Dead City (AZ Freeware) (Eggz Eye)

Dodane przez mendosa dnia 10.05.2006 06:59
Ostatnio trafiłem na bardzo ciekawą grę studia NiHiLiS, zatytułowaną Dead City. Gra ukazała się w Internecie po raz pierwszy w 2004 roku. Od tamtej pory przetłumaczono ją na kilka języków (językiem oryginału był czeski, a obecnie dostępna jest również po angielsku, włosku i rosyjsku) i trzyma się naprawdę dobrze. Na początku chciałbym rzec, że zagrałem w tę grę, pomimo tego, że jest ona przeznaczona dla graczy powyżej 18-ego roku życia (czyli tzw. dorosłych). Postanowiłem ją jednak ściągnąć i nie żałuję tego przedsięwzięcia. Jednak nie myślcie, że zachęcam ludzi naprawdę młodych wiekiem do ściągania tej gry. The Dead City zawiera sceny, które dla graczy o słabej psychice raczej nie są przeznaczone. Poza tym w dialogach bohaterowie gry używają wyjątkowo „mocnych” słów. Słynne słowo na „f” również się pojawia i to dość często. Dodam, że właśnie te sceny i „mocne” słowa są plusem gry. Gra jest naprawdę mroczna i nie ma w niej nic optymistycznego (dodatek by mendosa „expressis verbis – cyberpunk” koniec dodatku by mendosa). Przejdę do fabuły. Główny bohater gry został wysłany do szpitala psychiatrycznego. Po trzech miesiącach wychodzi na wolność, lecz szybko zdaje sobie sprawę, że lepiej byłoby zostać w szpitalu dla obłąkanych. Jego dziewczyna została zamordowana przez psychopatycznego mordercę. Choć sam nasz bohater nie za bardzo chce (jeszcze pamięta pobyt w szpitalu), musi na własną rękę poszukać sprawcy makabrycznego morderstwa. Tak właśnie przedstawia się fabuła The Dead City. Muszę powiedzieć, że nawet całkiem ciekawa. Zagłębiłem się w nią i do końca chciałem poznać tego cholernego psychopatę (i bez chwalenia się poznałem). Oczywiście nie będę zdradzał tutaj dalszych wątków. Nie od tego jest recenzja. Świat gry jest brudny i naprawdę bardzo mroczny. Ludzie są uzależnieni od pewnego narkotyku, który jest bardzo łatwo dostępny. Zwie się on Morphetamina. Ludzie w mieście żyją tylko dla pieniędzy. Prawie każdy jest ateistą. Sami widzicie, że świat w grze studia Nihilis nie jawi się raczej w jasnych barwach. Wszystko jest tutaj ciemne, każdy zakamarek może przynieść śmierć, nigdzie nie ma kolorowej odskoczni od tych ciemnych ulic. Nawet w barze jest bardzo ciemno i raczej nie spotkamy tam przyjaciół na całe życie. Tylko barman wydawał mi się dość miły. Jak już piszę o lokacjach to dokończę. Jest oczywiście ww. bar, nasze mieszkanie zwane Apartamentem C4, jest także cmentarz (tego miejsca nie mogło zabraknąć). Są oczywiście inne lokacje, ale ich postanowiłem nie opisywać. Dialogów w grze jest nawet sporo, ale nie bez przesady. Jednak trzeba znać j. angielski (lub któryś z trzech innych) przynajmniej w stopniu średnim, aby poznać zawiłości fabuły The Dead City. Czas na kilka słów o grafice i dźwięku. Grafika prezentuje styl bardzo adekwatny do samej gry. Jest mroczna i w bardzo prosty sposób oddaje realia całej gry. Jak na grę darmową jest ona naprawdę bardzo ładna. Twarze bohaterów są jakby wycięte z obrazka. Każdy z NPC, a także główny bohater mają twarze prawdziwych ludzi. Nigdzie nie znalazłem dokładnych informacji, co do tych twarzy, ale coś mi się zdaję, że to mogą być twórcy gry. Jedynym minusem grafiki jest całkowity brak animacji postaci. Jeżeli NPC gdzieś odchodzą, pojawia się komunikat w formie pisemnej. Oczywiście, nie ma co liczyć na animację ust przy rozmowie. Jest to jedyny minus grafiki, lecz nie przeszkadza bardzo w samej grze. Teraz zaczepię dźwięk. Najpierw muzyka. W każdej lokacji inna, w każdej lokacji mroczna. Spodobała mi się i również pasuje do samej gry (dodatek by mendosa „muzyka jest genialna sama w sobie, a w tej grze sprawdza się idealnie” koniec dodatku by mendosa). Jest mroczna. Jedynie w naszym mieszkaniu nie spodobała mi się za bardzo. Jakby troszkę odbiegała od reszty, ale to się czasami zdarza. Minusem jest brak aktorów czytających tekst, lecz ja nie zaliczam tego do całkowitej oceny, ponieważ jest to „tylko” gra darmowa. Teraz najważniejsza sprawa w przygodówkach. Zagadki. Muszę powiedzieć, że nie trzymają zbytnio wysokiego poziomu i raczej nigdzie nie zostaniemy zatrzymani na dłuższą chwilę. Nie ma tutaj jakichś skomplikowanych mechanizmów jak np. w Syberii. Polegają raczej na połączeniu dwóch przedmiotów, albo użyciu jakiegoś przedmiotu na drugim. Interfejs gry jest bardzo przyjemny. Przesuwamy się po lokacjach jednym kliknięciem myszy na mapie i w każdej z nich jesteśmy (tak można powiedzieć) w samym centrum. Do interakcji z otoczeniem używamy tylko gryzonia. Lewym przyciskiem myszy wykonujemy jakąś czynność, a prawym nasz bohater opisuje nam dany przedmiot. Ogólnie steruje się bardzo prosto i tak właśnie ma być. Nie ma żadnych udziwnień, ani zręcznościowych wstawek. To mi się podoba. Ogromną wadą gry, na pewno spowodowaną trudnością zagadek (a właściwie jej brakiem), jest jej długość. Grę zaliczamy w jeden wieczór. Oczywiście, jeżeli odpowiednio rozłożymy sobie czas gry to możemy grać nawet tydzień, ale samą grę zaliczymy i tak w dwie, góra trzy godziny. Jest to zapewne również spowodowane budżetem samej gry. Podejrzewam, że gdy gra byłaby wydana w wersji pudełkowej, dograne zostałyby dialogi czytane przez aktorów i byłoby w niej troszeczkę więcej zagadek, bardziej skomplikowanych, gra stałaby się hitem wśród graczy kochających gry przygodowe. Chciałbym również doczekać się polskiego wydania tej gry. Media miałyby o czym informować naszych rodziców. ;) Czas na ostateczny werdykt. Zalety: - dźwięk i grafika pasują do samej gry, - mroczny klimat i świat gry, - gra dla dorosłych ;), - sam pomysł + humor (np. plakat zawiadamiający o koncercie kapeli NiHiLiS) Wady: - gra jest zdecydowanie za krótka, - muzyka w naszym apartamencie nie do końca udana. Ocena: 8+/10 autor : Eggz Eye (Yoda)
AZ64
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?