The Sting (mniej przygodowa) (Qler)

Dodane przez drozda dnia 15.04.2006 20:18

Matt Tucker - to złodziei artysta, który kradnie dla sportu, co czyni ten niewdzięczny zawód prawdziwą sztuką dla zawodowców. Gość ma swój niepowtarzalny styl. Włoski na żel, ciekawy garniturek, no i buciki prosto z Włoch. Jednakże nie sam wygląd świadczy o jego profesji, lecz doświadczenie, które Matt od dziecka nabywał na ulicy. Dzięki uporowi Tucker wspiął się na szczyt złodziejskiej formy, żaden zamek nie stanowił dla niego przeszkody. Niestety sława czy jak wolicie niesława uderzyła mu do głowy, przez co stał się nieostrożny, a jak wiadomo podczas skoku każdy błąd może kosztować kilka lat odsiadki. W przypadku Matta stało się nie inaczej. Został złapany na gorącym uczynku i skazano go na kilka latek przymusowego odpoczynku. W pudle Matt miał trochę czasu na myślenie. Kiedy nastał kres odsiadki, za bramą więzienia czekał już na niego kumpel po fachu -Sinclair. To on właśnie nauczył Matt'a podstawowych informacji o wytrychach i alarmach. Można rzec, iż był jego mentorem. Z niejasnej rozmowy miedzy nim, a Mattem wynikało, iż szykuje się kolejny wielki skok. Co ważne Sinclair nie zdradzi od razu swych zamiarów, natomiast każe Tuckerowi odpocząć w pobliskim hotelu. "Hotel", to zbyt pochlebne określenie dla tego miejsca, lepiej pasuje tu wyraz ,,melina". Tak czy inaczej Matt nie wybrzydzał i grzecznie położył się spać w swym wynajętym łóżeczku. Jak już pewnie zauważyliście The Sting, to kolejna gra, w której mamy możliwość wcielenia się w typka z pod ciemnej gwiazdy. Jednakże skojarzenie tej gry np. z GTA3 jest tutaj nie na miejscu, ponieważ różnic między tymi dwiema produkcjami jest bardzo dużo zarówno pod względem rozgrywki, jak i wyglądu. TS (w skrócie The Sting), to gra stylizowana na komiks rodem z lat 50, wszystkie postacie, samochody czy domy są nienaturalnie krzywe, tak więc świat gry ani trochę nie próbuje odzwierciedlać rzeczywistości. Osobiście takie rozwiązanie bardzo mi się podoba, ponieważ tworzy specyficzny zwariowany klimat. Wirtualne miasto jest żywe, po ulicy jeżdżą samochody i biegają psy. Przechodnie to przeróżne postacie, a niektórzy nawet mogą stać się naszymi wspólnikami, więcej informacji na ten temat przeczytacie później. Na początku miałem opory dotyczące zaszufladkowania TS. I po długich debatach z Matim doszliśmy do wniosku do wniosku, że TS to "Commandos", tyle, że w złodziejskim wydaniu ;). Zaczynając grę warto rozejrzeć się po okolicy, bo możesz dzięki temu znaleźć dodatkowy sprzęt (czyt. wytrychy siekierki, łomy) oraz poznać nowych ludzi, którzy niekiedy zaoferują ci swą pomoc podczas następnego skoku. Jednakże najpierw trzeba mieć plan, aby go zmontować wystarczy nacisnąć ikonę ręki na komputerze domowym, który znajduje się w mieszkaniu Matta. Swoją drogą komp w latach 50!? Gdy już mamy gotowy plan, powinniśmy go wykonać. Po udanym skoku skradzione przedmioty spoczywają już bezpiecznie w plecaku Matt'a. Co ciekawe nie od razu nasz łup przemienia się w gotówkę, a to dlatego, iż najpierw trzeba go wymienić w tzw. pasera. Jeżeli nasz skok zakończy się fiaskiem, to nic wielkiego się nie stało, ponieważ zawsze można wymyślić nowy zupełnie rewolucyjny plan ;). Oczywiście proces planowania kradzieży przedstawiłem bardzo pobieżnie, ponieważ, na udany skok składa się kilka rzeczy jak np. pojemność samochodu, poziom umiejętności Matta i jego współpracowników. Wszelkie tego typu utrudnienia tworzą grę jeszcze bardziej interesującą. Podsumowując ten akapit dodam, iż w TS dużo frajdy znajdą zarówno przygodówkarze, jak i lubujący się w erpegach i erteesach. Oczywiście TS został spolszczony i to przez rodzimą firmę CD-Projekt. Mówiąc w mało wyrafinowany sposób powiem, iż odwalili kawał dobrej roboty. Głosy w cutscenkach są podłożone z najwyższą starannością. Szkoda tylko, iż ich jakość wizualna nie jest już tak wysoka. Jednak trudno tutaj winić polonizatorów ;). W samej grze nie usłyszymy lektorów, wszystko trzeba sobie czytać. Dla mnie to nie jest żaden problem, ale znam osoby uważające takie gry za niedorobione. Co więcej - cena również nie jest wygórowana, bo te 49.90, jak na taka grę to naprawdę niewiele. "To już jest koniec"- śpiewał Kuba Sienkiewicz i faktycznie w tym miejscu kończę swą kolejną recenzję, jednak z całego serca i z całej wątroby polecam Wam The Sting. Gra ta jest niebagatelna i na pewno mile wypełni jesienne wieczory. Nazwa: THE STING - KARIERA ZŁODZIEJA Producent: JoWooD; Wydawca PL: CD-PROJEKT; Minimalne wymagania sprzętowe: Pentium2 300Mhz, 64 MB RAM, karta graficzna 16 MB; Zalecane wymagania sprzętowe: Pentium3 600MHz 128 MB RAM, karta graficzna 32 MB; Plusy: - nawet fajna fabuła; - dubbing; - klimat lat 50; - wirtualne miasto; - ogólnie kapitalna oprawa audio-video; - główny bohater gry; Minusy: - wymaga dużo czasu; - kiepska jakość przerywników; OCENA: 9/10 Posłowie: Gdy wypełniałem metryczkę omyłkowo wpisałem KARIERA ZŁODZIEJA, natomiast oryginalny tytuł brzmi KARIERA GANGSTERA. Moim zdaniem do TS bardziej pasuje mój błędny tytuł, ponieważ różnica między złodziejem, a gangsterem jest duża, a przecież w grze nie wymuszamy haraczy i nie zabijamy naszych dłużników, tylko włamujemy się na posesje dzianych ludzi. To tak jakby postawić na równi szofera i kierowcę rajdowego ;). Autor: Qler

AZ23
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?