Black Mirror - recenzja

Dodane przez drozda dnia 09.04.2006 22:52

Black Mirror, znane również jako Posel Smrti miało światową premierę 25 lutego 2003 roku. Dopiero pod koniec stycznia tego roku (czyli prawie dwa lata od premiery!) gra została oficjalnie wydana w Polsce (po uprzednim kilkumiesięcznym procesie lokalizacyjnym). Wydaniem gry zajęła się firma OniMedia (wydała do tej pory jedynie grę pod tytułem II Wojna Światowa: Rajd na Berlin, choć tak naprawdę firma ta znana była już jako Lemon Interactive, bądź Super GRA tudzież Coda :), ale oceną lokalizacji zajmę się pod koniec tekstu. Teraz wypada napisać trochę o autorach gry. Black Mirror stworzone zostało przez czeską firmę Unknown Identity. Jest to pierwsza wydana poza Czechami gra tej firmy, ale za to w drodze jest już inna produkcja o podobnej tematyce - Nibiru: Messenger of the Gods (wspominaliśmy o niej wielokrotnie w newsach).

Już od początku rozwieję wszystkie wątpliwości – gra jest Wielka. I nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Oceny mówią same za siebie – zajrzyjcie na tę stronkę, a sami się przekonacie, że oscylują one w granicach 90%. I zaznaczę tylko, że mówię o wersji oryginalnej… niestety z polską różnie bywa. Ale o tym, jak już powiedziałem, opowiem pod koniec.

Jeżeli ktoś się jeszcze nie domyślił - Black Mirror jest grą przygodową, do tego bogatą w elementy horroru. Opiera się ona na systemie point&click i stworzona została w technice łączącej 2D i 3D. Wygląda to tak jak w wielu innych grach tego gatunku - trójwymiarowe postacie poruszają się po ręcznie rysowanych tłach.

Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy najmłodszy z rodu Gordonów - Samuel, dowiedziawszy się o śmierci swojego wujka (w grze jest pewna nieścisłość - Samuel wydaje się być wnukiem Williama - mendosa) Williama, przyjeżdża na jego pogrzeb do rodzinnej posiadłości – Black Mirror. Na miejscu okazuje się, że w zamku, który Samuel opuścił ponad dwanaście lat wcześniej, praktycznie nic się nie zmieniło. Jednakże, już od początku Samuelowi nie podobały się okoliczności śmierci Williama. Jego ciało znalezione zostało u podstawy wieży, w której pracował – całość na pierwszy rzut oka mogła wyglądać na samobójstwo. Jednak wątpliwości nie dawały spokoju Samuelowi i zdecydował się na przeprowadzenie prywatnego dochodzenia. Już niedługo okazało się, że śmierć Williama była jedynie początkiem całej skomplikowanej i wciągającej historii.

Już od pierwszej animacji łatwo wyczuć, jaki klimat będzie nam towarzyszył podczas gry. Zbudowany w średniowieczu zamek Black Mirror, wydaje się być idealnym miejscem do rozgrywania historii obfitującej w mroczne rodzinne sekrety, stare tajemnice oraz niezrozumiałe (przynajmniej na początku…) wydarzenia. Również oprawa nie pozwala zapomnieć nam, z jakiego typu grą mamy do czynienia. Grafika najczęściej utrzymana jest w ciemnej tonacji. Lokacje takie, jak wyżej wspomniany średniowieczny zamek Black Mirror, stare i powoli rozsypujące się miasteczko Willowcreek, rodzinny cmentarz, sanatorium Ashbury (w którym wcześniej znajdowała się klinika dla psychicznie chorych…)(i mam wrażenie, że dalej się tam znajduje - mendosa) czy, równie stara jak zamek, katedra Warmhill. Same te miejsca już mówią wiele o grze, prawda? Każde z nich ma swoją oddzielną, długą i skomplikowaną historię, więc nie zabraknie ciekawych informacji do odkrycia.

Ale wracając do oprawy graficznej trzeba powiedzieć, że pomimo upływu czasu gra nadal wygląda bardzo dobrze. Zresztą gry tego gatunku starzeją się znacznie wolniej od innych. Widać, że graficy przyłożyli się do swojej pracy. Tła wykonane są naprawdę starannie i z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Do tego elementy takie jak efekty pogodowe (np. deszcz, mgła), poruszane przez wiatr gałęzie i liście drzew, falująca tafla wody, płomień w kominku czy nawet drgające zasłony i firany! Te oraz inne tego typu drobiazgi stwarzają wrażenie „żywego” otoczenia, dzięki czemu o wiele łatwiej zapomnieć, że właśnie mamy przed sobą grę komputerową. Jedyne zastrzeżenia budzić może wygląd postaci. Jak wyżej wspomniałem zrobione zostały one w trójwymiarze. I nie jest to niestety zaleta. Jeżeli chodzi o dwuwymiarowe tła upływ czasu nie stanowi problemu, ale jeżeli przychodzi nam oglądać trójwymiarowe postacie zrealizowane przeszło dwa lata temu, to nie wyglądają one już tak pięknie. Niestety poza samym wyglądem kuleje lekko również animacja postaci… ale patrząc na całość jest to tylko drobna niedogodność, nie psująca przyjemności płynącej z gry. Mocną stroną tego tytułu, poza oprawą graficzną, jest również oprawa dźwiękowa. Muzyka, co prawda towarzyszy nam tylko czasami, ale za to kiedy już jest - warto jej posłuchać, gdyż stoi na naprawdę wysokim poziomie. Brak ciągle towarzyszącej nam muzyki wcale nie jest niedogodnością, gdyż zamiast niej nieustannie towarzyszą nam znakomicie nagrane dźwięki. Bardzo przekonywujące są przykładowo odgłosy piorunów podczas burzy, odgłosy towarzyszące nam w nocy w lesie czy też niezwykłe odgłosy zamczyska Black Mirror, po którym czasami aż strach się poruszać. Same dźwięki budują niesamowitą atmosferę. Po prostu nie wyobrażam sobie tej gry w innej, niż ta nam zaserwowana, oprawie dźwiękowej. Również głosy postaci (w polskiej wersji zostały głosy z wersji angielskiej) brzmią znakomicie. Aktorzy wczuli się w swoje role i naprawdę ciężko znaleźć postać mówiącą nienaturalnie. Oczywiście czasami można natknąć się na drobnostki takie jak dziwny pogłos w niektórych pomieszczeniach (gdzie teoretycznie nie powinno go być), ale to już jest czepianie się na siłę.

Dialogi prowadzone z postaciami, co prawda są liniowe (możemy wybierać spośród obrazków, na jaki temat chcemy rozmawiać) i nie mamy właściwie kontroli nad tym, jak poprowadzona będzie rozmowa (poza kolejnością tematów), ale do tego przyzwyczaiły nas już inne tytuły (system prowadzenia rozmów najbardziej przypomina mi ten z Broken Sworda). I tak ostatecznie rozmawiamy z wszystkimi osobami na wszystkie dostępne tematy. Poza dialogami kwintesencję każdej przygodówki stanowią również zagadki. Te w Black Mirror są nie tylko ciekawe, ale i logicznie zaplanowane. Nie ma tutaj dziwnych motywów znanych z niektórych gier (przykład z gumową kaczką z Najdłuższej Podróży – kto grał, ten wie). Wszystkie zagadki wydają się dokładnie przemyślane i nie ma tutaj niczego na siłę. Do tego poziom ich skomplikowania i trudności wcale nie jest nieosiągalny dla przeciętnego przygodówkowego gracza. Owszem, czasami zdarzają się zagadki trudne, ale tylko dlatego, że nierzadko trzeba wykazać się niezwykłą wiedzą i intuicją… a o to właśnie w zagadkach chodzi – mają nas zmuszać do myślenia. Do tego praktycznie cały czas wiemy, co powinniśmy zrobić i czym się zająć, więc nie ma nienaturalnych przestojów.

Jak obiecałem na początku, zajmę się teraz oceną spolszczenia. Jak, mam nadzieję, wynika z powyższego tekstu - Black Mirror w oryginale jest znakomitą grą, więc pytanie - czy lokalizacja nie zepsuła jej potencjału? Odpowiedź niestety wcale nie jest jednoznaczna. Od razu powiem, że doceniam fakt, iż firma OniMedia sprowadziła Black Mirror do Polski. Nawet pomimo upływu dwóch lat jest to nadal, jak już wspomniałem, gra wybitna. Jednakże lokalizacja nie należy do najstaranniejszych. Tłumaczeniu uległy napisy (bo jest to lokalizacja kinowa), główne menu oraz instrukcja. Zacznę od końca – „instrukcja” mieści się na złożonej na pół stronie formatu A3 (przy czym brak wersji wirtualnej), której druga strona owinięta wokół tekturki stanowi jednocześnie okładkę wydania. Ale interfejs oraz sterowanie nie sprawią kłopotów nawet początkującym graczom, zatem nie jest potrzebna jakaś wyjątkowo rozbudowana instrukcja. Tłumaczeniu uległy również menusy, a że wiele do tłumaczenia nie było, to i nie ma się do czego zbytnio przyczepić… Osobną historię stanowi tłumaczenie podpisów pojawiających się w trakcie gry. Wystarczy wspomnieć, że nagminnie powtarzające się całe zdania, zdarzające się literówki, czasami brak spacji między wyrazami czy niekiedy dziwne lub niepełne tłumaczenia, wcale nie są rzadkością. Często utrudniają one zrozumienie, o co chodzi w zagadce. Przykładem może być moment, w którym za zadanie mamy spreparowanie mikstury dla pewnego badacza. Przy czym istotnym faktem jest, że ma mieć ona kolor niebieski, a w tłumaczeniu po prostu tę informację pominięto. Takich sytuacji spotkamy w grze kilka, ale na szczęście da się mimo wszystko grać bez większych nerwów. Lekko irytujący może być również moment pierwszego uruchomienia gry, podczas którego bywa, że u niektórych osób gra od razu wyskakuje do Windowsa. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest najprawdopodobniej niezgodność sterowników karty graficznej, które po prostu gryzą się z grą. Aby temu zaradzić trzeba zainstalować starszą wersję sterowników (u mnie pomogło), albo wyłączyć niepotrzebne grze opcje w ustawieniach karty graficznej. Ale oceniając spolszczenie nie możemy zapomnieć o rzeczy najważniejszej w wypadku tego wydania gry – CENY. Jest ona po prostu w stosunku do jakości samej gry (spolszczenie mimo wszystko ujdzie ;) ) nieprzyzwoicie niska! Sami przyznajcie, że 20 złotych (jest to specjalne wydanie PC FUN) za TAKI tytuł to naprawdę super okazja.

Dlatego, podsumowując tę recenzję, nie mogę zrobić nic innego jak gorąco ten tytuł polecić. Jeżeli jeszcze nie masz tej gry w swojej kolekcji, to czym prędzej biegnij do sklepu, gdyż takie niesłychane okazje zdarzają się naprawdę rzadko.

9 PLUSY:
fabuła (prawie do końca trzyma w napięciu i niepewności) + oprawa graficzna i muzyczna + klimat + zagadki + cena!
MINUSY:
niechlujne spolszczenie - wygląd i animacja postaci (choć to nie przeszkadza) - często można zginąć (dlatego regularnie zapisujcie stan gry, zawsze w innych slotach!)

autor: drozda

AZ53
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 50% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 25% [1 głos]
Dobre Dobre 25% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]