Ethana daje się coraz bardziej we znaki. Zaskakujące wydarzenia dzieją się wokół bohatera i wszystko wskazuje, że stał się zupełnie innym człowiekiem.



Właśnie wtedy, kiedy „gorzej być nie może”, kolejna tragedia uderza widza. Morderca z origami grasuje w mieście, a Shaun zostaje porwany. Niejasne są zeznania Ethana, wszelkie poszlaki sugerują, że to on jest podejrzanym w tej sprawie, więc cóż pozostaje robić? Uciekać. Uciekać, ukryć się, podążać za wskazówkami i próbować rozwiązać zagadkę porywacza.



Oczywiście Ethan nie jest osamotniony w poszukiwaniach Shauna. Gra przedstawia nam bowiem innych głównych bohaterów. Dodatkowe grywalne postacie to: agent FBI Norman Jayden oraz Scott Shelby – były policjant, a obecnie prywatny detektyw. Nie mogło również zabraknąć uroczej dziewczyny. Jest nią Madison Paige – pani fotograf cierpiąca na bezsenność, która poznaje Ethana w trakcie opowieści. Należy uważać na wyżej wymienionych bohaterów, gdyż niektórzy mogą zginąć. Dlatego też na ekranie pojawiają się podpowiedzi wskazujące, które klawisze nacisnąć, aby dana osoba wyszła z opresji cało.



Najważniejsza jest opowieść



Znajdujące się w pudełku z grą origami reprezentuje siedzącego pieska bądź też fokę. Jest to zatem sztuka, oparta na subiektywnym postrzeganiu i własnej interpretacji, tak wymownymi jak kierowanie opowieścią, która prędzej czy później ujawnia tożsamość mordercy. Mamy możliwość samodzielnej analizy i zrozumienia motywów tych okrutnych zbrodni, podane są bowiem jedynie niejasne szczegóły i wycinek historii, o pewnych wydarzeniach, które wpłynęły na psychikę chłopca. Z czasem zaburzenia te przyczyniły się do tego, iż mężczyzna stał się mordercą. Dowiemy się też dlaczego wybierał taki sposób zabijania, a także jak doświadczenie zawodowe pomogło mu w realizacji misternych, zabójczych praktyk.



Cała historia rozszczepiona jest na drobne kawałki, scalające się pod koniec rozgrywki. Poszczególni bohaterowie przemykają obok siebie albo wchodzą w interakcje, a nawet pomagają sobie i zawiązują się między nimi relacje. Pamiętacie Fahrenheita? Tak, dobrze pamiętacie. Na podobieństwo wcześniejszej gry, twórcy postanowili rozszerzyć ten element i wpleść zdarzenia, które łączą występujące w tej historii postacie.





Irytować może drobny szczegół, jeśli chodzi o wątek fabuły związany z listami, jakie krążą wśród kilku bohaterów opowieści. Nadawcą jest Zabójca, lecz w pewnym momencie sam się pogubiłem i nie wiedziałem, co twórcy chcą przekazać mnie jako odbiorcy gry i fabuły.



Ach te przygody w grach przygodowych



W końcu to gra przygodowa, dlatego mam możliwość i przyjemność opisać ją na naszym portalu. Fani serii CSI będą zadowoleni. Nie znajdziemy tu wielu zadań do rozwiązania, a z tym, co nam zaserwowano, z pewnością da sobie radę każdy przygodówkowicz, nawet ten z niechęcią do czasówek. Sporym mankamentem może okazać się też obsługa przycisków na padzie. Czasami przytrzymanie danej kombinacji, potrafi doprowadzić do upuszczenia kontrolera, wyginania niemiłosiernie palców, zdenerwowania, a w pewnym momencie do wybuchów śmiechu, no bo kto wymyśla takie kombinacje jak L1 + R1 + kwadrat w połączeniu z energicznym wciskaniem krzyżyka. Parodia dosłownie.



Jeśli już uporamy się z obsługą kontrolera, możemy skupić się na zagadkach. A skoro mowa o takowych, to będzie nam dane podjąć własne czynności operacyjno-śledcze i przeprowadzić dochodzenie wcielając się w agenta Normana. Z pomocą przychodzi nam ARI, wirtualny system wyszukujący i analizujący ślady na miejscu zbrodni. Kiedy zbierzemy już odpowiednią ilość materiału dowodowego, możemy w odpowiednim momencie gry go przeanalizować i rozwiązać zagadkę personaliów zabójcy.



Poza tym naprawdę urzekł mnie w swojej wymowie motyw zupełnie innego rodzaju. Chodzi bowiem o scenę rodem z filmowej serii Piła. Nie była to byle masakra i próba pozbycia się jakiejś części ciała, lecz przemyślana zagadka, gdzie po amputacji trzeba sobie ranę zabezpieczyć poprzez przypalenie krwawiącego miejsca gorącym przedmiotem. Inne ciekawe doświadczenie stanowi przewijanie dziecka. Do tej sytuacji również musimy podejść jak do zagadki (jeśli nikt wcześniej tego nie robił, jak ja). Duża dowolność wyboru i ścieżek sugeruje, że jest to na pozór otwarty świat. Należy jednak po prostu iść po nitce do kłębka, bądź od kłębka do nitki, a sprawa zostanie rozwiązana, rozsupłana... jakkolwiek.



Formą podpowiedzi jest tryb myśli bohaterów. Klawiszem L2 sprawiamy, że na ekranie pojawia się kilka wątków tematycznych i wybieramy te nas interesujące albo przesłuchujemy wszystkie, o których dana postać chciałaby cokolwiek powiedzieć.



Co widać i co słychać w czasie ulewnego deszczu



Oprawa wizualna oferuje nam rozgrywkę w pełnym trójwymiarze. Twórcy postawili na jak najdokładniejsze oddanie ludzkich zachowań, a zatem ruchy twarzy i gesty wykonano niezwykle starannie. Lokacje wyglądają bardzo realistycznie, i tylko parametry telewizora (bądź ekranu) służą za wyznacznik jakości. Atmosferę smutku wzmaga ciągły deszcz. Wszechobecny nastrój przygnębienia oddany jest rewelacyjnie i w najwyższym stopniu odzwierciedla to, co twórcy chcieli przekazać. Dzięki temu możemy po prostu poczuć ociekające deszczem miasto.





Podobnie jak w wielu grach tego typu, muzyka udźwiękowienie,stanowi lwią część klimatu, jaki autorzy chcieli wprowadzić do swojej opowieści. Charakterystyczna ścieżka dźwiękowa sprawia, że zapamiętujemy więcej ze śledzonej przez nas historii. Właśnie tak jest w przypadku „Heavy Rain”. Soundtrack urzeka i wywołuje napięcie, nostalgię, smutek oraz grozę.



No to sterujemy... tzn kierujemy, chyba że ktoś chce chodzić



Przejdźmy teraz do sterowania. Kierujemy krokami, raz samochodem i rękoma bohaterów za pomocą pada z wykorzystaniem funkcji Sixaxis. Ponadto warto zaznaczyć, iż obecnie gra jest również dostępna na rynku w wersji, w której zabawy dostarcza system MOVE. Sterowanie daje wiele radochy, a także sprawia, że zarówno interakcja z innymi, jak i wcielanie się w wybranych bohaterów wydaje się tym bardziej realne. W systemach tych tkwi ogromny potencjał, ponieważ dzięki wibracjom i sytuacyjnemu podejmowaniu decyzji odczuwamy wszystko to, co bohater zrobi w grze w danym momencie. Kiedy się pomylimy albo stracimy orientację w scenach pojedynków, walki czy też ucieczek, możemy zginąć (wtedy wątek potoczy się inaczej i zakończenie będzie inne) bądź będziemy czynność powtarzać.



Nie mogło w takich momentach zabraknąć czasówek. Chcemy czy nie, jest to kryminał, czyli opowieść z dreszczykiem. Emocji musi więc również dostarczyć walka z upływającym czasem. Należy nacisnąć odpowiedni guzik lub kombinację przycisków, jak wspomniałem wcześniej.



Co do szczegółów, kierujemy postaciami klawiszem R2. Kiedy zatrzymamy się w miejscu, możemy jedynie rozmyślać (jeśli jeszcze jest o czym albo czas nas nie goni) lub rozglądać się lewą gałką, bądź zmieniać kamerę przyciskiem L1. Służy on jeszcze do ustawienia kamery za plecami bohatera, gdy się przemieszczamy, a bywa to niezmiernie przydatne, bowiem kąty kamery w trakcie chodzenia, czasami dają w kość i można przejść się dookoła zamiast trafić na wprost . Dziwnie niedograny element.



W jakim języku najlepiej rozmawia się w czasie deszczu?



Wersja, w którą jestem zaopatrzony, czyli dostępna na rynku Platinum, pozwala na przygodę w kilku językach. Audio odtwarzać można po angielsku, polsku i rosyjsku. Napisy są po prostu transkrypcją lektora i tu mamy już więcej języków: angielski, polski, rosyjski, norweski, fiński, duński, szwedzki. Podobnie w wyborze języka menu.



Tłumaczenia zrobiono bardzo dobrze. Jednak przy tak rozległej grze i ogromnej ilości tekstu nie sposób się ustrzec pewnych błędów. Na szczęście są one sporadyczne i tylko czasami można wyłapać nieścisłości tekstu z tym, co mówią aktorzy. Nie rzutuje to w żaden sposób na pozytywny odbiór gry.



Morderca kryje się w Tobie



Wcześniej wspomniałem, że w pudełku z grą umieszczono origami. Interpretację takiego postąpienia zostawiono nam, graczom. Zabójca również zostawia właśnie przy zwłokach origami. Jeśli porównamy to co chcieli nam twórcy przekazać, wyjdzie że trzeba się zapytać: czy każdy z nas jest zabójcą? Prawdopodobnie tak, ponieważ „Heavy Rain” uwydatnia pewien szczegół naszej natury. Gra w niektórych momentach uwypukla to, że każdy człowiek jest w jakiś sposób mordercą. Zauważamy pewien brak kogoś lub czegoś, kiedy już tego nie ma w pobliżu. Kiedy tracimy kogoś bliskiego. A popełniamy 'niewinną zbrodnię' czasami nieświadomie.





Postacie, relacje, scenariusz...wszystko w delikatny sposób przekazuje nam morał, iż każdy z nas staje się niekiedy 'Mordercą z origami'. A jest to ulotne i dołujące jak ciężki deszcz.



Niestety „Heavy Rain”, w odróżnieniu do wcześniejszego tytułu z Quantic Dream, został wydany tylko na jedną platformę, a mianowicie PS3. Być może kiedyś doczekamy się konwersji tej produkcji na komputerach PC. Od razu jednak uprzedzam, iż owa teoria pozostaje w sferze domysłów i nie jest potwierdzona żadnymi faktami. Chciałbym bardzo by nie tylko posiadacze konsoli Sony mogli cieszyć się tym jakże miłym tytułem.



Heavy Rain to gra wciskająca w fotel. Twórcy z Quantic Dream, którzy zafundowali nam kilka lat temu 'Fahrenheit', podnieśli poprzeczkę tworząc historię dojrzałą i pozbawioną wątków nadnaturalnych. Skupili się tym razem wyłącznie na emocjach i uczuciach. Wyszło im kapitalnie. Jeśli mam zachwalać grę przygodową na konsolę, niech to będzie klasyczny 'must have' dla kogoś, kto lubi mocne i dobre kino, a także świetne gry komputerowe.











9 PLUSY:

świetny, ponury, deszczowy klimat
+ doskonała muzyka
+ udźwiękowienie
+ bohaterowie, kreacje aktorskie
MINUSY:

kamera i sterowanie
- czasami dialogi

autor: telipinus