Leisure Suit Larry 7 - solucja (Cezary Kramp)

Dodane przez drozda dnia 17.04.2006 13:10

solucja Leisure Suit Larry 7

Miłość Na Fali Na początku było miło, potem ona wpadła na pomysł, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić igraszki. Przypięła wiec moje ręce do łóżka kajdankami. Pomyślałem, że dopiero teraz zaczną się prawdziwe atrakcje. No i się nie myliłem. No dobrze, troszkę się pomyliłem. Ona po prostu odeszła. Zabrała całe pieniądze, a co najgorsze niedopałek z papierosa spadł na łóżko i wzniecił niezły pożar. Ależ gorąca noc! Z pudełka przy łóżku wyjąłem szczypce, nimi wygiąłem również znalezioną przy łóżku igłę. Uff uwolniłem się. Przebiegłem do nastepnego pokoju, ale ogien podazał za mna krok w krok. Rozbiłem wiec szybe, uzywajac do tego celu własnego ciała (na szybie uzyłem inne i wpisałem rozbij). Wyleciałem na taras. Uuuu było wysoko, bardzo wysoko. Przed skokiem złapałem jakas kartke i fru w dół. Strazacy obiecali, ze nic mi nie bedzie. W połowie słowa dotrzymali - upadek przezyłem, ale o zakonczeniu skoku wolałbym nie wspominac. Kiedy tak z grymasem bólu wgryzałem sie w kaktusa, przypomniałem sobie o kratce, jaka znalazłem przed skokiem. Było to zaproszenie na Statek Miłosci. Postanowiłem skorzystac. Na pokładzie przyjeły mnie całkiem, całkiem dobrze wygladajace kobiety. Były dokładnie takie jakie lubie. Chyba znalazłem sie w raju. Dumny z zaszczytu, jaki mnie kopnał poszedłem odebrac klucze do kajuty. Nosiła ona numer zero. Kiedy do niej zszedłem zorientowałem sie, ze moze nie do konca jestem w raju. Gdy rozejrzałem sie po swojej kwaterze usłyszałem ogłoszenie przez megafon. Mówiono cos o spotkaniu organizowanym w klubie Młody Dumny Zeglarz. Tam dowiedziałem sie, ze ogłoszono konkurs. Jego zwyciezca otrzyma cudowna nagrode - tydzien w kajucie Pani kapitan. Aby zdobyc Puchar Zdobywców Pani kapitan trzeba było przejsc 5 konkurencji (Rzut Podkowa, Konkurs, Kregielnia, MistrzMiłosci 2000, Kapitan Gotuj sie oraz Najlepiej Ubrany Facet). Karte konkursowa otrzymałem od organizatorów (na niej rejestrowane były moje wyniki).Wyszedłem z klubu na promenade. Tam tez spotkałem Jancie, co władała dosyc bogatym słownictwem. Porozmawiałem z nia na przerózne tematy. Z szafki pozarowej zabrałem waz. Gdy wróciłem do kajuty okazało sie, ze kochany kibelek jest w nienajlepszej kondycji. Podłaczyłem wiec znaleziony waz do rury oraz do "tronu" i spusciłem wode. Od razu pomogło. Kiedy najwazniejsze miejsce kajuty było juz sprawne mogłem zabrac sie za zadania konkursowe. Mistrz Miłosci 2000. Po pierwszej próbie okazało sie, ze nie jestem w te klocki zbyt dobry. Nie przejałem sie tym jednak. Postanowiłem pójsc do biblioteki. Poczytałem kilka ksiazek, a nastepnie porozmawiałem z bibliotekarka. Poprosiłem ja o ksiazke "Wielkie nic" (tak naprawde nie ma znaczenia, o co ja poprosisz. Wazne było, ze na chwile odwróciła sie ona do mnie tyłem. Skorzystałem z okazji i... zwinałem jej klej. Nastepnie udałem sie na basen, gdzie napotkałem Gosie Kroft - autorke ksiazki o Fokkerze. Troche z nia porozmawiałem. Ksiazki jak na razie nie chciała mi pozyczyc, zajałem sie wiec lektura brukowca. Czegoz to ja sie nie dowiedziałem o duecie Dzbanuszki. Najciekawsze było w tym wszystkim to, iz zespół ten przebywał na Statku Miłosci. Powróciłem na chwile do kajuty, skad zabrałem papier toaletowy, no i silikon. Powróciłem na basen liczac, iz Gosia skonczyła juz czytac ksiazke. Nie myliłem sie. Powróciłem do biblioteki, a do głowy wpadł mi szatanski plan. Ciekawe co by było gdybym podrzucił bibliotekarce pikantna ksiazke ("12 erotycznych prac Herkulesa"). Ponownie, wiec udałem sie do biblioteki. Wiktorie poprosiłem ponownie o "Wielkie nic". Gdy sie odwróciła, zakosiłem pierwsza ksiazke ze sterty. Zdjałem z niej okładke, a nastepnie w ta okładke owinałem prace Herkulesa. Tak spreparowany podrecznik odłozyłem na miejsce. Wiktorii dałem troche czasu na lekture, a gdy wróciłem nie mogłem uwierzyc własnym oczom. Porwała mnie ona od razu za swoje biurko, zza którego wyszedłem dopiero nad ranem. Postanowiłem po raz kolejny spróbowac sie z Mistrzem Miłosci 2000. Nadal nic. Wróciłem do Wiktorii, która stwierdziła, iz jest najbardziej doswiadczona osoba (w sprawach sexu) na tym statku. Udało mi sie ja podpuscic, aby wzieła za mnie udział w konkursie. Wystarczyło, ze dałem jej swoja karte konkursowa. Ta kobieta, to dopiero potrafi. A dzieki jej zdolnosciom na moje konto konkursowe wpłyneła wygrana w Mistrzu Miłosci 2000. Kosci. Zwiedzajac statek wstapiłem do El Replicanet Rzezbos Ogrodos. Obejrzałem noge Wenus i wziałem z niej tylko dwie kosteczki. Ups... Szybko uciekłem z pomieszczenia, ale po chwili wróciłem. Na górze rusztowania znalazłem skrzynke z narzedziami, z której zabrałem niezwykle potrzebny srubokret. Poniewaz głód mi troche doskwierał wybrałem sie do restauracji. Tam najpierw podjadłem dwie porcje Swini 2000, a kiedy kucharz odszedł zwinałem jego nóz. Głód jednak nadal nie był zaspokojony. Posmakowałem, wiec sosu fasolowego. Eh te gazy. Pomimo, rozdymajacego zoładek i jelita cisnienia poszedłem do kasyna. Tam jednak wypusciłem gazy. Czemu Ci ludzie tak uciekali? Jednak dzieki temu stół do gry w kosci sie zwolnił. Znalezione kosci podszlifowałem, dzieki czemu miałem gwarancje, ze w grze nie bede bez szans. Otrzymane okretowe kosci podmieniłem na spreparowane i zagrałem. Ooo jakie miałem szczescie, wygrywałem i wygrywałem, az wzbudziłem zainteresowanie pewnej uroczej damy, która zaproponowała partyjke kosci rozbieranych. Tutaj juz nie było tak prosto. Jednak w jej kajucie udało mi sie zdjac z niej ciuszki. W ostatniej jednak chwili podała mi cos do picia, co zdecydowanie negatywnie wpłyneło na moje zachowanie i straciłem przytomnosc. Obudziłem sie ze straszliwym bólem głowy, ale przynajmniej wygrałem konkurs gry w kosci. Pani Kapitan była coraz blizej. Najlepiej ubrany facet. W sali przeznaczonej na ten turniej rozpiałem manekinowi rozporek, gdyz tam ukryto czytnik karty konkursowej. Okazało sie, ze moje ubranko oceniono na jedynie dwa punkty. Rozejrzałem sie po statku. W Sali Balowej siedziała Asia, była ona dyktatorem mody. Któz inny jak nie ona mógłby mi pomóc. Porozmawiałem z nia o tym i owym. Po pewnym czasie rozmowa weszła juz tylko na tory mody. Poniewaz Asia nie miała tak zwanej weny twórczej i nie udało sie jej zaprojektowac jakiegos wyjatkowego ubranka, wiec zaproponowałem pomoc. Porozmawialismy o poliestrowych garniturach, potrzebnych tkaninach. Okazało sie, ze pomysł z poliestrem spodobał sie jej, brakowało tylko materiału. Zaraz! Przeciez jestesmy na statku! Maszty to poliester! Pobiegłem czym predzej do kajuty "Tylko dla Personelu". Wszelkiego rodzaju alarmy okazały sie jedynie postracha. Nawet drzwi były nie zamkniete. Wystarczyło je POPCHNAC i wszedłem do srodka. Znad mikrofalówki zabrałem kabel, a obok ekspresu do kawy znalazłem KY. Do głowy wpadł mi ciekawy pomysł. Na mostku znajdowała sie skrzynka. Rozkreciłem ja. Była ona odpowiedzialna za podnoszeniem zagli oraz rozgłaszanie komunikatów na pokładzie. Ciekawe co by było gdybym kabel od megafonu podłaczył do tego, który prowadzi prad do mechanizmu podnoszacego zagle? Pomysł wprowadziłem w czyn (uzyłem kabla z zaciskami). Poczekałem na najblizszy komunikat okretowy. Nastepnie wszedłem na maszt i okazało sie, ze nie jestem taki głupi! Zagiel był opuszczony. Wystarczyło pociac go nozem i po kłopocie! Napotkałem pewne problemy... no moze do konca z ta inteligencja nie jest az tak dobrze. Zdobyty materiał dałem Asi. Mam juz nowy garnitur! Wróciłem do niej. Na drzwiach znajdowała sie kartka. Poszedłem w drzwi obok i.. natrafiłem na pokaz, którego byłem główna postacia, o czym zreszta ani ja ani widownia nie wiedziała. Po pokazie udałem sie ponownie do strefy turnieju na najlepiej ubranego faceta. Tym razem moje wdzianko zdobyło 100 punktów. Wygrałem! Teraz udałem sie na promenade, gdzie porozmawiałem z Jancia o chłopcu okretowym. Ma on dosc dziwnie na imie, ale warto było z nim porozmawiac. Jancia wyjasniła, ze ukrywa sie on w kabinie dla personelu, w jednej z szafek. Poszedłem tam, jednak otwarcie szafki wymagało znajomosci kodu. Oczywiscie Jancia znała odpowiedz i na to pytanie, wiec po rozmowie z nia ponownie wróciłem do kabiny tylko dla personelu. Wreszcie spotkałem XQWZTS i porozmawiałem z nim. Kupiłem zboczone zdjecia. W recepcji zagadnałem Roberta, a ze nie jest on zbyt uprzejmy, wiec porobiłem mu kilka zartów telefonicznych. Ponownie wróciłem na promenade i porozmawiałem z Jancia na temat Xqwzts. Okazało sie, ze bardzo potrzebuje on paszportu. W zasadzie mógłbym pokazac mu swój paszport, ale ten jest w recepcji, a zeby odebrac jeden dowód tozsamosci nalezy pokazac inny. Karte okretowa posmarowałem klejem i przykleiłem na niej swinskie zdjecie, na którym byłem główna postacia. Tak spreparowany dokument dałem Robertowi. Otrzymałem paszport. Ponownie udałem sie do Xqwzts. Pokazałem mu mój dokument, a on... zniknał. Zostawił jednak klucz, który jak sie okazało otwierał niektóre niedostepne czesci statku. Na wysokim pokładzie poflirtowałem z duetem Dzbanuszki. Nastepnie udałem sie do Klubu gdzie zamówiłem ulubiony napój Gosi - Wielka Erekcje. Gdy barman przyrzadzał drinka udało mi sie wslizgnac do kajuty obok - była to garderoba Dzbanuszków. Silikon, podmieniłem z dezodorantem, który stał w garderobie. Wcisnałem jeszcze czerwony guzik. Po wyjsciu z kajuty zabrałem z reflektora zarówke. W jadalni nad Swinia 2000 była lampa grzewcza. Z niej wykreciłem element grzewczy i umiesciłem go w reflektorze w Klubie. Gdy po chwili ponownie odwiedziłem Klub Dzbanuszki juz grały swój koncert. Troche pospiewałem, a potem zamocowana zarówka grzewcza zrobiła swoje. Po wystepie wróciłem na scene i zabrałem kabel oraz pilota. Rzut podkowa.Kabel za sceny zamocowałem na wystajacym, metalowym elemencie, który znajdował sie w sali rzezb. Poszedłem do strefy gry w podkowe i właczyłem pilota. Elektromagnes zadziałał! Gdy wetknałem karte konkursowa w cztery litery czytnika kart i rozpoczałem gre podkowy same trafiały w odpowiednie miejsce. Znowu wygrałem! Teraz pozostał juz tylko konkurs na Mistrza Kuchni i kregle. Kregle. W kabinie dla personelu srubokretem rozkreciłem kratke wentylacyjna, otworzyłem ja, a w szyb wszedłem. Wyladowałem w jakims pomieszczeniu. Szykowała sie niezła impreza. Rozebrałem sie wiec, no i znowu wypadłem na delikatnie mówiac głupiutkiego. Do kajuty trafiłem nagi. Tam przywitała mnie pewna kobieta. Nie do konca wyczułem jej intencje, ale zbytnio sie tym nie przejałem. Gdy wyszła wziałem chusteczke, która zostawiła. Udałem sie do Jadalni gdzie skierowałem sie w drzwi w głebi sali. Przy jednym z krzeseł znalazłem polise ubezpieczeniowa na ... niemała kwote. Była to polisa panstwa Boning. Spytałem o nich w recepcji, nastepnie zadzwoniłem z aparatu i poprosiłem o rozmowe z pokojem Boningów. Odebrał starzec, wiec sie rozłaczyłem. Nastepnie poprosiłem Roberta o wydruk ze stanu mojego konta. Musiał odejsc ze stanowiska pracy. W tym czasie spojrzałem na jego telefon i wcisnałem czerwony guzik (przycisk ponownego wybierania numeru). Wiedziałem juz, jaki numer ma pokój panstwa Boning. Poszedłem tam. Było ciemno, ale atmosfera sprzyjała oddaniu sie rozkoszy. Kiedy dowiedziałem sie z kim sie przespałem odeszła mi ochota na wszystko. Jemu równiez, tyle ze na wieki. Gdy sie obudziłem w swojej kajucie nie dałem za wygrana. Poszedłem do Boningów. Zadzwoniłem dzwonkiem u drzwi. Kiedy slicznotka nie bedzie skora do rozmowy pokaz jej polise, a od razu zmieknie. Da Ci w nagrode pakiet akcji. Po chwilach przyjemnosci nadszedł czas na kregle. Poniewaz nie szło mi w nich najlepiej, wymysliłem sprytny pomysł. Udałem sie do ładowni, gdzie znajdowała sie fabryka kregli. Kontener na kregle spryskałem dezodorantem. Wróciłem do strefy gry w kregle. Tam chusteczke nasaczyłem KY i przetarłem kule do kregli. Gdy rzuciłem efekt był iscie wybuchowy. Pozostała juz tylko jedna konkurencja. Kapitan Gotuj sie. Udałem sie do kuchni. Tam wziałem rybe. Była ona nieswieza, wiec powedrowała do kosza, ale gazeta, w która była owinieta bardzo sie przydała. Przeczytałem w niej ciekawy przepis. Zabrałem garnek oraz sól. Do przepisu potrzebne bedzie jeszcze bobrze mleko, sok z cytryny, sluz czy plesn, jak kto woli oraz owoc kumkłaty. W Klubie zamówiłem drink z sokiem cytrynowym, ale bez alkoholu, bez lodu, bez dodatków - czyli sok cytrynowy. Nastepnie poszedłem do dolnej ładowni, gdzie zebrałem bobrze mleko. Z Gosia Kroft jeszcze troszke pogawedziłem, a ze w bibliotece przeczytałem fragment jej ksiazki o Fokkerze, wiec chyba jej zaimponowałem. Poszlibysmy do mnie, gdyby Gosia miała bagaz, a ten ukryty był gdzies w przedniej ładowni. Tam bez problemów odszukałem walizke. Mogłem juz wrócic z Gosia do mej kabiny. Ona postanowiła sie wykapac. Ile mozna sie kapac! Nie wytrzymałem i z nerwów spusciłem wode w kibelku. Nie wiem co Gosia sobie pomyslała, ale wybiegła bez słowa pozegnania. Gdy po kilku minutach wróciłem do kabiny pod prysznicem było mnóstwo plesni, a moze sluzu - nie wazne i tak do przepisu okazało sie bardzo przydatne. Pobiegłem jeszcze do pokoju, w którym grałem w rozbierane kosci i zabrałem proszek, którym mnie wtedy owa Pani uraczyła. Bobrze mleko wlałem do Sera 2000 w kuchni, a otrzymany produkt doprawiłem proszkiem, sokiem z cytryny i owocami. Tak przygotowana potrawa wywarła porazajace wrazenie na sedziach. Wygrałem ostatni konkurs i ... pani kapitan była moja! Gdy stanałem przed jej kajuta i zapukałem, wyniesiono ostatniego zwyciezce. Przez chwile nie byłem pewny czy jednak tam wejsc. Przełamałem strach. Pani kapitan oceniła mnie jednak bardzo surowo i nie wiedziec czemu uznała, ze na pewno konkurencje wygrałem jakas inna metoda. A juz na pewno ktos musiał mi pomóc przy Mistrzu Miłosci 2000. Mimo moich nalegan nie chciała byc moja. Wtedy pokazałem jej certyfikat posiadania akcji na pokazna sume. Wypiekniałem w oczach! Swój cel osiagnałem. Tylko zaraz! Czemu ktos znowu zakłada mi kajdanki!? Autor: Cezary Kramp CD Projekt

AZ22
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?