Simon the Sorcerer 5: Kto nawiąże kontakt?
Miło nam poinformować, że jako pierwsi w Polsce nawiązaliśmy kontakt z najnowszą częścią popularnej serii opowiadającej o przygodach niesfornego czarodzieja Simona. Właściwie to nawiązał go nasz redaktor mertruve, który miał okazję zapoznać się z anglojęzyczną wersją gry. Swe wrażenia dokładnie opisał w recenzji, dostępnej pod tym adresem. Zapraszamy!


   

Komentarze


1004 #1 twig
dnia 14.04.2010 01:22
Przydałaby się informacja w newsie, że recenzowana jest angielska wersja gry. Polski tytuł sugeruje, że recenzent opisuje wersję polska, a informacja o tym, że gra była w wersji angielskiej pojawia się dopiero pod koniec recenzji.
729 #2 Evillady
dnia 14.04.2010 09:37
Słuszna uwaga Twig! Dzięki :) Już poprawione.
210 #3 mertruve
dnia 14.04.2010 11:42
Racja, nie wspomnialem o tym. W sumie przewija sie juz nawet w srodku informacja, ze wiele zalezy od tlumaczy, ale moglem to bardziej zaznaczyc. Jak tylko otrzymamy polska wersje, to zrobimy adnotacje i ocenimy rowniez spolszczenie:)
1004 #4 twig
dnia 14.04.2010 12:22
Recenzja ciekawa, choć nie bardzo zgodzić się mogę ze stwierdzeniem, że 4 część Simona była powrotem do korzeni. Moim zdaniem od kiedy produkcją kolejnych części zajęli się Niemcy, zdefiniowali Simona na nowo. Wcześniej fabuła Simona była ciekawa, pełna prześmiewczych aluzji. Teraz jest to taka miałka przygodówka, przeciętna do bólu - jej jedynym atutem jest sam główny bohater. Niemcy odcinają kupony i tyle. Gdyby bohaterem był Zygfryd Iluzjonista, to mało kogo by ta gra pewnie obeszła.
210 #5 mertruve
dnia 14.04.2010 12:59
nie zgodzę, się Twig. Stwierdzenie, cytuję: "klimatyczny powrót do korzeni" nie musi i istotnie nie odnosi się tylko i wyłącznie do fabuły. Odnosi się do klimatu, do powrotu starych motywów - takich jak chociażby klasyczny point'n'click, inwentarz, sposób rozwiązywania zagadek, itd. Trójka była tutaj tylko i wyłącznie wypadkiem przy pracy albo usilną próbą pójścia naprzód.
Zaś co do zarzutu odnośnie fabuły: moim zdaniem fabuła części czwartek jest porównywalna do części drugiej. To, że wtedy śmiano się z Narnii, a teraz z trzeciej części gry, czy feminizmu, oznacza tylko, że pomiędzy rokiem 94, a 2006 jest spora różnica czasu. Nie mówiąc, że fabuła czwórki, ale również i piątki poniekąd (pomysł z kosmitami i interesujące zakończenie) jest naprawdę dobra. Motyw kolejnego Simona, alternatywnych wymiarów jest dla mnie bardzo interesujący. W dwójce również nie było czegoś wspaniałego, dzieciak, który przywołuje głównego antagonistę? Nie wiem co w tym oryginalnego.
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?