Atlantis II - recenzja

Dodane przez Foreth dnia 09.04.2006 21:30

Wiele wieków temu żył sobie pewien Grek, który swoim opisem pewnej krainy zabił potwornego ćwieka tysiącom naukowców, archeologów i zwykłych ciekawskich. Facet ten popisał się wymyśleniem (?) zagadki, która do dziś fascynuje ludzkość. Mowa tutaj o Platonie - greckim filozofie i jego opisie Atlantydy, tajemniczej wyspy i jej mieszkańców. O tym miejscu krążą rozmaite legendy, a domysłów, gdzie Atlantyda się znajduje mamy mnóstwo. Jedni mówią, że jest nią wyspa Thira - inni, że była w Andach, na Księżycu, Wieży Eiffela, w bucie Juliusza Cezara, lodach pistacjowych czy nad pięknym, modrym Dunajem. Tak naprawdę nikt nie zna tego miejsca... oprócz mnie.

Hmmm... Atlantyda jest bliżej, niż Wam się wydaje. W Polsce zainstalowana na moim twardzielu jest w niezbyt dobrym stanie i moja w tym wszystkim rola, żeby jej pomóc. Tę odpowiedź znam już od 1998 roku, gdy na rynku gierkowym ukazała się Atlantis - produkcja ludzi z Cryo Interactive, którzy chyba jakimś cudem dowiedzieli się o Atlantydzie zdecydowanie więcej, niż inni. Wprawdzie po przejściu gry zacząłem coś podejrzewać, że to wszystko zmyślili, ale za bardzo się tym nie przejmowałem, bo giera była świetna. A jak jest z Atlantis 2?

Fabuła przenosi nas w rok 1043. Ten (swoją drogą fajne imię), potomek Setha - bohatera Atlantis, jest kolejnym Szafarzem Światła. Określenie to związane jest z pierwszą częścią gry. Każdy potomek Setha jest bowiem zdolny do wchłonięcia Światła, które jest połówką Mocy z kosmosu, otrzymanej przez Atlantydów. Drugą częścią jest Ciemność. Mieszkańcy mieli kłopoty z dwiema połówkami (o tym jest Atlantis 1, więc szczegółów nie będę podawał - zwłaszcza, że ta gra jest ciągle w sprzedaży). Część Atlantydów osiedliła się w Shambhali, gdzie strzegli Ciemności. Światło pozostawało ukryte i zapomniane. Teraz mieszkańcy Shambhali chcą połączyć obie połówki, jednak boją się zbliżyć je do siebie. Smaczku temu wszystkiemu dodaje pojawienie się Supernowej na niebie, która mogła obudzić obie połówki. Nie można dopuścić do sytuacji, by Ciemność zapanowała nad Światłem, bo będziemy mieli chaos. Fabuła jest strasznie pokręcona. O co tu właściwie biega gracz dowiaduje się w miarę przechodzenia gry. Na arenę wkracza więc ten Ten. Jego zadaniem jest połączyć obie części Mocy. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw dotrzeć do Shambhali i to jest dopiero problem. Spryciarze wybudowali do niej drogę. Aby się tam dostać, do specjalnej maszyny trzeba włożyć 6 kamieni, Ten ma tylko trzy. Reszta znajduje się w trzech miejscach: w Irlandii, Chinach i na Jukatanie. W każdym z tych miejsc Ten będzie w ciele kogoś innego i będzie miał różne problemy. Musi podążać za swym przeznaczeniem (co w praktyce oznacza pomoc każdemu), aby dojść do Shambhali. Fabuła jest pełna magii i mistycyzmu, ale nie zawiera już tylu dramatycznych momentów co fabuła A1. Nie można tutaj zginąć, o napięciu i obgryzaniu paznokci z emocji możecie zapomnieć. Dla niektórych jest to poważna wada, dla innych niewielka. Nie można jednak odmówić fabule piękna. Gdyby tylko dodano chociaż szczyptę dramaturgii... Jednak u mnie adrenalinę podnosi sam klimat gry. Do dziś nie zapomnę tej atmosfery Atlantis 1. Tutaj klimat świata jest miejscami inny (Chiny to nie Atlantyda), ale gra nadal ma to atlantisowe coś, co tworzy niesamowicie specyficzną i niezapomnianą atmosferę. Ja zapomniałem w czasie rozgrywki zupełnie o niedoróbkach fabuły - klimat Atlantis 2 jest niesamowity. Brak dramaturgii nadrabiają też zagadki, których większość to logiczne układanki, przesuwanki i inne tego typu -anki. Nie jesteście tutaj MacGyverem, który z noża robi Bazookę, ale wysilić się też trzeba. Zagadki do łatwych nie należą, niektóre trochę denerwują (np. szukanie gwiazdek w miejscu przypominającym dżunglę), ale są różnorodne i uznaję je za mocną stronę gry.

Czas coś napisać o oprawie audiowizualnej. Akcję widzimy z perspektywy pierwszej osoby (to jest fpp...ej! Spokojnie, to nie Quake! To nie ten kącik!). Grafa to dla mnie świetna... pikseloza (ale antyteza). Naprawdę! Wszystko na ekranie jest niezbyt wyraźne, jakby rozmazane, ale mi to nie przeszkadza, bo tak nieprawdopodobnie szczegółowo opracowanej szaty graficznej nie widuje się w przeciętnej przygodówce. I znów zapominam, tym razem o pikselach, by rozkoszować się detalami i realizmem. Arcydziełem są przerywniki filmowe. Są fenomenalnie zrobione. Dla zobaczenia końcowej animacji w Irlandii warto usiąść przy tej grze. Dodam jeszcze, że w Atlantis 2 została zastosowana technologia Omni-Present. Pozwala ona zsynchronizować teksty mówione przez postać do jej ruchów warg. Efekty dźwiękowe w grze są OK, chociaż mogłoby być ich trochę więcej (zwłaszcza chodzi mi tu o szum drzew, świst wiatru czy efekty pluskającej wody). Natomiast muzyka to znowu arcydzieło. Soundtrack z Atlantis uważany jest za jeden z najlepszych w historii gier. W przypadku Atlantis 2 jest tak samo, jeśli nie lepiej. To ona buduje w tej grze klimat. Cudowna jest zwłaszcza muzyka w Irlandii. Panowie Pierre Esteve i Stephane Picq (autorzy soundtracku) zafundowali nam utwory na gitarę, harfę i flet, uzupełniane miejscami przez orkiestrę. Niesamowicie oryginalny jest kawałek w Xibalbie (tam gdzie są te gwiazdki). Nie wiem jak to dokładnie określić, jest to utwór na głosy (bez żadnych instrumentów), struny głosowe zastępują tutaj wszystko, nawet perkusję. Można się nieźle uśmiać, słysząc wokalne popisy kilku ludzi (pamiętacie muzykę na Szpicbergenie w Atlantis? To jest coś w tym stylu).

Atlantis 2 ukazała się na rynku w polskiej wersji językowej. Spolszczenie jest w porządku (głosów użyczyli m.in. Anna Seniuk, Marian Kociniak, Jan Piechociński). Jeżeli muszę się do czegoś przyczepić (a muszę), to jest to zbyt mało emocjonalnie reagujący głos starego mnicha w Irlandii. Człowiek ten nie podnosi głosu nawet wtedy, gdy koło niego spada z nieba kawałek metalowej zbroi z tajemniczym przedmiotem w środku. Ale ogólnie spolszczenie jest dobre.

Taka jest więc druga część atlantydzkiej sagi. Gra nietypowa, ponadprzeciętna, pięknie zrobiona. Jeśli oczekujecie czegoś w stylu The Longest Journey, będziecie zawiedzeni. Ta gra ma swój własny styl i klimat. Jest on tak niesamowity, że całkiem zapominam o wadach, które Atlantis 2 oczywiście ma. Na pewno od części pierwszej jest trochę gorsza i jeśli Atlantis 3 (podobno ma być!) będzie kolejnym krokiem w tył, to już jej nie oszczędzę. Atlantis 2 to doskonała pozycja dla tych, którym dobra przygoda nie kojarzy się tylko z wybuchami i potężną dawką adrenaliny.

8 PLUSY:
klimat + różnorodność zagadek + szczegółowość grafiki + cut-scenki + technologia Omni-Present + muzyka!
MINUSY:
niedopracowana fabuła - czasami irytujące zagadki - pikseloza

Komentarz: Nietypowa (nawet wśród innych produktów Cryo), prawdziwa przygoda z super klimatem i paroma burakami.

Oceny cząstkowe: Grafika - 9, Dźwięk - 8, Zagadki - 7, Długość - 7

autor: Foreth

AZ03
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?