Woodruff and the Schnibble of Azimuth - recenzja

Dodane przez dam-soft dnia 15.04.2006 20:30

Czy ktoś słyszał o trylogii Goblins? Tak tak, to takie sympatyczne przygodówki, których bohaterami były równie przesympatyczne stworki. Dzięki stworkom tym nie raz mieliśmy powody do śmiechu. Woodruff and the Schnibble of Azimuth to gra stworzona przez tą samą firmę która zafundowała nam Goblinsy. Na pierwszy rzut oka Goblinsy i Woodruff to gry bliźniaczo do siebie podobne i to w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Woodruff odziedziczył po swoim przodku wszystko to, co najlepsze, tj. kolorową i doskonale wykonaną grafikę, wyśmienicie dobraną muzykę, ciekawą fabułę, oraz, co ważne, przezabawny wszechobecny zwariowany humor. Ale może zacznijmy od fabuły.

Przed światem stanęła groźba wojny atomowej. Autorzy nie mówią nam kto zaczął i jak zaczął, ważny jest fakt iż bomby poszły w ruch. Prawdziwym problemem jednak okazały się nie bomby, ale promieniowanie jakie osiadło na powierzchni ziemi. Część ludzi zdołała skryć się pod powierzchnią i tam przeczekać skutki ludzkiej głupoty. Kiedy promieniowanie przestało działać, możliwy był powrót na ziemię. Tam ludzie zobaczyli świat zupełnie odmieniony. Napotkali na nowy gatunek, pokojowo nastawionych mutantów Buzuków, żyjących u stóp ogromnego wzgórza. Dziwnym trafem wzgórze to strasznie spodobało się również ludziom, dlatego, bez względu na konsekwencje, zniewolili bezbronnych Buzuków, a na szczycie wzgórza wybudowali potężne miasto. Kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach, powszechnie szanowany profesor Azimuth, kierowany przepowiednią Buzuków, rozpoczyna badania nad tytułowym Schnibblem, który ma wprowadzić wiele dobrego do przeżywającej kryzys rzeczywistości. Tutaj pojawia się Bigwig, czarny charakter, któremu nie za bardzo odpowiada szlachetny cel jakiemu poświęca się profesor Azimuth. Porywa więc profesora. Temu na szczęście udaje się na czas ukryć swojego adoptowanego synka Woodruffa przy okazji poddając go działaniu dziwnego urządzenia, które powoduje zamianę Woodruffa w dorosłego osobnika. Niestety zamiana ta tyczy się jedynie kwestii fizycznej. Umysłowo Woodruff to nadal dziecko, a żeby było mało, całkowicie stracił on pamięć i jedyne co pamięta to widok złoczyńcy Bigwiga oraz słowo Schnibble. I tutaj zaczyna się nasza przygoda.

Zagadki jakie możemy napotkać w grze są naprawę różne. Zdarza się że "logiczność" co poniektórych zadań przewyższa nasze możliwości zdrowego i rozsądnego rozumowania. Oczywiście piszę to w pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdyż ten brak logiki wiąże się z niesamowicie udanym i trafnym poczuciem humoru, którego w całej grze nie brakuje. Z czasem bowiem okazuje się, że zagadki, pomimo iż sprawiają wrażenie kompletnie absurdalnych, w gruncie rzeczy mają w sobie logikę. Co ważne, wszystkie są połączone w miarę trzymającą się kupy fabułą. Wartym wspomnienia jest również fakt, iż w czasie rozgrywki do wszystkich tych zagadek uzyskujemy mniej lub bardziej trafne wskazówki. Sterowanie w grze odbywa się w sposób analogiczny jak to miało miejsce w Goblinsach, tj. za pomocą dobrze znanego i sprawdzonego w wielu przygodówkach systemu point'n'click.

Oprawa graficzna jest wręcz cudowna. Osoby grające w Goblins poczują się jak u siebie, gdyż wszystko to, co widzimy na ekranie jest wykonane w tym samym komiksowym stylu. Ponieważ Woodruff and the Schnibble of Azimuth jest nowszym tytułem, przenosi się to także na stronę techniczą gry. Rozdzielczość w jakiej widzimy obraz to 640x480 (zamiast znanego z Goblinsów trybu VGA 320x200). Oprawa dźwiękowa również zrobiła wielki krok do przodu. Oprócz równie dobrze wykonanej i idealnie pasującej do akcji muzyki, mamy tutaj pełne udźwiękowienie warstwy dialogowej. Wszystkie teksty pojawiające się w grze są wypowiadane przez lektorów i muszę przyznać, że osoby odpowiedzialne za dubbing idealnie wywiązały się ze swojego zadania. Humorystyczny i absurdalny klimat został przeniesiony na warstwę dialogową wręcz idealnie. Bodajże dwa lata temu miała u nas w kraju miejsce premiera polskiej, w pełni zlokalizowanej wersji gry Woodruff and the Schnibble of Azimuth i muszę przyznać, iż nie spodziewałem się, że tą grę można tak dobrze spolonizować. Cały humor został doskonale przeniesiony na nasz język, a Włodzimierz Press w roli Woodruffa spisuje się znakomicie.

Podsumowując. Woodruff and the Schnibble of Azimuth to dobrze wykonana i niesamowicie zabawna produkcja autorów cooltowych Goblinsów. Odziedziczyła ona po swoich przodkach wszystko to co najlepsze, wprowadzając kilka nowych, związanych z postępem technicznym, udogodnień. Dostępna u nas w kraju polska wersja świetnie oddaje klimat oryginału. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić ten tytuł wszystkim tym którzy, przy odrobinie paradoksalnego humoru, lubią wytężyć swoje szare komórki.

7 PLUSY:
bierze z serii Goblins to, co najlepsze + humor + komiksowa grafika + oprawa dźwiękowa + świetna polonizacja
MINUSY:
nierówny poziom zagadek

autor: dam-soft

AZ39-40
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?