Atlantis I: The Lost Tales - recenzja

Dodane przez Foreth dnia 09.04.2006 21:27

Ewolucja - słowo znaczące bardzo wiele w temacie gier komputerowych. Idzie ona w różnych kierunkach, czasami w dobrym, nierzadko w złym. Fani gier przygodowych mogą na ten temat wiele powiedzieć, gdyż dziś trzeba ze świecą szukać klasycznej przygodówki. Zamiast nich ukazują się jakieś hybrydy, których często nie można nawet nazwać "przygodówkami" (jest to bardzo zaszczytny tytuł), a obecny kierunek, w jakim podąża ten gatunek, ewolucją miał być, ale, według mnie, nie jest. Jednak jeszcze kilka lat temu często ukazywały się dobre, klasyczne gry adventure. Wtedy słowo "ewolucja" znaczyło zupełnie co innego niż obecnie, czymś rzadkim było zastąpienie w grze schematu point & click. W największym stopniu dokonała tego francuska firma Cryo, która zaczęła wydawać przygodówki z widokiem FPP. Gry tej firmy działały na silniku Omni 3D, który zapewniał swobodę patrzenia we wszystkich kierunkach, ale z ograniczoną możliwością poruszania się. Faktycznie na tamte czasy było czymś nowym masowe produkowanie przygodówek FPP. A fakt ten nazwałem ewolucją, bo niektóre gry tego typu były naprawdę dobre. Przykładem jest właśnie Atlantis i jej zaginione opowieści.

Miejscem akcji jest, jak sama nazwa wskazuje, mityczna Atlantyda, ale w czasie swojej podróży będziecie mogli zwiedzić (często z wywieszonym jęzorem uciekając przed kimś albo czymś) inne wyspy i miejsca (np. pałace, katakumby). Bohaterem Atlantis - Zaginione Opowieści jest Seth, młody człowiek, który po śmierci rodziców postanawia zostać osobistym Towarzyszem Królowej (strażnikiem + doradcą). Królowa Rhea rządzi wraz z małżonkiem Kreonem Atlantydą i udaje się jej to fantastycznie, gdyż wyspa przypomina Arkadię. Technologia i architektura Atlantydów jest o kilka milionów lat świetlnych przed innymi społecznościami ludzkimi. Nie będę się tutaj rozpisywał, jak wyspa wygląda i na jakich zasadach funkcjonuje jako państwo, ponieważ zostało to kapitalnie opisane w instrukcji. Koniecznie przeczytajcie ją przed rozpoczęciem gry, bo ukazuje szczegółowy obraz Atlantydy. Więc nasz bohater przybywa do pałacu, aby służyć królowej Rhei. Jednak zostaje ona uprowadzona. Seth postanawia odnaleźć królową z pomocą tych Towarzyszy, którzy nie zginęli podczas porwania. Ślad prowadzi w kierunku kapłanów boga Saata. Uważają się oni za wrogów bogini Ammu, którą czczą Atlantydzi najbardziej (Ammu to matka Saata). Wszystko to przybliża Setha do odkrycia prawdziwej historii Atlantydy, jej przeznaczenia i oczywiście znalezienia odpowiedzi na pytanie: co się stało z Rheą i kto za tym wszystkim stoi? Fabuła sama w sobie nie jest może zbyt oryginalna, ale umieszczenie jej w niesamowitym, pełnym legend i brakujących odpowiedzi kraju powoduje, że nabiera niesamowitego polotu i blasku. W tych realiach fabuła Atlantis jest świetna, trzyma w napięciu, posiada nieoczekiwane zwroty akcji, nie jest cukierkowa i ma ciekawe przesłanie. Seth zostaje wplątany w fantastyczną historię o władzy, zdradzie, przyjaźni i losie Atlantydy. Jedynym minusem fabuły może być dla kogoś liniowość. Mnie to nie przeszkadza, jeżeli nie czuję się ewidentnie prowadzony za rękę. Tutaj komputer nie popycha za mnie akcji do przodu, ale muszę wspomnieć o jednym zgrzycie. Otóż Seth w trakcie swojej przygody, w czasie której szuka królowej w pewnym momencie musi opuścić Atlantydę. Po wielu wydarzeniach nareszcie mu się to udaje, przybywa do miejsca z atlantydzkimi łodziami (które są fantastycznym pomysłem i znakiem rozpoznawczym gry). Młodzieniec wsiada do łodzi i nagle postanawia się w niej... zdrzemnąć. Wygląda to idiotycznie, bo nie wiem czemu chłopak, który nie jest w tym miejscu bezpieczny i któremu się spieszy, nagle ucina sobie drzemkę. Sytuacja ta jednak mnie bardziej rozbawiła niż zdenerwowała, więc nie warto znacząco obniżać oceny tej naprawdę bardzo dobrej fabule.

Jak już na początku napisałem, Atlantis to gra z widokiem FPP. Interfejs jest bardzo wygodny, ale jego możliwości w porównaniu do standardowego point & clicka są trochę ograniczone (co zresztą nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że kursor jest zawsze na środku ekranu - chyba, że jesteście w menu ekwipunku). Nie razi to jednak zbytnio, plusem natomiast jest jego prostota i szybkość obsługi. Z interfejsem gry związana jest opcja save, a właściwie jej... brak. Stanu gry nie można zapisać, program robi to automatycznie w miarę posuwania się z akcją do przodu. Jest to moim zdaniem najpoważniejsza wada Atlantis, gdyż save'owanie następuje często w bardzo głupich momentach. Np. gdy uciekałem przed strażnikami na wyspie Carbonek udało mi się przed nimi zwiać po kilkunastu próbach. Lecz ostatni save jest robiony trochę wcześniej i za każdym razem musiałem przechodzić spory kawałek (pieszo), co mnie strasznie denerwowało. I nie jest to jedyny przypadek, gdy ten system szwankuje.

Przejdźmy teraz do zagadek. W grze mamy troszkę klasycznych zadań w stylu "weź kwiatka, użyj go na drzewie, a potem zjedz to, co powstanie z tego drzewonarcyza po tym, jak dasz babci kapcie, a ona ci da w zamian piłę łańcuchową, którą zetniesz drzewo". Są tutaj skomplikowane (chociaż oczywiście nie aż tak bardzo), klasyczne zagadki, ale to nie one dominują w Atlantis. W grze tej doświadczycie mnóstwa układanek, przesuwanek logicznych, tajemniczych maszyn, które trzeba uruchomić (a najpierw zrozumieć ich działanie). Gra ta pod tym względem bardziej przypomina Myst (chodzi tu tylko o styl zagadek!), niż np. Jack Orlando. Zagadki te są bardzo różnorodne, ciekawe i muszę powiedzieć, że nie zgrzytałem zębami napotykając kolejne logiczne układanki. W Atlantisie zdarzają się też arcadowe kawałki, takie jak np. polowanie na zwierza (jak w strzelance FPP), wspomniane już uciekanie przed strażnikami, gdzie liczy się szybkość i rozeznanie terenu. Podsumowując - zagadki są mocną stroną gry. Ich poziom trudności jest zróżnicowany (są banalne i naprawdę trudne zadania). W Atlantis można zginąć i nie byłoby w tym nic takiego, gdyby nie fakt, że kopnąć w kalendarz można za często. Tylu możliwości zginięcia albo uwięzienia (co też oznacza game over) nie widziałem w żadnej przygodówce. Tak na oko jest ich ze 30! Jest to ewidentne przegięcie, zwłaszcza, że niektóre sytuacje są wręcz absurdalne. W opisywanej wcześniej sytuacji z drzemką, Seth budzi się i właściciel chce nas za spanie w jego łodzi zasztyletować. Te dwa incydenty naraz sprawiły, że przez moment zwątpiłem w sens całej opowieści, ale na szczęście mi przeszło.

Kolejnym wielkim plusem Atlantis jest dźwięk. Efekty dźwiękowe są przyzwoite, natomiast muzyki nie można nie nazwać arcydziełem. Soundtrack Zaginionych Opowieści zrobił furorę (często czytałem w recenzjach "prawie tak dobry jak ten z Atlantis" albo "do tak cudownego podkładu muzycznego jak np. w Atlantis mu dużo brakuje" ). Ścieżka dźwiękowa jest podręcznikowym przykładem na rolę muzyki w grze. Nie wybija się na pierwszy plan, idealnie pasuje do miejsca akcji, buduje klimat i jest ładna. Utwory są grane głównie na instrumentach orientalnych, jest dużo śpiewu, ale słyszymy także melodie gitarowe. Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie radosna piosenka dzieci, która jest odgrywana na ślicznej wyspie Para-Nua w czasie zachodu słońca. Piękno i radość zarazem. Będąc już przy dźwięku wspomnę o lokalizacji, która naprawdę bardzo mi się podoba. Głosy są podłożone dobrze, nie natrafiłem na jakieś koszmarne błędy językowe. Jedynym zastrzeżeniem jest nazwanie otoczenia królowej Towarzyszami, a ponieważ niektórzy co chwilę zwracają się do Setha w wołaczu, krzycząc "Towarzyszu!", wiecie z czym mi się to kojarzy.

Grafikę zostawiłem sobie na koniec nieprzypadkowo, ponieważ fabuła, świat i muzyka tworzą coś, czego nigdy nie zapomnicie. Tym czymś jest klimat, cudowna atmosfera gry. I to jest największy plus Atlantis - nieprawdopodobny klimat, który sprawia, że gra tworzy wokół gracza niesamowity nastrój. Przy takiej atmosferze często nie zwracałem uwagi na trudności z save'ami i "częstotliwością sytuacji game overowych".

Nadszedł czas na grafikę. Właściwie nie powinienem opisywać grafy w grze dość starej. Ale dlaczego tego nie zrobić, jeśli wrażenia wizualne są nadal duże? Wprawdzie w wyglądzie drzew, piasku i całej natury faktycznie widać upływ czasu, ale np. wnętrza budynków to nadal pierwsza klasa. Zdecydowanie gorzej jest z wyglądem i animacją postaci. Skóra na twarzach cały czas przypomina mi... plastelinę, a ruchy postaci podczas rozmowy są po prostu kiepskie. Jednak to nie grafika jest w przygodówce najważniejsza, zwłaszcza, jeśli to gra, która ma tak fantastyczny klimat. Faktycznie posiada ona trochę buraków i niedociągnięć, ale dla mnie jest to wspaniała przygoda i najlepsza gra Cryo. Atlantis ma jeszcze jeden wielki plus. W sklepach można ją kupić w Strefie Niskich Cen za 39.90 zł (w małym pudełku - szkoda, że nie jest to miniatura oryginalnego opakowania, bo jest ono po prostu przepiękne). Takim stosunkiem cena/jakość nie może się pochwalić obecnie żadna przygodówka na rynku. Atlantis to gra stara, ale jara.

8 PLUSY:
fabuła + prosty interface + zróżnicowane zagadki + muzyka!
MINUSY:
brak opcji zapisu - zbyt często można zginąć - przestarzała grafika

Komentarz: Atlantis to niesamowity nastrój, cudowna muzyka, wspaniała historia oraz parę zabawnych błędów. W to trzeba zagrać.

Oceny cząstkowe:Dźwięk - 9, Zagadki - 9, Długość - 7, Grafika - 7

autor: Foreth

AZ05
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?