Croc II: Kingdom of the Gobbo's (mniej przygodowa) (AleX-Under)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 10.04.2006 00:11

Najprawdopodobniej miesiąc temu (albo i dwa, jeżeli nie uwinąłem się z tym tekstem przed składaniem poszczególnych części AZ w całość) mieliście okazje przeczytać moja recenzję gry Croc: Legend of the Gobbos. Chociaż gra była raczej dosyć dziecinna (co nie znaczy, że łatwa!), niezbyt oryginalna (jeden śmiałek przeciwko Wielkiemu Złu chcącemu Zapanować nad Światem), to jednak odniosła sporą popularność zarówno wśród platformówek na PC, jak i na konsole (zdecydowanie bardziej w tym pierwszym - na PC wiele platformówek się nie ukazuje) - cóż, gra miała w sobie to tajemnicze COŚ - może był tym speficzny klimat, może doskonale złożone levele, a może proste zasady rozgrywki? Nie wiem. W każdym razie gra odniosła popularność i basta. Po pewnym czasie firma Fox Interactive zdecydowała się wypuścić na rynek sequel, żeby ponownie wycisnąć pieniądze z kieszeni maniaków gry - chociaż jeszcze jedynka nadal była bardzo popularna! Zgodnie z oczekiwaniami twórców, druga część również odniosła sporą popularność i pochlebne opinie. Która jednak część jest lepsza? Powiem szczerze, że ja je stawiam na równi ze sobą, jednak to nie wystarczy do opisania tej gry, tym bardziej, że w stosunku do części pierwszej sporo się tu zmieniło. Jak się prezentuje fabuła? Jak zapewne wszyscy pamiętacie (a nawet jak nie pamiętacie - to z pewnością się domyślacie) z pierwszej części gry, Crocowi udało się pokonać Barona Dante'ego, uwolnić wszystkich Gobbów (jeszcze raz przypominam - chociaż prawie wszyscy piszą i mówią " te Gobbosy, ten Gobbos", to jednak nie jest to zgodne z zasadami gramatyki i Gobbos to wielu Gobbo, a jeden to po prostu Gobbo, a nie jakiś wydumany Gobbos), a na cześć Croca wystawiono mu olbrzymi posąg (który nijak ma się do fabuły drugiej części, bo w ogóle nikt o nim nic nie wspomina). W krainie Gobbów zapanował pokój. Przez te parę lat cywilizacja Gobbów zdążyła się sporo rozwinąć - umieją mówić, a nawet mają swoje własne technologie. Oczywiście, jakby wszystko było takie piękne to by nie stworzono sequela, prawda? Podczas całej tej sielanki z miasta Inków zniknął w tajemniczych okolicznościach naukowiec (sic!), który właśnie ukończył swoje ostatnie dzieło - samolot. Wszystko wskazuje na to, że stoi za tym nikt inny, jak demoniczny Baron Dante, który chyba nie do końca został wygnany z tego świata? W tym samym czasie Croc dostaje butelką list - wszystko wskazuje na to, że ma szansę odnaleźć swoich rodziców. Croc zostaje przetransportowany (przy pomocy prymitywnej katapulty składającej się z kładki i dwóch kamieni) na sąsiednią wyspę, gdzie rozpoczyna swoje poszukiwania... Nowości rzucają się nam od razu w oczy - pierwszy napotkany Gobbo od razu do nas przemawia i dostaniemy od niego kartę kredytową, na która przekazywane bedą zdobywane później, podczas misji, kryształy. Zwróciliście uwagę, że użyłem tutaj słowa "misja"? Teraz etapy nie są podzielone na poziomy, tylko na misje. W pierwszej części levele przechodziliśmy zawsze w takiej samej, z góry określonej kolejności. Teraz od razu mamy dostęp do większości z nich - żeby jakąś wziąć wystarczy podejść do odpowiednich drzwi i pogadać ze stojącym przy nich Gobbem - od niego dowiadujemy się, co w danej misji mamy zrobić. W pierwszej części zawsze trzeba było uratować sześciu Gobbo - teraz cele misji mogą być najróżniejsze - od odnalezienia zaginionej kanapki (lol), poprzez zatrzymanie pociągu wiozącego dzieci do urwanych torów, na zatrzymaniu wodnego młyna kończąc. Oprócz tego na każdym etapie możemy uczestniczyć w mniej ważnych misjach pobocznych, takich jak odnalezienie porozrzucanych po planszy części bałwana - o tak, niestety porównując do części pierwszej gra stała się jeszcze bardziej dziecinna. Na każdym etapie (z wyjątkiem tych z bossami i dodatkowych) porozrzucanych jest pięć klejnotów, których zebranie kończy się pojawieniem w miejscu, w którym zebraliśmy ostatni z nich, punktem teleportującym do ukrytego sektora z posążkiem (czasami pojawia się po prostu posążek) - rzecz jasna, łatwo zdobyć posążek nam nie będzie, bo na drodze do niego staje wiele pułapek (w tym tak sadystyczne jak kolczaste wałki). I tutaj potężny mankament - jeżeli zginiemy podczas takiej wyprawy po posążek, to już nie mamy drugiej próby zebrania go i jeżeli chcemy go zdobyć, musimy zaczynać cały etap od początku - niejednokrotnie potrafi to mocno zdenerwować i zniechęcić do przechodzenia po raz kolejny z rzędu tego samego etapu. Po kiego grzyba nam te posążki? Zebranie ich wszystkich na danym etapie kończy się odkryciem dodatkowego poziomu, na którym jest kawałek układanki (tak jak w jedynce) - za zebranie ich wszystkich zostaniemy nagrodzeni po ukończeniu gry dodatkowymi poziomami (jak w części pierwszej). Oprócz tego przyjdzie nam uczestniczyć w wyścigach motorówek i samochów. Podczas wyścigów również zbieramy klejnoty i za zebranie ich wszystkich zostajemy nagrodzeni posążkiem. Tory wyścigowe są ładne (chociaż trochę przesadzili z tym, że drzewa są częścią tekstury pokrywającej... skały) - właściwie jedynym mankamentem wyścigów jest BRAK sztucznej inteligencji zawodników. Powiecie "jak to tak?"? A ja na to: a tak to! Przeciwnicy nie myślą, ba, nawet nie podejmują decyzji, gdzie i jak pojechać - zawsze poruszają się DOKŁADNIE tak samo i ta samą drogą - nie da się ich zepchnąć, co najwyżej oni mogą zepchnąć nas. Kolejną nowością jest... sklep - możemy w nim kupić okrągłe żelki (w wersji beta były to galaretki, ale zastąpiono je krążkami), które włożone w odpowiednie miejsce pomagają nam - a raczej umożliwiają - dostanie się do ukrytych miejsc (ciekawostka - ich nazwa, czyli Gummi Savers, została zastrzeżona przez twórców - nie pytajcie się mnie po co, bo szczerze mówiąc, nie mam pojęcia). Oprócz nich możemy jeszcze zakupić nakręcanych, mechanicznych i zdalnie sterowanych Gobbów, których możemy umieścić na odpowiednich platformach, a następnie zdalnie nimi sterując, zdobyć klejnoty i białe kryształy. Możemy także zakupić "życia" - a raczej zwiększyć sobie ich maksymalną ilość. Za wszystko płacimy białymi kryształami, które zdobywamy podczas misji i jako nagrody za wykonanie misji (misje można, jakby co, powtarzać). Przed każdą misją dobrze jest wyekwipować się w kilka żelek i mechanicznych Gobbo. Grafika wiele się nie zmieniła od części pierwszej – oczywiście stała się mniej pikselowa, dokładniejsza, bardziej kolorowa - tylko jakoś wydaje mi się, że Croc się skurczył w stosunku do pierwszej części - no ale cóż, starość nie radość :) Muzyka jest tak samo dobra, jak w części pierwszej. Nie jestem pewien, czy istnieje wersja polska gry - przynajmniej legalna, ja dysponuję wersją angielską. I raczej nie warto się trudzić poszukiwaniem polskiej wersji, bo postacie posługują się takim prostym językiem, że ktoś, kto w miarę dobrze opanował język angielski na poziomie czwartej klasy podstawówki nie będzie miał większych problemów ze zrozumieniem kwestii dialogowych. I na tym kończy się moja recenzja. Wiem, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy, o których zapomniałem, i o których z pewnością przypomni mi się już po napisaniu recenzji. Gra jest tak samo dobra jak część pierwsza - niestety, część pierwsza była mniej dziecinna i bardziej "mroczna" - jeśli tak to można nazwać. Za to druga ma ciekawszą fabułę i bardziej urozmaiconą rozgrywkę - chociaż tak bardzo urozmaiconą, że niekonieczne komuś, komu podobała się część pierwsza, musi się podobać druga - i odwrotnie. Jak dla mnie warto zagrać w obydwa tytuły. Kończę już, bo kiedy to piszę jest w pół do północy, a o tej porze już wszystkie grzeczne dzieci jak ja powinny iść spać :) [a ja właśnie kończę to składać, a jest 00.24, a jeszcze muszę całość wysłać… :) - drozda] Ocena: 8 Autor: AleX-Under

AZ54
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?