Pilot Down: Behind Enemy Lines (demo-test) (Hardcore)

Dodane przez drozda dnia 16.04.2006 23:56

Pilot Down oczekiwałem przez dłuższy czas. Gra w zapowiedziach wyglądała sympatycznie. Przygody samotnego alianckiego pilota na wrogim terytorium w animowanej grafice mogły się udać. Podtytuł jest taki sam jak w pierwszej część słynnych,,komandosów”. Uruchamiając demko myślałem, że będzie ono miłym zaskoczeniem, które nakłoni mnie do kupna pełnej wersji. Tymczasem przywitało mnie wyjątkowo ohydne menu. Pomyślałem, że cóż, każdy tytuł ma jakieś słabostki. Intro gry narzuciło mi dwa skojarzenia. Ponieważ jest ono komiksowe i klimatyczne, to zacząłem się zastanawiać czy takie właśnie miało być, czy twórcom zabrakło chęci na zrobienie prawdziwego,,filmikowego” wprowadzenia - jak na grę przystało. Historia w grze jest ciekawa. Jako jeden z 5000 pilotów aliantów (według historii jest to prawdopodobna liczba) po zestrzeleniu przez niemieckie samoloty spadamy na ziemie. Na szczęście udaje nam się przeżyć. Fakt, że jesteśmy na terytorium opanowanym przez Niemców nie napaja nas optymizmem. Ale jak to się mówi – mogło być gorzej. Graficznie tytuł prezentuje się przeciętnie. Główny bohater został wykonany solidnie tak samo jak jego animacja. Nie można tego niestety powiedzieć o innych postaciach szczególnie cywilach. Taka jakość grafiki była normą kilka lat temu! Jedynie niemieccy żołnierze wyglądają w porządku. Różne efekty graficzne jak woda, chmury, czy niebo pełne odbłysków wojennych są miłe dla oka. Nie porażają swoim wykonaniem, ale nie są najgorsze. Czytając zapowiedzi i oglądając obrazki myślałem, że grafika iście komiksowa jako tako wyjdzie w tego typu grze. W tej chwili zastanawiam się czy twórcy dobrze zrobili osadzając akcję gry, czyli II wojnę światową w szacie graficznej podobnej do Westernera. Udźwiękowienie gry jest kiepskie. Muzyka jest tak jak większość elementów gry przeciętna. Mimo iż jest jako tako przyjemna, to po dłuższym czasie zapominamy, że istnieje. Efekty dźwiękowe takie, jak odgłosy strzałów, ruchu i mowa, nie wzbudzają większych emocji. Cała rozgrywka ma taki jakby konsolowy rodowód. Przyjemniej się gra na padzie. Walka z Nazistami jest bardzo słaba. Celownik jest niestabilny. Nie, nie chodzi o to że się rusza jak w FPS-ach. Polega to na tym, że często, kiedy już mamy wycelowane w sam środek głowy przeciwnika to nie trafiamy! Największą porażką gry jest jednak AI, które jest wręcz debilne. Stojący niedaleko niemiecki strażnik nie słyszy, jak kilka metrów za nim strzelam do jego kolegi. Niektóre pomysły zostały zaczerpnięte z gier typu,,skaradanki”. Po lewej stronie ekranu znajduje się wskaźnik odgłosów naszych działań. Im szybciej się poruszamy, lub więcej strzelamy, tym większe jest prawdopodobieństwo, niepowodzenia naszej cichej, zaplanowanej akcji. Trupy przeciwników padają w ten sam sposób! Przypomina mi się obrazek z Mortyra II. Jakkolwiek byśmy zlikwidowali przeciwników, ich pozycja po upadku zawsze była taka sama! Żałosne! Podsumowując muszę stwierdzić, że demo Pilot Down jest kiepskie i wcale nie zachęca graczy do kupna finalnej wersji gry. Mam nadzieję, że większość błędów zostanie poprawiona i będzie można się cieszyć w miarę dobrym produktem z ciekawymi pomysłami. Póki co, jak dla mnie - duży, chwilowy zawód. Autor: Hardcore

AZ62
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?