Tomb Rider IV: The Last Revelation (mniej przygodowa) (Lady Jame)

Dodane przez drozda dnia 15.04.2006 20:23

...czyli Lara po raz czwarty. Każdy, kto dobrnął do końca tej gry na pewno nie zdawał sobie sprawy z tego, że powstanie część piąta, szósta, a wnioskując z ostatnich pogłosek, nawet siódma (i pewnie tak prędko ta wyliczanka się nie skończy). Dzisiaj widać jednak wyraźnie, że perspektywa uczestniczenia w nowych przygodach dzielnej pani archeolog nie budzi już takich emocji jak kiedyś, pomysł puszczenia biuściastej panienki w starożytny grobowiec jakoś się przejadł, nie mówiąc już o grafice, która w porównaniu ze współczesnymi standardami jest po prostu żenująca. Zajmijmy się jednak jedną z najlepszych części cyklu, która zawdzięcza swój sukces na rynku nie tylko legendą Lary, ale także wciągającą fabułą oraz umiejętną realizacją. Na początku mamy swoisty „flashback”, nasza Lara ma 16 lat i dopiero uczy się archeologicznych sztuczek od mentora von Croy’a. Ten etap służy graczowi za tzw. trening i pozwala na zapoznanie się z możliwościami ruchu Lary. Właściwa akcja rozpoczyna się po wielu latach :), kiedy Lara jest już znaną podróżniczką i poszukiwaczką cennych artefaktów. Tym razem znajduje się w Egipcie i szuka cennego starożytnego krzyża należącego do egipskiego boga, Horusa. Okazuje się, że nie tylko ona ma chrapkę na ten niezwykle cenny przedmiot. Tuż za nią podąża nikt inny jak dawny nauczyciel, von Croy, który parę lat temu został uwięziony w ruinach świątyni... Zabierając krzyż Lara nieopatrznie doprowadza do zbudzenia odwiecznego wroga Horusa, mitologicznego Setha, boga wojny. Aby uratować świat dzielna podróżniczka musi przywołać do życia Horusa... Czwarta część przygód Lary serwuje nam prawie to samo co poprzednie odsłony gry: dużo biegania, skakania, wspinania, naciskania przycisków, szukania kluczy, obracania dźwigni, itd. Do tego dochodzi co prawda urozmaicające grę, ale niezwykle wkurzające bujanie po linach (Boże, ileż to razy miałam niezwykłą ochotę rozwalić monitor w kolejnych ataku szału, kiedy po udanym wskoczeniu na drugą linę, Lara spadała z trzeciej...), a wkurzające głównie przez beznadziejną, zbyt skomplikowaną obsługę klawiatury. Jeden nieopatrzny ruch, jedno wahnięcie nie w tą stronę co trzeba i... po Larze. Żeby wskoczyć na linę trzeba trzymać jeden klawisz, potem nagle nacisnąć drugi i trzeci, a to wszystko w odpowiednim momencie. Właśnie wyczucie tego „momentu” jest najtrudniejsze, nie mówiąc już o wielu daremnych próbach zeskoczenia z liny... Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, potem wszystko robi się mechanicznie, ale te liny... Dodatkowo miałam problemy z prowadzeniem samochodu. Jeepa i motocykl prowadzi się inaczej, co dla mnie było niezłym zaskoczeniem (nie śmiejcie się, nie mam prawa jazdy... jeszcze...), na przykład nie miałam pojęcia jak wrzuca się wsteczny i najczęściej ryłam w ścianę, albo spadałam do przepaści (ale spoko, nauczyłam się w końcu :)). Znakomite za to wydaje mi się zróżnicowanie wrogów. Rycerze na mechanicznych koniach, mumie, kościotrupy, psy, ninja, rekiny, skarabeusze... nie wszystkich można zabić od razu, zwyczajnym shotgunem, niektórych należy umiejętnie zrzucić na kolce, albo do wody. Osobiście najbardziej działały mi na nerwy te wyżej wspomniane małe robaki, które obłaziły Larę, i których ciężko było się pozbyć. Niektóre zagadki wymagają ruszenia mózgownicą, czasami nie można przejść do kolejnego etapu kierując się dewizą „strzelaj do wszystkiego co się rusza, naciskaj wszystko co się da”. Uzbrojenie Lary jest naprawdę imponujące, aż dziw, gdzie ona to wszystko mieści :), najbardziej podobała mi się kusza z wybuchowymi bełtami, fantastycznie rozwalała delikwenta na części :)). Grafa, jak grafa u TR, ładne oświetlenie, ale krzaki są, dużo kanciastości, lara wpadająca za ścianę, albo w podłogę, albo w drugą postać :). Dodatkowo na moim kompie nie mogłam uruchomić gry w innej rozdzielczości niż początkowej 480X640 16 bit, dlatego ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć na ten temat. Dodatkowo w pudełku z grą nic nie było, po prostu NIC, żadnej instrukcji, żadnej reklamy, ZERO. Wszystkie etapy „TR: The Last Revelation” mają miejsce w Egipcie, i to jest głównym atutem gry. Dzięki temu mamy niebywałą okazję obejrzeć jedne z najbardziej interesujących miejsc na świecie, podwodny pałac Kleopatry u wybrzeży Aleksandrii, Dolinę Królów w Karnaku, starożytne grobowce, itd. Ciekawych miejsc do zwiedzenia jest tu naprawdę wiele. A jak wygląda Lara? Tak jak zawsze, tzn. zielona bluzka, brązowe spodenki i pistolety w łapkach. Dobra, może ma trochę większy biust niż wcześniej :), ale czy to źle? :) Znałam kiedyś kumpelę, która powiedziała, że kiedyś zrobią TR 33, a Lara będzie miała do ziemi, ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Zauważyłam jeszcze coś, tzn. wydaje mi się, że przez te spodenki Larze prześwitują pośladki :). Dobra, już kończę :)) No właśnie, strasznie podoba mi się koniec gry, to coś takiego jak „Imperium kontratakuje”, ale nie mamy nadziei na kontynuację. Tylko, że kontynuacja jest i to podobno kiepska. Kiedy ostatnio patrzyłam na listę sprzedaży gier w salonie z prasą, „TR: Angel of Darkness” był na dziewiątym miejscu. Kiepsko jak na tak szeroko rozreklamowany towar. A wystarczy tylko przypomnieć, że „The Last Revelation” był hitem i długo utrzymywał się w czołówce... Autorka: Lady Jame

AZ35-36
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]