Wehikuł Czasu - recenzja

Dodane przez Foreth dnia 15.04.2006 20:29

Gracz komputerowy to bardzo niewygodny klient. Zawsze oczekuje czegoś nowego. Inaczej jest w przypadku np. melomana, który potrafi słuchać jednego rodzaju muzyki przez całe swoje życie i nie mieć dość. W komputerowym światku nie może dojść do sytuacji, że gracze częstowani są tym samym daniem, za każdym razem polewanym innym sosem. Dlatego też producenci muszą się liczyć, że nawet najlepsze serie gier szybko się znudzą, jeżeli żadna kolejna pozycja nie będzie wnosić niczego nowego. Podręcznikowym przykładem może być tutaj seria FIFA z EA Sports. "Co ma piernik do wiatraka?" - spytacie, w końcu to recenzja. Sytuacja opisana na wstępie jest moim zdaniem główną przyczyną powstania gry Wehikuł Czasu. Firma Cryo słynie przecież ze swoich przygodówek FPP, których zwłaszcza ostatnio wypuszcza na rynek wyjątkowo dużo. Prawdę mówiąc zaczynają mi już one brzydnąć i sądzę, że podobne odczucia ma więcej graczy. Francuzi poszli więc po rozum do głowy i stworzyli przygodówkę TPP, która jest zarazem pierwszą grą z serii Cryo Legends. Na Wehikuł Czasu czekałem jak na tramwaj (tzn. nie mogłem się doczekać), bo wraz z nią pojawiła się szansa, że przygodówki Cryo przestaną mi się kojarzyć głównie z grami typu Atlantis, Aztec czy nieco starszy Lost Eden.

Jak już wcześniej napisałem, Wehikuł Czasu to pierwsza pozycja z serii Cryo Legends. Obejmuje ona gry, które są dość swobodnymi interpretacjami znanych legend i dzieł literackich. Wehikuł Czasu jest oparty na powieści Herberta George'a Wellsa pod tym samym tytułem. W zapowiedziach gry czytałem, że bohaterem historii uczyniono samego jej autora i dlatego też bardzo zdziwiłem się, gdy przedstawiał się on jako Wales. Jeżeli wierzyć zapowiedziom, to w grze jest burak (ja będę się trzymał prawidłowego nazwiska). Jednak oceny nie wystawia się za postać bohatera (chyba, że to Tomb Raider). Z długiego i bardzo dobrego intra dowiadujemy się, że kolega Wells zbudował maszynę do podróżowania w czasie. Jednak podczas próby generalnej - jakżeby inaczej - coś nie wypaliło i nasz przyjaciel wylądował sam, bez możliwości powrotu (przynajmniej na razie), w roku... uwaga... 800000. Chyba w tym przypadku scenarzyści trochę przesadzili. Nie chce mi się wierzyć, że w roku 800000 (o ile w ogóle taki będzie) nie będzie elektroniki, samochodów, kuchenek mikrofalowych, garniturów i oczywiście futbolu (taki jest świat w grze). Co się z tym wszystkim stało? Miejsce, w którym wylądował Wells bardzo przypomina Mos Espa z Mrocznego Widma. Zadaniem gracza jest znaleźć wyjście z tej beznadziejnej sytuacji. Nasz przyjaciel ma jednak szczęście, bo człowiek roku 800000 do perfekcji opanował sztukę sterowania czasem. Przoduje w tym zwłaszcza niejaki Kronos, który ma władzę nad resztą ludzi i w jego osobie Wells upatruje szansę powrotu do domu. Ludzie roku 800000 są już nieśmiertelni, lecz Kronos co jakiś czas zsyła Falę, która powoduje utratę pamięci. Zachowują ją tylko ludzie posiadający moc chronomantyczną (oczywiście dziwnym zbiegiem okoliczności Wells do nich należy). Fabuła na pewno nie grzeszy oryginalnością (motyw podróży w czasie jest przecież oklepany jak bębny Jose Torresa), ale jest bardzo wciągająca i umieszczona w ciekawym świecie.

Wehikuł Czasu to przygodówka z widokiem TPP. Kamera nie podąża jednak cały czas za postacią jak np. w Tomb Raiderze czy Rune, ale jest umiejscowiona w różnych punktach danej lokacji. Oznacza to, że idąc powiedzmy przez plac postać raz zostanie pokazana z jednej strony, a po przejściu w inną część lokacji, zobaczymy Wellsa z innego punktu. Czas gry wypełni nam głównie rozwiązywanie zagadek typowo przygodówkowych i muszę przyznać, że są one całkiem fajne, a ich poziom trudności określiłbym jako w sam raz. Jednak ocenę muszę obniżyć za fakt, że do rozwiązywania zagadek jest potrzebny tylko jeden klawisz. W związku z tym za wiele możliwości manewru, w porównaniu do point & clicka, tutaj nie ma. Wehikuł Czasu posiada także elementy zręcznościowe, głównie strzelanie w innych laserami (nie zabija się wrogów "na śmierć" - odradzają się oni po Fali). W tym momencie będę walił prosto z mostu - tryb walki jest po prostu katastrofalny. Sterowanie postacią jest kompletnie nieprzystosowane do elementów zręcznościowych. Postać "zbiera się" bardzo wolno, grając czułem, że pełnej kontroli nad bohaterem nie mam. Na dodatek, wspomniany już system kamer zupełnie nie zdaje egzaminu w czasie walk. Nagła zmiana punktu widzenia powoduje chwilową dezorientację, która bardzo często naprawdę dużo kosztuje. Gdyby postać, którą kierujemy, była bardziej "stabilna", to walczyłoby się o niebo lepiej i Wehikuł Czasu uznałbym za całkiem dobre połączenie przygody i akcji (z przewagą tej pierwszej). Cały czas zastanawiam się też czy warto robić tego typu grę? TPP akcji z odrobiną myślenia zdaje egzamin, bo zagadki są urozmaiceniem i sprawiają, że gra nie jest bezmyślną łupaniną. Z kolei przygodówka TPP w stylu Wehikułu Czasu to dla mnie nie najlepszy pomysł, bo klawiatura nie zastąpi myszy w grze przygodowej. Przejdźmy teraz do oprawy audio-wizualnej.

Wydaje mi się, że grafika przygodówek FPP Cryo jest charakterystyczna. Wygląda ona trochę pikselowato, widzimy wszystko jakby niewyraźnie, ale jest ona bardzo szczegółowa (przykładem Atlantis 2). W tych grach mogliśmy oglądać wiele rzeczy z bliska, szczegóły zachwycały, ale niestety takiego stanu rzeczy nie da się zachować tak oddalając kamerę, jak to ma miejsce w Wehikule Czasu. Omni 3D został zastąpiony silnikiem CryoGen, ale poza zmianą perspektywy, zbyt wielkich różnic graficznych nie widać. Nie powalają już pikselowate pejzaże i budynki, dużo lepiej prezentuje się natomiast wygląd pomieszczeń. W dzisiejszych czasach grafika niektórych gier potrafi naprawdę zachwycić, oprawa wizualna WCz jest "zaledwie" poprawna. Francuzi z Cryo chyba nie zrozumieli, że przerzucając się na widok TPP, trzeba diametralnie zmienić styl grafiki, usprawnić efekty wizualne, udoskonalić tekstury. Dziwi mnie to tym bardziej, że gra korzysta z akceleratorów 3D. Nie najlepiej jest także w przypadku dźwięku. Dużo efektów i głosów w grze - nie mam pojęcia dlaczego - posiada efekt jakby ktoś je nagrał w studni (serio!). Brzmienie jest wtedy po prostu okropne i bardzo nierealistyczne. Słaba jest też lokalizacja CD Projektu (aż ciężko uwierzyć). Nie chodzi mi tutaj o tłumaczenie, lecz o podłożenie głosów, z których połowa zupełnie nie pasuje do postaci, a niektóre wręcz śmieszą (tak naprawdę nie ma się z czego śmiać). Plusem jest świetny Krzysztof Kolberger w roli Wellsa. Ocenę za dźwięk w znacznym stopniu podwyższa też znakomita muzyka. Utworów jest dużo (w menu jest nawet playerek do odtwarzania), pasują one do świata, budują klimat i są ładne.

Szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś lepszego po Wehikule Czasu. Francuzom z Cryo niezbyt udanie wyszła próba stworzenia rajcującej przygodówki TPP z domieszką akcji. Gra potrafi wciągnąć, ma klimat, pomysł też jest ciekawy, ale jego realizacja pozostawia wiele do życzenia. Kolejne gry z serii Cryo Legends są tak samo zrobione. W Odyseję nie grałem, a w Rycerzy Króla Artura tak. Dodam tylko, że poziom tej gry jest dużo niższy nawet od Wehikułu Czasu. Radzę więc ludziom z Cryo, by skupili się na tym, co robią naprawdę dobrze, czyli na przygodówkach z widokiem FPP. Natomiast Ty, Graczu, jeżeli chcesz się rozkoszować kupioną grą, wybierz inny produkt. Jednak jeśli interesuje Cię ciekawa, klimatyczna, wciągająca przygoda i potrafisz przymknąć oko na miejscami bardzo poważne wady, Wehikuł Czasu może Ci się spodobać.

5 PLUSY:
wciąga + klimat + ciekawy pomysł
MINUSY:
tylko poprawna oprawa graficzna - kiepskie udźwiękowienie - bardzo słaba lokalizacja - fatalny tryb walki

Oceny cząstkowe: Grafika - 6, Dźwięk - 5, Zagadki - 7

autor: Foreth

AZ05
   

Komentarze


3112 #1 whitegreen80
dnia 23.03.2015 11:02
chyba muszę spróbować, czy słusznie mi się kojarzy ze steam punkiem?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?