Złoto i Chwała: Droga do El Dorado - recenzja

Dodane przez Adventure-Zone dnia 15.04.2006 20:33

W tym numerze Adventure Zone przyszedł czas na przedstawienie nowej gry "Droga do Eldorado" która została stworzona przez programistów z firmy Revolution. Niedawno na rynku ukazała się gra In Cold Blood, a teraz na polskim rynku jest już dostępna kolejna produkcje firmowana przez twórców serii Broken Sword, zatytułowana: Gold and Glory - Road to Eldorado, bardziej znana pod polskim tytułem: Złoto i Chwała - Droga do Eldorado.

Gra powstała na podstawie pełnometrażowego filmu animowanego pod tym samym tytułem, wyprodukowanego przez DreamWorks. Film, którego akcja rozpoczyna się w jednym z miast XVI-wiecznej Hiszpanii, opowiada historię przygód dwójki sympatycznych łobuziaków, Miguela i Tulia, w ręce których dostaje się przypadkiem mapa, za pomocą której można dotrzeć do El Dorado, legendarnego indiańskiego miasta ze złota. Jako że nasi przyjaciele muszą opuszczać swoje okolice, ponieważ wskutek pewnych ich nie do końca legalnych poczynań, cieszą się nadmiernym zainteresowaniem ze strony miejscowych stróżów porządku, jako docelowe miejsce swojej emigracji wybierają właśnie El Dorado - a dlaczegóż by nie?... W tym celu muszą jednak najpierw dostać się na statek, płynący do Nowego Świata, tak też zaczyna się gra.

Podczas mojego pierwszego kontaktu z Drogą do Eldorado, doznałem uczucia prawdziwego dejá vu. Ekran opcji, ustawień sterowania, grafiki i dźwięku, a także zapisywania i ładowania stanu gry, wyglądają bowiem dokładnie tak samo, jak w In Cold Blood. Niemal identyczne jest również sterowanie, z tą różnicą, że bohaterowie Drogi do Eldorado nie używają broni. Poza tym jednak wszystko funkcjonuje podobnie - sterujemy postaciami z klawiatury, dostępne są trzy tryby ruchu - bieg, chód i skradanie się, wciśnięciem klawisza Enter wywołujemy inwentarz, a przedmioty w nim zawarte możemy w odpowiednich miejscach wykorzystywać za pomocą klawisza ctrl, dotyczy to zresztą także rozmów z napotkanymi postaciami oraz interakcji z aktywnymi obiektami na ekranie gry, które lekko migoczą po zbliżeniu się do nich. Poza tym ostatnim ułatwieniem, wszystko funkcjonuje tak samo, jak w In Cold Blood. Muszę przyznać, że takie rozwiązanie wywołało u mnie dość mieszane uczucia - przestraszyłem się, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z początkiem kolejnej serii identycznie wyglądających przygodówek, jak ma to już miejsce w przypadku popularnych produkcji firmy Cryo, a poza tym od razu uderzyło mnie, że animacje ruchu Johna Corda, bohatera In Cold Blood, wyglądały dużo lepiej od tego w jaki sposób poruszają się Miguel i Tulio. Zwłaszcza skradający się Tulio przypomina jakąś pokraczną żabę - być może był to celowy zabieg autorów gry, którzy chcieli wprowadzić do i tak już wesołego programu dodatkowe elementy komiczne, ale jeśli tak, to moim zdaniem trochę przesadzili.

Pierwsze wrażenie nie było więc najlepsze, jednak w miarę upływu czasu i postępów w grze spojrzałem na Drogę do Eldorado cieplejszym wzrokiem. Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że w przeciwieństwie do In Cold Blood opisywana gra to klasyczna przygodówka, pozbawiona niemal całkowicie jakichkolwiek elementów zręcznościowych. Można grać spokojnie i bezstresowo, bez obawy, że w każdej chwili grozi śmierć lub że skończą się naboje. Dla mnie już sam ten fakt działa zdecydowanie na korzyść gry. Poza tym dużym atutem jest piękna grafika. Scenerie, które będziemy podziwiać, wędrując razem z Miguelem i Tuliem są bardzo ładne i starannie wykonane, zaś filmowe przerywniki wyglądają po prostu wspaniale. Nie mogę być tego pewny na sto procent, ale mam wrażenie, że to po prostu wybrane fragmenty filmu wyświetlanego niedawno na naszych ekranach. Również udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie. Co prawda brakuje dłuższych fragmentów muzycznych, ale już jakości efektów dźwiękowych nie można nic zarzucić. Gra jest oczywiście w pełni zlokalizowana i trzeba przyznać, że tym razem głosy postaci brzmią o wiele lepiej i naturalniej niż w przypadku In Cold Blood. Z pewnością nie jest to jeszcze poziom The Longest Journey, ale już co najmniej solidna robota.

Droga do Eldorado to propozycja głównie dla młodszych odbiorców, którzy dopiero rozpoczynają swą przygodę w świecie gier komputerowych i jako taka sprawdza się bardzo dobrze. Wystawiając ocenę grze, muszę jednak brać pod uwagę ogół graczy, dlatego nie będzie ona zbyt wysoka z kilku przyczyn. Po pierwsze - zagadki, które musimy rozwiązywać podczas zabawy są niezwykle proste i nie stanowią praktycznie żadnego wyzwania intelektualnego dla choćby średnio zaawansowanego amatora przygodówek. Wiąże się z tym również bezpośrednio czas gry - otóż Drogę do Eldorado można bez większego problemu ukończyć w ciągu jednego, dwóch wieczorów, czego przyczyną jest zarówno jej prostota i fakt, że problemy rozwiązuje się właściwie z marszu, jak i to, że gra jest po prostu bardzo krótka. Przyznacie, że kilka godzin rozrywki, nawet za niezbyt wysoką cenę 69 zł, to jednak trochę za mało... I wreszcie ostatnia, ale bardzo istotna, sprawa - fabuła gry będzie zrozumiała wyłącznie dla osób, które oglądały film. W pewnym momencie następuje bowiem ogromny przeskok czasowy względem wydarzeń jakie miały miejsce w filmie, bez słowa wyjaśnienia, co działo się w międzyczasie. Sprawia to, że ktoś, kto filmu nie widział, nagle - zupełnie nieoczekiwanie - zorientuje się, że znajduje się w całkiem nieznanym miejscu, wśród obcych ludzi i w niezrozumiałej sytuacji. Wynika to z tego, ze w grze zupełnie pominięto długi fragment filmu, podczas którego Miguel i Tulio przebywali w El Dorado, a który dla fabuły miał niebagatelne znaczenie. Z tej przyczyny, ktoś, kto nie był w kinie, oczywiście może bez trudu grę ukończyć, tyle tylko, że nie będzie wiedział, co się właściwie dzieje. Pojawia się tylko pytanie, czy taka gra ma sens?

Podsumowując, odpowiem jednocześnie na postawione wyżej pytanie. Otóż moim zdaniem ma to sens, o ile tylko potraktujemy Drogę do Eldorado jako lekki, łatwy i przyjemny przerywnik pomiędzy poważnymi zmaganiami np. z The Longest Journey, Escape from Monkey Island czy choćby nawet In Cold Blood. Jeśli spojrzymy na grę od tej strony, to jest to całkiem udany produkt, jednak ujmując rzecz całościowo, nie mogę wystawić jej wyższej oceny niż "5". Ale to przecież i tak całkiem nieźle! A amatorzy kreskówek, którzy film widzieli (i do których ja sam się zaliczam :), mogą sobie dopisać w ocenie jedno oczko wyżej, bo mimo wszystkich uwag w Drogę do Eldorado jest grą która zaciekawi młodszych jak i starszych bywalców gier przygodowych.

5 PLUSY:
grafika + udźwiękowienie
MINUSY:
ruchy bohaterów - zbyt proste zagadki - krótka - nie oglądając wpierw filmu nie zrozumie się fabuły

autor: Wonters

AZ11-12
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?