The Path - recenzja
Dodane przez mertruve dnia 23.10.2009 22:33

Gry przygodowe opowiadają jakąś historię. Warstwa fabularna jest największym atutem tego gatunku i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Opowieść, którą snują twórcy jest najczęściej – przynajmniej na początku – zagmatwana, by z czasem stać się jasna i klarowna, a przede wszystkim, zrozumiała dla każdego. Co się jednak stanie, gdy twórcy za cel postawią sobie stworzenie historii innej niż wszystkie? Historii, którą każdy zrozumie na swój własny, indywidualny sposób? Historii w której nic nie jest takie jakie się wydaje? Nie wiecie? To ja wam odpowiem: powstanie… The Path



„Ścieżka” jest inną grą niż wszystkie w jakie przyszło mi dotąd grać. Nie licząc nawet samego gatunku przygodówek, który stał się moją specjalnością dobrych naście lat temu. Dlatego od razu muszę zaznaczyć, że i recenzja nie będzie zwykłą, schematyczną wędrówką po plusach i minusach gry. Nie byłbym w stanie ocenić produktu, wystawiając jedną z ocen. Nie jest to spowodowane tylko i wyłącznie samą grą, ale również podejściem twórców. Tale of Tales od zawsze stawiali na oryginalność i pewne zaskoczenie. Poprzednia produkcja, dwuosobowego studia, przedstawiała historię staruszki, która szukała wyjścia z cmentarza. Zabawa polegała na nie dojściu do wyjścia, tylko pobłądzeniu w okolicach grobów. Grając w „the Path” widziałem pewne podobieństwa całej rozgrywki. Ale może po kolei…




Historia sześciu sióstr…



„The Path” jest wariacją na temat znanej wszystkim bajki o czerwonym kapturku. Każda z sióstr, a jest ich sześć, nosi wdzięczne imię, przywodzące na myśl czerwony kolor: Carmen, Ginger, Scarlet, Ruby, Robin oraz Rose. Są w różnym wieku, wahającym się od 9 do 19 lat. Przede wszystkim zaś, każda z nich ma swój własny, niepowtarzalny charakter, psychikę i historię, często pełną bólu, żalu, smutku, ale także radości. Jak w każdym życiu, także i w ich, mieszają się chwile upadku i powstania. Triumfu i przegranej. Pomimo młodego wieku są doświadczone przez los, a ich przemyślenia niejednokrotnie zaskoczą dorosłego. Nie ma to jednak za wielkiego znaczenia, bo w ich historii, którą odkrywa się powoli, każdy znajdzie coś dla siebie. Każdy odczyta ją w inny sposób.
Co ma jednak klasyczna bajka do gry? Otóż to, że każda z dziewczyn, reprezentująca główną bohaterkę, próbuje dotrzeć do domku babci. Przejmujemy kontrolę w momencie, gdy jest na ścieżce w lesie, praktycznie ostatnim etapie wędrówki. Jak mówi napis na ekranie: Nie możemy zboczyć ze ścieżki, musimy dojść do domku babci. I tutaj twórcy bawią się nami, bo dojście do domku babci wywoła nieciekawy napis: Game Over. Cała przygoda polega na tym co dzieciaki uwielbiają robić: ignorowaniu jakichkolwiek nakazów.





Szukając wyjścia…



Jak już tylko zboczymy ze ścieżki, las zacznie się zmieniać. Stanie się mroczniejszy, ciemniejszy, pełen dziwnych przedmiotów, wydający straszliwe dźwięki. Zostanie to odpowiednio zaakcentowane na ekranie poprzez pojawiające się znaki, bohomazy, rozmywanie się ekranu oraz oczywiście niepokojące dźwięki, jak skrzypienie, warczenie, odgłosy łańcuchów. Ciężko nazwać je wszystkie. W każdym razie potrafią przestraszyć niejednego. A grając w grę o północy, ze słuchawkami na uszach zdarzały się momenty, że odwracałem głowę, żeby zobaczyć czy ktoś za mną nie stoi. Bo właściwie gra nie straszy, nie jest klasycznym horrorem. Najstraszliwsza i najbardziej przytłaczająca jest samotność. Uczucie, które sprawia, że mamy ochotę uciec z tego lasu i dostać się do domku babci, usiąść koło niej na łóżku i niczym się nie martwić. Nie jest to jednak możliwe ze względu na sprytny zabieg. Z lasu nie da się już wyjść. Jedyną możliwością jest poczekanie na dziewczynkę w bieli, która po chwili złapie nas za rączkę i poprowadzi do wyjścia.



Dlaczego masz takie wielkie oczy?



Nie o to jednak w grze chodzi. Skoro bajka opowiada o kapturku i wilku, to i gra, będąca nowym podejściem do klasyki, musi mieć odpowiednie postaci. Mamy już nasze kapturki, czas opowiedzieć coś o wilku. A tych jest kilka i nie zawsze są takie jakbyśmy je sobie wyobrażali. Jest to spowodowane ciekawym zabiegiem. Wilk jest finałem, końcem pewnej drogi, do uświadomienia sobie jakie było życie każdej z bohaterem. Moim osobistym zdaniem wilk jest uosobieniem oczyszczenia, zrozumienia własny doznanych krzywd, przeżyć wewnętrznych i pogodzenia się z nimi. I choć może nic na to nie wskazuje, bo po znalezieniu wilka obraz się zaciemnia, a my trafiamy na ścieżkę, przygnębieni, trzymający się za głowę, albo ręce, podążając dalej do domku babci, ja dalej w to wierzę. Bo po cóż by innego miałoby służyć usilne znalezienie wilka? W końcu taki jest cel przygody.


Brzmi to trochę niezrozumiale, więc wyjaśnię. Będąc już w lesie, szukamy przedmiotów. Znajdujemy je wszędzie, bo są porozrzucane po całym lesie. Podobnie ma się sprawa z lokacjami. Czasami trafimy na polanę (w której dla przykładu znajduje się wilk jednej z postaci, i tylko dla niej!), czasem w okolice jeziora, czy ogniska. Odwiedzimy także niewielki cmentarz. Wszystkie te miejsca oraz przedmioty sprawiają, że poznajemy historię dziewczynek. Zawsze zostaniemy uraczeni jakimś komentarzem, który nieco rozjaśni sprawę. Nigdy nie za bardzo, ale zawsze to coś. Wszystko zostanie też odnotowane w końcowym podsumowaniu postaci, a także odblokuje jedno z trzech pomieszczeń w domku babci, gdzie na końcu znajdziemy te przedmioty i w jakiś sposób dowiemy się o życiu każdej z dziewczynek. Żeby znaleźć interesujące nas przedmioty zbieramy rozrzucone po lesie błyszczące kwiatki. Po zebraniu kilka pojawia się malutka ikonka miejsca, czy przedmiotu, która niczym kompas wskazuje jej położenie. Jest to genialne rozwiązanie, bo w lesie naprawdę łatwo się zgubić i chociaż nie jest to jakiś ogromny obszar, to jednak wiele razy zdarzyło mi się chodzenie w kółku. Jeśli chodzi o interakcje, to nie mamy za wiele możliwości. Najlepiej podejść do miejsca, przedmiotu i czekać co zrobi dana dziewczyka. Jeśli ma coś zrobić – zrobi to. Nic na to nie poradzimy, nie będziemy mieć żadnego wpływu. Nasza rola ogranicza się do chodzenia postacią i obserwacji. I jest to rola, która jak najbardziej pasuje do „The Path”.



To ty babciu?



Jak już wspomniałem, po znalezieniu wilka, a najczęściej znajduje się go przypadkowo, ekran ciemnieje i trafiamy pod domek babci. Ten nie jest już jednak taki sam. Staje się mroczniejszy, pełen dziwnych, znalezionych wcześniej przedmiotów i niepokojących dźwięków. Po przejściu wszystkich pomieszczeń, trafiamy do sypialni babci. Nie widzimy jej jednak. Zamiast tego atakuje nas kakofonia dźwięków i migawki obrazów, często bardzo drastycznych. Potem pojawia się ekran tytułowy, gdzie widzieliśmy wszystkie sześć dziewczynek. Jedna z nich znika. Musimy poprowadzić pięć kolejnych. Powiem szczerze, że robi to wrażenie i odciska piętno na psychice. Ciężko obok gry przejść obojętnie.


Równie ciężko ocenić grafikę, czy muzykę. Jak na dzieło dwójki ludzi jest to pozycja wzorcowa. Ładna grafika, idealnie pasująca do nastroju, klimatu i tematyki. Nie jest to może mistrzostwo, ale i nie musi być. Nastrój budowany jest poprzez odpowiednie użycie prostych zabiegów, jak rozmycie obrazu, przyciemnienie, wyblakłe kolory, itd. Nie potrzeba do tego najnowocześniejszej techniki. Dzięki temu wymagania gry są jak najbardziej realne, nawet na komputerze niepierwszej już młodości.





Czas przejść się tą ścieżką…



„The Path” nie jest tylko grą. Jest pewnego rodzaju eksperymentem, wynikiem zadawania sobie trudnych pytań i próbą znalezienia odpowiedzi na nie. Nie jest to nowinka w postaci Fahrenheita, czy eXperience 112, bo te bazowały na innowacyjnych rozwiązaniach. The Path bazuje na naszych lękach, podświadomości, przemyśleniach. Nie musimy studiować psychologii żeby rozumieć co próbowali przekazać nam twórcy. I chociaż każdy zrozumie historię czerwonego kapturka inaczej, to jednocześnie odnajdzie w niej coś dla siebie. Może nie będzie to miła bajka, ze szczęśliwym zakończeniem, ale na pewno niezapomnianym. A to się najbardziej liczy w dzisiejszych produkcjach.











8 PLUSY:

klimat!!
+ opowieść!
+ doznanie, to po prostu trzeba przeżyć!
MINUSY:

kilka wpadek z przenikaniem przedmiotów
- toporne sterowanie
- mało czytelna mapa

Komentarz: Ciężko wystawić ocenę grze, która jest poza skalą. Daję 8 za doznania. Wszyscy inni, którzy odpalą ją dla zwykłego pogrania, zawiodą się i mogą śmiało odjąć 2,3 oczka.



autor: mertruve