Total Overdose (mniej przygodowa) (qbrex)

Dodane przez mendosa dnia 08.10.2006 16:13

Hej, mój cavron. Namnożyło nam się ostatnio tych gier gta - podobnych. Amigos z SCi Games też postanowili dorzucić coś od siebie. Eh, mój cavron, przedstawiam Ci Total Overdose. „Rozwałka w meksyku” Total Overdose było szumnie zapowiadane jako GTA z domieszką chilli. Po premierze okazało się, że (jak to zwykle zresztą) było to stwierdzenie bardzo przesadzone. Bo jak można porównywać GTA – grę bardzo rozbudowaną, z ogromnym światem i nagromadzeniem misji etc., z produkcją w sumie dość ograniczoną, jeśli chodzi o obszar i złożoność rozgrywki (co nie oznacza, że słabą). Total Overdose składa się z dwudziestu-paru zadań powiązanych fabularnie. Na szczęście amigos z SCi Games nie zapomnieli także o zadaniach dodatkowych, nie związanych z głównym wątkiem. Jest ich podobna ilość, co tych fabularnych. Na różnorodność zadań na pewno nie można narzekać. Będzie Ci dane, mój cavron, zniszczyć pole marihuany, zawalczyć na arenie torreadorów, odwiedzić dżunglę, by na końcu odeprzeć atak terrorystów na agencję bezpieczeństwa i uczestniczyć w bardzo spektakularnej pogoni po wagonach pociągu. Większość misji rozgrywa się w miasteczku, gdzieś w pobliżu granicy Meksyku ze Stanami Zjednoczonymi. Miasteczko, nie dość, że małe i opustoszałe (nie czuje się w nim życia, a ludzi na chodnikach traktuje się bardziej jak element krajobrazu), to w dodatku podzielone jest na obszary doczytywania. Eh, mój cavron, jak ja się nakląłem przez to ciągłe dogrywanie się lokacji. Szkoda, że autorzy nie wpadli na pomysł, jaki wykorzystano w GTA – czyli "loading" terenu w czasie rzeczywistym. Do poruszaniu się po obszarze gry, autorzy oddali nam kilka samochodów (niestety, łodzi, czy pojazdów latających w Total Overdose po prostu nie ma). Model jazdy w TO jest mega-arkadowy, właściwie nie da się tutaj stracić panowania nad kierownicą (chyba, że po kilku głębszych tequili). Na szczęście jeżdżenie nie jest w tej grze najważniejsze. Znacznie ważniejszy jest od niego wspaniały system ruchów. „Loco moves” Ach mój cavron...ten wspaniały system ruchów. Masz dzięki niemu niemal nieograniczone możliwości. Twoja postać może skakać, biegać po ścianach, robić salta i gwiazdy w powietrzu. Łącząc to wszystko, możesz robić combosy, rzekłbyś taniec śmierci, który nie obyłby się oczywiście bez bullet time-a (tutaj zwanego adrenaliną). A im więcej combosów zrobisz i im bardziej będą one spektakularne, tym więcej dostaniesz punktów. Tak jest...Total Overdose to gra na punkty. Są one przeliczane na różnego rodzaju bonusy, od których ta gra aż pęka w szwach. Możesz zbierać bonusy wydłużające pasek zdrowia, bonusy dające dłuższy czas na przebywanie w trybie bullet time, bonusy pozwalające Ci strzelać z dwóch broni na raz i wiele, wiele innych. Dodatkowo, oprócz bonusów w formie dodatkowych umiejętności bohatera, amigos wprowadzili do swojej gry tzw. "Loco Moves" – czyli innym słowem "Szalone Ruchy". Gracz otrzymuje je zdobywając odpowiednią ilość punktów, bądź znajdując odpowiedni power-up gdzieś na terenie miasta. Loco Moves możesz wykorzystać podczas walki, gdy zrobi się naprawdę gorąco. Przez kilka sekund dają one bohaterowi gry specjalne umiejętności. Dzięki nim może m.in. znacznie zwiększyć swoją celność lub niczym rozwścieczony byk na arenie zabijać swoich przeciwników biorąc ich "na rogi". W grze jest jeszcze jeden bardzo ciekawy bonus. Dzięki Rewind, gracz może cofnąć czas. A, że w Total Overdose nie ma możliwości zapisu w każdej chwili Rewind bardzo się przydaje, szczególnie podczas dłuższych misji i krwawszych jatek. "Czym i z kim?" W TO przyjdzie Ci walczyć wszelką bronią, od deski z gwoździami, poprzez Berettę i obrzyna, a na granatniku i karabinie stacjonarnym kończąc. Niestety licencji na oryginalne nazwy broni brak, przez co kałasza nazywano w grze Assault Rifle (zamiast AK47). Przeciwnicy w Total Overdose są dość różnorodni. Policja, skąpo ubrane chiki (chyba chodzi o “chicks”, czyli “laski” - mendosa) i terroryści, to tylko nieliczni z tych złych amigos. Niestety – wszyscy z nich są jednakowo głupi. Nie próbują Cię obejść, nie próbują Cię zaskoczyć – po prostu biegną na Ciebie z łopatą, rurką, maczetą, czy z tym co im akurat wpadnie pod rękę, lub użwyają broni, próbują do Ciebie trafić strzelając (a celność to oni mają słabiutką). Na szczęście wrogowie w TO nadrabiają braki w swoim AI ilością, w jakiej atakują. Właściwie już w pierwszej misji masz możliwość się o tym przekonać, gdy 15 przeciwników rzuca się na twojego bohatera na "dzień dobry". No i pozostaje jeszcze sprawa bossów, w sumie nic odkrywczego, są tylko trochę mądrzejsi od zwykłych przeciwników i mają dwa razy dłuższy pasek życia od Ciebie. "Graficy po tequili" Total Overdose to trójwymiarowa gra TPP. Nie licz jednak, mój cavron, na jakieś fajerwerki graficzne. Nie licz nawet na ładną grafikę. To nie jest Hitman Blood Money czy jakaś najnowsza część Splinter Cella. Nie jest to niestety także GTA SA. Prawda jest taka, mój cavron, że TO jest grą okropnie kwadratową, a amigos – grafikos, postanowili nic nie zrobić w kierunku jej poprawienia, lub chociażby ukrycia. Dlatego wszystko jest kwadratowe, brzydkie, ale...jednocześnie wyjątkowo pasujące do klimatu tej gry. Podczas szybkiej walki, która jest w końcu esencją tej gry, brzydoty graficznej się po prostu nie zauważa. Dlatego patrzenie na wszystkie wygibasy bohatera to czysta przyjemność. Z cut-scenkami jest tak samo. Widocznie podczas tworzenia gry graficy musieli sobie pociągnąć większy łyk tequili i chwała im za to...przecież bez tego ta gra nie byłaby taka sama. "Meksykański hip-hop" Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie oprawa dźwiękowa w TO. Bardzo spodobała mi się muzyka, która "leciała" w tle, a szczególnie, ta z menu. Nie jestem, może jakiś fanem meksykańskiego hip-hopu, czy rocka, ale jeśli spodobało się to mnie, osobie, która tego typu muzyki nie słucha, dla jej fanów będzie to uczta dla uszu. Sprawdziłem w "creditsach" (swoją drogą, bardzo długich) nazwy zespołów, które wykonywały soundtrack do Total Overdose, podobno są to znani i lubiani w meksyku twórcy, ale kto ich tam wie... Świetnie spisali się też aktorzy. Nie mówią oni czystym angielskim, a dialektem używanym w meksykańskich stronach USA, używają chica zamiast girl, cavron zamiast friend, czy loco zamiast crazy. W dodatku mówią z odpowiednim dla meksykanów akcentem, co świetnie sprawdza się w samej grze. Rzadko w grach zdarzają się tak dobrze dobrane i nagrane głosy. „Rodzinka Cruz” Powiesz mi, mój cavron, że gadam i gadam o bonusach, o premiach, o grafice i o dźwiękach, a jeszcze nic nie napisałem o fabule gry. Eh, nie jest to najważniejsza część gry. Najbardziej wciągająca i przemyślana także nie jest. W Total Overdose przyjdzie Ci animować dwóch braci bliźniaków – Lech i Jaro.... znaczy tego...Toma i Ramiro, oraz ich ojca – całą rodzinkę Cruz-ów. Grę zaczniesz od krótkiej sekwencji w dżungli, gdzie to pokierujesz senior Cruz-em, agentem DEA. Po niezbyt udanej akcji, musisz uciec z obozu wroga i gdy wydaje się, że wszystko jest już w porządku, a ty siedzisz bezpiecznie w samolocie swej agencji, jeden z twoich kolegów po fachu okazuje się zdrajcą, drzwi samolotu się otwierają, a ty zostajesz wyrzucony, tutaj akcja przenosi się 2 tygodnie później. Gdy Tom, rozpoczyna kolejną akcję dla DEA (widać, wrodził się w tatusia). Niestety, nie kończy się ona wesoło. Tom dostaje granatem i...łamie sobie nogę (twardy z niego amigo ;) ). Gdy Tommy dowiaduje się o śmierci ojca postanawia znaleźć osoby, które się do tego przyczyniły. Jedyną nadzieją jest więc Ramiro – czarna owca rodziny...przed chwilą wyszedł z więzienia i wcale nie zawahałby się tam wrócić. Tommy postanawia wykorzystać, to, że Ramiro jest do niego podobny i namawia go do pomocy w odnalezieniu zabójców ojca. Od tej chwili Ramiro, staje się Tommym, a my przejmujemy nad nim kontrolę. W drodze do odkrycia prawdy pomoże Ci wielu przyjaciół, a między innymi, piękna chica, o równie pięknym imieniu – Angel, oraz śmieszny amigo - agent DEA, który zamieszkuje miejskie złomowisko. Ja dodam jeszcze od siebie, że fabuła nie zawsze się klei i jest raczej dodatkiem do samej gry. "Total Overdose" Kończę już, mój cavron. Mam nadzieję, że przybliżyłem ci trochę grę Sci Games. Co więcej, mam nadzieję, że ci ją także poleciłem, bo Total Overdose, jest faktycznie warte polecenia. Mimo, że ma kilka minusów (jest krótka, gorsza od swojego najwiekszego konkurenta, czyli GTA SA). Warto w nią zagrać przede wszystkim dla świetnego systemu combosów. Gra w Polsce została wydana przez CD-Projekt w wersji nie-spolszczonej, na trzech płytach CD. W tej chwili jej cena wynosi coś około 40 zł. Grzechem byłoby więc jej nie kupić i nie zagrać. Jeśli przeszedłeś już GTA SA w 100% i nie masz za bardzo w co grać, a możliwe, że chciałbyś się dowiedzieć jak to się robi w meksyku, to uruchom Total Overdose i odkryj kto tak naprawdę zlikwidował senior Cruza. Autor: qbrex

AZ68-69
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?