Zobacz temat


Kto tu jest? 1 Gości
Jak oceniasz "Face Noir"?
1 (Del Nero) 1 (Del Nero) 50%[1 głos]
2 (Pacano) 2 (Pacano) 50%[1 głos]
3 (Blegart) 3 (Blegart) 0%[0 głosów]
4 (Mitcham) 4 (Mitcham) 0%[0 głosów]
5 (Niktolson) 5 (Niktolson) 0%[0 głosów]
Głosów ogółem : 2
 Drukuj temat
Face Noir
Rolus
Dopiero zacząłem, ale piszę, bo boję się, że nie skończę. Najpierw powiem może o tym, o czym mówić nie będę. Grafika jest nieciekawa, modele postaci paskudne, a mordy, z bestialskim okrucieństwem przybliżane w trakcie rozmowy, przypominają "Half Life 1" oglądany z przymrużonymi płaczem oczyma, bo dziewczyna rzuciła i kolano rozbite. Jadaczki poruszają się przy tym we wdzięcznym stylu żaby Kermita. Gdyby ten ruch był dźwiękiem, to brzmiałby on mniej więcej tak:
- Kłap, kłap, kłap?
- Kłap, kłap.
- Kłap, kł (zacięcie jadaczki - przyp. red.), kłap.
Nie powiedziałem, czego miałem nie powiedzieć, więc przejdźmy do esencji każdej przygodówki, do elementu mającego znaczenie krytyczne - do opowieści.

O czym ta opowieść opowiada? O najlepszym po tej stronie rzeki Hudson temacie pracy doktorskiej. O detektywie Jacku Del Nero - zręcznie ociosanym badylu łączącym czar Radosława Pazury i Klaudii Halejcio. Jack z wyglądu przypomina pilnik do paznokci owinięty prochowcem i porusza się po Nowym Jorku z gracją PacMana. Nie dajcie się jednak zwieść pierwszemu wrażeniu i "dannazione" - włoskiemu powiedzonku detektywa, którego twórcy nie chcieli skazywać na mało charakterystyczną "kurwę". Jack to twardy gość. Klasyczny wręcz twardziel uwięziony w martwym fresku wielkiego miasta. Po kliknięciu na każdy przedmiot rzuca on w jego stronę ripostę tak ciętą, jakby miał z tym śmietnikiem czy tym cukierkiem stare rachunki do wyrównania. Nie wyklucza się, że mordoklejka z hotelowej lady zabiła jego partnera, kiedy Jack służył jeszcze w NYPD. Balejaż komentarzy Del Nero jest obliczany według znanego równania detektywa noir. Oto przykład tzw. ironicznego zwrotu akcji:
- Moja szczęśliwa zapalniczka. Heh. Do tej pory szczęścia mi nie przyniosła.
Albo:
- Mój ulubiony fotel. Heh. Ulubiony, bo jedyny, który posiadam.

Jack jest spłukany. Ale nie przeszkadza mu to w byciu Arsenem Lupinem okolicznych moczymord. Jak za frajer napić się szklaneczki whiskey bez lodu? Poprawić humor barmance narzekającej na niską frekwencję. Jak poprawić humor barmance? Wyprosić z baru jedynego klienta-kretyna. Jak wyprosić klienta-kretyna? Powiedzieć, że piorun może strzelić i popsuć telefon. Del Nero to jednak osobowość kompleksowa. Papierościerna osobowość kontrastuje z drzemiącym w sercu safandułą. Jack Del Nero, licencjonowany detektyw, nie posiada własnego aparatu fotograficznego, czerwonej żarówki niezbędnej do wywołania zdjęć, a po dotarciu na miejsce akcji orientuje się, że nie zatankował samochodu i musi znaleźć teraz papierek po cukierku, bo inaczej taksówka nie przyjedzie. Nasz Marlow nie jest nawet w stanie znaleźć własnego pistoletu. Pieprznął gdzieś, dannazione, za kaloryfer, przy spuszczaniu wody. Bywa. Ot, komediowe wątki odgrywane z trującą powagą. Gdyby gracz miał jeszcze jakieś trudności z poczuciem nułaryzmu, to autorzy rzucają mu pod nogi gazetę codzienną z odpowiednio mrocznymi lidami - "straszne ulewy", "kryzys", "ni ma piniendzy".

W ogóle to Del Nero, Del Nero. Coś mi się obiło o uszy. Subtelnie odnoszące się nazwisko to jedynie wierzchołek Empire State Bulding. Na samym początku spotkamy też początkującą aktorkę Vivian Leight i czarne paskudztwo w kanciapie Jacka, które przypominać ma sokoła maltańskiego. Włosy w zupie zamiast smaczków. Obidos zamiast Adidas. Bohaterem drugiej części "Face Noir", sfinansowanej niewątpliwie przez Kickstarter, winien być inspektor Al Pacano.
 
Kami
Właśnie skończyłam. Smile2

Generalnie grafika nie jest aż taka zła. Tekstury szczególnie, bo modele postaci... ech, te modele... są bardzo proste, przez co praktycznie każda postać przypomina inną.

Główny bohater

Dannazione! To powiedzenie będzie mnie prześladować do końca życia. Niezwykle mnie irytowało. -illtellonyou-plz-

Do samego Del Nero też mam kilka zastrzeżeń. Głównie o jego umiejętność bycia lubianym przez wszystkie napotkane postaci, o której to powiedziały mi inne postaci w grze. Sama nigdy bym go tak nie określiła, ot detektyw, który myśli że na wszystko ma jakieś ironiczne określenie, ale nawet ta ironia jest mało ironiczna.

Niemniej jednak zaczynając miałam na uwadze, że gra była stworzona przez dwie osoby i w sumie nie było tak źle. Aczkolwiek może warto nadmienić, że teraz dwie osoby mogą stworzyć coś takiego:

YouTube Video


Rozgrywka

W każdym razie parłam na przód (gra zajęła mi aż 8 godzin), ale z przerwami, bo zbyt długi pobyt z Face Noir zwyczajnie mnie męczył. Może nie tak psychicznie jak pierwszy sezon The Walking Dead, ale jednak męczył. Gra jest trudna i to niestety nie w sensie pozytywnym, tylko logika użyta jest w stylu "co autor miał na myśli". Jeśli już coś rozwiążemy, to tak, generalnie ma to jakiś tam sens, ale jak ktoś z zewnątrz ma na to wpaść? I nawet nie jest to zwykła pokręcona logika jak z Monkey Island, tylko niewiedza czego gra ode mnie chce. Często byłam blokowana, bo bohater przedmiotu nie obejrzał i mimo że ja miałam już pomysł rozwiązania, to jeszcze musiałam dostarczyć je postaci.

Poza tym w grze jest sporo zwyczajnych przedmiotów do obejrzenia, jak plakaty na ścianie, każdy kosz na śmieci itp. W tym wszystkim trzeba odnaleźć np. tyci-tyci skrzynkę elektryczną albo książkę telefoniczną. Ta książka pchnęła mnie w końcu do solucji i niech mi ktoś powie jak normalnie można ją znaleźć, bo w ogóle nie wygląda jakby była tam gdzie jest.

Fabuła

Na początku spotkamy pewnego taksówkarza i o ile na początku ma to być comic relief w ponurej atmosferze, to potem traci zupełnie sens
Spoiler :: Pokaż
bo ja rozumiem, że w zamian za utrzymanie sekretu może nas podwieźć raz czy dwa, ale fabuła wymaga chyba z czterdziestu w te i z powrotem.


Moment, kiedy grę spisałam na straty, był po śnie Del Nero, ponieważ cofnął opowieść detektywistyczną do UFO. Nie dosłownie, ale określam tak wszystkie rozwiązania, które zamiast trzymać się tego świata, uciekają w wątki paranormalne lub inne. Nie rozumiem tego i chyba już nigdy nie zrozumiem. Dla mnie to jest znak, że autor/autorzy historii kompletnie nie mieli na nią pomysłu, albo tak się zamotali, że nie potrafili nawet sami wyjaśnić końca.

Biegamy w te i z powrotem po całym mieście, a na koniec
Spoiler :: Pokaż
wita nas zaproszenie do drugiej części w postaci zapewnienia, że nic o tej historii nie wiemy. Super, grałam 8 godzin i w zasadzie do niczego nie doszłam. Twórcy musieli wzorować się Alternativą.


Problemy techniczne

Nieźle się z grą namordowałam, żeby nie mieć uciętego widoku. Mam monitor 4:3, a gra uruchamiała się w 16:9 i nie było zmiłuj. Dopiero ustawienia w panelu Nvidii pomogły, ale zamiast wprowadzenia czarnych pasków na górze i dole ekranu - gra odpalała się w 4:3 z mniejszą rozdzielczością. OMG Więc grałam sobie w małym kwadracie na środku monitora.

Zawsze to jednak lepsze niż ucięty kawałek lokacji, więc jeśli ktoś ma podobny problem: panel Nvidia > Dostosuj rozmiar i pozycję pulpitu > po wybraniu monitora, w części Zastosuj następujące ustawienia, zakładka Skalowanie > Wybierz tryb skalowania: Brak skalowania; Wykonaj skalowanie na: Procesor graficzny; zaznacz pole Pomiń tryb skalowania ustawiony przez gry i programy.

W poszukiwaniu utraconej arki...

Face Noir nie jest całe złe. Muzyka jest dość przyjemna. Smile2 Całość ma też silny klimat... ale zamiast wciągającego, jest bardziej męczący, więc nie wiem czy można to zaliczyć jako pozytyw. Gdyby nie to UFO czekałabym z dobrym nastawieniem na kontynuację, bo jak na grę dwóch osób nie jest tak tragicznie, na pewno się czegoś nauczyli, dalej będzie lepiej itp. Jednak fabuła, która równie dobrze może zwalić wszystko na ślimaka z super mocami nie jest czymś, co by mnie interesowało.

.......www.adventure-zone.info/fusion/images/100or/face_noir.jpgRecenzja

Poradnik

Galeria

Encyklopedia
www.adventure-zone.info/fusion/images/photoalbum/album_251/1225491479_t1.jpg www.adventure-zone.info/fusion/images/photoalbum/album_251/1225491485_t1.jpg www.adventure-zone.info/fusion/images/photoalbum/album_251/1225491497_t1.jpg www.adventure-zone.info/fusion/images/photoalbum/album_251/1238836402_t1.jpg.......
 
Rolus
Kami napisał(a):

Generalnie grafika nie jest aż taka zła. Tekstury szczególnie, bo modele postaci... ech, te modele...


oi58.tinypic.com/5d3139.jpg

Detektyw Del Nero i próba cytatu z "Chinatown" Polańskiego, tj. namalowany korektorem plaster-widmo na kinolu. Wyzłośliwiam się z bezcelową przyjemnością, bo nie liczyłem na dobrą jakość ani nawet jamięsień grafiki. Techniczna wartość jest rzeczywiście taka sobie. Znajome, niezręczne momenty ucieczki przed animacją - przechodzenia w mrok albo szkaradne pastele komiksu (już pierwsza część "Max Payne" miała lepsze). Zawstydzające bitmapy, a.k.a. modele twarzy, naciągnięte na kukły wygenerowane w magnetowidzie. Komikatastrofalne aktorstwo i linijki bezczelnie dukane z kartki, jak wyrwany do odpowiedzi uczeń nieznający inwokacji. Aktor gadający Seanem MacLeanem dostał angaż chyba z racji opierania się z Guinessem w ręku o pobliską latarnię. Ale to wszystko nie problem. Niski budżet ma mniejszą siłę rażenia, jeśli nad projektem czuwa pomysł i zdolność jego realizacji.

Zostawiając za sobą "grafikę", porozmawiajmy o wizualizacji gry. Tu jest pies pogrzebany. Lokacje inspirowane brudną kulturą noir są fatalne. Nie chcę powiedzieć "brzydkie", bo brzydota otoczenia była pewnie celem autorów, domniemanym bohaterem historii. W wielu opowieściach niektóre uliczki, rogi i bulwary są przecież tak interesująco szpetne, że aż piękne. Chcemy tam być, przy tym śmietniku, zaszczanym porcie albo pubie. A tu? Stąd ma się ochotę zwiać po pół godzinie łażenia. Miejscówki pozbawione są wyrazistości, przestrzeni i, przede wszystkim, konceptu. Nie wystarczy przekalkować kilka kamienic z neonami i skropić je deszczem. To, moim zdaniem, wice-miss porażki "Face Noir". Wyprzedza ją tylko fabuła w parze z dialogiem, czyli aspekty generowane przez umysł, a nie pieniądze. Twórcy chcieli wypłukać destylat Indiany Jonesa i Philipa Marlowa. Otrzymali detektywa Rutkowskiego.

Nie zgadzam się, jakoby zakończenie nie wyjaśniało niczego. Zakończenie wyjaśnia absolutnie wszystko. Mordercą okazuje się nuda, narzędziem zbrodni - głupota. Wszystko obliczone na uczucia ciekawskich frajerów, którzy tym samym różańcem wymodlili przed laty inną pokrakę - "Still Life 2".
Edytowane przez Rolus dnia 09.07.2014 18:00
 
Przejdź do forum: