Flojd: The Feeble Files - recenzja

Dodane przez Adventure-Zone dnia 15.04.2006 19:58

Wyobraź sobie, że jesteś nikim. Twoje życie nic nie znaczy, a jedyne, co się w tym świecie liczy, to twój wszechmocny władca, Omnibrain, utożsamiany z bóstwem dającym prawdę i każący składać mu pokłony. Jest wszechwidzący i wszechsłyszący. A ty musisz go słuchać i pracować, by on był szczęśliwy. W dodatku ty też musisz być szczęśliwy i chodzić jak zwykła kukła plotąc ciągle: "Kocham Omnibraina, on jest moim panem, dzięki niemu jestem szczęśliwy!". I jeszcze nieświadomie faszerują cię jakimiś narkotykami (nazywanymi "suplementami"), by zdusić w tobie najmniejszą chęć buntu i pobudzać w twoim mózgu ośrodki radości. Tak wygląda twoje życie: jednej z setek miliardów istot w galaktyce, posłusznych bezgranicznie Omnibrainowi, który od tysiącleci despotycznie rządzi galaktyką.

Oto życie Obywatela Flojda - jednego z członków tego "idealnego" społeczeństwa. Flojd pracuje w Departamencie Galaktycznej Niepewności, Wydział ds. Wypalania Kręgów w Zbożu. Robota dość prosta: leci sobie stateczkiem na jakieś zacofane planety (np. Ziemia :-)) i odciska w zbożu znane wszystkim (albo i nie) znaki i symbole (to stąd te kręgi w Wylatowie ;-)). I wszystko jest niby cacy, aż do dnia, kiedy miał dostarczyć pewną przesyłkę. Właśnie przez tę przesyłkę Flojd wplątuje się w niebezpieczną intrygę i wraz z rebeliantami buntuje się przeciwko Omnibrainowi (ale oczywiście dopiero po jakimś czasie). Może fabuła wydaje się trochę naciągana, ale ja ją podałem w bardzo dużym skrócie i w rzeczywistości jest ona o wiele bardziej skomplikowana. Prócz tego sama gra jest długa, toteż nie da się jej ukończyć szybciej niż w kilkanaście godzin (nawet z poradnikiem). To kolejny plus.

Gra została zrobiona całkiem ładnie. Lokacje nie są nudne (co jest bardzo ważne), a przeciwnie: są kolorowe i doskonale pasują do miejsca, w którym się znajdujemy. I tak Centrum Handlowe Metro Prime jest przepełnione różnorakimi sklepami i stoiskami, a jego wnętrze przypomina pasaż handlowy przyszłości. Więzienie, do którego trafimy, jest utrzymywane w ciemnych odcieniach szarości, co daje nam wrażenie powszechnego brudu i nieporządku (w końcu więzienie nie ma być ładne). Natomiast planeta Filb, na której, niestety, przyjdzie się nam rozbić podczas ucieczki z więzienia, pełna jest obcych roślin i zwierząt, a na jej niebie wyraźnie widać kilka dziwacznie wyglądających księżyców, co daje nam dodatkowe poczucie obcości.

Ciekawym dodatkiem do gry jest tzw. Wyrocznia (Oracle). Jest to nasz osobisty minikomputer wielkości zegarka na rękę. Tu właśnie przechowujemy wszystkie przedmioty, jakie znajdziemy w czasie gry. Znajdujemy również menu gry, w którym to możemy grę zapisać, odczytać lub z niej wyjść (to chyba logiczne). Jest też drugie menu, gdzie ustawiamy opcje gry, jak np. czy mają się pokazywać nazwy przedmiotów. Tu też znajdziemy małą encyklopedię świata gry, do której polecam czasami zajrzeć (dzięki czemu można się dowiedzieć o ciekawych właściwościach niektórych przedmiotów czy zwierząt (porada: kiedy się pojawi punkt "Wurble", zajrzyj do niego)). Z czasem encyklopedia jest uzupełniana przez nowe hasła, a w pewnym momencie dostajemy od jednego z buntowników rebeliancką wersję encyklopedii.

Sterowanie w grze jest dosyć proste. Po prostu najeżdżasz myszką na interesujący cię obiekt i klikasz na niego, wybierając czynność, jaką na nim wykonasz (rodzaj czynności zmieniasz naciskając prawy przycisk myszy). Gorzej jest już z używaniem przedmiotów. Aby chwycić przedmiot trzeba najpierw wejść do Wyroczni, wybrać przedmiot, wyjść z Wyroczni i dopiero go użyć. Być może nie wydaje się to takie wkurzające, ale robiąc tak już po raz trzydziesty człowiek ma tego po prostu dość.

Grafika jest całkiem ładna. Mimo, że jest utrzymywana w rozdzielczości 640x480 i w palecie 256 kolorów, to nie widać tego podczas gry. Jak już wspomniałem wcześniej, lokacje są dobrze wykonane i odpowiadają miejscu, w który się znajdujemy. Postacie są ładnie animowane i nawet ciekawie zrobione (np. kioskarz z Metro Prime wygląda jak owad). Pod względem grafiki gra jest zrobiona bardzo dobrze.

Jeśli chodzi o muzykę, to jest trochę gorzej. Bo muzyki w grze prawie nie ma (gra ona tylko w czasie odtwarzania filmików). Na szczęście muzykę zastępują nam bardzo dobre efekty dźwiękowe. Chodząc np. po planecie Filb słyszymy dźwięki prawdziwego buszu (jakim ta planeta jest), natomiast w salonie gier brzmią dźwięki różnorakich automatów i symulatorów.

Niestety na słowa uznania polska wersja nie ma co liczyć. Aktorzy niezbyt są przekonujący, jak np. kobieta, której grozi śmierć, ma sposób dykcji podobny do małej dziewczynki, która mówi: "Ale to nie ja wzięłam tego lizaka ze stołu." ;-). Również same dialogi są pokraczne. Czasem jedna postać mówi kwestię drugiej postaci, innym razem dialog nie nadąża za mówiącymi postaciami (szczególnie wyraźnie to widać podczas rozmowy funkcjonariusza z kierowcą transportera w barze Dave'a), a czasem nawet kwestie są przerywane w połowie (i tak postacie stają się nieme). Jest to duży minus i mocno obniża ocenę tej gry.

Podsumowując, gra całkiem niezła, ale raczej nie można jej uznać za hit. Mocno razi bardzo słaba polska wersja gry. Jednak choć częściowo rekompensuje to grafika, jaką cieszą się nasze oczy, i dźwięki, które wydobywają się z głośników. Szkoda tylko, że zamiast muzyki mamy tylko dźwięki :-(. Można tę grę polecić każdemu, gdyż zabawią się przy niej zarówno początkujący gracze, jak i weterani przygodówek.

7 PLUSY:
Humor + Fabuła + Ładne lokacje
MINUSY:
Słaba polska wersja - Brak muzyki

autor: Levy

AZ45
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?