Croc II: Kingdom of the Gobbo's (mniej przygodowa) (Daz)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 10.04.2006 00:11

Jedną z najważniejszych rzeczy, które mieć powinna dobra platformówka, to główny bohater. Widać to bardzo dobrze po kilkunastu produkcjach, które przeszły bez większego echa, mimo że wykonaniem wcale nie ustępowały dostępnymi na równi z nimi innymi produkcjami. Inaczej sprawa miała się z małym krokodylkiem o imieniu Croc, bo kto by go nie pokochał? Gra nie zaskakuje szczególną oryginalnością, w zasadzie to można powiedzieć, że całkowicie powiela wszystko to, co mogliśmy już zobaczyć w produkcjach tego typu. Na dodatek jest to kontynuacja, więc i to ma wpływ na ogólny kształt gry. Ale jak to zwykle bywa nie oznacza to od razu, że gra jest zła i nie warto na nią zwracać uwagi. Po prostu kupujemy solidną produkcję, w którą gra się naprawdę nieźle, mimo tych kilku pojawiających się tu i ówdzie wad. Wszystko zaczyna się od banalnej historyjki - Croc, żyjący sobie radośnie na pewnej wyspie znajduje butelkę, która - jak się okazuje - może być wskazówką do odnalezienia zaginionych dawno temu rodziców małego krokodylka. Nie zważając na niebezpieczeństwa, dzielny Croc wyrusza na niezbyt odległą wyspę i tam zaczyna się jego kolejna przygoda. To praktycznie wszystko, co oferuje nam gra od strony fabularnej, jeśli można to tak ująć. Scenarzyści dobrze wiedzieli do jakiego przedziału wiekowego kierowana jest gra, więc nie było sensu wysilać się na coś głębszego, nie daj Boże z jakimikolwiek zwrotami akcji:) Pierwsze kroki przyjdzie nam postawić w wiosce Gobbosów na tej właśnie wyspie, z której pewnie została wysłana wiadomość. Gobbosy to stworki znane z poprzedniej części - małe, futrzane i bardzo nieporadne. To właśnie oni będą pomagać Crocowi w dotarciu do celu naszej misji, a on też nie pozostanie im dłużny. W każdej wiosce (a jest ich kilka) możemy się w miarę swobodnie poruszać i rozmawiać z Gobbosami, a te zazwyczaj potrzebują naszej pomocy. Od nas zależy, które zadania wykonamy najpierw, a które odłożymy sobie na później. Oprócz tego w każdej wiosce znajduje się sklepik pewnego handlarza. Ten też oczywiście nam pomaga, chociaż wcale nie robi tego bezinteresownie, bo żąda za to kupy naprawdę ciężko zdobytej kasy. Ale za nią możemy się u niego zaopatrzyć w kilka przydatnych drobiazgów, które albo pomogą w utrzymaniu przy życiu naszego krokodylka, albo pomogą mu w dotarciu do normalnie niedostępnych miejsc. Jeśli już zdecydujemy się na jakieś zadanko wystarczy podejść do Gobbosa, ten wtedy powie, co mamy zrobić, a później tylko wejść przez wielkie drzwi, żeby za chwilę zacząć właściwą grę. Misje zazwyczaj polegają na jednym schemacie - po prostu wystarczy gdzieś dojść:) Po drodze można - a nawet trzeba - zbierać diamenty, które później przekładają się na pieniądze i dodatkowe życia dla naszego krokodylka oraz diamenty można powiedzieć unikatowe, których na każdej mapie jest pięć, a dzięki którym później można dostać się do dodatkowych etapów. Problem w tym, że na naszej drodze stoi naprawdę dużo różnorodnych przeszkód. Croc musi uważać na doły z kolcami na dnie, albo w ogóle bez dna, na staczające się z góry kamienie, na wybuchające skrzynie, na płynącą lawę i wiele innych rzeczy. Oprócz przeszkód jakby naturalnych pojawiają się również przeciwnicy, których trzeba zlikwidować. Ci już nie są tak różnorodni, ale nie ma co narzekać. Crocowi zazwyczaj do obrony wystarczy jego własny ogon, który bez problemu potrafi powalić każdego przeciwnika, za wyjątkiem bossów oczywiście. Trafiamy na nich głównie na końcu każdej z wioski Gobbosów i to ich pokonanie daje nam możliwość przejścia do kolejnego etapu. Bossowie to jeden z lepszych elementów gry - pojawia się wielka ośmiornica, żarłoczna roślinka, zły i paskudny pirat, dość sporych rozmiarów rybka, jakiś stwór, który nawet przypomina Żywiołaka Ognia, a na koniec sam Główny Boss - baron Dante, który to jest przyczyną wszelkiego zła. Walki z nimi są zawsze różne, bo na każdego trzeba znaleźć inny sposób. Domyślenie się, jak go załatwić nie jest szczególnie trudne, w końcu wszechobecne Gobbosy pomagają nam i w tych sytuacjach, w tym wypadku służą dobrą radą. Bardzo sympatycznym elementem są też misje, w których nie używamy swoich własnych nóg, tylko poruszamy się jakimiś pojazdami... ba, nawet z niektórymi bossami walczymy w ten własny sposób! Croc więc wsiądzie sobie do małego samochodu i weźmie udział w wyścigu (po uprzednim znalezieniu do niego kół:)), popływa łódką, będzie się toczył na wielkiej śnieżnej kuli, polata balonem, lotnią, a nawet samolotem! Na nudę więc nie można narzekać. Narzekać można za to na stopień trudności niektórych misji. Najgorsze jest to, że całość nie stawia przed graczem niewiadomo jak trudnych wyzwań, po prostu od czasu do czasu trafiają się miejsca, w których trzeba mieć akurat bardzo dużo szczęścia. Więc czasami przyjdzie się męczyć z jednym konkretnym miejscem naprawdę dużo czasu. Croc 2 to konwersja z konsoli, więc nie ma możliwość zapisu gry w dowolnym momencie, co może czasami doprowadzić do szału - nieudana próba, kilka minut, żeby z powrotem dojść do tego samego miejsca od punktu ostatniego zapisu i kolejna próba. I tak w kółko... Trudno też powiedzieć, że gra jest długa i zapewni nam rozrywkę na wiele godzin - przy odrobinie samozaparcia i dobrym padzie całość przejdzie się naprawdę szybko. Jeśli nie liczyć dodatkowych etapów, ale tych czasami po prostu nie ma się ochoty odkrywać. Całość podana jest w całkiem przyjemniej grafice, chociaż od premiery minęło kilka dobrych lat, co oczywiście widać na pierwszy rzut oka. Postacie są kanciaste otoczenie ubogie, a jakiś przyjemnych dla oka efektów chyba mnie ma w ogóle. Ale da się to znieść, więc narzekanie nie byłoby na miejscu. Croc to mimo wszystko już całkiem niezły staruszek jak na branżę komputerową. Cały czas dobre wrażenie robią dźwięki - sympatyczna muzyka, w sam raz pasuje do klimatu, reszta również bardzo fajna. Teraz trudno byłoby zdecydować się na zakup drugiej części Croca, szczególnie że od czasu jego premiery pojawiło się kilka innych dobrych platformówek. Najlepiej byłoby liczyć na jakieś czasopismo, które może umieściłoby grę w pełnej wersji, tak jak parę lat temu CDA pierwszą część. Może znowu można na nich liczyć?:) Autor: Daz

AZ54
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?