Alpha Polaris - zapowiedź
Dodane przez Toddziak dnia 31.05.2011 21:17

Szczerze mówiąc, przed uruchomieniem dema Alpha Polaris przeznaczonego jedynie dla wydawców (a na daną chwile dostępnego już w sieci - red),. nie wiedziałam o tej grze zupełnie nic. Specjalnie odgrodziłam się od wszelkich źródeł informacji, aby nie mieć wcześniej żadnych nadziei albo uprzedzeń. I myślę, że taka postawa wyszła mi na dobre, gdyż łatwo się do tej gry pochopnie zrazić.



Intro wywołuje niestety automatyczną reakcję obronną w postaci wyłączenia gry. Jest zrealizowane naprawdę słabo. Widzimy auto przemierzające śniegowy przestwór oceanu, które zatrzymuje się przed wielką rozpadliną. Sądząc po zbliżeniu na tajemnicze malunki naskalne, czai się tam na dole wyjątkowe paskudztwo. Z recenzenckiego obowiązku przebrnęłam przez lichy początek - w końcu nie samą grafiką żyje przygodówkowicz - i zaczęłam właściwą grę, nie mogąc się jednak uwolnić od obaw. Jak się okazało, niesłusznie.



W Alpha Polaris wcielamy się w norweskiego biologa, Rune'a Knudsena, który jest jednym z rezydentów stacji Alpha Polaris położonej w pobliżu koła podbiegunowego. Reszta ekipy zajmuje się poszukiwaniem ropy. W końcu odnajdują ją wraz z ludzkimi szczątkami na dnie głębokiej rozpadliny. Nie zwiastuje to dobrze. Zwłaszcza, że już pierwszej nocy po tym niepokojącym odkryciu, na stacji zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a ludzi prześladują koszmary.



Alpha Polaris - Zapowiedź


W momencie, kiedy zaczęło robić się ciekawie, demo musiało się zakończyć. Cóż, taki urok wersji próbnych. Alpha Polaris zdołało mnie jednak zainteresować. Fabuła ma spory potencjał, a bohaterowie wydają się sympatyczni i nie są tylko papierowymi kukiełkami bez śladu osobowości, które snują się bez celu po ekranie. Myślę, że o ile twórcy dalej czegoś nie zepsują, historia może stanowić o sile tej gry. Demo rozbudziło mój apetyt na niezły psychologiczny horror i mam nadzieję, że finalnie to właśnie dostanę. Bo pełną wersję sprawdzę na pewno.



Pod względem rozgrywki mamy do czynienia z typowym point'n'clickiem. Grę obsługujemy myszką, a zmieniające się ikonki podczepione do kursora informują o możliwości wykonania danej czynności. Zwykle prawy przycisk myszy odpowiada za przyjrzenie się bliżej przedmiotowi, a lewy za akcję. Naciśnięcie spacji podświetla wszystkie hotspoty, co pozwala wyeliminować frustrujący pixel hunting. W dolnym rogu ekranu znajduje się szczególna ikonka - torba bohatera, na którą należy kliknąć, by rozwinąć cały zgromadzony ekwipunek.



Alpha Polaris - Zapowiedź


Zagadki polegają głównie na odpowiednim łączeniu przedmiotów. W demie prawdziwej łamigłówki czy puzzli nie uświadczymy i nie wiadomo czy pojawią się w pełnej wersji. Powróciło za to coś, czego nie spodziewałam się ujrzeć we współczesnej przygodówce – wpisywanie klawiaturą komend, powodujących, że bohater wykona odpowiednią czynność. Nie jest to powrót w chwale, gdyż taka atrakcja przypomina znienawidzone rozważania „co autor miał na myśli”. Mam nadzieję, że to tylko jednorazowa wpadka i w dalszej części gry tego typu zadań nie uświadczymy.



Podczas rozmów z innymi mieszkańcami stacji nie wysłuchujemy biernie dialogów, ale możemy wybierać naszą odpowiedź. Jako przykład niech służy sam początek gry, gdy kolega próbuje nas obudzić. Jako reakcję na ten haniebny czyn mamy do wyboru: ignorowanie delikwenta, uprzejmą odpowiedź albo „spadówę”. Oczywiście, wybrałam tę ostatnią opcję. Tak na dobrą sprawę nasze wybory nie mają większego przełożenia na rozgrywkę. Przynajmniej na początku, może później jakaś niemądra decyzja odbije się nam czkawką. Pożyjemy, zobaczymy.



Jeśli już o dialogach mowa, należy wspomnieć o pewnym chybionym pomyśle twórców. Otóż podczas rozmów możemy oglądać na ekranie komiksowy i delikatnie animowany (migający) wizerunek bohatera. Te postacie są jednak po prostu paskudne i oglądanie ich działa tak samo na zmysł estetyczny jak przypalanie sobie gałek ocznych lokówką. Kiedy w bardzo dramatycznym momencie zamiast przejąć się losem bohatera, parskasz śmiechem na jego widok, to nie jest to dobry znak.



Alpha Polaris - Zapowiedź


Właściwie grafika w żadnym aspekcie nie powala. Po darmowym silniku Wintermute (prezentującym swe wdzięki polskim graczom chociażby w Art of Murder: FBI Confidential) nie można spodziewać się nie wiadomo jakich fajerwerków, ale i tak mogłoby być lepiej. Generalnie jest dosyć średnio. Intro zdążyłam skazać na wieczne potępienie już wcześniej, lecz – alleluja! - filmiki w dalszej części gry prezentują się już lepiej. Przynajmniej mają odpowiedni klimat, a to w horrorach najważniejsze.



Muzyka to delikatne „brzdąkanie” w tle, na które gracz nie zwróci większej uwagi. Ot, jakieś bliżej niezidentyfikowane nuty w głośnikach i tyle. Podobny poziom prezentuje voice-acting. Jest generalnie w porządku i da się słuchać dialogów bez bólu, choć ma się okazjonalnie wrażenie, że lektorzy ćwiczą do przedstawienia w przedszkolu. Zawsze mogło być jednak gorzej.



Pod względem technologicznym Alpha Polaris raczej ustępuje innym produkcjom, lecz fabuła zapowiada się na tyle interesująco, by czekać z umiarkowaną niecierpliwością na premierę tej gry. Horror na kole podbiegunowym – czyż to nie brzmi zachęcająco?



autorka: Toddziak