Barrow Hill - recenzja

Dodane przez mertruve dnia 15.11.2007 20:11

Reklama dźwignią handlu – tak mówi przysłowie stare jak świat i na każdym kroku twórcy udowadniają nam, zwykłym konsumentom, że wszystko polega na skutecznym marketingu. Chcesz sprzedać książkę w kilku milionach egzemplarzy i zarobić krocie? Nie ma problemu. Wypromuj opowieść o jedenastoletnim czarodzieju, tylko nie zapomnij dodać, że była ona pisana na serwetce w przydrożnej restauracji. Zajmujesz się filmem? Tutaj również nie będziesz mieć problemu, pod warunkiem, że twój horror za niewielkie pieniądze zostanie nazwany dokumentem, a wymyśloną w nim historię nazwiesz prawdziwą. Brzmi znajomo? Ależ oczywiście! Chodzi przecież o Harry’ego Pottera i Blair Witch Project, czyli kultowe już pozycje w swoich dziedzinach sztuki. Tylko co to ma do rzeczy? Ano wiele, bo Barrow Hill korzysta z tych samych sprawdzonych metod.

Niezwykła historia opowiedziana wiele razy.

Historia powstania gry jest wspominana w każdej recenzji. Promują ją testujący, promuje i wydawnictwo. Nic w tym dziwnego, to przecież ona jest główną osią napędową całego procesu sprzedaży. Archeolog o imieniu Conrad Morse, wykładający na uniwersytecie Middlestone, zwrócił się z prośbą o komputerową wizualizację miejsca zwanego Barrow Hill. Firma Shadow Tor Studios spełniła prośbę, a po dokładnym zastanowieniu się uznała, że miejsce doskonale nadaje się na grę grozy. Po wymyśleniu historii powstał opisywany właśnie produkt.

Sam przeciw...

Fabuła przedstawia się dosyć ciekawie, choć nie jest niczym odkrywczym. Nasz bohater przejeżdża przez Barrow Hill i wtedy staje mu samochód. Mamy zaiste pecha, bo jak mówi miła pani w radiu będzie to najdłuższa noc w roku – przesilenie zimowe. Pojazdu oczywiście nie udaje nam się odpalić i jesteśmy skazani na pobyt w Barrow Hill, czy tego chcemy, czy też nie. Na miejscu spotykamy właściciela stacji benzynowej, niejakiego Bena, który oszalał. Odradza nam pobyt w Barrow Hill, mówiąc, że powinniśmy się stąd jak najszybciej wynieść. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Zostaliśmy uziemieni i wydaje się, że wszystko sprzymierzyło się przeciwko nam. Nie ma innego wyjścia, musimy zostać, a przy okazji podążając śladami Conrada Morse’a (brzmi znajomo?) odkryć jedną z najstraszliwszych tajemnic Anglii. Jak wspominałem, historia nie jest niczym nowym. Podobne motywy od lat pojawiają się w filmach czy grach. Jednak przecież nie chodzi tutaj o coś oryginalnego, ale o sposób w jaki zostało to wszystko pokazane. A w tym aspekcie panowie z Shadow Tor nie mają sobie równych!

Opuszczona mieścina.

Barrow Hill jest typowym przedstawicielem przygodówek pierwszoosobowych. Całość widzimy oczami bohatera. W porównaniu do najnowszych produktów tego typu tutaj zastosowano nieco przestarzały już system węzłowo-skokowy. Wszystko podzielono na statyczne obrazy i nie możemy obracać się o 360 stopni, tylko skakać na boki. Na początku jest to niezwykle męczące, ale później przyzwyczajamy się i doceniamy uroki takiego rozwiązania. Interfejs jest bardzo intuicyjny. Kiedy możemy gdzieś pójść albo coś zabrać, to nasz kursor zamienia się w rączkę. Zamienia się również kiedy możemy się czemuś bliżej przyjrzeć, albo użyć przedmiotów. Jedynym mankamentem jest mały zakres błędu. Czasami po przybliżeniu danej lokacji, gdy już chcemy się oddalić, nie możemy i musimy jeździć kursorem po ekranie w poszukiwaniu możliwości wyjścia. Nie jest to jednak aż tak straszne i da się przeboleć. Animacji postaci nie uświadczymy. Postacie – a jest ich w całej grze zaledwie dwie – są wykonane ze zdjęć prawdziwych ludzi i animacja polega na szybkim wyświetlaniu zdjęć. Ma to może swój urok, ale można było się bardziej postarać. Pod tym względem przypomina to trochę „Anacapri”, jest jednak o niebo lepiej wykonane.

Gra świateł i cieni.

Oprawa graficzna Barrow Hill nie zachwyca, ale i nie odstrasza. Gra powstała rok temu i nie ma co się oszukiwać, nie jest najwyższych lotów. Rozdzielczość 800 na 600 pikseli to w dzisiejszych czasach nawet nie standard, a coś przestarzałego. Również samo wykonanie otoczenia nie jest najlepsze. Czasami razi kanciastość i skokowa animacja postaci. Świetnie natomiast wykonano animacje przedmiotów i efekty specjalne przy zdobywaniu i składaniu ofiar, oraz grę cieni. Cienie w grze są oddane znakomicie. W dużej mierze to właśnie zabawa światłem i cieniem nadaje produktowi klimatu. Również intro jest wykonane oryginalnie. Filmik nagrany w tonacji czarno-szarej jest czymś bardzo pasującym do nastroju gry. Całość jest zrobiona w pełnym 3D. Lokacje są ciekawie zaprojektowane i pomimo, że nie przepadam za przygodówkami z pierwszej osoby, to jednak Barrow Hill mocno mnie wciągnął właśnie dzięki dobremu zaprojektowaniu lokacji.

W poszukiwaniu ofiar.

Jeżeli chodzi o zagadki, to mamy pewien paradoks. Przez większą część rozgrywki naszym zadaniem będzie zbieranie przedmiotów, w celu ich późniejszego użycia. Nie będziemy mogli łączyć przedmiotów, a wiele z nich nam się w ogóle nie przyda, ale to akurat plus, bo wydłuża czas zabawy. Istnieją również inne zagadki, np.: łączenie podartych fragmentów kartek czy też ustawianie częstotliwości radia, albo wieży nadawczej. Jest tego niestety zbyt mało. Dziwi tym bardziej fakt, że w pewnym momencie dla zabawy dodano puzzle, które nic nie wnoszą do fabuły gry. Nie można było tego spożytkować w inny sposób? Dialogów nie ma w ogóle. Rozmowa polega na tym, że słuchamy co mają nam postacie do powiedzenia, a dzięki ich wypowiedziom dowiadujemy się, co sami powiedzieliśmy. Zresztą napotykamy tylko dwie osoby, w czym z jedną rozmawiamy tylko przez telefon. Stanowi to niewątpliwie zaletę, bo tylko potęguje uczucie samotności, które w grze jest najważniejsze, bo właśnie na tym autorzy budują cały klimat gry.

Szelest w ciemności.

Już w pierwszych minutach rozgrywki rozumiemy, że możemy liczyć tylko na siebie. Jesteśmy sami w nieznanym nam miejscu, do tego złowrogim i nawiedzonym. Nic nie możemy na to poradzić, jedyne co nam pozostaje to brnąć przed siebie i próbować rozwiązać zagadkę Barrow Hill. Trzeba przyznać, że panowie z Shadow Tor potrafią budować klimat i dawkować napięcie. Nie uciekli się do używanych teraz metod, żeby pokazywać wszystko i wszędzie. Nie mamy więc wielkiej ilości potworów czy innych strachów, które nam wyskakują co pięć sekund, aż uodparniamy się na nie. Zamiast tego autorzy bawią się z nami w kotka i myszkę przy pomocy dźwięków oraz gry światła i cieni. Co chwilę usłyszymy szelest liści w ciemności czy jakieś kroki. Będzie nam się wydawało, że za chwilę coś się pojawi, ale nic z tego! Muszę przyznać, że podczas grania przestraszyłem się dwa razy, z czego raz porządnie. Był to moment, kiedy… albo nie, nie powiem – sami zagrajcie! Polecam granie w ciemności, potęguje to uczucie strachu.

Odwiedzić Barrow Hill?

Barrow Hill ma swoje wady, ale ma też swoje zalety. I tych drugich jest niewątpliwie więcej. Z widocznych wad najbardziej rzuca się w oczy grafika, a w szczególności rozdzielczość. Mnie natomiast zdenerwował samochód głównego bohatera. Dlaczego w intrze jest inny pojazd niż w samej grze? Niby to szczegół, ale jakże denerwujący. Również system węzłowy nie jest czymś doskonałym i może gdyby dodano możliwość swobodnego obracania się byłoby lepiej? Z zalet liczy się przede wszystkim klimat. To on jest tutaj najważniejszy. Uczucie grozy i samotności jest doskonale ukazane. Gracz ma autentycznie gęsią skórkę i za to chwała autorom! Świetnie wykonana jest także ścieżka dźwiękowa. Muzyka i odgłosy dobrze oddają miejsce jakim jest Barrow Hill, budując napięcie. Podsumowując, można powiedzieć wiele rzeczy. Można wytknąć, że gra jest za krótka i to prawda – jest. Można wytknąć słabą jak na dzisiejsze standardy grafikę i zgoda – jest słaba. Można też powiedzieć, że historia nie należy do najbardziej odkrywczych – bo i pewnie nie należy. Nie można za to odmówić jednego – Barrow Hill naprawdę straszy i wciąga. Dlatego na pytanie, czy warto odwiedzić Barrow Hill, bez wahania odpowiem - warto!

8 PLUSY:
klimat! + dźwięk + całkiem ciekawa fabuła
MINUSY:
za mało zagadek - grafika - system węzłowy

Oceny szczątkowe: Grywalność - 8, Grafika - 6.5, Dźwięk - 9

autor: mertruve

   

Komentarze


1184 #1 kamiko
dnia 26.11.2009 16:13
Uśmiałam się nieco przy tej grze.
Nie straszy, fabuła - delikatnie mówiąc - zawodzi, a mimo to potrafi wciągnąć. Można poświęcić wieczór, tak jak poświęca się je na tanie, wielce idiotyczne horrory klasy B.
292 #2 292
dnia 27.11.2009 14:42
Mnie też nie porwał, nawet nie ukończyłem. Pograłem może ze 40 min.
1184 #3 kamiko
dnia 27.11.2009 14:46
Nie, to nie jest zła gra - można pograć :3
Ale to tak, jak z tandetnym, przygłupim filmem dla amerykańskich nastolatków - trzeba mieć akurat na to ochotę.
1062 #4 SilverMoon666
dnia 22.12.2009 16:36
Ja się boję tej gry,gram z poradnikiem,ponieważ nie widzę w tej grze nic poza straszeniem się i fajnym klimatem,robię sobie przerwy co pare dni,żeby ochłonąćPfft.
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [3 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]