Zobacz temat


Kto tu jest? 1 Gości
Jak oceniasz Lost Horizon?
1 1 0%[0 głosów]
2 2 9%[1 głos]
3 3 9%[1 głos]
4 4 55%[6 głosów]
5 5 27%[3 głosów]
Głosów ogółem : 11
 Drukuj temat
Lost Horizon
Kami
Ach, jakże ciekawa byłam co też przygotują twórcy Tajnych Akt... co prawda byłam już mniej ciekawa po przejściu dema, ale cóż, pełna wersja okazała się jeszcze bardziej zaskakująca.

W skrócie nie tego się spodziewałam. Niestety twórcy powrócili do
Spoiler :: Pokaż
ratowania ściata od supernaturalnych bździągiew, chociaż tym razem podarowali już sobie ufo.
Patrząc po tytule i czym był owy Lost Horizon
Spoiler :: Pokaż
drugiej części nie będzie, a szkoda, bo idąc schematem Tajnych Akt, twórcy wróciliby na ziemię i całość wyglądałaby już lepiej.
Trudno. Bosz

Grafika to kompletna porażka. Plastikowe ludziki, plastikowe włosy... szczególnie widać to w scenach, kiedy jest przybliżenie na Fenton'a. Strąki jakby miał dredy, albo nie mył włosów od dwóch tygodni... nawet nie, to po prostu wygląda jakby dziecko rysowało mangę, takie tylko trójkąty wystające. Eek Szczególnie bije to po oczach w porównaniu z przyzwoitymi, rysowanymi tłami i chociażby rysowanymi portretami postaci pojawiającymi się przy dialogach. Tu już w ogóle postacie wyglądają zupełnie inaczej, różnią się, albo w ogóle wyglądają zupełnie jak ktoś inny niż na rysunku. Np. Fenton - na rysunku ma kilkudniowy zarost, wygląda jak facet, przystojny i w ogóle. W 3D Fenton ma jakieś wąso-coś i bynajmniej już tak dobrze nie wygląda. Countess na rysunku wygląda jak wyrafinowany babsztyl, ale też bardzo ponętnie, za to w 3D... w 3D ma rzęsy (znowu) jakby rysowało je dziecko w stylu mangowym... taki kształt połączonych trójkątów i czarne obwódki wokół oczu, które chyba mają robić za makijaż. Wygląda po prostu jak lalka.
Bije to też przy teksturach... np. kołnierz obity wełną wygląda jak płaska... jak płaska... nie wiem, jak płaski kawałek białej plasteliny, na którym ktoś narysował małe trójkąty. Porażka. To samo tyczy się wszystkich zmarszczek i czegokolwiek co mogłoby psuć idealną gładkość twarzy. Widzimy te linie, ale brakuj czegoś wystającego, albo zapadłego, wszystko jest płaskie.

Zagadki są proste, dwa razy można wybrać sobie poziom trudności przy czymś co można nazwać ogólnie układanką. Jest dużo łażenia, bo oczywiście zagadki typu idź do a żeby dowiedzieć się że potrzebujesz b, ale dostaniesz je jak zrobisz c, do którego potrzebujesz d, które dostaniesz jak zrobisz e znacząco wydłużają rozgrywkę i chyba o to tu chodzi. Czasami takie wydłużanie nie jest aż tak widoczne, wszystko jest w sumie dość naturalne. W Lost Horizon otrzymujemy taką dawkę tego sztucznego wydłużania, że po jakimś czasie zaczyna to bić z ekranu i po prostu nużyć. Ziewa

Sama fabuła jest przedstawiona bez zamysłu. Wszystko co w grze robimy to mała część większej historii, którą głównie poznamy z długaśnych dialogów/monologów. :bla:

A na końcu zonk -
Spoiler :: Pokaż
zręcznościówka (no, prawie)! Emm I to jaka! Bitwa kulminacyjna dwóch "lasek". Każdy facet lubi sobie popatrzeć jak dwa kociaki się piorą, chyba z tego założenia wyszedł tu pomysłodawca tej sceny. A żeby było jeszcze lepiej - ha, można sobie wybrać jak nasza postać będzie walczyć i tak wybrać rychły koniec naszej przeciwniczki. A żeby jeszcze tego było mało - po przejściu gry dostajemy dostęp do sekcji bonusów, gdzie możemy sobie przechodzić tę walkę od początku i jeszcze raz i jeszcze. Jakież to fascynujące.
W Dreamfallu (wg. mnie) wszystkie zręcznościówki były wyważone, dość proste i w sumie tylko podnosiły dramatyzm sceny. Tutaj posunięto się już do... no cóż, tak właściwie nie można tego nazwać pełną zręcznościówką, bo w sumie tylko wybieramy co robi nasza bohaterka, ale bosz... kung-fu? Walka kulminacyjna? No bosz, co to miało być? Rambo?


Za to już sama końcówka bardzo mnie zmieszała,
Spoiler :: Pokaż
facet na oko 26 lat i dziewczynka na oko lat 16 i oni mają być razem? Dziewczyna chyba w umysłach twórców miała być starsza... ale coś nie wyszło, wygląda i mówi jak dziecko
. Shock

Nie wczułam się w fabułę, ledwo czułam klimat, więc jak dla mnie kompletna katastrofa. Było tam tyle zgrzytów, że już od połowy zaczęłam się lekko męczyć z tą grą, chociaż trzeba przyznać, że ostatni rozdział
Spoiler :: Pokaż
i zamienianie się z inną osobą, będącą w innym czasie, patrzenie jak zmienia się teraźniejszość po tym co zrobimy w przeszłości bardzo mi się podobało.
Smile2 Prócz tego, koniec leży i kwiczy, a już szczególnie
Spoiler :: Pokaż
wspomniana "zręcznościówka", no i smok... czyli kawałek latającej, porysowanej plasteliny. Wygląda jak coś z lat 90'.
Nie zapominając jeszcze o
Spoiler :: Pokaż
samej mydełkowatej końcówce z wykorzystaniem nieletniej, no i samych nieścisłościach w fabule (na początku ojciec nie może faworyzować synka i go jakoś bardziej ratować, wspomnieć o nim na początku, ale potem to już przecież normalne, że zaangażował w ratowanie go nazistów).


Czas rozgrywki to jakieś 9h, ale pewnie będzie dłużej jak komuś znuży się już ciągłe bieganie z lewa na prawo.
Na końcu można dostać bonus -
Spoiler :: Pokaż
specjalny dział, w którym można przejść wczesny prototyp i dowiedzieć się, że gra na początku produkcji miała wyglądać zupełnie inaczej; walka kulminacyjna, którą można sobie przechodzić aż do śmierci ale razem z całym końcowym dialogiem; puzzle ze sceną z trzeciej części Tajnych Akt i jeśli odpowiednio przeszło się grę - medal, ale nie za wynik, a za uczciwość.
Pfft2

Do muzyki i dźwięków nie mam zastrzeżeń. Grin

Ale pakujemy czasami do kieszeni większe niż pokaźnych rozmiarów przedmioty. Wink2

Lost Horizon to taki tam zapychacz przed kolejną "Tunguską". Twórcy mieli kilka ciekawych pomysłów i na siłę chcieli zrobić z tego grę. Wyszła taka niedopracowana zlepka. Powinni więcej czasu włożyć w ulepszenie Tajnych Akt niż tworzyć takie buble na chybcika. Choć w sumie to nawet nie było to tak na chybcika. Jak coś takiego tworzy się ponad dwa lata... myślałam, że tak tylko buduje się drogi, ale cóż, może chcą przenieść ten zwyczaj również na rynek gier. Oby się nie przyjął.
Edytowane przez Kami dnia 28.06.2011 10:55
 
wredny
a Mnie ta gra się podobała .
Zupełnie nie przeszkadzały Mi włosy bohaterów i inne niedostatki graficzne.
A jedyne do czego mam zastrzeżenia to zakończenie.
Wcale nie ze względu na dwoje bohaterów ale, na swobodne podróże w czasie o kilka tyśęcy lat wstecz przecież to nie baśń a gra rozpoczyna się w kąkretnym okresie historycznym .
A w ogóle ta cała
Spoiler :: Pokaż
shambala
mogliby wymyślić coś innego na koniec.
Edytowane przez Kami dnia 17.02.2011 13:43
 
telipinus
ale wredny podałeś wredny spojrer tutaj; ale poza tym Shambala jest super Wink2 jak ją pamiętam z Indiany Jonesa i Piekielnej maszyny
"Nie podoba się to nie słuchaj, a kłamać nie przeszkadzaj" K. Jeskow
 
wredny
Bardzo przepraszam jeżeli komuś popsułem zabawę .
Uważam zakończenie za najsłabszy element gry, która ogólnie bardzo przypadła Mi do gustu:)

EDIT: korekta, Madzius
Edytowane przez Madzius888 dnia 21.02.2011 13:11
 
mendosa
Przydałby się aktywny moduł, automatycznie poprawiający pewne wredne błędy ortograficzne, gdyż czytając niektóre wypowiedzi włos jeży się na głowie, a żołądek odstawia kankana. Lost Horizon przypadł mi do gustu, i to chyba nawet bardziej, niż Tajne Akta. To styl rozgrywki, który po prostu lubię, a skoro przejście dema zajęło mi godzin trzy, to pewnie w pełną wersję ze dwa tygodnie popykam, licząc te 30 minut dziennie na rozgrywkę Wink2 .
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
wredny
No cóż pozostaje mi :wink: tylko przeprosić za swoją złą ortografię.
Edytowane przez Kami dnia 21.02.2011 15:01
 
Jeziu5
Lost Horizon - gra, którą trudno jest mi ocenić. Z jeden strony mają ciekawą fabułę, ostatnią zagadkę -
Spoiler :: Pokaż
Podróżowanie w czasie i obserwowanie jak nasze akcje w przeszłości dają efekty w przyszłości było jedną z fajniejszych zagadek w przygodówkach ostatnich czasów
, przyjemną dla ucha muzyczkę i całe multum różnych zagadek przedmiotowych bez jakiś wielkich wymysłów. Nie szukamy tu nieszczęsnych baterii w mące, wszytsko leży tam gdzie teoretycznie możemy się tego spodziewać.
Spoiler :: Pokaż
Rozbawiło mnie fałszowanie wyników olimpiady - rzecz tak nielogiczna i nierealna, że aż śmieszna.
Z drugiej natomiast strony graficznie gra dość mocno leżała - postacie są po prostu brzydkie. Nie uważam, żeby rozgrywka była bardzo wydłużana - tempo było OK. Fabuła nie gnała na złamanie karku, wszystko w miarę logicznie uzasadniono. Jeśli chodzi o postacie to zakochałem się w hrabinie - lubię takie kobiety w charakterkiem.
Spoiler :: Pokaż
I akurat ostatni pojedynek był przyjemnym zakończeniem. Lubię oglądać jak laski się biją Pfft Co do smoka - muszę się z Kami zgodzić. Wyglądał gorzej niż ja po całonocnej imprezie
.

Podsumowując, uważam, że jest to po prostu dobra pozycja. Nic nadzwyczajnego, ale też nic poniżej pewnego poziomu. Można zagrać jeśli ma się pewne fundusze do wykorzystania. Ale ja i tak czekam na kolejne Tajne Akta.
Edytowane przez Jeziu5 dnia 27.06.2011 22:06
 
Madzius888
I teraz przeczytałam sobie ten temat. Ale Kami ze szczegółami opisała te postaci :) A mi się właśnie Fenton z bliska podobał. Zwłaszcza, kiedy on sobie "czytał w myślach" i nie trzeba było (uff) zanimować, jak mówi Grin

Ilustracja:
http://img824.ima...254039.jpg

Ale faktycznie - z rysowaniem tych buziek przy dialogach strzelają sobie w stopę. Wiadomo, że (w przypadku wszystkich oprócz ludzi z naturalną niefotogenicznością, mnie Grin) lepiej wygląda się na pozowanej fotografii Smile2

Ja też polubiłam hrrrabinę Grin

A a propos relacji:
Spoiler :: Pokaż
to ten romans dziecka z chłopakiem-w-sile-wieku mogli sobie darować Grin


Fabuła - jak to zresztą w recenzji szczegółowo opisałam - przekonała mnie.
Edytowane przez Madzius888 dnia 27.07.2011 21:55
Gram w: Law&Order
Ostatnio ukończyłam: The Dream Machine
 
Dave
Dla mnie to gra na 3 - przewidywalność to pół biedy, tak jak oklepane do bólu postaci, ale to, że jest strasznie poprawna jest dla mnie nie do zniesienia. Nie ma tu niczego, czego by można pochwalić, co by się jakoś wyróżniało... Co do aktorów to mieszane uczucia, od poprawnego do po prostu żenującego.
No i zakończenie osłabiające i przypomniało mi o innej osłabiającej rzeczy - Strefa X. Zakończenie, które niczego nie kończy.
 
Przejdź do forum: