Legacy of Kain: Soul Reaver (mniej przygodowa) (Marta Mroczkowska)

Dodane przez drozda dnia 15.04.2006 19:59

Do zakupu kontynuacji sagi o wampirze Kainie skłonił mnie powalający na kolana, otwierający grę filmik, który zobaczyłam wiosną 1999 roku. Na samą możliwość grania musiałam jeszcze długo poczekać - chodziło głównie o cenę produktu. Przez trzy lata napawałam się każdą klatką filmową, dźwiękiem głosu i animacją Raziela, a w wyobraźni snułam domysły na temat jego losu. Wreszcie nadszedł ten dzień. Dokładnie rok temu kupiłam Soul Reavera za niecałe 40zł. Kain rządzi krainą Nosgoth twardą ręką. Tworzy sześciu poddanych mu dowódców, przy pomocy których rodzaj ludzki zostaje prawie w zupełności zniszczony. Pewne niedobitki pozostawiono gdzieś w dalekiej krainie, trochę z ciekawości, a trochę dla zabawy. Prawą ręką władcy jest Raziel - pierworodny syn Kaina. Lecz pewnego dnia los przestaje się do niego uśmiechać. Za swoją tysiącletnią pracę i wielkie zasługi Raziel dostaje dar od bogów - skrzydła. Ewoluuje więc prędzej od swojego pana, co wcześniej nigdy się nie zdarzało. Zazdrosny i wściekły Kain postanawia pozbyć się Raziela raz na zawsze. Rozkazuje wrzucić go do Jeziora Umarłych, gdzie ma płonąć przez tysiące lat. Jednak wampir nie zostaje zniszczony, chociaż nie przypomina już swoim wyglądem tego, kim był dawniej. Poważnie okaleczony dowiaduje się, że został ocalony przez jednego z bogów. Kain przemieniając kolejnych ludzi w wampiry więzi w ten sposób ich dusze, które nie mogą dopełnić swojego przeznaczenia. Dlatego też Raziel dostaje jedyną szansę odkupienia siebie i jednocześnie okazję zemsty na Kainie. Ma zniszczyć swojego dawnego pana, swoich braci i uwolnić dusze. Zostaje Soul Reaver'em - Pochłaniaczem Dusz, Aniołem Śmierci. Tak mniej więcej zaczyna się jedna z najlepszych gier, z jaką miałam kiedykolwiek do czynienia. Najmocniejszym jej punktem jest bez wątpienia ogromnie wciągający scenariusz, trzymający w napięciu do ostatniej chwili. Jednak to, co od razu po odpaleniu gierki rzuca się w oczy to grafika. Gra należy do gatunku TPP, czyli w teorii powinna przypominać Tomb Raidera, ale z wyjątkiem widoku z trzeciej osoby nie widzę tu żadnego podobieństwa. Oszałamiające, strzeliste, gotyckie katedry, rozstępująca się mgła, widok wodospadu czy sanktuarium Kaina - tego nie zapomina się do końca życia. Sam bohater to też żadna Lara Croft, ale pozbawiony skóry i dolnej szczęki, przerażający, lecz jednocześnie pociągający swoją tajemniczością osobnik. Woda działa na wampira jak silnie żrący kwas, więc niewiele pozostało też ze skrzydeł Raziela (swoją drogą, czy to nie dziwne, że nie spaliła mu włosów?). Mocną stroną gry jest także dostosowana do klimatu, podniosła i wiejąca grozą muzyka. Każdy utwór (a jest ich chyba siedem) podnosi adrenalinę i sprawia, że gracz w pewnym momencie za żadne skarby nie chce zrobić kroku do przodu (szczególnie kiedy znajduje się w katedrze Zephora). Bardzo interesująco przedstawia się sama walka. Raziel może podpalać przeciwników, nadziewać ich na wielkie szpikulce i wrzucać do wody, co oczywiście powoduje ich natychmiastową dezintegrację. Nasi wrogowie są naprawdę różnorodni, z czego do najbardziej niebezpiecznych zaliczę dzieci Melchiah i Zephora. Pierwsi przypominają swoim wyglądem zombie. Trudno jest ich wytropić, ponieważ poruszają się pod ziemią i atakują od tyłu. Co do drugich, to są bardzo szybkie, zwinne i potrafiące wspinać się po ścianach pająki. Samego Raziela nie można pokonać. Podtrzymuje swoje życie żywiąc się duszami swoich wrogów. Jeżeli zapas mu się wyczerpie, cofa się on po prostu do miejsca, w którym rozpoczął grę. Ciekawy jest również fakt, iż nasz wampir może nie tylko szybować na krótkie odległości, ale także może w walce używać porzuconych gdzieniegdzie przedmiotów - kamieni, kawałków drewna czy małych beczek i pojemników. Przemierzając krainę Nosgoth, Raziel będzie musiał prędzej czy później stawić czoła swoim braciom. Po pokonaniu ich nabierze nowych umiejętności np. będzie mógł przenikać przez bramy lub pływać. Mało tego. Podczas swojego pierwszego spotkania z Kainem zdobędzie tytułowy Soul Reaver - śmiertelny dla wampirów miecz, który także w miarę upływu gry nabierze nowych właściwości np. strzelanie czy rażenie ogniem. Raziel może także uczyć się zaklęć rozwiązując uprzednio zagadkę w jednej z kilku rozrzuconych po Nosgoth kaplic. Same zaklęcia są coraz potężniejsze, początkowo ich skuteczność można porównać do zwykłego uderzenia, później jednak można jednym z nich (np. światłem słonecznym) wykończyć naszego wroga. Gra nie ma poziomów tzn., że w dowolnym jej momencie można cofnąć się do dowolnej lokacji. To wszystko wywołuje wrażenie ogromnego realizmu. Taką samą przyjemność sprawia przechodzenie między światami: materialnym i niematerialnym. W świecie duchów nic już nie wygląda tak samo. Kontury zakrzywiają się i rozmywają, kolory stają się bardziej posępne, a jednocześnie ukazują się niewidoczne wcześniej tajne przejścia. Pomimo tych wielu zalet gra ma (niestety) kilka wad. Najpoważniejszą z nich jest brak możliwości zapisu gry w dowolnym momencie. Najbardziej nieznośne jest to wtedy, gdy po pięćdziesiątej próbie wskoczenia na jakąś półkę wreszcie udaje mi się, ale po jakimś czasie okazuje się, że muszę wyłączyć grę, aby coś załatwić. No i cofam się do początku. Do wad gry można także zaliczyć jej liniowość, chociaż świetny scenariusz w dużej mierze wynagradza ten niedostatek. Dużo tu też tzw. 'cut scenek', które jednak moim zdaniem są plusem gry, tak samo jak świetnie napisane i wykonane dialogi. Czasami, szczególnie na początku gra wydawać się może dosyć trudna (prze dwa miesiące nie mogłam wpaść na pomysł jak załatwić Kaina podczas pierwszego z nim spotkania). Jednak dla mnie największą wadą gry jest brak zapisu plików muzycznych w wave'ach, czy czegoś w tym stylu... Podsumowując - Soul Reaver nawet dzisiaj trzyma klasę, pomimo faktu, iż od daty premiery upłynęły trzy lata. Gra nadal tchnie świeżością, a wysublimowana grafika i mroczny, niepowtarzalny klimat sprawiają, że dzisiaj po raz piąty przemierzam z Razielem krainę Nosgoth. Autorka: Marta Mroczkowska

AZ25
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?