Arthur's Knights: Rycerze Króla Artura - recenzja

Dodane przez Adventure-Zone dnia 29.07.2009 11:32

Niedawno na rynku ukazała się kolejna przygodówka francuskiej firmy Cryo, która tym razem proponuje nam podróż do wczesnośredniowiecznej Brytanii, krainy pogańskich wojowników, chrześcijańskich mnichów, strasznych ogrów i tytułowego Króla Artura oraz jego Rycerzy Okrągłego Stołu. Bohaterem gry jest Bradwen, młody wojownik z zamieszkującego Brytanię plemienia Atrebatów, nieślubny syn króla Cadfanana. Nie chcę zdradzać tu szczegółów fabuły, powiem tylko, że w trakcie zabawy odwiedzimy wraz z naszym bohaterem wiele interesujących lokacji, jak zrujnowane miasta, pamiętające czasy pobytu Rzymian w Brytanii, klasztory, nieprzebyte knieje, a nawet baśniowy Avalon, krainę cudów i wróżek. Autorzy gry zastosowali ciekawy zabieg, polegający na tym, że w zależności od tego, jaki wybór dotyczący światopoglądu Bradwena podejmiemy na początku rozgrywki (może on być chrześcijaninem, bądź też wyznawcą starej religii Celtów), gra potoczy się inaczej. Co prawda główne wątki pozostaną takie same, jednak obie ścieżki na tyle się różnią, że w Rycerzy Króla Artura rzeczywiście można zagrać dwa razy, nie nudząc się przy tym. To rzeczywiście interesujący pomysł, choć osobiście wolałbym, by twórcy przygodówek zamiast takich eksperymentów skupiali uwagę na tworzeniu dopracowanej i zajmującej fabuły, a wtedy zupełnie nawet klasyczna gra z jednym zakończeniem i jedną ścieżką fabularną może stać się prawdziwym rarytasem (patrz: The Longest Journey). To jednak uwaga natury ogólnej i nie jest w żadnym razie krytyką zabiegu zastosowanego w Rycerzach Króla Artura, gdyż akurat tutaj ten zabieg okazał się całkiem udany.

Graficznie gra prezentuje się nieźle, choć trudno uznać ją za rewelacyjną pod tym względem. Grafika dobrze jednak oddaje klimat gry - odnosi się to zarówno do ośnieżonej, zimnej Brytanii, surowych wnętrz klasztornych, jak i bajkowego, zielonego i ukwieconego Avalonu. Wykorzystano tu nieco zmodyfikowany engine znany już z takich gier Cryo, jak np. Wehikuł Czasu czy Odyseja, prezentujący poczynania bohatera sterowanego przez gracza z perspektywy trzeciej osoby. Postacie, zarówno głównego bohatera, jak i napotykanych przez niego osób, są duże i ładnie wykonane. Autorzy nie ustrzegli się jednak istotnego błędu (choć kto wie, czy nie było to celowe zamierzenie...). Otóż nieodłącznym towarzyszem Bradwena jest jego giermek, podróżujący wszędzie ze swoim panem. Tyle tylko, że możemy się tego jedynie domyślać, ponieważ widzimy go tylko w momencie, gdy pomaga wyruszającemu w podróż Bradwenowi wsiąść na koń, a gdy już to uczyni po prostu... znika i dalej widzimy już tylko samego Bradwena. Zanim zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi, kilka razy solidnie zdenerwowałem się na programistów, sądząc, że bohater gry mówi dwoma głosami - zwykle spokojnym, dobrze dopasowanym do swojej osobowości, ale czasami, zupełnie nieoczekiwanie, odzywa się zupełnie inaczej, jakoś tak piskliwie i niepewnie. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, że ten drugi głos należy do "niewidzialnego" giermka. Ponadto muszę podkreślić, że w grze nie ma w ogóle tak często spotykanych w innych grach przygodowych filmików, bądź animowanych przerywników, a wszystkie ważniejsze momenty i zwroty akcji są jedynie ilustrowane uwagami narratora, którym towarzyszą nieinteraktywne fragmenty gry, graficznie niczym jednak nie różniące się od sposobu prezentacji podczas rozgrywki.

Oprawa dźwiękowa programu jest nie najlepsza, podkładu muzycznego nie ma prawie wcale, a efekty dźwiękowe, choć udane i dobrze dobrane do klimatu gry, też nie są zbyt liczne i nie rzucają na kolana. Bardzo wyraźnie natomiast brzmią głosy bohaterów. Podobnie jak inne produkty Cryo, omawiana gra została w Polsce zlokalizowana. Aktorzy podkładający głosy spisali się całkiem dobrze i nie można im wiele zarzucić. Nie jest to może poziom rewelacyjny, ale po prostu sama gra właściwie nie daje takich możliwości - wielkiego pola do popisu tu po prostu nie ma... Wydawałoby się więc, że Rycerze Króla Artura to po prostu gra przeciętna, którą spokojnie można sobie darować, a jednak... Otóż wśród powodzi gier, seryjnie wypuszczanych na rynek przez Cryo, opowieść o Bradwenie ma jedną cechę, na którą warto zwrócić uwagę - nie jest aż tak nudna, jak większość z nich... Nie myślcie, że przechodząc tę grę, będziecie nią tak zafascynowani, że żadna siła nie będzie Was w stanie oderwać od komputera, o nie, tak dobrze nie jest, ale jednak fabuła jest na tyle ciekawa, że warto spędzić przy Rycerzach Króla Artura kilka wieczorów, zwłaszcza jeśli lubicie średniowieczne klimaty i opowieści o rycerzach, zamkach i legendach.

Niestety, istnieje w tej grze pewien element, który może poważnie utrudnić zabawę, zwłaszcza osobom mniej cierpliwym ( i mniej wyrozumiałym dla oczywistej niedbałości programistów...). Otóż sterowanie gry odbywa się głównie za pomocą klawiatury, myszką wybieramy jedynie odpowiednie przedmioty z inwentarza, których chcemy użyć w danym momencie, bądź też tematy, które chcemy poruszyć podczas rozmowy. W ogóle nie uważam tego za najszczęśliwsze rozwiązanie, choć ostatnio staje się to już niemal standardem także w przygodówkach, jednak gdy taki interfejs jest opracowany niedbale, to już tragedia. A w przypadku Rycerzy Króla Artura tak właśnie jest. Aby wejść w jakąkolwiek interakcję na ekranie gry (rozpoczęcie rozmowy, podniesienie przedmiotu, obejrzenie fresku na ścianie klasztoru itp.), należy podejść do interesującej nas rzeczy lub postaci i nacisnąć spację. Proste, prawda? Tyle tylko, że aby uzyskać jakiś efekt, należy ustawić się we właściwym miejscu z dokładnością niemal do milimetra (podobnie było w przypadku Wehikułu Czasu, ale nie wszyscy uczą się na błędach...), a co gorsza, gra reaguje na polecenie często dopiero po kilkukrotnym naciśnięciu spacji. Oczywiście aktywne przedmioty nie są w żaden sposób zaznaczone, co samo w sobie niekoniecznie jest błędem (podobnie było w wielu starszych przygodówkach typu King's Quest), jednak w tym przypadku bardzo utrudnia grę. Nieraz dochodzi do sytuacji, że nawet gdy nie ma wątpliwości, iż w pewnym momencie trzeba np. z daną osobą porozmawiać, udaje się ten dyskurs nawiązać dopiero po długotrwałym przesuwaniu Bradwena o kolejne milimetry na ekranie gry i wielokrotnym wściekłym stukaniu w spację. Nie muszę dodawać, że raczej nie wzbudzi to entuzjazmu u graczy. Powiem szczerze, podczas gry nieraz nachodziła mnie ochota, by dać sobie spokój i przestać się męczyć walką z klawiaturą...

Podobnie jak w większości innych "historycznych" przygodówek Cryo, do gry jest dołączona encyklopedia, zawierająca szereg pożytecznych i ciekawych informacji - tym razem o Brytanii we wczesnym średniowieczu - i tradycyjnie jest to najlepiej dopracowana część programu. Szczerze mówiąc, zastanawiam się czasem, czy racji nie mają ci, którzy klasyfikują takie produkcje Cryo, jak Aztec, Pompei czy właśnie Rycerze Króla Artura nie jako przygodówki, lecz programy edukacyjne, w których sama gra jest tylko jednym z elementów zachęcających do bliższego zainteresowania się prezentowaną tematyką. Pozostańmy jednak na razie przy tradycyjnej terminologii, a jeśli tak, to muszę przyznać, że mimo dość przeciętnej oprawy audiowizualnej, Rycerze Króla Artura to od czasu Atlantis 2 i tak najlepsza przygodówka wydana przez Cryo. Nie zmienia to jednak faktu, że nie za bardzo wyróżnia się spośród innych, seryjnie wypuszczanych na rynek przez francuską firmę produkcji, a poza tym niedbałość programistów sprawiła, że jest to gra tylko dla ludzi cierpliwych i spokojnych. :) Czas spędzony przy niej nie będzie czasem straconym, zwłaszcza dla osób, które lubią historię i średniowieczno-fantastyczne klimaty. Ja jednak z utęsknieniem oczekuję na kolejną, naprawdę wysokiej klasy grę przygodową, jakich kiedyś ukazywało się wiele, a o tym że można je tworzyć także dzisiaj, udowodniły pod koniec ubiegłego roku The Longest Journey i Escape from Monkey Island. Niestety, mimo najszczerszych chęci, do tej grupy Rycerzy Króla Artura zaliczyć nie sposób...

6 PLUSY:
ładna, kolorowa grafika + mnóstwo humoru + elementy edukacyjne
MINUSY:
zbyt łatwa - zbyt krótka - kłopoty ze sterowaniem

Oceny cząstkowe: Grafika - 3, Dźwięk - 7, Dialogi - 10

autor: Wonters
AZ13
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?