Jazz i Faust - recenzja

Dodane przez Eggz Eye dnia 12.05.2006 15:15

Ogólnie rzecz biorąc bardzo lubię gry ze Wschodu, a więc z naszych okolic. Twórcy z naszego regionu produkują coraz lepsze gry komputerowe, co mnie bardzo cieszy. Chociaż szkoda, że to nie Polacy wypadają najlepiej. Lepsi od nas są nasi południowi sąsiedzi - Czesi. Ich Mafia zasłynęła na całym świecie, sam grałem i muszę powiedzieć, że jest naprawdę świetna. Ale w tej recenzji nie o Czechach chcę pisać, nie o grze studia Illusion Softworks, a o całkiem innej produkcji, z całkiem innego wschodnioeuropejskiego kraju. Gra twórców z Rosji zatytułowana Jazz & Faust jest bohaterką tej recenzji. Przyznam się, że recenzję piszę z pamięci, mogą być pewne niedociągnięcia, ale wiele jeszcze pamiętam. Dla lepszego wrażenia fabułę opisze Wam nowy nabytek AZ - Zebius. :) Studio odpowiedzialne za grę nosi nazwę 1C. Najciekawsze jest to, że panowie odpowiedzialni za tę grę są z pochodzenia Rosjanami. Widać, że Rosjanie umieją tworzyć gry. Gra miała premierę w 2001 roku. Pamiętam, że w zapowiedziach, które czytałem w różnych czasopismach (w tym w moim ulubionym, wiecie w jakim ;) ) o grze wypowiadano się bardzo ciepło, a najbardziej godną uwagi częścią tej produkcji, była grafika. Przynajmniej tak wywnioskowałem z tamtych zapowiedzi. Widziałem wiele screenów z samej gry, a także wiele samych rysunków twórców grafiki. Wydawała mi się ona ładna, aż do chwili, gdy zagrałem w Jazz & Faust. Ale o tym w dalszej części. Na początku trzeba przecież wspomnieć o fabule, która może jak na przygodówkę aż tak mocno ciekawa nie jest, ale jak na dosyć krótki czas potrzebny na przejście Jazz & Faust - jest w sam raz.

Zebius: Akcja gry dzieje się dawno temu na Bliskim Wschodzie. Główni bohaterowie to dwaj marynarze: ciemnowłosy Jazz - cwany przemytnik, właściciel statku "Dym" i blondyn Faust - kapitan "Mknącego w Półmroku", człowiek o duszy romantyka, uczciwy i brzydzący się przemocą, choć czasami będzie musiał postępować wbrew swoim ideałom. Przeżyją oni wiele przygód w poszukiwaniu ukrytego skarbu (o którym dowiadujemy się z intro) i tajemniczej dziewczyny.

Aby ukończyć w pełni grę będziemy musieli zagrać kolejno obiema postaciami. Historie naszych bohaterów rozpoczynają się w tym samym momencie i toczą się równolegle wokół tych samych wydarzeń. Mimo, że Jazz i Faust początkowo się nie znają, to ich losy kilkukrotnie będą się ze sobą splatać. Na początku gry wybieramy, kim chcemy zagrać w pierwszej kolejności i tu polecam Jazza, bo wtedy w intro obejrzymy filmik, który wtajemniczy nas w historię skarbu i w trakcie rozgrywki lepiej poznamy zawiłości fabuły. Zaczynając Faustem, chwilami nie wiedzielibyśmy o co chodzi. Tego niestety autorzy programu nie dopracowali.

Jazz siedzi w areszcie w El-Erp, oczywiście za przemyt i jest świadkiem rozmowy między wystraszonym kupcem, przedstawiającym się jako Alkaim z Chaenu, a naczelnikiem tutejszej policji. Kupiec opowiada historię o tym jak on, jego bratanek Selim i sługa jako jedyni ocaleli z karawany napadniętej przez rozbójników, błąkali się przez wiele dni po pustyni, aż dotarli do wymarłego miasta. Tam w zrujnowanej świątyni znaleźli przeogromny skarb. Alkaim, zaślepiony chciwością, namawia sługę do pozbycia się bratanka, bo po co mieliby się z nim dzielić. Tak więc Selim zostaje zamordowany we śnie, a duch zmarłego prześladuje kupca i jego sługę aż do tej pory. Uciekając przed nim dotarli tu, do El-Erp i proszą o ochronę. Szef policji oczywiście odmawia, uznając tę opowieść za wymysł fantazji, kupiec odchodzi i w tym momencie zaczynamy grać. Jazz wychodzi z celi (zapomnieli zamknąć :) ) i wdaje się w rozmowę z policjantem. Będzie musiał zdobyć pieniądze na wykupienie swego statku z aresztu, co oczywiście nie będzie proste. W trakcie rozgrywki dowiadujemy się ponadto, że w mieście miały miejsce dwa niewyjaśnione, brutalne morderstwa - ofiarom odcięto głowy. Skarb, o którym mówił kupiec, to też sprawa, której należałoby się przyjrzeć, zwłaszcza że okaże się, iż ta opowieść nie do końca była prawdziwa.

A oto co czeka nas gdy zagramy Faustem.
Faust przywozi tajemniczego podróżnika do El-Erp. Tam spotyka niezwykłej urody dziewczynę, która prosi aby zawiózł ją do Chaenu, ale ponieważ statek jest już wynajęty, Faust zmuszony jest odmówić. Dziewczyna odpływa innym statkiem na Czarne Wyspy, bo nikt nie chce płynąć do Chaenu, a Faust zaczyna żałować swojej decyzji, ponieważ nieznajoma bardzo mu się spodobała. Ale co to? Upuściła jakiś klejnot - okazuje się on być połówką kryształu. No cóż, trzeba będzie go oddać właścicielce, co oczywiście jest doskonałym pretekstem do nawiązania bliższej znajomości. Jak się domyślamy, to też nie będzie proste zadanie, bo port zostaje zamknięty ze względu na popełnione tajemnicze morderstwa i trzeba będzie znaleźć sposób na to, jak wydostać się z El-Erp, żeby można było wyruszyć na poszukiwanie dziewczyny. Ponadto Faust dowiaduje się, że jedną z ofiar mordu jest jego klient, toteż będzie musiał udowodnić, że nie ma z tym nic wspólnego.

Muszę przyznać, że fabuła Jazz & Faust jest trochę niespójna, zawiera luki i uproszczenia, a rozwiązywanie zagadek i prowadzenie rozmów z innymi postaciami nie za wiele wyjaśnia i nie zbliża nas do poznania tajemnicy. Właściwie wszystkiego dowiadujemy się z opowieści dziewczyny, ale trochę czasu upłynie zanim do tego dojdziemy. Tym bardziej, że oba scenariusze, mimo że niby się zazębiają, to jednak są między nimi różnice, co dodatkowo komplikuje zrozumienie o co w fabule tej gry chodzi.

Fabuła już opisana, można przejść dalej. Wyżej pisałem, że zapowiedzi Jazz & Faust były... Może inaczej - w zapowiedziach gra była przedstawiana jako bardzo dobra. Szczególnie (co już wcześniej wspomniałem) chwalona była grafika. Nie jest ona jednak tak do końca dobra. Owszem, lokacje są najwyższej jakości i są naprawdę pięknie narysowane. Spodobała mi się również animacja wody. Widać, że użyto dosyć dobrych efektów. Za to duży plus dla grafiki, jak i dla samej produkcji. Niestety, duży minus należy się za animacje postaci. Są one... okropne. Na pewno nie użyto dla stworzenia postaci jakichś zaawansowanych efektów graficznych, co niestety widać. Są one mało przejrzyste. Przy dialogach właściwie nie widać jakiegokolwiek ruchu ust. Z tego co pamiętam, w grze występowały (przynajmniej u mnie) dziwne błędy graficzne. Czasami postacie zanikały i dopiero po jakimś momencie wracały i ogólnie tekstury dziwnie się "zachowywały". Gdyby nie animacja postaci oraz występujące czasami przekłamania graficzne, grafika stałaby na o wiele wyższym poziomie. Najważniejsze, że nie przeszkadza to zbytnio w całej grze, bo błędy nie występują aż tak często, a do animacji postaci można się przyzwyczaić. Niestety, nie zmienia to faktu, że w roku 2001, można było zobaczyć gry z naprawdę wspaniałą grafiką (choćby wyżej wspomniana Mafia). Nawet więcej, można było i dalej można w te gry zagrać. Ot co. :)

Co do grania właśnie. W Jazz & Faust gra się bardzo łatwo. Do gry wystarczy sam nasz ukochany gryzoń. W grze występuje typowe dla takich przygodówek sterowanie point&click. Nie trzeba chyba wyjaśniać, cóż to za sterowanie, prawdziwi fani przygodówek na pewno wiedzą co to oznacza. ;) Mnie to bardzo cieszy, bo jak już pewnie każdy wie (każdy kto czytał którąś z moich recenzji) nie cierpię jakichkolwiek wtrętów zręcznościowych w grach przygodowych (nie czuję jak rymuję...). W grze jest tylko jedna układanka, ale nie jest ona jakoś specjalnie trudna. Jeszcze na dodatek w grze jest taki błąd, że wcale nie trzeba przechodzić tej układanki. Podpowiem tylko, że wystarczyło (przynajmniej u mnie tak było, sam nie wiem, jak ja to zrobiłem) nacisnąć parę razy przycisk odpowiadający za wyjście do menu.

Produkcja ta jest naprawdę łatwa. Tak to zachwalam? Niestety nie do końca. Czasami jest aż za łatwa. Właściwie nie ma momentu, w którym zatrzymalibyśmy się na jakąś dłuższą chwilę. Co niestety przekłada się na samą długość grania. Całą grę, oboma bohaterami, przeszedłem w trzy wieczory, i to nawet nie takie długie wieczory. Łatwe zagadki, jedna prosta układanka i właściwie to wszystko. Jest to też jedna z niewielu przygodówek, w których nie spotykamy aż tak wielu przedmiotów w ekwipunku. Jest ich tyle, ile potrzeba i nie zdarza się, aby jakiś przedmiot nie był użyty w czasie gry. To jest na pewno zapisane na plus Jazz'owi & Faust'owi. :) Jest jeszcze jedna wkurzająca rzecz, która psuje trochę całe granie. Gra jest liniowa aż do bólu. Nie można podnieść żadnego przedmiotu, dopóki nie okaże się, że jest potrzebny do popchnięcia akcji do przodu. Troszkę może to irytować, ale przyznam, że jeszcze nie widziałem przygodówki, która nie byłaby w jakimś stopniu liniowa. Lecz można było jakoś to rozwinąć. Ja twórcą gier nie jestem i nie ode mnie zależy czy gry przygodowe będą nieliniowe.

Może denerwować jeszcze jeden fakt. Nie mamy dostępu do następnej lokacji, dopóki nie porozmawiamy o niej z jakąś postacią. Jest to dziwny pomysł twórców gry, ale mnie on bardzo nie stresował i można z tym sobie poradzić dosyć szybko.

I jakie rzeczy mogą jeszcze pomagać w graniu w tak krótką grę? Oczywiście... dźwięk. Muzyka stoi na bardzo wysokim poziomie. Na pewno nie można jej nazwać "filmową", ale też kiepską jej nie nazwiesz. Jest naprawdę bardzo dobra i świetnie jej się słucha. Same dźwięki w grze są bardzo dobre, właściwe dla każdej lokacji. Nie ma takiego momentu, że na pustyni na przykład uświadczymy odgłosy morza. Takich błędów widziałem w różnych grach dosyć sporo. I to nie w przygodówkach. ;) Widać, że każdy twórca tego typu gier bardzo się stara nad każdą produkcją.

Gra Jazz & Faust trafiła na nasz rynek od razu w spolszczonej wersji. I jeśli jesteśmy już przy dźwięku, spolszczenie jest całkowite. Głosy są podłożone przez profesjonalnych polskich lektorów. Może niektórzy nie są tak profesjonalni, jak być powinni, ale większych mankamentów nie ma. Tekst jest również przełożony bardzo poprawnie, czasami trafiają się jakieś literówki (z tego co pamiętam...), ale ogólnie jest OK. Może brakuje na liście płac jakichś szczególnych nazwisk, ale to nie jest potrzebne w przypadku tej gry, bo ona sama wielka też nie jest. Jeśli chodzi o polonizację: dobra robota.

PODSUMOWANIE:

Kiedy ja kupiłem grę była ona dostępna razem z innymi grami w naprawdę przystępnej cenie. Była wydana na płycie DVD razem z trzema innymi grami przygodowymi (nawet całkiem dobrymi... ;) ) oraz innymi smaczkami, również dla miłośników gier przygodowych. Kosztowała wtedy 19,90 zł, a więc naprawdę mało. Zapewniła mi całkiem miłe trzy wieczory, całkiem miłą przygodę, taką nie wymagającą umiejętności zręcznościowych, a właśnie wysiłku intelektualnego, który także nie musiał być aż tak duży. Grało się miło, ale niestety szybko się skończyło.

Dowiedziałem się, że gra Jazz&Faust jest dostępna w najnowszym kwietniowym numerze Play'a. Sądzę, że wszystkim fanom gier przygodowym można polecić kupno tego magazynu wraz z tą grą. W numerze tym są również inne, bardzo ciekawe pełne wersje. A wszystko to w bardzo niskiej, według mnie, cenie 12,90 zł. Polecam. Nie, żeby była to reklama tego magazynu, ale taki numer już więcej może się nie trafić, a poza tym jest pełna wersja, przez niektórych zapomnianego gatunku, czyli gry przygodowej.

To by było na tyle. ;)

Ocena: 6+/10

PODSUMOWANIE BY ZEBIUS:

Na moim kompie nie miałem żadnych problemów z przekłamaniami w grafice, oczywiście wszystkie opcje graficzne na full. Jedyny problem to taki, że na Windows XP SP2 trzeba grać w trybie kompatybilności z Windows 98/ME, w przeciwnym razie gra zawiesza się przy wyborze bohatera.

Zalety - grafika (mimo że już trochę przestarzała), dość łatwe zagadki (dla niektórych będzie to wada), dzięki czemu swoich sił mogą tu spróbować nawet niedoświadczeni gracze. Rozgrywka ogólnie jest sympatyczna i bezstresowa.

Do wad zaliczyłbym to, że gra jest liniowa aż do bólu, np. nie można podnieść przedmiotu, dopóki nie dowiemy się, że nam się on do czegoś przyda, nie mamy dostępu do niektórych lokacji, dopóki o nich z kimś nie porozmawiamy (choć w sumie to drugie upraszcza rozrywkę). Niektóre kawałki muzyczne zupełnie nie pasują do klimatu Bliskiego Wschodu, np. utwór z El-Erp kojarzył mi się z jakimś tanim pornolem z początku lat 90-tych. Głos Fausta też zupełnie mi nie pasował, niby mięśniak, a głos wymoczka i ten jego sposób mówienia. ;)

Ocena Zebiusa: 6/10

PS. Wszedłem sobie z ciekawości na taką anglojęzyczną stronkę, na której był opis Jazz & Faust i zauważyłem, że gra jest do kupienia za 19,90, ale dolarów. Trochę wygórowana cena moim zdaniem. Widać w Ameryce, albo bardziej sobie cenią tę grę, albo... już sam nie wiem. Widać, bardziej się opłaca kupić ją w Polsce. ;)

autorzy recenzji: Eggz Eye, Zebius

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?