Zobacz temat


Kto tu jest? 1 Gości
 Drukuj temat
Pink Floyd
mendosa
Przenieśmy tę dyskusję tutaj, bo robimy offtop :
"Music from the Film More" był właściwie soundtrackiem do wydanego dwa miesiące wcześniej filmu "More". Pociagnąłem parę
sampli z "Piper at the Gates of Dawn", bo płyty niestety nie mam, to może jeszcze coś dopiszę.
A "The Nile Song"- jest lepsze niż ... cały "grunge", z Nirvaną włącznie, moim zdaniem - zaznaczam.
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
Black Predator
OK, skoro uważasz, że tak należy.......

mendosa napisał:
"Music from the Film More" był właściwie soundtrackiem do wydanego dwa miesiące wcześniej filmu "More".


To prawda. Niektórzy fani Floydów zaliczają tą płytę do "oficjalnej" dyskografii zespołu, inni uważają za ciekawostkę. Ja należę do tych pierwszych - prawda, płyta nie jest jakimś objawieniem, jednakże mi się bardzo podoba. Taki np. Cymbaline - urocza piosenka, fajny refren......

mendosa napisał:
A "The Nile Song"- jest lepsze niż ... cały "grunge", z Nirvaną włącznie, moim zdaniem - zaznaczam.


Ja jestem fanem Nirvany, ale masz rację Mendosa. Pink Floyd przewyższa (wg mnie) Nirvanę i pokazuje, że może się odnaleźć w każdym repertuarze - czy jest to narkotyczny "Set The Controls For The Heart Of The Sun", radosny "Flaming", podniosły "Saucresful Of Secrets", psychodeliczny "Intersellar Overdrive", czy hardrockowy "Nile Song"......... a poza tym - Gilmour jest niezaleprzeczalnie lepszym gitarzystą od śp. Curta (który jednak, wg mnie wielkim artystą oczywiście był)
"Obejrzyjcie swe dłonie i twarze, są czerwone od Boga krwi,
Zastnanówcie się, co zrobiliście, czy naprawdę Go zabiliście?"
 
mendosa
Black Predator napisał:
OK, skoro uważasz, że tak należy.......

Ten.. tego... ja ... no wydaje mi się, że tak lepiej...
I tak miałem zamiar otworzyć temat o Pink Floyd.
O Nirvanie - skądinąd interesującym zjawisku muzycznym, i o Cobainie to też można by temat otworzyć...ale ja się tego nie podejmuję. Za słabo ich znam, a znam za słabo dlatego, że to, co usłyszałem zbyt mało mnie zaiteresowało, co wcale nie oznacza, że nie jest to wartościowa muzyka Grin .
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
Black Predator
mendosa napisał:
Ten.. tego... ja ... no wydaje mi się, że tak lepiej...


Spokojnie - dobrze zrobiłeś :)

Jeśli chodzi o Floydów - to wydaje mi się, że każdy zespół, porównany do nich, wypada słabo :)
Wg mnie to najambitniejsza grupa, jaka kiedykolwiek powstała - szkoda, że już płyt nie wydają. A mogliby - On An Island Gilmoura to wg mnie bardzo dobry album i chyba jego najlepsza solowa płyta.
Wynika z tego, że muzycy PF ciągle są w formie - może jednak uda się coś wydać? (Roger Waters ostatnio wypuścił La Carrera - operę o Rewolucji Francuskiej. Niestety, nie miałem okazji posłuchać)
"Obejrzyjcie swe dłonie i twarze, są czerwone od Boga krwi,
Zastnanówcie się, co zrobiliście, czy naprawdę Go zabiliście?"
 
mendosa
Solowa twórczość "wielkiej czwórki" - to dla mnie zupełnie inna bajka. Niewiele słuchałem, nie zakręciło mnie. Moim zdaniem - Floyd powinni zaprzestać działalności po "The Wall", to co było potem (Final Cut - lepiej nie wspominać)- i solo i grupowo - to nie to. Ale tak wielkie osobowości jak Waters i Gilmour nie są w stanie wytrzymać obok siebie bez konfliktu. Powinni byli tworzyć razem. Teraz zbliżają się do emerytury, i ja już niczego wielkiego po nich nie oczekuję. Jakieś takie Live 8 najwyżej. Syd Barrett, eh Te czasy.
Owszem, Flojdzi - to grupa niezła - ale.. King Crimson. Van der Graaf Generator. Flojdzi byli wyjątkowo medialni - ich koncerty to były gigantyczne Show. O.K. posłucham tych sampelków i .. no odezwę się Grin .
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
Black Predator
mendosa napisał:
Flojdzi byli wyjątkowo medialni - ich koncerty to były gigantyczne Show.


A pera The Wall to już upełny odjazd :)
Widziałem całość - rzeczywiście, wielkie show (weźcie na przykład wielki mur budowany na scenie, czy mały samolocik rozbijający się niedaleko zaskoczonej publiczności :) )

mendosa napisał:
Jakieś takie Live 8 najwyżej.


Miło ich było tam zobaczyć, ale jednocześnie smutno mi się zrobiło, kiedy pomyślałem, że ich droga się zakończyła......

mendosa napisał:
King Crimson. Van der Graaf Generator.


Masz rację. Szczególnie King Crimson wyjątkowo dobrze do mnie przemawiają :)

mendosa napisał:
Syd Barrett,


Ciekawy jestem, jakby wyglądfała ich muzyka, gdyby Syd nie odszedł, a Gilmour się w ogóle do nich nie przyłączył........ Ciekawe, ciekawe.......
"Obejrzyjcie swe dłonie i twarze, są czerwone od Boga krwi,
Zastnanówcie się, co zrobiliście, czy naprawdę Go zabiliście?"
 
mendosa
A wracając do "pipera" : dysponuję dwoma utworami i jednym samplem tj. "See Emily Play", "Interscellar Overdrive" i "Gnome". Na tej podstawie wiele więcej nie mogę powiedzieć, jedno, co mi się narzuca - jakoś tak post-beatlesowsko brzmią, tylko ostrzej. Po prostu podobne harmonie.
Co do Barretta - trudno przypuszczać, co by było gdyby, ale myślę, że nie zmieniliby kierunku rozwoju. Barrett był osobowością, ale to cały zespół decydował o tym co i jak zrealizują, no - do czasu kiedy Waters zdominiwał kapelę. Bardzo interesujące są wypowiedzi PF na temat sporów w zespole, zamieszczone na "Pink Floyd at Pompeii".
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
Black Predator
mendosa napisał:
akoś tak post-beatlesowsko brzmią, tylko ostrzej.


Zgadzamy się, Mendosa - ja dokładnie to samo sobie pomyślałem, gdy przesłuchałem Pipera. Tutaj Pink Floyd brtzmi jak "psychodeliczni beatelsi"

mendosa napisał:
ardzo interesujące są wypowiedzi PF na temat sporów w zespole, zamieszczone na "Pink Floyd at Pompeii".


Prawda, Widać tam już pewne "dyktatorskie" zapędy Watersa, ale mi wyglądał na całkiem sympatycznego faceta.......
Cóż, tak to jest, jak się dwie silne osobowości zderzą...........

Ale wydaje mi się, że gdyby Barret został, to Waters by się może trochę na uboczu trzymał - we wczesnych latach niekwestionowanym liderem zespołu był właśnie Syd i to on skomponował większość materiału (cała płyta The Piper..... jest wypełniona jego piosenkami, poza, bodajże trzema kawałkami), a rteszta zespołu jego pozycji niepodkopywała. Późnioej nastały lata demokracji, by przynieść następnie Watersowską dominację...
"Obejrzyjcie swe dłonie i twarze, są czerwone od Boga krwi,
Zastnanówcie się, co zrobiliście, czy naprawdę Go zabiliście?"
 
mendosa
Dokładnie : tylko dwa utwory są skomponowane przez cały zespół (w tym i Barretta) Pow R. Tow H. i Interstellar Overdrive, reszta to jego kompozycje.
Musimy założyć wątek o King Crimson Grin .
mendosa=The Real Mendosa=Pablo the Real Mendosa=PtRM

10.01.2010 - wracam do Swojego Wymiaru, ponieważ nigdy nie popierałem i nie będę popierał żadnej formy indoktrynacji.
 
Black Predator
mendosa napisał:
Musimy założyć wątek o King Crimson


Dobry pomysł.
Jedziemy 8)
"Obejrzyjcie swe dłonie i twarze, są czerwone od Boga krwi,
Zastnanówcie się, co zrobiliście, czy naprawdę Go zabiliście?"
 
Przejdź do forum: